Adam Szabelak: Meksykańska wojna z Antychrystem | Narodowcy.net

Adam Szabelak: Meksykańska wojna z Antychrystem

Dziewica Maryja jest naszą tarczą i ochroną, kiedy pojawia się strach,  Ona zwycięża demony okrzykiem „Niech żyje Chrystus Król!”. Żołnierze Chrystusa: Podążajmy za sztandarem, do krzyża który wskazuje armię Boga, Podążajmy za sztandarem z okrzykiem „Niech żyje Chrystus Król!.

Właśnie tak brzmiał Hymn bojowy Cristeros. I nic dziwnego. Historia współczesnego Meksyku nierozerwalnie związana jest z wiarą w Chrystusa i Kościołem katolickim.

W 1521 roku zakończył się podbój azteckiego imperium przez konkwistadorów Hernána Cortésa. Dzięki sprytowi, bezwzględności, wewnętrznym słabościom państwa Azteków i niesamowicie dużej dozie szczęścia siły liczące około 600 osób zdołały rzucić na kolana potęgę dysponującą kilkusettysięczną armią.

Jednak „białe diabły” ciągle były tylko najeźdźcami. Prawdziwy „podbój” nastąpił dopiero po 1531 roku za pomocą samej Matki Bożej, która w grudniu objawiła się biednemu Aztekowi, św. Juanowi Diego Cuauhtlatoatzinowi na wzgórzu Tepeyac, dzisiaj leżącym w granicach miasta Meksyk. Święta Dziewica ogłosiła, że chce być czczona jako „Zawsze Dziewica, Święta Maryja z Guadalupe”. Tubylcy zrozumieli Jej imię jako „de Guatlashupe”, czyli w ich języku „Zdeptany Kamienny Wąż”. W ten sposób Matka Boża ogłosiła swój tryumf nad bogiem Quetzalcoatla przedstawianym w postaci upierzonego węża oraz innymi azteckimi bożkami.

Po tym objawieniu, w ciągu zaledwie kilku lat, od 1532 do 1538 roku dokonała się chrystianizacja całego Meksyku, około 9 milionów ludzi dobrowolnie przyjęło chrzest i inne sakramenty. W czasie, kiedy miliony dusz opuściło Kościół na skutek reformacji, kolejne miliony do niego dołączyły dzięki objawieniu maryjnemu.

Papież Paweł III w 1537 roku wydał bullę Sublimis Deus potępiającą niewolnictwo. W 1542 roku, pod wpływem przedstawicieli Kościoła, Karol V opublikował Nowe prawa, które zabraniały niewolnictwa i zrównywały tubylców z Hiszpanami, np. pod względem podatkowym. Jednak nie wszyscy kolonizatorzy chcieli przyjąć te dokumenty do wiadomości.

Kościół, przede wszystkim za pomocą Jezuitów, którzy w swojej pracy ewangelizacyjnej stosowali zasadę poszanowania lokalnych kultur, prowadził zakrojoną na szeroką działalność oświatową, charytatywną i cywilizacyjną, na terenie Ameryki Południowej w tzw. redukcjach.

W 1551 roku dekretem papieża i króla powołano do istnienia pierwszy Uniwersytet Meksyku, który otrzymał podobną rangę do Uniwersytetu w Salamance, niemal sto lat przed założeniem słynnego Uniwersytetu Harvarda!

Kościół swoją wielowiekową działalnością zjednał sobie mieszkańców tych ziem. Równocześnie uważany był za podporę władzy świeckiej, dlatego XIX-wieczne ruchy niepodległościowe, inspirowane antykatolickimi ideami oświecenia i rewolucji francuskiej, swoje ostrze skierowały także przeciwko niemu.

Od niepodległości do rewolucji

Paradoksalnie początek meksykańskiej wojny o niepodległość wiąże się z postacią katolickiego księdza, Miguela Hidalgo y Costilla. To on zapoczątkował powstanie płomienną mową, znaną jako Płacz Dolores, wygłoszoną 16 września 1810 roku. Jego gwiazda zgasła jednak dość szybko, na początku 1811 roku został schwytany, w lipcu ekskomunikowany i skazany na śmierć.

Wyniszczające walki trwały do 1821 roku, kiedy to, dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, Meksykowi udało się uzyskać niepodległość od Korony hiszpańskiej. Jednak kraj nie był na to gotowy. Ekonomia znajdowała się w ruinie, brak politycznych elit paraliżował funkcjonowanie aparatu państwowego, podziały w społeczeństwie powodowały liczne konflikty… Oprócz tego na kraj spadały coraz to nowe tragiczne wydarzenia, takie jak oderwanie Teksasu, wojna z USA, powstanie plemion indiańskich czy interwencja francuska. Również ciągłe walki wewnętrzne nie dawały ludności chwili wytchnienia. W takich warunkach, pod koniec lat 50, razem z nową konstytucją przeforsowano reformy antykościelne – konfiskatę mienia, unieważnienie ślubów nie-cywilnych, formalny rozdział Kościoła od państwa. Okres stabilności nastąpił dopiero po 1877 roku, kiedy to Porfirio Díaz w drodze przewrotu ogłosił się prezydentem (de facto dyktatorem). Na stanowisku pozostał do 1911 r., kiedy wybuch rewolucji zmusił go do ustąpienia.

Zawirowania rewolucyjne w różnych częściach kraju trwały do 1920 roku. W latach 1914-1915 przez Meksyk przetoczyła się fala antykatolickich pogromów. Biskupi potępiali nadużycia, zostali więc albo aresztowani, albo wygnani. Kapłanów wsadzano do więzień (160 zamordowano!), siostry zakonne usuwano z klasztorów, szkoły kościelne zamykano, dobra konfiskowano, a sprawowanie kultu wstrzymano.

Nowa Konstytucja

Ustanowienie nowej konstytucji w 1917 roku tylko zalegalizowało i nawet zradykalizowało antykatolickie działania rewolucjonistów.

Oto niektóre jej zapisy:

Art. 3 – wprowadzał nauczanie laickie w szkołach i opierał edukację na „postępie naukowym oraz walce przeciwko ignorancji, efektom ignorancji, niewoli, fanatyzmowi i uprzedzeniom”. Żadne organizacje i stowarzyszenia powiązane z religią nie mogą być obecne w instytucjach oświatowych. Państwo miało też dowolną uznaniowość badań prowadzonych w prywatnych instytucjach.

Art. 5 – „Wszyscy obywatele Zjednoczonych Stanów Meksyku mogą dowolnie wybrać swój zawód, o ile nie uderza to w prawach innych”. W ten sposób zdelegalizowany został jakikolwiek przymus w organizacjach religijnych, jako uwłaczający wolności człowieka, co w konsekwencji doprowadziło do powstania przepisów zakazujących istnienia zakonów monastycznych.

Art. 24 – deklarujący wolność wyznania i uprawiania praktyk religijnych, ale zakazywał wszelkich aktów kultu poza świątyniami.

Art. 27 – „Ziemia i woda na terytorium państwa jest oryginalnie własnością Narodu […] prywatna własność jest przywilejem tworzonym przez Naród”. Ten artykuł pozbawiał Kościół wszelkiej własności nieruchomej, przekazując to prawo w ręce państwa. Świątynie, seminaria, kolegia, klasztory itd. mogły być udostępnianie pod nadzorem urzędników państwowych „urzędnikom kultu” i wiernym.

Art. 130 – formalny rozdział Kościoła od państwa. Obowiązkowa rejestracja kościołów i związków wyznaniowych. Wprowadzano szereg restrykcji dotykających kapłanów (zostali pozbawieni praw politycznych, nie mogli angażować się politycznie, nie mieli prawa do dziedziczenia po osobach innych niż bliscy krewni itd.). Zaczęto ich traktować, nie jako członków duchowej wspólnoty, a raczej jako osoby prywatne, świadczące usługi wyznawcom danej religii.

Oprócz tego zabroniono cudzoziemskim kapłanom pobytu w Meksyku, utrudniono otwieranie nowych kościołów, państwo uznawało tylko śluby cywilne, duchownym zakazano krytykować „fundamentalnych praw kraju ani władz rządowych”, zakładane stowarzyszenia lub organizacje nie mogły nazwą wskazywać na związek z jakimkolwiek wyznaniem (w praktyce oznaczało to delegalizację chrześcijańskich związków zawodowych). Prawa te szybko weszły w życie. Wygnano kilkunastu arcybiskupów i biskupów, setki kapłanów i zakonników, blisko dwa tysiące szkół katolickich zostało zamkniętych.

Pozaprawnym przykładem antyklerykalizmu władz była tendencja do laicyzowania nazw miejscowości składających się z dwóch słów mających religijny wydźwięk. I tak, na przykład, Vera Cruz (Prawdziwy Krzyż) stał się Veracruz.

Na początku 1919 roku władza państwowa zmieniła jednak postępowanie, katolicy odzyskali nadzieję na lepszą przyszłość. Ówczesny prezydent, Venustiano Carranza (za którego rządów weszła w życie nowa konstytucja), przyznał, że paragrafy konstytucji odnoszące się do religii są zbyt restrykcyjne. Stało się to jedną z przyczyn jego obalenia w 1920 roku przez gen. Obregóna, zaprzysięgłego wroga katolików. Jednak nowy przywódca był raczej pragmatykiem i również nie realizował ściśle postanowień konstytucji.

Nie oznacza to, że rewolucyjny terror ustał. W 1921 roku nastąpiła seria zamachów bombowych kolejno na: pałac arcybiskupa Meksyku (6 lutego), katedrę w Morelii (13 maja), rezydencję arcybiskupa Guadalajary (4 czerwca) i wreszcie na największą świętość katolików meksykańskich – sanktuarium w Bazylice Virgen de Guadalupe (14 listopada).

W 1923 roku ogłoszono persona non grata nuncjusza apostolskiego, bo wziął udział w poświęceniu pomnika Chrystusa Króla pod Guanajuato.

El anticristo

Prawdziwa wojna z Kościołem rozpoczęła się wraz z wyborem (prawdopodobnie sfałszowanym) w grudniu 1924 roku gen. Plutarco Elías Callesa na urząd prezydenta. Calles, urodzony w 1877 roku, właściwie nazywał się Plutarco Elías Campuzano, a jego rodzina wywodziła się od Żydów sefardyjskich przybyłych do Meksyku pod koniec XVIII wieku. Jego ojciec był alkoholikiem, nazwisko Calles przyjął po wuju, zajadłym ateiście, który wychował go w duchu antyklerykalnym.

Był masonem 33 stopnia wtajemniczenia oraz założycielem i przywódcą Narodowej Partii Rewolucyjnej, która przekształciła się w Partię Rewolucyjno – Instytucjonalną dzierżącą samodzielnie ster władzy aż do 2000 roku. Sam określał się jako „osobisty wróg Boga” i „el anticristo”.

Meksykański “antychryst”

Jak wspominał rozmawiający z nim francuski dyplomata Ernest Legarde: „Calles zdecydował, żeby zniszczyć Kościół i pozbyć się go z kraju raz na zawsze. W pewnym momencie, w trakcie rozmowy, prezydent porzucił swój zwykły realizm i opanowanie, i przedstawił swoją wizję walki z Kościołem jako misję apokaliptyczną i mistyczną”.

Calles chciał stworzenia kościoła państwowego. Kiedy próba ta zakończyła się niepowodzeniem, zdecydował wydać 14 czerwca 1926 roku tzw. „ustawę Callesa”, która odebrała katolikom resztki swobód. Jej fragmenty brzmiały tak:

Art. 3: We wszystkich szkołach publicznych i prywatnych nauczanie religijne jest zakazane.

Art. 6: Wszelkie zakłady zakonów religijnych są zniesione.

Art. 10: Wszelka krytyka praw i władz przez duchownych nawet na zebraniach prywatnych jest zakazana pod surowymi karami.

Art. 12: Nauki ukończone w seminariach nie mają żadnego znaczenia wobec Państwa.

Art. 17: Wszystkie czynności religijne odbywać się mogą tylko we wnętrzu kościołów, które będą pod nadzorem Państwa.

Art. 18: Na zewnątrz kościołów zabrania się nosić stroju duchownego.

Art. 21: Wszystkie kościoły, budynki zakonne, tak przytułki, jak klasztory, ogłasza się za własność Państwa.

Zabroniono również publicznego używania jakichkolwiek oznak religijnych pod karą grzywny oraz językowych odniesień do Boga, czego ofiarą padło najbardziej rozpowszechnione w języku hiszpańskim pożegnanie:adios”. Na księży nałożono obowiązek rejestracji w urzędzie, aby mogli wykonywać swój „zawód”. Ci, którzy tego nie zrobili, zagrożeni byli aresztem. W praktyce zarejestrowało się tylko 15 księży – zakaz rejestracji przekazał biskupom watykański sekretarz stanu. Przepisy miały wejść w życie 31 lipca 1926 roku.

Trzydzieści trzy artykuły przybito na drzwiach wszystkich świątyń w kraju.

(…) Chwyciliśmy Kościół za gardło i zrobimy wszystko, aby go udusić (…)” – tak sytuację podsumował minister spraw wewnętrznych A. Tejeda w 1926 roku.

Jednocześnie rząd meksykański wspierał tworzenie sekt heretyckich (finansowanych przez USA) i pomógł w otwarciu około 200 szkół protestanckich.

Sam Calles podał w przemówieniu przed Kongresem 1 września 1926 roku statystyki represji: zamknięto 42 świątynie i 7 klasztorów, wydalono 185 księży obcokrajowców, zamknięto 7 ośrodków „propagujących religię”, które posiadały kaplice, gdzie sprawowano kult bez zezwolenia. Dwaj biskupi zostali oskarżeni o podżeganie do buntu i postawieni przed sądem. Wydalono także delegata apostolskiego.

Katolicka odpowiedź

Wraz z pogłębieniem prześladowania, 9 marca 1925 roku z błogosławieństwem Episkopatu, na bazie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Meksykańskiej (ACJM), Kół Modlitwy i Studiów, Kobiecej Krucjaty Wolności, Związku Pań Katolickich, Krajowego Związku Ojców Rodzin, Zakonu Kawalerów Kolumba oraz lokalnej partii Zjednoczenie Ludowe w stanie Jalisco, utworzona została Krajowa Liga Obrony Wolności Religijnej (LNDLR). W jej deklaracji programowej z 14 marca 1925 roku oznajmiono:

Nadszedł już dla nas czas, aby zjednoczyć meksykańskich katolików w celu obrony Religii i Ojczyzny.

Konstytucja z Querétaro, którą nam narzuciła grupa uzbrojonych ludzi, ustanawia prześladowanie religijne w postaci permanentnej, jako instytucję państwową.

Katolikom nie przyznaje się praw, które przysługują obywatelom.

Nie mamy prawdziwej wolności nauczania.

Nie możemy wydawać periodyków komentujących krajowe wydarzenia polityczne, ani zrzeszać się w partie polityczne pod własną nazwą i cechami; nie możemy wypełniać naszych obowiązków religijnych z szeroką i pełną wolnością.

Konstytucja umieszcza naszych kapłanów w sytuacji tak restrykcyjnej i upokarzającej, że czyni ich niezdolnymi do swobodnego wypełniania ich posługi.”

Celami Ligi były:

1) pełna wolność nauczania;

2) prawo powszechne dla katolików;

3) prawo powszechne dla Kościoła;

4) prawo powszechne dla robotników katolickich.

21 kwietnia 1926 roku biskupi za aprobatą papieża wydali wspólny list pasterski: „Duch i litera nowej konstytucji, zachowanie się rządu, solidarność z nim wykazywana przez loże masońskie, oficjalne poparcie udzielane mu przez protestantów i schizmatyków, wszystko to pokazuje, że ostatecznym celem przyjętym przez rząd jest całkowite unicestwienie katolicyzmu (…). Kościół może istnieć bez datków wiernych, bez własności, bez zakonników, nawet świątyń, ale w żadnym wypadku nie może przetrwać bez wolności, bez niezawisłości (…) Moment, aby powiedzieć non possumus, właśnie nadszedł. Byłoby z naszej strony zbrodnią dalsze tolerowanie takiej sytuacji”.

Niedługo po ogłoszeniu „praw Callesa” biskupi podjęli decyzję o zawieszeniu wszelkiego kultu publicznego na terenie Meksyku. Wierni zostali o tym poinformowani w liście pasterskim z 25 lipca, gdzie pisano: „Życie Kościoła jest podobne do życia jego Założyciela. Jak On, Kościół meksykański jest dziś dla swych wrogów odrazą. Szydzą z niego, biczują go, przyprawiają go o stan śmierci podobny. Lecz wkrótce kościół zmartwychwstanie, pełen życia i młodości, jakim go jeszcze nasze oczy nie widziały”.

Od 1 sierpnia nigdzie w Meksyku nie były sprawowane nabożeństwa w kościołach, które mimo to stały otworem dla wiernych. Sakramentów udzielano tylko w ostateczności, a msze odprawiano w prywatnych kaplicach.

Równolegle rozpoczęto bojkot państwowych przedsiębiorstw i instytucji. Miał on objąć cztery sektory: rozrywkę, szkolnictwo, handel i transport. Katolicy przestali masowo chodzi do kin, teatrów (zamknięto 15 z 20 istniejących) i restauracji, nauczyciele-katolicy rezygnowali z pracy w laickich szkołach. Nie kupowano gazet i papierosów z państwowych fabryk. Z państwowych banków wycofano blisko 7 mln pesos, a przewozy kolejowe spadły o 75%. Bojkot załamał się jednak już w październiku, głównie z winy zamożniejszych katolików.

LNDLR zebrało również dwa miliony podpisów meksykańskich obywateli pod petycją o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy Konstytucji. Władze jednak zignorowały inicjatywę Ligi.

Z prześladowanym Kościołem solidaryzowali się katolicy na całym świecie, jednak tylko Irlandia zdecydowała się zerwać stosunki z Meksykiem.

Papież Pius XI w listopadzie 1926 roku wydał encyklikę Iniquis afflictisque o prześladowaniu katolików w Meksyku, gdzie dał ciche przyzwolenie na wybuch powstania. Pisał: „Cóż więc pozostało świętym Duszpasterzom, jeśli – jak to postanowili – zarówno w swoim, jak w imieniu ludu działać w kierunku obalenia niegodziwych praw?”. Jednak akceptacja walki zbrojnej wśród hierarchów nie była jednomyślna. Ogółem posługę duszpasterską świadczyło powstańcom około 100 kapłanów, 28 księży było współorganizatorami powstania, a pięciu walczyło z bronią w ręku.

Papież w encyklice Iniquis afflictisque dał ciche przyzwolenie na wybuch powstania
Wybuch i przebieg powstania

Już 3 sierpnia 1926 roku około 400 powstańców zabarykadowało się w kościele Matki Boskiej z Guadalupe w Guadalajarze. W walce z wojskami federalnymi zginęło 18 osób, a 40 zostało rannych. Kapitulacja nastąpiła dopiero, gdy oblężonym skończyła się amunicja.

14 sierpnia w Chalchihuites w stanie Zacatecas zlikwidowano lokalny oddział ACJM. Rozstrzelani wtedy ks. Luis Bátiz Sáinz, który był kapelanem oddziału, i trzej działacze ACJM: Salvador Lara Puente, Manuel Moralez i David Roldan Lara, jako pierwsi wznieśli w chwili egzekucji okrzyk “Viva Cristo Rey!”, który stał się później bojowym zawołaniem powstańców. Ks. Bátiz został beatyfikowany (wraz z innymi męczennikami) przez Jana Pawła II 22 listopada 1992 roku i kanonizowany 21 maja 2000 roku. Ogółem w okresie cristiady zostało zamordowanych przez federales 90 księży i zakonników – najwięcej, bo aż 59, w archidiecezji Guadalajara. Wielu później zostało wyniesionych na ołtarze.

Powstanie na samym początku miało charakter spontaniczny i nieskoordynowany, nie posiadało także jednolitego dowództwa. Łącznie w całym kraju wybuchło 14 lokalnych wystąpień, a do końca roku – 50, obejmując swoim zasięgiem 17 stanów. Dopiero pod koniec roku LNDLR wybrała przywódcę ruchu, którym został 27-letni prawnik, lider ACJM, René Capistrán Garza, oraz termin rozpoczęcia ogólnonarodowego powstania na 1 stycznie 1927 roku.

Francuski historyk Jean Meyer, autor trzytomowej pracy La cristiada o cristeros, pisał: „byli chłopami, ludem prostym i ludem bez żadnego doświadczenia wojskowego, którzy w przeważającej części nie brali udziału w rewolucji meksykańskiej”.

Ten sam autor o motywach podjęcia walki:

Chłop wiedział tylko jedną rzecz: tamci zamykają kościoły i prześladują księży. On widział tylko jedną rzecz: przybyli żołnierze, zamknęli kościół, aresztowali księdza, zastrzelili tych, którzy protestowali, powiesili swego więźnia, podpalili kościół i zgwałcili kobiety w buntującej się wsi. Znieważeni wieśniacy, którzy kochają swoją wieś, swój Kościół i swojego proboszcza, zupełnie naturalnie porwali się do buntu”.

Do walki ruszały często całe rodziny

Rozpoczęcie powstania nastąpiło w momencie ogłoszenia manifestu pod tytułem „Do narodu” (A la Nación). Rebelianci zaczęli wówczas zajmować tereny na północ od Guadalajary z okrzykiem „Niech żyje Chrystus Król, niech żyje Niepokalana Matka Boska z Guadalupe!” (Viva Cristo Rey! ¡Viva la Virgen de Guadalupe!) na ustach.

Pierwsze większe zwycięstwo odnieśli 23 lutego 1927 roku w bitwie pod San Francisco del Rincón w stanie Guanajuato, kolejne 15 marca 1927 roku pod San Julián w stanie Jalisco. Jednak do tego czasu powstanie zostało już niemal zupełnie spacyfikowane.

Capistrán Garza w lipcu 1927 roku podał się do dymisji. Z braku wykwalifikowanych wojskowych w swoich szeregach (największe sukcesy bojowe odnosili aptekarz Jesus Degollado, księża Aristeo Pedroza i Jose Reyes Vega, i farmer Victoriano Ramirez – ten ostatni z przydomkiem El Catorce, gdyż po ucieczce z więzienia samodzielnie zlikwidował 14-osobowy pościg), dowództwo LNDLR zdecydowało się na… wynajęcie naczelnego wodza. Wybrano świetnego stratega, byłego generała armii federalnej, masona i zadeklarowanego ateistę, Henryka Gorostietę, któremu zaoferowano dwukrotnie wyższą pensję niż wynosił jego żołd. Nowy wódz szybko zorganizował oddziały partyzantów w karne wojsko. Cristeros zaczęli odnosić sukcesy. Sam Gorostieta pod wpływem żarliwości religijnej swoich żołnierzy się nawrócił. W liście do swojego przyjaciela pisał: „Czy z takimi ludźmi możliwa jest porażka? Nie, ta sprawa jest święta, i jest niemożliwe, żeby z takimi obrońcami przegrała”.

Skąd wzięła się nazwa cristeros? Walka od początku nabrała charakteru apokaliptycznego (tak widziały ją obie strony). Ścierało się dobro i zło, żołnierze Chrystusa toczyli bój z Antychrystem, oświecenie próbowało rozjaśnić ciemności, postęp zwalczał zacofanie. Sama nazwa cristeros została nadana rebeliantom przez rząd. Oni sami określali się mianami pupulares (ci z ludu), defensores (obrońcy) lub libertadores (wyzwoliciele).

Cristeros na ziemiach pozostających pod ich kontrolą organizowali administrację i starali się przygotować podstawy pod budowę przyszłego, katolickiego państwa wedle dewizy “Walcz i organizuj! Walcz i umoralniaj!”. Otworzyli blisko 200 katolickich szkół, zwalczali pijaństwo i prostytucję, a 1 stycznia 1928 roku ogłosili konstytucję (La Constitucion de los Cristeros), która w pierwszym artykule składała hołd Bogu-Stwórcy i określała, że przyszły Meksyk będzie państwem zdecentralizowanym i odbiurokratyzowanym, w którym królował będzie Chrystus (co miałoby swoje przyziemne konsekwencje, np. zakaz rozwodów).

Zasady regulaminu obowiązujące w ich oddziałach brzmiały:

– Składać urzędowo, publicznie i uroczyście hołd Najświętszemu Sercu Jezusa, jedynemu Królowi naszej armii, oraz w pokorze i z miłością poświęcać Mu wszystkie sprawy i wszystkich ludzi naszych dywizji.

– Nigdy, pod żadnym pretekstem, nie zaniedbywać codziennego grupowego odmawiania Różańca św. do NMP z Guadalupe, i traktować tę regułę z taką samą wagą jak ścisły nakaz regulaminu wojskowego.

– Ilekroć będzie to tylko możliwe tak planować porządek dnia, aby umożliwić przywódcom, oficerom i żołnierzom wypełnienie obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św., przystąpienie do spowiedzi i Komunii św.

– Aby zapewnić naszym oddziałom boską opiekę podczas bitew, przygotować armię i samych katolików poprzez pokorną i pełną zaufania modlitwę, i wzbudzania aktów żalu doskonałego.

„Czy z takimi ludźmi możliwa jest porażka? Nie, ta sprawa jest święta, i jest niemożliwe, żeby z takimi obrońcami przegrała”

Dowódca sił federalnych, gen. Joaquín Amaro Domínguez, w odpowiedzi na sukcesy powstańców rozpoczął prześladowania ludności cywilnej. Stosował taktykę zwaną „dekoncentracją” – mieszkańcy danej miejscowości mieli określony czas (od kilku dni do kilku tygodni) na wyprowadzenie się do innego regionu, najczęściej sąsiedniego stanu, gdzie szykowano dla nich obozy koncentracyjne. Po upływie terminu do miejscowości wkraczały oddziały wojska i rozstrzeliwały wszystkich napotkanych ludzi, paliły domostwa, grabiły i profanowały kościoły. To wszystko z hasłem Bajo los curas, Bajo los fanaticos! (Precz z księżmi, precz z fanatykami), lub czasem – Viva el Demonio! – na ustach.

Zamach na prezydenta i zakończenie Cristiady

W 1928 roku minęła kadencja prezydencka Callesa, a litera prawa wykluczała sprawowanie dwóch kadencji pod rząd. W takim wypadku prezydentem został ponownie Álvaro Obregón (był jedynym kandydatem).

17 lipca, czyli 16 dni po wyborze, udał się on do San Ángel, pod miastem Meksyk, gdzie w restauracji La Bombilla wyprawiono bankiet z okazji jego elekcji. Na bankiecie tym pojawił się także, jako karykutarzysta, młody katolik – José de León Toral. Wykonał on rysunek prezydenta, dyrektora orkiestry i innego polityka, następnie zaprezentował je Obregónowi. Kiedy ten odwrócił się, aby usiąć, Toral wyciągnął pistolet i strzelił do niego pięć lub sześć razy.

León Toral został skazany na śmierć i rozstrzelany w lutym 1929 roku. Przed salwą wykrzyczał: “¡Viva Cristo Rey!”. Do tak radykalnego kroku, jakim był zamach na prezydenta, popchnął go wstrząs, jakiego doznał po egzekucji dwóch swoich przyjaciół – Humberta i Miguela Pro.

José de León Toral przed śmiercią wykrzyczał “Viva Cristo Rey!”

Calles w takiej sytuacji zdecydował się prowadzić rządy przez marionetkowych prezydentów. W tym właśnie celu założył Narodową Partię Rewolucyjną. Stał się znany jako niekwestionowany Jefe Maximo (Najwyższy szef) Meksyku, a okres jego rządów poprzez podstawionych i podporządkowanych mu prezydentów jest też znany jako Maximato. Trwał on do 1934 roku.

W tym czasie cristeros, których liczebność stale rosła, w styczniu 1927 roku wynosiła 20 tysięcy, pod koniec tego roku 30 tysięcy, aż na początku 1929 roku osiągnęła stan 50 tysięcy ludzi (dodatkowo 25 tysięcy kobiet spełniających funkcje kurierek, łączniczek i sanitariuszek zgrupowanych w Brigadas de Santa Juana de Arco), opanowali znaczną część kraju: od stanu Durango na północy do Chiapas na południu i od Atlantyku do Pacyfiku. Nie udało się im jednak zdobyć żadnego większego miasta z powodu braków w ciężkim uzbrojeniu. Cristeros wspierała większość chłopów (w 90% była to armia ludowa!) na prowincji, w miastach natomiast cieszyli się oni popularnością wśród studentów i młodej inteligencji.

21 czerwca 1929 roku w wyniku negocjacji między przedstawicielami rządu, a biskupami, przy mediacji ambasadora USA zawarto porozumienie. Biskupi zobowiązali się uznać konstytucję z 1917 roku, a rząd zawieszał jej niektóre antykatolickie postanowienia, takich jak obowiązek rejestracji księży, dopuszczono nauczanie religii w kościołach (chociaż nadal było zabronione w szkołach), obywatele uzyskali prawo petycji w sprawie reformy konstytucji, obiecano zwrócić zagrabiony majątek. Prezydent E. Portes Gil w przemówieniu przed Kongresem 1 września 1929 roku poinformował, że przekazano Kościołowi 858 świątyń i kaplic. Ogłoszono także amnestię dla powstańców.

Cristeros, posłuszni biskupom, pod groźbą ekskomuniki (!) złożyli broń. Prawie natychmiast rozpoczęło się wielkie polowanie na bezbronnych żołnierzy Chrystusa. Zamordowano prawie 500 dowódców i 5000 zwykłych partyzantów – często na progach ich własnych domów.

Po złożeniu broni zamordowano tysiące powstańców

Ugodę zawarto za plecami cristeros. Jean Meyer tak opisywał sytuację, w jakiej się znaleźli: „Powstańcy byli rozczarowani, nie rozumieli podstaw kompromisu, czuli się zdradzeni. W prawie nic się nie zmieniło, a deklaracja dobrej woli prezydenta nia miała dla nich żadnej gwarancji. Złożyli jednak broń i wrócili do domów, chociaż się z tym nie zgadzali. Jako dzieci Kościoła posłuchali swoich biskupów. Uważali jednak, że Kościół został oszukany. Byli smutni, zmieszani, zawstydzeni i upokorzeni, gdy oddawali broń nieprzyjaciołom wiary, broń, którą wcześniej zdobywali sztuka po sztuce w walce, w której tysiące z nich poległo”.

Historyk ten oszacował, że w czasie powstania zginęło około 90 tysięcy ludzi, w tym 55 tysięcy po stronie rządowej.

Porozumienie zostało zawarte także za plecami LNDLR. Przewodniczący Ligi – Rafael Ceniceros ubolewał nad zaprzepaszczeniem tej zdobyczy Cristiady, iż katolicyzm „cierpliwy, uległy, anemiczny i tchórzliwy [wcześniejszych generacji], został zastąpiony przez katolicyzm skuteczny, żywotny, płomienny, wojowniczy i zaczepny”. Miguel Palomar, „intelektualista cristero”, przywoływał słynne zdanie bpa Wilhelma Emmanuela Kettelera: „najkrwawsze prześladowania przyniosły Kościołowi mniej szkody niż dworski serwilizm biskupów”. Takie stanowisko LNDLR doprowadziło do cofnięcia jej uznania przez hierachów, co doprowadziło do jej powolnego rozkładu.

27 czerwca 1929 r. zabrzmiały po raz pierwszy od trzech lat dzwony kościelne.

Przyczyny klęski

Rząd USA potrzebował spokoju na terytorium południowego sąsiada, aby móc spokojnie lokować tam swoje inwestycje i przede wszystkim wydobywać ropę naftową. Stany Zjednoczone wystąpiły otwarcie po stronie rządowej, aby wynegocjować uchylenie artykułu 27 konstytucji, co ostatecznie udało się zrealizować. Od 1928 roku dostarczały uzbrojenie dla meksykańskiego wojska. Oprócz tego USA wyrosłe na gruncie protestanckim było z natury wrogie katolicyzmowi. Warto w tym miejscu przytoczyć fragment znamiennego oświadczenia dra Roberta A. Greenfielda, amerykańskiego masona i protestanta, opublikowanego przez L’Osservatore Romano 25 czerwca 1928 r.: „(…) My, protestanci i wolnomularze w walce o zniszczenie katolicyzmu jesteśmy jednego zdania i okazaliśmy rządom Callesa lojalną i daleko posuniętą pomoc. Przyczyna tego [jest] oczywista: katolicyzm jest religią, ktora przyciąga do siebie zbyt wielu ludzi. W bardzo krótkim czasie pozyskała ona 15 procent ludności naszego kraju [USA] i zagraża przeniknięciem do wysokich kół jego rzadu. (…) Jeśli cywilizacja północnoamerykańska wspiera cały świat w dziedzinie materialnej, jest rzeczą naturalna, że my chcemy teraz także sprawowania władztwa duchowego. (…) Sadzę, że nikt nie może robić nam zarzutów z powodu tego szlachetnego zamiaru zamerykanizowania kontynentu [południowoamerykańskiego] i nikt nie może sądzić, że urzeczywistnienie tego ideału będzie możliwe – dopóki będzie istniał zabobon łaciński”.

Rząd meksykański, wspierany m.in. przez USA i Ku-Klux-Klan, nie miał litości dla cristeros

Rząd Meksyku popierany był przez wszystkie loże masońskie w Stanach oraz wiele organizacji antykatolickich, takich jak: Ku-Klux Klan (który wówczas stanowił wielką siłę w USA, w 1924 roku liczył do 5 milionów członków, a w latach 1921-1923 Warren G. Harding, członek Klanu, był prezydentem) czy YMCA, których wsparcie przewyższało znacznie pomoc płynącą na południe od amerykańskich Rycerzy Kolumba (stojących murem za cristeros).

Kolejną przyczyną ostatecznej klęski powstania była ugodowość papieża Piusa XI, który polecił biskupom meksykańskim przyjąć ogólnikowe propozycje rządu. Mimo potępienia prześladowań, w stolicy apostolskiej zabrakło woli i odwagi, aby doprowadzić sprawę do końca. Skończyło się to kolejną dekadą straszliwych prześladowań Kościoła w Meksyku.

Również wysokie szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich (miały się odbyć w listopadzie 1929 roku) José Vasconcelosa Calderona, który zawarł pakt z cristeros i zdołał zjednoczyć wszystkich niezadowolonych z dotychczasowych rządów, były czynnikiem, który doprowadził do zawarcia niekorzystnego porozumienia. Konserwatywny kandydat popełnił jednak kardynalny błąd – postanowił czekać do wyznaczonego terminu wyborów. Wynik (Pascual Ortiz Rubio 93,6%, José Vasconcelos 5,3%- 110,979 głosów) nie pozostawia wątpliwości, że wybory zostały sfałszowane. Biskupi w wyborach poparli oficjalnie kandydata reżimowego, Pascuala Ortiza Rubio. Poparcie to narzucił Episkopatowi abp Díaz, nie kryjąc, że należy uznać wyniki wyborów, nawet jeśli dojdzie w nich do oszustwa.

José Sanchez del Rio

Jedną z najbardziej inspirujących postaci, spośród grona prawie 30 męczenników Cristiady, jest José Sanchez del Rio. Niesamowita wiara i odwaga tego czternastoletniego chłopaka zadziwia.

Mimo sprzeciwu matki i odmowy generała Prudencio Mendozy, José na własną rękę dołączył do jednego z oddziałów powstańczych, gdzie powierzono mu obowiązek noszenia sztandaru.

W czasie bitwy z wojskami rządowymi, 25 stycznia 1928 roku, pocisk powalił konia komendanta, José zaoferował mu swojego rumaka, by ten mógł się wycofać i dalej dowodzić. Niestety podczas odwrotu młody bohater został pojmany. 7 lutego odprowadzono go do rodzinnej miejscowości Sahuayo, gdzie był więziony w zdewastowanym, zmienionym w kurnik, kościele parafialnym. Oburzony świętokradztwem chłopiec ukręcił kark kilku kurom, za co później był torturowany.

José Sanchez del Rio – małoletni święty bohater

Ujmujące są słowa, które nastolatek napisał do rodziców w nocy z 7 na 8 lutego:

Moja kochana mamo, zostałem schwytany podczas dzisiejszej bitwy. Myślę o chwili, kiedy przyjdzie mi umrzeć. Nic to jednak, Mamo. Powinnaś zgodzić się z wolą Pana Boga. Umieram szczęśliwy u boku Naszego Pana. Nie chcę, żebyś się martwiła moją śmiercią. Powiedz raczej moim braciom, by poszli w ślady najmłodszego spośród nas, tak wypełnisz wolę Bożą. Odwagi! Udziel mi swego błogosławieństwa razem z błogosławieństwem ojca. Pozdrów wszystkich ostatni raz. Otrzymacie serce Waszego syna, który Was oboje kocha i chciałby zobaczyć Was jeszcze przed śmiercią.”

Próbowano go złamać i zmusić do wyrzeczenia się wiary przez uczestnictwo w powieszeniu innego chłopca – nie udało się. Obiecywano mu wspaniałą przyszłość – nie dał się skusić. W dniu wykonania wyroku śmierci rozcięto mu stopy i tak kazano dojść na cmentarz. Chłopak miał na to wszystko tylko jedną odpowiedź – „Viva Cristo Rey!”. Został zastrzelony. Ostatnim ruchem ręki nakreślił na ziemi znak krzyża własną krwią.

16 października 2016 roku ogłoszono go świętym.

Polski wątek

Bliskim współpracownikiem Callesa był Józef Retinger, urodzony w Krakowie w 1888 roku, w czasie wojny wiceprezes żydowskiej loży Bnai Brith w Londynie. Współpracował również z gen. Sikorskim, któremu towarzyszył niemal we wszystkich podróżach, oprócz tej ostatniej… Tak został opisany przez Adama Doboszyńskiego:

“Retinger, syn żydowskiego adwokata z Krakowa, opuścił Polskę już kilka lat przed rokiem 1914 i osiadł w Anglii, gdzie zapuścił korzenie bardzo głęboko. Po pierwszej wojnie światowej przebywa w Meksyku, jako zaufany przyjaciel swego współwyznawcy prezydenta Callesa, który bolszewizuje właśnie Meksyk, przy akompaniamencie krwawych, głośnych na cały świat prześladowań duchowieństwa katolickiego. Miarą znaczenia Retingera może być fakt, że gdy po pomyślnym przeprowadzeniu rewolucji opuszcza Meksyk. […] W roku 1942 postawiłem jednemu z najinteligentniejszych oficerów naszego II Oddziału pytanie, kim jest Retinger? Odpowiedział mi: “Członkiem potężnej międzynarodowej mafii lewicowej”. Przypomniało mi się to powiedzenie, kiedy niedawno opowiadano mi wystąpienie Retingera w Warszawie, na wiosnę 1944 r., tuż przed powstaniem, na posiedzeniu Rady Jedności Narodowej z udziałem Delegata Rządu i ministrów. Zawiadamiając najwyższe ciało Polski Podziemnej, że za chwilę stanie przed nim Retinger, Delegat Rządu ostrzegł, by obecni byli ostrożni w swych wypowiedziach, gdyż Retinger jest nie tylko agentem brytyjskim, ale zapewne i reprezentuje pewne inne czynniki… Jakże znamienny to epizod dla sieci, w którą omotano naród polski, że najwyższe jego ciało musiało dyskutować najpoufniejsze sprawy polskie z człowiekiem, co do którego panowało tak mało złudzeń”.

Po wojnie działał aktywnie na rzecz integracji europejskiej. Był także inicjatorem powstania Grupy Bilderberg (w niejawnych spotkaniach bierze udział co roku śmietanka wpływowych osób ze świata polityki i biznesu), której sekretarzem pozostawał aż do swojej śmierci w 1960 roku.

Meksyk zawsze wierny!

Gdy Ojciec Święty Jan Paweł II w 2002 roku odbywał swoją kolejną pielgrzymkę do Meksyku, swoje przemówienie podczas uroczystości powitalnej na lotnisku zakończył słowami “Mexico siempre fiel!” (Meksyk zawsze wierny!).

Papież Jan Paweł II w Meksyku

Są to słowa jak najbardziej prawdziwe. Mimo dekad prześladowań katolików (Kościół wciąż jest na celowniku karteli) procent wiernych utrzymuje się nadal na poziomie ponad 80%. Kościół wzrasta krwią swoich męczenników, Meksyk jest tego najlepszym przykładem. Warto zacytować jeszcze raz Jeana Mayera:

Cristiada ma po dziś dzień ogromne znaczenie w pamięci zbiorowej Meksyku. Myślę, że m.in. dlatego Meksyk jest dziś, obok Kolumbii, najbardziej katolickim krajem Ameryki. Meksyk jest krajem, który nie potrzebuje księży z zagranicy. Nie ma żadnych problemów z powołaniami, jest ich bardzo wiele […] Jestem pewien, że zawdzięczamy to Cristiadzie i sile prześladowań. Stare, znane powiedzenie Tertuliana z pierwszych wieków Kościoła, mówiące, że krew męczenników jest zasiewem chrześcijan, nie jest stwierdzeniem mistycznym, tylko socjologicznym. W przypadku Meksyku rzeczywiście możemy tego doświadczyć”.

Cristiada wzbogaciła także poczet świętych męczenników Ecclesia Militans. Warto o tym dziedzictwie pamiętać, zwłaszcza w tak trudnych dla Kościoła czasach.

W 2012 roku na kinowych ekranach pojawiła się superprodukcja “Cristiada”, film zdecydowanie wart uwagi. Wydarzenia z lat 1926-1929 inspirują także licznych muzyków, poniżej przykład jednej piosenki, która wyjątkowo przypadła autorowi do gustu (piękny jest tekst tejże piosenki).

Viva Cristo Rey!

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej od 2014 roku. Organizator m.in. turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!" i współorganizator Radomskiego Konwentu Polskiej Popkultury - KonRad. Zainteresowania: geopolityka, wędrowanie, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.