Aleksander Sienicki: Wiosna jesień republika-czyli kilka słów o wpływie klimatu na stabilność ustrojową

Spoglądając na mapę polityczną naszej planety możemy rozpoznać stabilne państwa północy, kilka – z powodu układu lądów – stabilnych krajów wokół południowego bieguna oraz ocean politycznego chaosu i niepewności z epicentrum na równiku.

Naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że klimat odgrywa tu jakąś rolę i po odrzuceniu naszej gatunkowej dumy, że na nas – homo sapiens, przy takim rozwinięciu cywilizacji natura nie może już wpływać i to w tak wyszukanym elemencie życia, można racjonalnie przyjąć, że tak właśnie jest. Nie dzieje się to jednak w sposób bezpośredni, ale przez to jak to, co nas otacza, świat, w którym żyjemy, kształtuje nasz sposób myślenia.

W regionach gdzie nie ma wyrazistych zmian cyklów pogodowych, pór roku lub są one bardzo słabo zaznaczone, kształtuje się inny typ mentalność – mentalność wiecznego dzisiaj. Jeśli dzień jutrzejszy będzie taki sam jak dzień za tydzień, miesiąc, za sto i dwieście dni, to działanie korzystne dzisiaj będzie tak samo korzystne w dni następne i najbardziej racjonalnym jest podjąć je natychmiast. Tak samo jeśli dzień za pół roku ma być taki sam jak dzisiejszy, to nie ma większego powodu, by go planować i robić sobie teraz pod jego kątem jakieś wyrzeczenia, skoro i dzień dzisiejszy równie łatwo przeżyliśmy.

Można tym też tłumaczyć większą żywiołowość i spontaniczność „południowców” w stosunku do chmurnych ludzi północy, na których sama natura wymusza patrzenie w dłuższej perspektywie czasowej. Pociąga to też jednak za sobą coś ważniejszego.

Bez tego poczucia cykliczności, przemiany i etapowości, wbitego głęboko pod pokładami naszej świadomości, że to co jest teraz przeminie, a potem nastąpi jakiś inny czas, a po nim jeszcze kolejny i kolejny, nie da budować się stabilnego państwa. I jeśli czytając, tragiczne zazwyczaj, historiogramy krajów globalnego południa, czasami można odnieść wrażenie, że zabrakło w tym miejscu myślenia:

„Pójdźmy na ewolucyjne zmiany i w ciągu pokolenia to się samo wyrówna” lub „Poświęćmy się i przemęczmy się kilka lat z tym człowiekiem, który nie tylko nie powinien nigdy stawać na czele narodu, ale wiejskiej poczty, a nawet schowka na miotły w wiejskiej poczcie, ale za to wnuki nasze żyć będą w państwie stabilnym, w państwie o sprawnym mechanizmie, zdolnym realizować swoje cele z narodem niepodzielonym rachunkami rodzinnych krzywd i bratobójczo rozlaną świętą krwią męczenników.”– to tak zazwyczaj jest. W mentalności wiecznego dzisiaj tak się po prostu nie myśli.

Oparcie się pokusie doraźnego rozwiązania przez kogoś, kto nie widzi drzew przed rządowym gmachem niebawem odartych z uroku listowia i nie czeka na wiosenne zmartwychwstanie ogrodu, jest rzeczą znacznie bardziej świadomą i wymagającą więcej namysłu i rozsądku- trudniejszą, niż dla kogoś nawet mierniejszego, ale robiącego to jakby naturalnie, bo wychowanego w świecie ciągłego planowania i oczekiwania następnej pory roku.

Dlatego też te kraje okresy stabilności zawdzięczają albo autorytetowi wybitnej (w taki lub inny sposób) jednostki, zdolnej przez dekady kierować sterami państwa, albo zakleszczeniu się całego pokolenia decydentów w jakimś bezalternatywnym układzie, nie zaś wzniesienia stabilnego systemu na całe generacje, który trwać będzie jeszcze długo po śmierci swych twórców.

To, co tu napisałem nie oznacza jednak wiecznej supremacji krajów wyrazistej zimy. To, co zaczyna być dla nas tylko zmianą stroju, krajobrazu i dodatkową pozycją na rachunku, jeszcze nie tak dawno w o wiele większym stopniu kształtowało życie nawet nierolniczej ludności. Ta mentalność wiecznego dzisiaj zaczyna powoli przedostawać się także do naszego życia. Cywilizacja powoli odrywa nas i będzie odrywać w coraz większym stopniu od perspektywicznego sposobu myślenia, narzucanego przez naturę naszej stabilniejszej części globu. Dlatego tak ważne dla zachowania zdrowia naszego sposobu postrzegania świata jest zachowanie naszych tradycyjnych corocznych świąt i prawdziwego kontaktu z cyklicznie zmieniającą się przyrodą.

Komentarze