Bartosz Bochnia: Chrześcijańska ewolucja polskiego nacjonalizmu

Początki tworzącego się w na przełomie XIX i XX wieku ruchu narodowego ciężko nazwać katolickimi. „Ojcowie” polskiego nacjonalizmu – Jan Ludwik Popławski, Roman Dmowski i Zygmunt Balicki wychowani zostali w XIX-wiecznym, materialistycznym duchu tamtego okresu. To czas ogromnego postępu przemysłowego, kultu pieniądza, maszyny, nauki, przy jednoczesnym wyrugowaniu z pojęć filozoficznych Boga i Wiary.

Prądy te przesiąkły umysły ówczesnej europejskiej elity inteligenckiej, do której z całą pewnością należeli wyżej wymienieni.
Tak więc polski nacjonalizm rodził się w oparciu o tzw. „egoizm narodowy”, czyli pogląd stawiający naród jako najwyższe dobro.
Podstawy tej koncepcji wyłożył Zygmunt Balicki w książce pt. „Egoizm narodowy wobec etyki”. Autor przekonywał w niej, że w zależności od okoliczności, obowiązują człowieka różne etyki – i tak w życiu politycznym, w dążeniu do celów służących dobru narodowemu, mielibyśmy nie zważać na pewne hamulce etyczne, które obowiązywałyby nas w życiu prywatnym.

Należy przy tym zaznaczyć rzecz bardzo ważną – działacze polskiego ruchu narodowego byli dalecy od atakowania Kościoła. Wręcz przeciwnie, choć ich osobisty stosunek do Boga, często daleki był od katolickiego ideału, doceniali oni wielki wkład i ogromną rolę Kościoła i religii katolickiej w historię Europy i Świata. Nie można również pominąć ogromnej liczby duchownych i całych mas ludzkich, głęboko wierzących, a współtworzących ruch narodowy w tamtym okresie(Na przykład ks. Kazimierz Lutosławski, późniejszy poseł do Sejmu). Lgnęli oni do ruchu narodowego, bo,  jak pisał Jędrzej Giertych, od samego początku zawierał on w sobie „jądro prawdy”, był odpowiedzią na dziejową chwilę tworzenia się nowoczesnych narodów, rozumianych jako najdoskonalsza forma życia zbiorowego społeczeństwa.

Wraz z upływającym czasem i dojrzewaniem myśli narodowej do rzeczywistych potrzeb członków, katolickiego od tysiąca lat narodu, oblicze polskiego nacjonalizmu zaczęło się zmieniać i coraz mocniej akcentować rolę Boga nie tylko w aspekcie prywatnym, ale również w zbiorowym życiu człowieka.
Był to proces zupełnie naturalny, wynikający, jak już wyżej wspomniałem, z potrzeby katolickiego ducha narodu.
Do głosu zaczęło dochodzi młode pokolenie narodowców, odrzucające już nie tylko egoizm narodowy, ale również zastaną rzeczywistość polityczną, z systemem parlamentarnym i socjalistycznymi podziałami klasowymi włącznie. Nie bez znaczenia były tutaj również sanacyjna dyktatura, zabijająca siły narodu, czy kryzys gospodarczy (1929-1933), który obnażył słabości kapitalistycznego, materialistycznego ustroju. Wszystko to kazało szukać rozwiązań już sprawdzonych.
Powrót do chrześcijańskich zasad życia zbiorowego był jedynym lekarstwem,  na chorobę rozkładającą narody europejskie.

W dużej mierze zrozumiało to również i starsze pokolenie narodowców, z Romanem Dmowskim na czele, którego rola w katolickim odrodzeniu Polaków jest nie do przecenienia.
Jego krótka, acz treściwa książeczka pt. „Kościół, Naród i Państwo” dała początek żywiołowej, ogromnej fali nawróceń, co zostało zauważone nawet w Watykanie.(po śmierci Dmowskiego, watykański dziennik „L’Osservatore Romano” podkreślał Jego zasługi w licznym powrocie młodych Polaków do Kościoła).
Ogromny autorytet, wzór dla setek tysięcy młodych ludzi, na łamach wspomnianej broszurki pisze słowa, które na stałe, aż po dziś dzień, wyznaczają relację pomiędzy katolicyzmem a polskością i kończą epokę „egoizmu narodowego” w głównym nurcie polskiego nacjonalizmu:

„Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.”

Na łamach tej samej książeczki Dmowski wprost potępia egoizm narodowy i uzasadnia zasadę jego stosowania w rodzącym się polskim ruchu narodowym:

„Niewątpliwie,  głębokie pojęcie i szczere wyznawanie zasad chrześcijańskich, zasad Ewangelii, które istnieje w katolicyzmie – bo protestantyzm nawrócił od Ewangelii ku Staremu Testamentowi – nie godzi się z bezwzględnym egoizmem narodowym, każe rozróżniać w walce między narodami wojnę sprawiedliwą od niesprawiedliwej, potępia brak skrupułów w wybieraniu środków walki(…)Wystawienie tej zasady było raczej środkiem do obudzenia energii narodowej tych społeczeństw w dobie, w której rola dziejowa jednych i sam byt innych został zagrożony.”

Kolejnym przykładem „nawróconego narodowca” starszego pokolenia jest wielki poeta, członek Ligi Narodowej,  Jan Kasprowicz, u którego czytamy :

„Cokolwiek o tym powiecie,
Przed wami nie stanę bosy,
Pętlicy na kark nie zarzucę,
Nie myślę pójść do Kanosy”

by następnie wgłębić się w słowa:

„Przestałem wadzić się z Bogiem-
Serdeczne to były zwady:
Zrodziła je ludzka niedola,
Na którą nie ma już rady”

Młode pokolenie narodowców również nie próżnowało i wydało wiele wartościowych książek, broszur, tekstów negujących tezy zawarte w „Egoizmie narodowym wobec etyki”, a także o wzajemnych stosunkach religii, państwa, narodu i jednostki, m.in.
„Wczoraj i jutro” Jana Mosdorfa, „Podstawy narodowego poglądu na świat” Wojciecha Kwasieborskiego, „Katolickie Państwo Narodu Polskiego” ks. Michała Poradowskiego, czy „Nacjonalizm chrześcijański” Jędrzeja Giertycha i wiele, wiele innych.
(Kilka wybranych cytatów zamieszczonych zostanie na samym końcu rozprawki)

Wzrost pobożności i prawdziwej wiary Polaków odegrał także ogromną rolę w czasie II Wojny Światowej.
Odejście od pogańskich zasad życia zbiorowego uratowało polski nacjonalizm przed wypaczeniem. Najlepszym tego przykładem niech będą historyczne losy nacjonalizmów, które wyzbyły się pierwiastka chrześcijańskiego. I tak niemiecki narodowy socjalizm, który oparty został na rasizmie biologicznym, był przyczyną śmierci milionów niewinnych ofiar, podobnie jak nacjonalizm ukraiński oparty o szowinizm, którego głównymi ofiarami zostali Polacy.
W tym samym czasie grono wybitnych polskich narodowców ginie z rąk sowieckich i niemieckich oprawców, m.in.  w Auschwitz, a wśród nich takie osobistości jak Roman Rybarski, Witold Teofil Staniszkis, Stefan Niebudek czy Narodowy-Radykał Jan Mosdorf za pomoc udzielaną m.in. Żydom.

Pięknym przykładem katolickiego charakteru organizacji narodowych podczas II Wojny Światowej są również Narodowe Siły Zbrojne.
(Warto zapoznać się z tekstami modlitwy i przysięgi NSZ)

Dziś, mądrzejsi o minione 100 lat, wiemy, że polski nacjonalizm ewoluował w kierunku chrześcijańskim i wiemy również, że dzięki temu piękna idea polskiego ruchu narodowego nie tylko nie została splamiona, lecz jest dla nas powodem do dumy.

Co więcej, możemy zaobserwować kontynuację drogi obranej przez naszych przodków. To narodowcy stoją dzisiaj w pierwszym szeregu w walce z bluźnierstwami w sferze publicznej, z promowaniem dewiacji seksualnych, z próbą usunięcia Boga i religii z życia Narodu.

Podobnie jak nasi Ojcowie, zdajemy sobie sprawę, że „„Wielki naród, jak już było gdzie indziej powiedziane, musi nosić wysoko sztandar swej wiary. Musi go nosić tym wyżej w chwilach, w których władze jego państwa nie noszą go dość wysoko, i musi go dzierżyć tym mocniej, im wyraźniejsze są dążności do wytrącenia mu go z ręki.”

Dziś sztandaru wiary nie noszą dość wysoko nie tylko władze państwowe, ale również i kościelne.
Dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których to duchowni otwierają drzwi dla dewiantów seksualnych, jawnych grzeszników, utwierdzając ich tym samym w grzechu,  jednocześnie próbując wykluczyć z kościoła narodowców – czyli tę część młodego pokolenia, która do Kościoła i Boga przywiązana jest najmocniej.

Ale my wiemy, że „Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia”!

……………………………………………………………………………………………

Poniżej kilka wybranych cytatów, z książek o których była mowa w tekście powyżej. Warto się z nimi zapoznać.

„Kościół, Naród i Państwo” – Roman Dmowski (1864–1939)

„Państwo polskie jest państwem katolickim. Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim. […] Mamy w łonie naszego narodu niekatolików, mamy ich wśród najbardziej świadomych i najlepiej spełniających obowiązki polskie członków narodu. Ci wszakże rozumieją, że Polska jest krajem katolickim i postępowanie swoje do tego stosują. Naród polski […] nie odmawia swoim członkom prawa do wierzenia w co innego, niż wierzą katolicy, do praktykowania innej religii, ale nie przyznaje im prawa do prowadzenia polityki, niezgodnej z charakterem i potrzebami katolickimi narodu lub antykatolickiej.”

„Wczoraj i jutro” – Jan Mosdorf (1904–1943)

„Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że Polska jest katolicka, bo gdyby nawet była muzułmańska, prawda nie przestałaby być prawdą, tylko trudniejszy i boleśniejszy byłby dla nas, Polaków dostęp do niej. Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że doktryna katolicka lepiej rozstrzyga trudności a dyscyplina konflikty, ani dlatego, że imponuje nam organizacja hierarchiczna Kościoła zwycięska przez stulecia, ani dlatego wreszcie, że Kościół ocalił i przekazał nam w spuściźnie wszystko to, co w cywilizacji antycznej było jeszcze zdrowe i niespodlone, ale dlatego, że wierzymy, iż jest Kościołem ustanowionym przez Boga.”

„Podstawy narodowego poglądu na świat” – Wojciech Kwasieborski (1914-1940)

„Wszystkie siły duchowe i fizyczne człowieka, każdy jego akt twórczy winny służyć określonej hierarchii celów z celem najwyższym i bezwzględnym na szczycie. […] Człowiek posiada jedną duszę i nikt nie zdoła mu wytłumaczyć, że leżą przed nim dwie równie prawdziwe drogi, zmierzające do dwóch różnych celów. Cel musi być jeden i najlepsza droga jedna. Bez tego życie nie miałoby sensu.
Człowiek w życiu zbiorowym, politycznym i w życiu osobistym, prywatnym jest jednym i tym samym człowiekiem.

„Cel człowieka jest jeden i musi to być cel absolutny, niezmienny, wieczny. Czy jest nim naród?
Czy naród jest wartością bezwzględną? Historia ziemi zna ludy wielkie i twórcze, po których pozostały dzisiaj jedynie muzealne okruchy cywilizacji. Naród jest wartością wielką, ale względną, uwarunkowaną historycznie. Na przestrzeni wieków, pod wpływem wielkich kataklizmów dziejowych narody tworzyły się, przeobrażały i umierały […]. Osiągnięcie szczęścia wiecznego i bezwzględnego jest dla człowieka najwyższym celem jego dążeń. Szczęście to znajduje człowiek w Bogu, w zbawieniu swojej duszy […]. Prawda, że Bóg jest najwyższym celem człowieka jest prawdą bezwzględną, prawdą niezbicie udowodnioną, niepodlegającą dyskusji”.

„Katolickie Państwo Narodu Polskiego” – Ks. Michał Poradowski (1913-2003)

„Celem Państwa katolickiego powinno być także i umożliwianie obywatelom osiągnięcia zbawienia wiecznego, czyli takie zorganizowanie życia ziemskiego, żeby ono nie tylko nie przeszkadzało do życia dobrego, ale pomagało do osiągnięcia wiecznego zbawienia. Stąd też obowiązek Państwa katolickiego dbania o poziom moralności, co powinno wyrażać się w odpowiednim ustawodawstwie, jak karalność wszelkich niemoralności, jak kradzież, pijaństwo, oszustwa itd.”

„Przyjmując jednak zasadę miłości, musimy ją przyjąć taką, jaką ona jest w Ewangelii […]W miłości ewangelicznej istnieje ordo caritatis, czyli miłość uporządkowana, stopniowana. Katolik więc musi pamiętać, że nie wolno mu kochać wszystkich jednakowo, jeśli nie chce sprzeniewierzyć się swej wierze. […]
Tak samo powinno być w życiu narodu. Miłość narodowa to nic innego jak to, by naród sam siebie kochał. Ta miłość siebie samego każe narodowi dbać przede wszystkim o własne dobro, o swój rozkwit i rozwój, o pełnię swojego życia, o doskonalenie się. Miłość ta upoważnia naród do obrony swego życia, do walki, a nawet do wojny. […]Przejawem braku miłości siebie samego w życiu narodu jest np. tolerowanie pasożytnictwa na sobie narodom obcym.”

„Tak też i naród napadnięty ma prawo i obowiązek bronić się […]I nie chodzi tylko o obronę obecnych granic, lecz o wszystkie ziemie polskie, bo właśnie Kościół katolicki nas uczy, […] że prawo moralne nie uznaje przedawnienia.”

„Nacjonalizm chrześcijański” – Jędrzej Giertych (1903-1992)

„Nadawanie narodowi, jak to czynią niektóre skrajne kierunki nacjonalistyczne wartości dobra absolutnego, wobec którego ustąpić musi sprawiedliwość, prawo, moralność i w którego służbie nic nie jest ani grzechem, ani zbrodnią, stanowi pogląd jawnie pogański”

Komentarze