Anna Marciniak: "Bądź wola Twoja" | Narodowcy.net

Anna Marciniak: „Bądź wola Twoja”

„Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”, to dobrze znane słowa z modlitwy „Ojcze Nasz”. Co jednak oznacza zdanie się na wolę Pana Boga? Jaka powinna być Twoja ufność wobec Niego? Postaram się przybliżyć Ci to w moim tekście.

Św. Jan od Krzyża pisał: „Cóż ci pomoże, że dajesz Bogu tę rzecz, gdy On innej żąda od ciebie? Poznaj czego Bóg żąda od ciebie i spełnij to, a przez to lepiej zadowolisz swe serce, niż czyniąc co sam pragniesz”. Poddanie się woli Bożej oznacza powierzenie mu wszystkiego bez wyjątku, zdając się na Jego wybór i kierownictwo. Szczególnie w tych sprawach, które w danym momencie są dla Ciebie najważniejsze, a przez to często bardzo trudno Ci je oddać. Pragniesz konkretnego rozwiązania lub kiedy sytuacja jest ciężka i nie dostrzegasz możliwości jej zmiany na lepsze, zaczynasz wątpić w opiekę Pana Boga.

ZAUFAJ JAK MARYJA

Przeżywamy miesiąc maj, w szczególny sposób poświęcony Matce Bożej, przyjrzyj się więc jej postawie. Maryja zachowuje ufność wobec Boga od początku do końca. Kiedy anioł zwiastuje jej, że pocznie Syna Bożego, odpowiada: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38b). Przyjmuje to zadanie ze wszystkim, co się z nim wiąże. Od zagubienia 12-letniego Jezusa w Jerozolimie do współuczestnictwa w Jego Męce.

Maryja z pełną ufnością stoi pod Krzyżem Syna. Niczego nie oczekuje od Pana Boga, tylko z pokorą znosi cierpienie, które stało się jej udziałem. Jest przy swym Synu do samego końca. Jednak cierpienia te są początkiem Nowego Życia. Chrystus przezwycięża śmierć, grzech, szatana i Zmartwychwstaje, a Maryja z duszą i ciałem zostaje wzięta do Nieba, aby zostać koronowana na Królową Nieba i Ziemi. Udziałem Maryi jest więc także chwała jej Syna, jednak przyszła ona dopiero po ogromnym cierpieniu – Męce i Śmierci. Maryja jest wzorem do naśladowania, przypatruj się jej postawie. Pamiętaj jednak, że jest Ona przede wszystkim Matką, która chce Cię otoczyć swoją opieką, zwracaj się więc do niej kiedy brakuje Ci sił.

ODDAJ BOGU TO, CO MASZ NAJCENNIEJSZEGO

We wstępie wspomniałam już, że pełne zaufanie wobec Boga polega na oddania mu tego, na czym w tym momencie najbardziej Ci zależy. Nie wiem, jak wygląda Twoje życie, przed jakimi wyzwaniami stoisz. Może szukasz swojego powołania, musisz podjąć ważną życiową decyzję, może czeka Cię jakieś trudne zadanie, cierpisz z jakiegoś powodu, potrzebujesz pomocy, chorujesz, czujesz się samotny, na kimś się zawiodłeś, a może jest to coś zupełnie innego. Zastanów się przez chwilę, co jest teraz tak ważne w Twoim życiu.

Kiedy już o tym pomyślałeś, spróbuj odpowiedzieć na pytania: Czy nie zdarza się tak, że składasz Bogu wiele obietnic, jesteś gotowy oddać mu różne sprawy, tylko nie tę jedną, albo oddajesz ją, ale przedstawiasz przy tym swoje rozwiązanie? Nie chcesz dopuścić myśli, że mogłaby ona skończyć się nie tak, jak to widzisz. Boisz się, że Pan Bóg mógłby nią inaczej pokierować, chociaż przecież wiesz, że On chce Twojego dobra, a może zwyczajnie nie chcesz spojrzeć na nią w prawdzie?

Cofnij się do przytoczonych na początku tekstu słów św. Jan od Krzyża, który pisze, że cóż nam przyjdzie z oddania Bogu, tego co my chcemy, jeśli On czego innego żąda? On właśnie tego teraz pragnie, nie tych wszystkich innych rzeczy, które jesteś gotowy mu powierzyć, ani nowych postanowień, ale tylko tego jednego, tego, co jest dla Ciebie najważniejsze, co jest Ci najtrudniej oddać. Jeśli komuś ufasz, nie boisz się powierzyć mu swojego skarbu. Zaufanie wobec Boga to ofiarowanie mu najcenniejszego skarbu – swojego życia. Nie możesz teraz zrobić tego lepiej, niż przez zawierzenie tej najważniejszej sprawy. Nie oczekuj konkretnego rozwiązania, ale zdaj się na Jego kierownictwo.

WYTRWAJ

Najtrudniej jest w tych momentach, w których modlisz się, modlisz i… Nic się nie zmienia, a może sytuacja nawet się pogarsza. Miałam wiele takich chwil w swoim życiu, w których pytałam Boga: „Dlaczego na to pozwalasz? Dlaczego mnie tak doświadczasz?”, patrząc na te sytuacje z perspektywy czasu, widzę, że musiało się tak stać, że ostateczne rozwiązanie było najlepsze z możliwych. Jak sobie radzić, kiedy nie masz już sił? Jeszcze bardziej oddaj się Bogu i wytrwaj. Nie porzucaj powziętych wcześniej dobrych postanowień, powierz mu to, co sprawia Ci ból i ufaj! Bóg Cię nie opuścił, cały czas jest przy Tobie, nawet jeśli tej obecności teraz nie czujesz.

Pamiętaj, że Bóg nigdy nie traci z oczu sprawy najważniejszej, jaką jest Zbawienie każdej duszy, o czym my, skupieni na sobie i sprawach ziemskich, często zapominamy. Przecież to życie jest tylko chwilą w porównaniu do wieczności, która przed Tobą. Pan Bóg to wie i nawet jeśli dopuszcza jakieś cierpienie albo wymaga rezygnacji z dóbr doczesnych, to zapewniam Cię, że jeśli Mu zaufasz, wyjdzie z tego dla Ciebie jeszcze większe dobro. Chwilowe cierpienie tu jest początkiem chwały w Niebie – pomyśl o postawie Maryi.

Bóg chce Twojego szczęścia. Kocha Cię, umarł na Krzyżu dla Twojego Zbawienia. Panu Bogu nie było to do niczego potrzebne. Chrystus umarł tylko i wyłącznie z miłości do Ciebie, a kiedy się kogoś kocha, chce się jego dobra, prawda? Nie lękaj się więc, ale zaufaj, że On poprowadzi Cię właściwymi ścieżkami.

NIE WIERZ W SIEBIE

Musisz porzucić serwowane nam przez świat myślenie: „Uwierz w siebie”, „Dasz sobie radę”, „Możesz wszystko”, „Masz tę moc”, „Stać Cię na to”.

Opowiedziałam kiedyś pewnemu księdzu o problemie, z którym walczyłam. Zapytał mnie wtedy, czy uważam, że pomimo wszystko dam sobie z nim radę? Odpowiedziałam, zadowolona z siebie, że tak, staram się, już jest trochę lepiej. Wtedy jednak kapłan odpowiedział mi, że nie powinnam tak myśleć, że muszę stanąć w prawdzie przed sobą i przyznać, że nie dam sobie rady i zawierzyć tę sytuację Bogu. Uwierzyć, że tylko On może mi pomóc, że sama sobie nie poradzę.

Pełne zaufanie Bogu wymaga przyznania się przed sobą samym do słabości, wyrzeczenia się siebie, porzucenia własnej wizji rozwiązania danej sytuacji. Nie masz tej mocy, nie wierz w siebie, nie wierz we własne siły, ale w Chrystusa! Sam nic nie możesz.

ORA ET LABORA

Na zakończenie jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia. W moim tekście dużo napisałam o zaufaniu i modlitwie. Jednak czy to wystarczy: masz ufać, modlić się i… Czekać? Zdecydowanie nie! Mnisza reguła nie bez powodu brzmi właśnie tak: „Módl się i pracuj”, ponieważ do modlitwy musisz dołączyć działanie, czyniąc to, co w danej sprawie możesz. Jeśli chorujesz, konieczne jest podjęcie przez Ciebie leczenia, jeśli szukasz męża/żony, nie siedź w domu, ale otwórz się na drugiego człowieka. Chcesz podjąć pracę w danej dziedzinie? Kształć się w tym kierunku. Twoją pasją jest rysowanie? Ćwicz rysunek. Dopiero wtedy, kiedy połączymy modlitwę z konkretną pracą, zacznie ona przynosić pełne owoce.

Podsumowując, zaufanie wobec Boga wymaga całkowitego zawierzenia mu danej sprawy, wytrwałości, porzucenia wiary we własne siły i podjęcia możliwej dla nas pracy. Pamiętaj, w godzinie próby nie rezygnuj z podjętych wcześniej postanowień, ale trwaj na modlitwie. Walcz. Jeśli upadniesz, nie zapominaj, że Pan Bóg nigdy nikogo nie przekreśla i jest gotowy wszystko wybaczyć, wystarczy, że zwrócisz się do Niego. Nie poddawaj się lękowi i zniechęceniu, one nie pochodzą od Boga. Ty z ufnością zwracaj się do Niego, proś o wstawiennictwo Maryję i świętych, a doświadczysz owoców swojej modlitwy i pracy. Kiedy zabraknie Ci sił, powtarzaj słowa z obrazu Jezusa Miłosiernego: „Jezu ufam Tobie!”.

Komentarze