> Adam Szabelak: „Sztuka Legionów Polskich” - wrażenia z wystawy

Adam Szabelak: „Sztuka Legionów Polskich” – wrażenia z wystawy

„Sztuka Legionów Polskich” – taki właśnie tytuł nosi wystawa którą podziwiać można od trzeciego czerwca zeszłego roku, aż do końca bieżącego w Muzeum Narodowym. Inspiracją pokazu była przypadająca na 2016 rok setna rocznica wystawy sztuki legionowej na salonach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie.

W szeregach Legionów służyło blisko 180 malarzy, rzeźbiarzy i grafików. Zdecydowanie zbyt wielu, ażeby wymieniać ich w tej, krótkiej przecież, recenzji z imienia i nazwiska. Jednak były to osoby z pewnością w znacznej części co najmniej nieprzeciętne.

Cechą charakterystyczną artystów jest to, że muszą tworzyć, bo inaczej artystami być przestają. Tak więc łatwo można sobie wyobrazić, że, szczególnie w okresie wojennym, kiedy to człowiek miotany jest potężnymi namiętnościami, którymi to sztuka żywi się jak mało czym, ulubieńcy muz tworzą wiele i to tworzą niepospolicie.

W okopach I Wojny Światowej legioniści wykonali tysiące szkiców, obrazów i malunków… Kolejne tworzone były już po wojnie, na bazie romantycznego mitu Legionów. Muzeum Narodowe dokonało wnikliwej selekcji dostępnych dzieł i stworzyło absolutnie niepowtarzalną wystawę.

Przechodząc jednak wreszcie do konkretów. Zanim dotrzemy do „Sztuki Legionów…” czeka nas spotkanie z galerią „Broń i Barwa w Polsce”. Zaczynając od wojów piastowskich, poprzez pola chwały Kircholmu, Chocimia czy Wiednia, kończymy na wyposażeniu powstańców z XIX wieku. Taka podróż przez historię jest świetnym wprowadzeniem do wystawy będącej przedmiotem tej recenzji.

Twórczość legionowa

Co o twórczości legionowej powiedzieć może malarski laik? Przede wszystkim jest ona do bólu autentyczna. Żołnierz w okopowym błocie nie musiał wysilać swojej wyobraźni do tworzenia fantastycznych obrazów. On po prostu dzielił się tym co widział i czuł. Po szarży na wrogie pozycje były to krew, swoja i kolegów, pot, łzy, euforia, rozgoryczenie. Po wigilii spędzonej gdzieś z dala od wszelkiej cywilizacji i rodziny, ale z towarzyszami broni, przelewał na papier tęsknotę, ale i tę prostą, żołnierską radość z chwili wytchnienia od wojennej rzeczywistości.

Nie wszystkie szkice i obrazy reprezentują wyżyny artystyczne (okiem malarskiego laika), lecz w tej prostocie, kanciastych kształtach, tkwi specyficzne piękno. Nad kunsztem malarskim natomiast zachwycać się można przy obrazach z okresu powojennego lub, na przykład, stworzonych przez Wojciecha Kossaka. Tu naprawdę człowiek zwyczajnie chłonie każdy detal.

Dech z piersi zabiera dzieło Józefa Świrysza-Ryszkiewicza „Śpij kolego w ciemnym grobie…”. Nie jest ono w żaden sposób wyróżnione specjalnym miejscem w galerii, jego rozmiar nie rzuca się w oczy, ale ma ono w sobie to coś, co ciężko opisać słowami… Ale to oczywiście tylko subiektywne odczucie. Warto samemu sprawdzić.

Z pewnością interesująca jest wystylizowana na pierwszowojenny okop sala. Na własne oczy mamy okazję się przekonać w jakich warunkach tworzyli wojskowi artyści. W rękach możemy potrzymać karabin jaki dzierżyli na co dzień, wystawiając głowę z okopu widzimy jaki obraz oglądali, a następnie siadając przy stole wewnątrz bunkra możemy przekonać się jak powstawały szkice, które oglądaliśmy kilka minut wcześniej. Bardzo interesujące przeżycie.

Tak już na podsumowanie. Czy warto zobaczyć jak wygląda sztuka Legionów? Warto. Absolutnie, niezaprzeczalnie i definitywnie 1,5 godziny spędzonej któregoś popołudnia w Muzeum Narodowym nie będzie czasem straconym.” Gorąco polecam.

Komentarze