Tomasz Cynkier: "Z jednej babki jesteście wnuki" | Narodowcy.net

Tomasz Cynkier: “Z jednej babki jesteście wnuki”

Podział prawica-lewica zamazał się i jest archaiczny. Każdy, kto chłodnym okiem spojrzy na obecne strony konfliktu politycznego i gospodarczego, dostrzeże coś, czego inni nie widzą, a mianowicie masę podobieństw. O tym właśnie będzie niniejszy tekst.

Zanim przejdę do zasadniczej części felietonu wyjaśnię genezę tytułu. Jest to cytat z piosenki zespołu KULT “Prosto”. Artykuł nie jest interpretacją tekstu Kazika Staszewskiego pomimo, iż fragmentami mogę nawiązywać do rzeczywistości opisanej w utworze. Ponadto zaznaczam, że nie łączę Kazika Staszewskiego, ani żadnego członka zespołu KULT z nacjonalizmem oraz nurtami, które przedstawiam w artykule.

Dehumanizacja

Może wydawać się dziwne, co wspólnego mają socjaliści, komuniści, socjaldemokraci, wolnorynkowcy, liberałowie, libertarianie i cała reszta z odczłowieczeniem. Przecież wszyscy wcześniej wymienieni tak się od siebie różnią, bo jedni chcą zabierać bogatym, podwyższać podatki, a drudzy obniżać podatki i pozostawiać biednych samym sobie.

Tak socjaliści i reszta oraz kapitaliści z wolnorynkową świtą niszczą człowieka pod kilkoma względami.

Socjaliści (plus reszta – przyp. T.C.), jak wiadomo, chcą nałożyć wysokie podatki na bogatych i tych, co dużo zarabiają po to, by rozdać te pieniądze biedakom, bezrobotnym i darmozjadom w postaci zasiłków, bonów czy talonów. Brzmi to atrakcyjnie, ale wiadomo, że jest inaczej. Po zebraniu podatków ci, którzy zbierali, wzięli co nieco dla siebie, a na świadczenia zostało niewiele.

Ujawnia nam się szereg negatywnych cech takich jak kradzież, bo co się dzieje z pieniędzmi z podatków to wiedzą ci, co je pobierają; zazdrość, bo dlaczego “ja dostałem mniej niż on?! Przecież jesteśmy tak samo poszkodowani przez los!”; dalej mamy lenistwo korzystających z socjalu, bo państwo daje pieniądze, a daje tyle, że nie trzeba pracować, więc po co się przemęczać?

To tylko kilka przywar jakie nam się ukazują, ale socjalizm wraz ze swoimi odnogami to nie tylko gospodarka. To także projekt nowego człowieka tzw. “Homo sovieticusa”. Określenie to jest części społeczeństwa znane, a opisuje ono personę, która z punktu widzenia normalnego człowieka, jest niezdarna, niesamodzielna, nie wnosząca nic do wspólnego dobra. Ponadto “homo sovieticus” nie jest w stanie poradzić sobie bez pomocy państwa, wmówiono mu, że praca jest czymś złym, nieodpowiednim, bo należy czerpać same przyjemności nie bacząc na pracę innych, ważne by samemu się nie zmęczyć.

Swoją drogą wydawać może się dziwne, że socjalizm, który tak ceni proletariat w swej wizji nowego człowieka, deprecjonuje etos pracy.

Gdy popatrzymy na dzisiejsze społeczeństwo, dostrzeżemy wiele znamion “homo sovieticusa”. Nie oznacza to, że Polak = ”homo sovieticus”, aż tak jako naród nie upadliśmy. “Człowiek sowiecki” odpowiada realiom komunizmu XX wieku, a żyjemy w XXI i swoje trzy grosze dorzucił liberalizm.

Liberalizm, zwłaszcza ten obyczajowy, chociaż ten gospodarczy także, dehumanizuje.

Zaczynając od sfery obyczajowej, liberalizm odrzuca tradycję, uznając ją za coś przestarzałego, co trzyma w sztywnych ramach, no i jest zaściankowym zbiorem zabobonów dla ciemnogrodu (według modernistów – przyp. T.C.). Odrzucając tradycję trzeba coś zaproponować, więc mamy coś, co nazywa się ideologią/filozofią gender. Jest to dość powszechnie znane “coś” i sprowadza się mniej więcej do tego, że homo-, bi-, trans i coś tam jeszcze- seksualizm, ateizm, wszystko anty-katolickie, multi-kulti itd. są w porządku, a to, co jest w kontrze już nie.

Tutaj znów dygresja do socjalizmu, o której wspomniałem w innym tekście pt. “Ten straszny prawak Hitler”. Otóż były kiedyś takie czasy, że zboczenia były tępione przez lewicę, a dziś są przez nią promowane.

Także widzimy jak liberalizm obyczajowy odczłowiecza i próbuje stworzyć nowego człowieka, uderzając w jeden z fundamentów naszej cywilizacji, czyli rodzinę. Model rodziny 2+1 lub 2+0, życie “na kocią łapę”, rozwody czy społeczne przyzwolenie na aborcję skazują naszą cywilizację na wymarcie. Koncepcja nowego człowieka jest najbardziej jaskrawym podobieństwem między liberałami a socjalistami.

Napisałem wcześniej jak deprawuje socjalizm, zatem czas przyjrzeć się kapitalizmowi. Liberałowie, libertarianie czy wolnorynkowcy stoją na stanowisku, iż państwa powinno być jak najmniej, bo przeszkadza w rozwoju swojego przedsiębiorstwa i generalnie w bogaceniu się. W samym zdobywaniu pieniędzy nie ma nic złego, a jeśli jest środkiem do celu jakim jest zbawienie to nawet jest wskazane, ale… No właśnie, jest to “ale”. Żyjemy w czasach, gdzie liczy się to, by mieć jak najwięcej pieniędzy.

Na wolnym rynku każdy chce się bogacić, więc każdy jest wrogiem. Efektem tego jest egoizm, cynizm i materializm.

Dawniej częstym zarzutem wobec kapitalizmu był wyzysk (to, że dawniej był popularny, nie oznacza, że dziś go nie ma; wystarczy spojrzeć np. na zarobki zwykłych pracowników w hipermarketach, są one małe, mimo pracy ponad siły – przyp. T.C.). Wyzyskując drugą osobę nie widzimy w niej człowieka tylko narzędzie do robienia pieniędzy, które na dodatek trzeba utrzymać. To oczywiście obraz rodem z XIX wieku, gdy mieliśmy do czynienia z dzikim kapitalizmem. Dziś tak strasznie nie jest, jednak nie jest też idealnie.

Obecnie nasze społeczeństwo jest społeczeństwem konsumpcyjnym, które łączy wady liberalizmu i socjalizmu. Dziś każdy chce mieć wszystko nie dając w zamian nic, czyli mamy chęć posiadania i lenistwo (gdyby to rozpisać na czynniki pierwsze to zapewne doszlibyśmy do wyzysku jakiegoś Chińczyka).

Infantylizm “wyznawców”

Wcześniejszy akapit okazał się być rozbudowany, ale w pewnym stopniu wyczerpał temat, choć jest on bardzo szeroki. Podobieństwa między liberalizmem i socjalizmem zaowocowały konsumpcjonizmem i dodając do tego sferę obyczajową doszło do zatarcia się podziału między prawicą a lewicą.

Pomimo tego liberalizm i socjalizm ma swoich “wyznawców”. Na pierwszy rzut oka zdają się być kontrastowi, ale wiele ich łączy.

Jedni i drudzy nie pracują, nie pracowali bądź nie mają własnych przedsiębiorstw, a i tak wymądrzają się na tematy związane z ekonomią, bezrobociem itd.

Jedni i drudzy nienawidzą siebie nawzajem, widać to szczególnie w różnorakich dyskusjach internetowych.

Jedni i drudzy, a także duża część społeczeństwa, zagubili się w tym wszystkim i gdzieś zniknął szacunek dla pracy, pracownika i samego człowieka.

 

Tomasz Cynkier

Komentarze