Adam Szabelak: Chwała Lepanto | Narodowcy.net

Adam Szabelak: Chwała Lepanto

„Przybyliście tu walczyć za Święty Krzyż, zwyciężyć albo zginąć! Czy macie jednak zwyciężyć czy zginąć, czyńcie dziś swą powinność, a zyskacie sobie chwalebną nieśmiertelność!” – w ten sposób Don Juan de Austria zagrzewał do walki swoich żołnierzy 7 października 1571 roku, na chwilę przed rozpoczęciem się bitwy pod Lepanto.

Islam jest religią wojny. Zawsze, gdy któryś z władców muzułmańskich jednoczył skłóconych wyznawców Proroka, świat chrześcijański znajdował się w poważnym zagrożeniu. Od końca XIV wieku prym w świecie Półksiężyca przejęli tureccy sułtani z dynastii Osmanów.

Muzułmanie w 1571 roku planowali uderzyć w samo serce chrześcijańskiego świata. Przechwalali się, że już niedługo w bazylice św. Piotra wypasać się będą ich konie. Ta zuchwałość nie powinna dziwić. Od zdobycia Konstantynopola w 1453 roku, święcili niemal same tryumfy.

Pełnia Półksiężyca

W 1475 r. Osmanom podporządkował się Chanat Krymski. W 1521 podbili Belgrad. Na początku 1523 Rodos. 1526 to klęska armii węgierskiej pod Mohaczem. 1534 Bagdad. 1541 Buda. Narzucili zwierzchnictwo Algierowi, Tunisowi i Trypolitanii, przejmując tym samym kontrolę nad znaczną częścią wybrzeża Morza Śródziemnego. W 1571 zajęto Cypr.

Jednak w wewnętrznie skłóconej Europie pogrążonej w religijnym kryzysie po wystąpieniu Marcina Lutra w 1517 r., nadal znajdowali się niezłomni obrońcy wiary, którzy byli w stanie dać najeźdźcom zwycięski odpór. Były to jednak wyjątki, na przykład w 1565 r. na Malcie, gdzie przez kilka miesięcy nieskutecznie próbowano skruszyć opór jej obrońców – nawet mimo okrutnych praktyk mających na celu nadwyrężenie ich morale. Obdzierano ciała poległych rycerzy ze zbroi, wyrywano im serca i obcinano głowy. Następnie bezgłowe ciała znaczono krzyżem wyrżniętym na piersi i przybijano do drewnianych krzyży, które puszczano po wodzie wraz z prądem w stronę pozycji obronnych. Horror trwał do przybycia odsieczy wojsk hiszpańskich, a w walkach poległ bohaterski Jean de la Valette, czterdziesty dziewiąty wielki mistrz zakonu joannitów. „Nie ma nic słynniejszego niż oblężenie Malty” – pisał 200 lat później Wolter.

Mimo wspaniałego zwycięstwa chrześcijaństwa na ten malutkiej wyspie, sytuacja pozostawała nieciekawa. Papież Pius V w reakcji na nią rozpoczął tworzenie koalicji antytureckiej pod szyldem Świętej Ligi. Ostatecznie jednak miała ona ograniczony zasięg – w jej skład weszło Królestwo Hiszpanii, Państwo Kościelne, Księstwo Sabaudii, Republika Wenecji i Genui oraz Zakon Kawalerów Maltańskich. Rzesza Niemiecka nie była w żaden sposób zagrożona, Rzeczpospolita utrzymywała po 1533 r. dobre stosunki z Portą. Moskwa wolała angażować się w kierunku polskim i szwedzkim, a Francja pozostawała w sojuszu z Turcją. To nie były już czasy, gdy królowie i książęta byli w stanie rzucić wszystko, aby stawać do walki w obronie wiary Chrystusowej. Do papieskiej koalicji dołączyły tylko te państwa, których żywotne interesy były zagrożone.

Święty papież

Pewnego razu sułtan Selim II zażywał spaceru nad brzegiem Adriatyku. Jego ogromna flota niedawno wyruszyła w morze, a on wpatrywał się za nią w morski bezkres. Wypowiedział wtedy słowa, które wstrząsnęły jego dworzanami… „Pan całej ziemi” bardziej niż wrogich okrętów bał się modlitw przywódcy niewiernych, papieża Piusa V!

Pius V – to jego modlitw obawiał się sam sułtan

Pius V został głową kościoła rzymskiego w roku 1566 roku w wieku 62 lat. Pisano o nim, że był “jednym z niewielu chrześcijan traktujących dosłownie słowa i czyny Chrystusa, nie uznającym wyjątków i ograniczeń, człowiekiem, który przeszedł przez świat jak jasna pochodnia rozświetlająca mroki”. Wywodził się z zakonu dominikanów, wykład teologię i filozofię oraz aktywnie działał w szeregach Świętej Inkwizycji, gdzie piastował wysokie stanowiska. Otaczał niezwykłym kultem Matką Boską. To właśnie on włączył dwuczęściowe Zdrowaś Maryjo do brewiarza, przez co nadał Pozdrowieniu Anielskiemu ostateczną postać. Pisał: “Różaniec jest najpobożniejszym sposobem modlitwy do Boga, sposobem łatwym do stosowania przez wszystkich, którzy trwają w wysławianiu Najświętszej Dziewicy”. Pragnął przegnać z Rzymu prostytutki (co wcale nie było dla wielu ówczesnych papieży oczywistością) oraz zabronił mieszkańcom wizyt w karczmach. Te działania pewien poseł wenecki skwitował uwagą, że papież chce zamienić Wieczne Miasto w wielki klasztor. Pozostałością po tym świętym jest biała sutanna noszona od jego czasów przez papieży.

We wrześniu 1571 r. flota turecka opuściła Konstantynopol i wyruszyła na zachód. Wkrótce miało się okazać czy obawy sułtana były słuszne.

Przygotowanie do starcia

Muzułmanie zajęli strategiczne miejsce u ujścia Zatoki Korynckiej, niedaleko miejscowości Lepanto. Najczęstsze na Morzu Śródziemnym wiatry wiały zdecydowanie na ich korzyść. Zgromadzili oni 230 galer, 56 galeot (mniejsza galera z innym ożaglowaniem), 34 tysiące żołnierzy, 13 tysięcy marynarzy (plus 30-40 tysięcy wioślarzy!) oraz 750 armat. Tylko 2500 janczarów wyposażonych było w broń palną.

Na siły chrześcijańskie, których głównodowodzącym został zaledwie 24 letni Juan de Austria, składało się 206 galer, 6 galeasów (okrętów artyleryjskich), 28 tysięcy żołnierzy (10 tys. piechoty hiszpańskiej, 5 tys. Wenecjan, 7 tys. niemieckich i 6 tys. włoskich najemników) i 12 920 marynarzy (dodatkowo 20-30 tysięcy wioślarzy). Chrześcijanie dysponowali 1815 działami.

Okręty Świętej Ligi opuszczające Genuę autorstwa Andriesa van Eertvelta

Obie floty przybyły na miejsce bitwy w symbolicznych formacjach. Okręty Świętej Ligi utworzyły krzyż (zajęło im to 3 godziny!), a muzułmańskie półksiężyc. Spotkanie wrogich zgrupowań nastąpiło 7 października w Zatoce Patraskiej na Morzu Jońskim.

Najwspanialsze widowisko miedzy niebem i ziemią…”

„Gdy olbrzymie zastępy Turków usiłowały narzucić prawie całej Europie jarzmo przesądu i barbarzyństwa, wtedy to Najświętszy Pasterz św. Pius V, pozyskawszy chrześcijańskich władców do wspólnej obrony, jak najusilniej starał się przede wszystkim, by najpełniejsza mocy Matka Boża zjednana modlitwą różańcową, przybyła łaskawie z pomocą imieniu chrześcijańskiemu. Rozegrało się wtedy najwspanialsze widowisko miedzy niebem i ziemią, przyciągając wszystkie umysły i dusze. Tam bowiem, niedaleko Cieśniny Korynckiej wierni Chrystusa gotowi przelać krew za bezpieczeństwo religii i ojczyzny czekali nieustraszenie na wroga, zaś bezbronne tłumy modlących się wzywały Maryję, pozdrawiając Ją ciągle słowami różańca, by pomogła walczącym do zwycięstwa. I przybyła ta uproszona Pani…” – stwierdził papież Leon XIII w cztery wieki po Lepanto w encyklice Supremi Apostolatu.

Bitwa pod Lepanto z pewnością nie była po prostu kolejną bitwą stoczoną między chrześcijanami a muzułmanami. Cała Europa łączyła się modlitwie z walczącymi, tak jak w czasach krucjat do Ziemi Świętej. Żołnierze mieli świadomość, że stają w obronie świętej wiary, krzyża i chrześcijańskiej Europy. Gdyby nie ich poświęcenie poganie zajęliby Rzym…

Każdy z walczących chrześcijan otrzymał medalik i różaniec, który później odmówiono na wszystkich okrętach. Zakonnicy uwijali się jak w ukropie, aby każdy mógł przystąpić do sakramentu pokuty i rozpocząć walkę z czystym sercem. Wielu później utrzymywało, że widzieli błogosławiącą im Matkę Boską.

Na okręcie flagowym znajdowała się kopia obrazu Matki Boskiej z Guadalupe. Została ona podarowana przez arcybiskupa Meksyku Don Fray Alonso de Montufar, świadomego otomańskiego zagrożenia dla chrześcijaństwa.

W kościele Santa Maria Sopra Minerwa ze łzami w oczach modlił się do Maryi papież tymi słowami:

Daj zwycięstwo. Nie dla naszej chwały, ale dla Twojej, Pani i Matko. Pod płaszcz Twego miłosierdzia uciekamy się… Otocz nas płaszczem, uznaj za swe dzieci, weź pod swoją opiekę”.

Na całą flotą powiewał 6 metrowy błękitny sztandar z symbolem krzyża i herbami głównych sił Ligi – Państwa Papieskiego, Wenecji i Hiszpanii. Juan de Austria przed bitwą osobiście zawitał na kilkudziesięciu okrętach, gdzie osobiście zagrzewał żołnierzy, marynarzy i wioślarzy do walki. Przybyliście tu walczyć za Święty Krzyż, zwyciężyć albo zginąć!” przemawiał.

Ten sztandat powiewał na chrześcijańską armią

Mimo gorącej wiary, zwycięstwo wcale nie było pewne. Strona muzułmańska dysponowała przewagą liczebną i lepszą pozycją wyjściową. Atutem chrześcijan była broń palna i galeasy, które stanowiły całkowite novum na XVI wiecznym polu walki. Okręty te holowano na pole walki, aby w miejsce wioślarzy umiejscowić dodatkowych 500 arkebuzerów i działa na burtach – najczęściej używane galery prowadzić mogły ogień tylko z nadbudówki rufowej, przez co dążyły do jak najszybszego abordażu. Użycie galeasów totalnie zaskoczyło marynarzy sułtana.

Jak ogolono sułtana

Bitwa rozpoczęła się o 9:30 atakiem tureckiej eskadry paszy Sirocco Mehmeda na lewe skrzydło, gdzie okręty admirała Agostino Barbarigo przywitały ich zmasowanym ogniem dział. Na prawym skrzydle eskadra Euludża Alego, beglierbeja Afryki, uderzyła na niewielkie siły maltańskie. Tym na pomoc ruszyli Hiszpanie i Genueńczycy pod wodzą admirała Jana Andrzeja Dorii.

Przed linią galer umieszczono 4 galeasy. Atakujący muzułmanie zmuszeni byli manewrować pod ostrzałem pływających fortec, przez co ponieśli ciężkie straty. Mimo wszystko, bitwa dopiero się rozpoczynała. O 10:30 walka rozgorzała na dobre.

Ustawienie wojsk przed bitwą

W centrum nastąpiło główne uderzenie. Przyjęły je okręty hiszpańskie, weneckie i papieskie. Flagowa galera paszy Alego Sułtan, jednostka z 300 muszkieterami i 100 łucznikami ze sztandarem z wyhaftowanymi wersetami z Koranu i powtórzonym 28 tysięcy imieniem Allaha, starła się z flagowym chrześcijańskim okrętem, galerą Real. Ta, po wejściu do służby, była największym okrętem tej klasy na świecie. Dzisiaj jej replika dostępna jest w muzeum Museu Marítim w Barcelonie.

Po wymianie ognia hiszpańscy tercios ruszyli do ataku, jednak zostali odparci. Turcy błyskawicznie przeszli do kontrataku. Powietrze wypełniło się dymem i zapachem prochu, wokół słychać było krzyki walczących i jęki umierających. Walczący ślizgali się po zakrwawionych pokładach.

Na lewym skrzydle zginął wenecki admirał Barbarigo. Zastąpiony został przez Marco Contariniego. On też poległ, mimo to Wenecjanie zepchnęli eskadrę paszy na mielizny, gdzie ta uległa niemal całkowitej zagładzie.

Obraz Sebastiana de Castera “Bitwa pod Lepanto 1571”

Na prawym skrzydle Maltańczycy wciągali w pułapkę zgrupowanie Euludża Alego. Hiszpanom i Genueńczykom udało się oskrzydlić starego wilka morskiego. Ten, widząc co się święci, rozpoczął odwrót podczas którego stracił 1/3 okrętów.

W centrum walka skupiała się wokół okrętów flagowych. Dwie tureckie próby abordażu zostały odparte. Również dwa ataki Hiszpanów zakończyły się porażką, za trzecim razem tercios do szturmu poprowadził sam Juan de Austria. Do tureckiego flagowca przybijały kolejne okręty przywożąc posiłki dla obu stron. W sumie na Sułtanie znaleźli się tercios z trzech hiszpańskich galer i janczarowie z 7 tureckich. Chrześcijańscy kapelani, z krzyżami w rękach, potykając się o ciała poległych zagrzewali żołnierzy do walki. Włączając się do walki lub nie mogąc dostać się do niektórych wrogów, prowadzono ostrzał z broni palnej z odległości kilku metrów.

Podczas bitwy dochodziło do bezprzykładnych aktów męstwa. Federico Venusta próbował rzucić w stronę tureckiego okrętu granat, który wybuchł mu w ręce. Poprosił jednego z galerników, aby odciął mu okaleczoną dłoń, ten jednak odmówił… Tak więc Federico zrobił to sam. Następnie pobiegł do mesy, gdzie rozkazał nałożyć na kikut sprawionego kurczaka. Powrócił do boju wołając do prawej ręki by pomściła lewą. Inny żołnierz został trafiony strzałą w oko, więc je sobie wyjął, obwiązał głowę bandażem i powrócił do walki.

Boskiej interwencji przypisać można nagłą zmianę wiatru w krytycznym momencie bitwy na korzyść chrześcijan. Marynarze mogli wykorzystać dzięki temu siłę wiatru do przemieszczania okrętów. Tysiące wioślarzy włączyło się do boju.

Koło godziny 13 poległ pasza Ali. Wbrew rozkazom Juana de Austrii jego głowę obcięto i zatknięto na wysokiej pice. Ten widok odebrał poganom siłę walki. W ostatecznym rozrachunku zginęło 25 tys. muzułmanów, 3,5 tys. dostało się do niewoli, 80 okrętów zatopiono, zdobyto 130. Wśród łupów znalazło się 39 sztandarów, 450 dział i 150 tys. dukatów. Uwolniono 12 tys. chrześcijan (wioślarzami na tureckich galerach byli głównie chrześcijańscy jeńcy – ich los był nie do pozazdroszczenia, często spędzali całe życie będąc przykutymi do swoich stanowisk). Poległo 4800 Wenecjan, 2 tys. Hiszpanów i 800 żołnierzy papieskich. Łącznie śmierć poniosło 7656 chrześcijan, nie licząc galerników z okrętów tureckich. 7784 rannych, 16 galer zatonęło a 1 uprowadzili uciekający Turcy.

Alegoria bitwy pod Lepanto pędzla Paolo Veronese

Słynny uczestnik bitwy, Cervantes, autor Don Kichota, określił ją „najwspanialszym dziełem jednego dnia, jakie oglądały wieki”.

Niestety jej wynik nie został wykorzystany. Liga szybko się rozpadła, a Wielki Wezyr Sokollu Mehmed Pasza tak wyjaśnił weneckiemu ambasadorowi różnicę między waszą i naszą klęską: „Pod Lepanto chrześcijanie mnie ogolili. Na Cyprze ja odciąłem im ramię. Moja broda odrośnie…”. Dlatego kolejna odsłona spektaklu pod tytułem „Obrona Europy” miała mieć miejsce już w 1683 roku pod Wiedniem…

Matka Boska Zwycięska

“Non virtus, non arma, non duces, sed Mariae Rosiae victores nos fecit” – “Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maria różańcowa dała nam zwycięstwo” – napisali później Wenecjanie na ścianie zbudowanej w swoim mieście kaplicy dziękczynnej. Wdzięczność dla Najświętszej Panienki była powszechna. Juan de Austria odbył pieszo pielgrzymkę do Lorento, aby podziękować Maryi za zwycięstwo. To właśnie pod Lepanto w ogniu walki wykuła się najpotężniejsza broń katolika – różaniec.

W rocznicę bitwy, 7.10.2000, Wenecjanie ufundowali tablicę pamiątkową w Lepanto

“Była to ostatnia w historii bitwa morska, którą toczono tak jak na lądzie: tysiące żołnierzy, indywidualne pojedynki, tylko ziemia była chwiejna i wokół rozpościerało się bezdenne morze. Papież słyszał szczęk oręża, krzyki rannych, wołania tonących. Nie patrzył jednak na to, co działo się na morzu. W swym widzeniu spoglądał wyżej, w oczy Maryi, które były spokojne. Nieoczekiwana zmiana wiatru uniemożliwiła manewry muzułmanom, a sprzyjała flocie chrześcijańskiej. Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Świętej Ligi i już się nie cofnęła”napisał o Lepanto Wincenty Łaszewski.

Pius V podczas spotkania ze skarbnikiem niespodziewanie podszedł do okna. Zatrzymał się przed nim, a po chwili z promienny uśmiechem oświadczył: „To nie czas na interesy; pospieszmy dziękować Bogu, bowiem w tej chwili nasza flota uzyskała zwycięstwo nad Turkami”. Papież znał wynik bitwy dwa tygodnie wcześniej, zanim kurier dotarł z oficjalną wieścią do Rzymu!

Pius IX tak napisał o tej bitwie w encyklice Ingravescentibus malis: “Kiedy zaś niewierni mahometanie, dufni w swą flotę potężną i wojska ogromne, nieśli narodom Europy klęskę i niewolę, wzywano z woli Ojca Świętego z całą usiłnością opieki Matki niebieskiej i pokonano w ten sposób wrogów, a statki ich zatopiono”.

Papież Pius V, aby uczcić to wiekopomne zwycięstwo powołał też do życia Bractwa Różańcowe. Miało ono krzewić tę modlitwę wśród wiernych oraz ogłosił w 1572 r. 7 października dniem Matki Boskiej Zwycięskiej. Jego następca, Grzegorz XIII już rok później przemianował ten dzień na Święto Różańca. Początkowo uroczystości obchodzone miały być jedynie przez Bractwa Różańcowe, ale w 1716 r. papież Klemens XII rozciągnął ten obowiązek na wszystkich wiernych, jednocześnie przenosząc świętowanie na pierwszą niedzielę października. W 1913 roku Pius X przywrócił święto 7 października. Od 1969 roku, decyzją Pawła VI, 7 października obchodzone jest święto Matki Bożej Różańcowej.

Niedocenione arcydzieło

Wspaniałe zwycięstwo Matki Bożej przez wiele lat inspirowało artystów. Absolutnym arcydziełem, niestety zapomnianym, jest poemat Gilberta Keitha Chestertona o tytule Lepanto. Dlaczego zapomnianym? Oddajmy głos Dalemu Ahlquistowi, przewodniczącomu American Chesterton Society: „Ten poemat jest więcej niż tylko poematem. Jest rozbudzającym spotkaniem z historią, zwrotnym punktem w historii, który część ludzi chętnie by zignorowała […]. Problem z poematem leży w tym, że jest on obroną Kościoła katolickiego, krucjat i wojny: trzech rzeczy, na które generalnie nie patrzy się przychylnie na obecnych wykładach z literatury angielskiej. Mało kto wie o tym poemacie. Cierpi on zapomnienie z powodu połączonego uprzedzenia przeciw rytmowi i metrum, przeciw katolicyzmowi, i przeciw Chestertonowi”.

Hilaire Belloc, wydawca i przyjaciel Chestertona wypowiedział się w następujący sposób: „Ludzie, którzy nie widzą wartości Lepanto, są półmartwi. I niech takimi pozostaną”.

Polskie tłumaczenie ani trochę nie oddaje ducha tego utworu, dlatego polecam czytelnikowi stosować je jedynie jako wsparcie w zrozumieniu angielskiego oryginału.

Niechaj duch Lepanto będzie z nami. Wszak spektakl się jeszcze nie skończył…

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej od 2014 roku. Organizator m.in. turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!" i współorganizator Radomskiego Konwentu Polskiej Popkultury - KonRad. Student prawa i bezpieczeństwa narodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowania: geopolityka, podróże, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.