> Grzegorz Kluczyński: Miłość i tolerancja - Narodowcy.net

Grzegorz Kluczyński: Miłość i tolerancja

Działalność w przestrzeni internetowej i w realnym świecie nieuchronnie prowadzi nas do dyskusji z naszymi przeciwnikami, a także ze zwykłymi ludźmi, o sprawach wiary i moralności. W obu przypadkach często spotkamy się z zarzutem braku tolerancji lub miłości. Zobaczmy więc, czym są te wartości i czy ogóle można je tak nazywać. 

Pozwolę sobie zacząć te rozważania od miłości. Jest ona słowem popularniejszym i bez wątpienia starszym od tolerancji. Miłością nazywamy dwa zjawiska występujące u ludzi: tj. uczucie i postawę wynikającą z relacji międzyludzkiej. W pierwszym rozumieniu jest ona związana z wewnętrzną reakcją na daną osobę, społeczność etc. Uczucie to wywołuje u nas chęć dbania o obdarowany podmiot i sprawiania mu przyjemności. Właśnie stąd bierze się nasze przeświadczenie, że jest to dobre. Jednak katolikom i wywodzącym korzenie z cywilizacji chrześcijańskiej Polakom należy zadać pytanie, czy o taką miłość chodziło Panu Jezusowi w biblijnym przykazaniu miłości?

Miłość to poświęcenie

Uczuciowo pojmowana miłość nieuchronnie prowadzi nas do hedonizmu, czyli dążenia do przyjemności za wszelką cenę. Dla niej odrzucamy wszelkie wymagania wobec innych, żeby samemu się nie narzucać, a także nie sprawiać przykrości drugiemu. Jest to niewątpliwie błędna droga i wypaczenie prawdziwej miłości, jaką jest wspomniana wcześniej postawa. Stanowi ten stan przyjęta wolną wolą decyzja powielana przy każdej okazji. Wymaga od nas starań o dobro drugiej osoby. Dobro pojmowane oczywiście we właściwy sposób, jakim dla katolika jest zbawienie.

Ideałem miłości jest dla nas Bóg Ojciec, który „Syna swego jednorodzonego dał” oraz Syn Boży, który przyjął ciało człowieka i dał się za nas zabić dla naszego zbawienia. Ta miłość nie ma nic wspólnego z przyjemnością. Wręcz przeciwnie. Zamiast tego jest pełna wyrzeczenia i bólu dla dobra innych. To właśnie taka miłość jest większa od wiary, nadziei oraz wszelkich darów i bez niej nic nie ma sensu (1 Kor 13). Biorąc ją pod uwagę i zdefiniowane przy okazji dobro, można łatwo odrzucić wszelkie zarzuty o brak miłości, gdy np. mówimy wprost homoseksualistom, czy popierającym aborcję, że grzeszą. To im brakuje miłości, która ujawnia się przez przyzwolenie na podążanie przez innych drogą zatracenia.

Miłość ważniejsza od tolerancji

A jak ma się do tego tolerancja? Z definicji to „poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różnych od swoich własnych”, a w swej skrajnej formie oznacza ich akceptację. Ale czy katolik może pozwolić sobie na poszanowanie dla wspomnianych wyżej homoseksualizmu czy aborcji? Zdecydowanie nie! Grzech jest tym, co mamy zwalczać z całą mocą. Oczywiście zwalczanie grzechu nie może iść w parze ze zwalczaniem człowieka. Temu należy się szacunek ze względu na godność osoby ludzkiej. Tu świetnym przykładem jest biblijna historia, gdy postawiono przed Panem Jezusem kobietę, która dopuściła się cudzołóstwa. Nie pozwolił on na jej ukamienowanie, ale również nakazał jej się poprawić. My, starając się naśladować Chrystusa, również powinniśmy upominać naszych braci i siostry przy zachowaniu szacunku do nich samych.

W świetle powyższego, tolerancja dla katolika nie jest żadną wartością w porównaniu z właściwie pojmowaną miłością. Ta wymaga od nas walki o nasze własne dusze, ale i innych osób. W końcu mamy kochać „bliźniego swego, jak siebie samego”. Pamiętajmy o tym, gdy następnym razem zarzucą nam brak miłości lub nietolerancję.

Komentarze