> Aleksandra Winiarska: Feminizm „mrocznej fali”, czyli zlepek frustracji, hipokryzji oraz nieudolności - Narodowcy.net

Aleksandra Winiarska: Feminizm „mrocznej fali”, czyli zlepek frustracji, hipokryzji oraz nieudolności

Dziś feminizm budzi różne skojarzenia. Samo to słowo stało się bardzo kontrowersyjne, co sprawia, że mało kto ma do niego neutralny stosunek.

Głównym zapalnikiem całej tej otoczki wokół ruchu feministycznego był Ogólnopolski Strajk Kobiet. Wzięło w nim udział wiele reprezentantek tej ideologii w każdym wieku, na transparentach mogliśmy przeczytać takie hasła jak„ NIE CHCEMY UMIERAĆ”, „MARTWE NIE BĘDZIEMY RODZIĆ”, „ŚWIECKA WAGINA TO NASZE ŚWIĘTE PRAWO”. Brzmi dość przerażająco. Ktoś zupełnie odcięty od dzisiejszej rzeczywistości mógłby pomyśleć, że kobiety w Polsce są pewnie palone na stosach, mężowie każą im rodzić dzieci w domach bez opieki medycznej, a ojcowie sprzedają za worek ziemniaków. Na szczęście wielu ludzi tę rzeczywistość zna, a właściwie można stwierdzić, że jedynymi osobami, które się od niej odcinają są właśnie feministki. Każda fala feminizmu różniła się od siebie, między innymi tym, że z czasem myśl liberalna stawiała sobie coraz mniej granic, aż doszliśmy do „mrocznej fali”, kiedy tych granic nie ma, ani etycznych, ani moralnych, ani zwyczajnie estetycznych.

Poruszając temat dzisiejszych ruchów feministycznych warto przez chwilę skupić się na tak zwanej „pierwszej fali” feminizmu. Oczywiście, zrywy ku równouprawnieniu możemy zauważyć już w XIV wieku, jednak rozwój ruchów feministycznych uaktywnił się w wieku XIX, szczególnie w Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych. To właśnie w USA (dokładniej w Seneca Falls) w roku 1848 odbyło się spotkanie na temat praw kobiet. W zjeździe brało udział około 300 osób z czego 1/3 podpisała przyjętą tam deklarację. Inicjatorkami całego wydarzenia były działaczki ruchu abolicjonistycznego, które jak same twierdziły, były w nim dyskryminowane ze względu na płeć – Elizabeth Cady Staton oraz Lucrecia Mott. Reprezentantkami ruchów na rzecz równouprawnienia były głównie kobiety z klasy średniej i wyższej. Co ciekawe, niechętnie wchodziły w jakiekolwiek relacje z przedstawicielkami klasy niższej, można stwierdzić, że były one marginalizowane na tle innych kobiet nawet w ruchach feministycznych. Program ówczesnych feministek skupiał się zdecydowanie na płaszczyźnie formalnej. Głównym założeniem działaczek w Europie oraz Stanach Zjednoczonych było prawo kobiet do edukacji na Uniwersytetach, prawo wyborcze oraz możność decydowania o własnym losie. Choć w wielu krajach relacje rodzinne i społeczne różniły się od siebie, to w większości z nich kobiety z klas średnich i wyższych były od urodzenia podporządkowane najpierw ojcom, później mężom. Od początku były przygotowywane do roli matki i żony, z czym po pewnym czasie zdecydowały się walczyć. Z upływem czasu ruch feministyczny zaczął też aktywnie działać na rzecz kobiet pragnących otwierać własne działalności gospodarcze.

Ten pierwotny ruch cechował się jednak dostosowaniem potrzeb do klas wyższych. W USA odwracano się od problemów kobiet rasy czarnej, ówczesne feministki sądziły, iż współpraca z nimi mogłaby działać niekorzystnie na wizerunek całego ruchu. Działania wszystkich organizacji feministycznych, od tych konserwatywno-chrześcijańskich po te bardziej liberalne, zostały przerwane wskutek rozpoczęcia I wojny światowej. Ta zaś rozmyła wiele punktów programowych, o które walczyły feministki. Podczas krwawej i nieprzewidywalnej wojny dużo ważniejsze było przetrwanie istoty ludzkiej, co sprawiło, iż kobiety zaczęły odgrywać ważniejsze role, zaczęły zasiadać w wielu miejscach pracy, a w latach 20. i 30. XX w. w wielu krajach europejskich zyskały to, o co walczyły najprężniej – prawo wyborcze.

Tak zakończył się pierwszy rozdział w historii feminizmu. Warto zwrócić uwagę, iż głównym założeniem kobiet nie było zrównanie ich z mężczyznami, lecz równouprawnienie, czyli jak sama nazwa wskazuje, równość wobec prawa. Tym właśnie wnioskiem chciałabym rozpocząć swoje rozważania. Częste błędy w pojmowaniu całego pojęcia feminizmu prowadzą do szerzenia nieprawdziwych informacji. Często słyszymy, że feministki nienawidzą mężczyzn, że są nieprofesjonalne w swoich działaniach oraz że same nie wiedzą czego chcą. Kto jest odpowiedzialny za tak prymitywne ich postrzeganie? Nie kto inny jak same feministki. Swoimi postulatami daleko odbiegają od pierwotnych działań ruchów na rzecz kobiet. Oczywiście można stwierdzić, że wraz z rozwojem i dynamicznym trybem życia bardzo trudne byłoby utrzymanie dawnych wzorców, lecz nasuwa się pewna myśl, czy faktycznie muszą być utrzymywane? Czy czasami walka o coraz więcej i więcej nie staje się dziwaczna, pozbawiona sensu, a z czasem przestaje nawet być walką, a staje się zachłannością i wynoszeniem na piedestał wymagań i żądań jedynie pewnej grupy osób?  W tym miejscu chciałabym przeanalizować główne postulaty Strajku Kobiet oraz założenia współczesnych feministek.

Pierwsze z nich to prawo do bezpiecznego przerywania ciąży. Łatwo można zauważyć, że im bardziej wzrasta upadek moralności, tym feministki żądają coraz więcej. Jeśli moja ciało to moja sprawa, to ciało dziecka w łonie matki również jest jego sprawą czy może nie? Jednak jeśli nie, to gdzie jest równość dla każdego człowieka? Słyszymy różne argumenty mówiące za tym, że nie można mówić o człowieku do 5, 12 czy 15 tygodnia ciąży, jednak kto daje nam prawo decydować o człowieczeństwie? Podobnie z klauzulą sumienia, współczesne feministki żądają zakazu możliwości wyboru. Więc one domagają się prawa do wyboru w każdej właściwie dziedzinie życia a innym chcą je odbierać? Dlaczego same chcą definiować równość i tolerancję? Czy krytyka lekarzy tylko i wyłącznie ze względu na ich wiarę nie jest przejawem braku tolerancji i równości? Tu znów spotykamy się z hipokryzją środowisk feministycznych.

Kolejnym przejawem braku logicznego myślenia są szeroko rozumiane parytety. Czy to, że zasiadam na danym stanowisku wyłącznie ze względu na moją płeć nie jest właśnie oznaką słabości tej właśnie płci? Czy nie jest to przejawem tylko i wyłącznie poprawności? Każda z kobiet powinna czuć się dumna z powodu swoich osiągnięć, tak jak i mężczyźni. Gdyż ciężka praca fizyczna oraz intelektualna może doprowadzić nas naprawdę wysoko, to właśnie ta ciężka praca oraz potencjał powinien sprawiać, że osiągnęliśmy dane stanowisko. Posiadanie danej funkcji tylko i wyłącznie dlatego, iż jest się kobietą jest uwłaczające oraz nacechowane negatywnie. Najczęściej to słabe jednostki uzyskują dane stanowiska wyłącznie z powodów poprawności czy układów, silne osobowości osiągają wiele swoją determinacją, pracowitością oraz zaangażowaniem. Feministki żądając parytetów same stawiają się w roli bezbronnej i nieudolnej istoty.

Wśród żądań feministek możemy też znaleźć te na tle ekonomicznym. Ich głównym postulatem jest równość płac wobec płci. Jeśli spytamy pracodawców z różnego rodzaju sektorów, każdy jasno odpowiada, że nie mają miejsca sytuację , gdzie kobieta i mężczyzna na tym samym stanowisku zarabiają inaczej. Sami pracujemy w wielu miejscach, czy są to punkty usługowe, biura czy środowiska akademickie, rozmawiamy z naszymi kolegami i koleżankami z pracy i zawsze albo razem narzekamy, albo cieszymy się z zarobków. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, gdzie w jednej firmie Pan Karol i Pani Kasia na tym samym stanowisku zarabiają różnie. Po pierwsze, spotkałoby się to z ogromnym sprzeciwem pracowników, po drugie, pracodawca mógłby się liczyć z prawnymi konsekwencjami. Tak naprawdę postulaty na tle ekonomicznym są bezpodstawne, oparte na kilku przypadkach, a jak dobrze wiemy, opieranie się na nich jest bezskuteczne. Doszło już nawet do tego, że obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet jest traktowane jako rodzaj dyskryminacji, co już zupełnie nie współgra z jakimkolwiek tokiem rozumowania.

Nie wszyscy czytają postulaty tego typu organizacji, skąd więc u ludzi przeświadczenie czym jest dzisiejszy ruch feministyczny? Jak już wspominałam, budowanie negatywnego wizerunku idzie feministkom coraz lepiej. Największym ku temu dowodem był czarny protest. Pamiętam jak dziś dzień kobiet. Tego dnia, zmierzając na uczelnię, widzę przed sobą dwie młode dziewczyny ubrane na czarno. Stały na przystanku obok Placu Bankowego. Na moje szczęście byłam świadkiem ich rozmowy z pewnym starszym Panem, który zapytał co to się dzisiaj dzieje i czemu takie buzie mają umalowane. Młodziutkie nastolatki zaczęły się śmiać mu w twarz nie odpowiadając na pytanie jakby były z innej planety i nie potrafiły komunikować się z drugim człowiekiem. Później oglądając wywiady stwierdziłam, że to może i lepiej, że się nie odzywały. Mnóstwo kobiet w różnym wieku pytane o to dlaczego biorą udział w strajku nie mogły podać ani jednego merytorycznego argumentu. Było to dla mnie z jednej strony zadziwiające, ale z drugiej pozwoliło mi zrozumieć, że te krzyki o wolność są spowodowane brakiem znajomości prawa i jego systemów, jak i zupełnym brakiem wiedzy na temat otaczającego nas świata. Feministki przyciągając na ten marsz mnóstwo dziewcząt nie mających pojęcia, dlaczego krzyczą lub dlaczego ich prawa są łamane, same strzeliły sobie w stopę, gdyż ukazały całemu społeczeństwu rzecz zupełnie odwrotną od tych zamierzonych – to, że kobiety są bardzo podatne na manipulację i nie potrafią budować same świadomego światopoglądu, a co gorsze go bronić.

Wiele badań psychologicznych np. Mirosława Kofta czy prof. Eugenii Mandal mówią nam o negatywnym stosunku społeczeństwa do feministek.  Udowodniono wówczas, iż fakt bycia feministką i napisanie tego w liście motywacyjnym czy CV działa zniechęcająco na pracodawców oraz że słowa jakie kojarzą się z wyrazem feministka to – wojująca, agresywna, roszczeniowa. Od tych kilku lat niewiele się zmieniło, natomiast pierwsza fala feminizmu porównywalna do dzisiejszego zmieniła się diametralnie. Niestety, sam ruch został dziś przywłaszczony przez kobiety, które pewnie nieświadomie, ale jednak hańbią jego historię. Stereotyp feministki wciąż jest i wciąż będzie funkcjonował w społeczeństwie, gdyż one same bezpośrednio przyczyniają się do jego utrwalania. Kiedy walczymy o coś, co ma sens i robimy to w skuteczny i dobry sposób, z reguły jesteśmy traktowani poważnie. Czy dzisiejszy ruch feministyczny jest traktowany poważnie przez ludzi? (pomijając garść nastolatek oraz osób, które popierają feministki, by budować swój elektorat). To pytanie bardziej retoryczne. Nie można być traktowanym w jakikolwiek sposób z szacunkiem, nie mając go do innego człowieka, szczególnie tego bezbronnego. Nie można wymagać od innych tolerancji samemu nie tolerując różnego rodzaju instytucji. Wreszcie – nie można domagać się równości dla wszystkich marginalizując tym samym katolików, czyli znaczną część społeczeństwa.

Jeśli wasza światłość, wie­dza, nauka, mądrość pro­wadzi do uczynków dob­rych, wówczas pochodzi z miłości. Jeśli jest użyta na mnożenie zła, nie jest ani światłością, ani nauką, ani prawdą, ani miłością”

Stefan Wyszyński

Komentarze