Grzegorz Kluczyński: Suche dni – zapomniana pokuta | Narodowcy.net

Grzegorz Kluczyński: Suche dni – zapomniana pokuta

Wśród niektórych osób panuje przekonanie, że w dawnych czasach katolicy tylko pościli, modlili się i biczowali. Jakkolwiek jest to przekonanie błędne, to w dzisiejszych czasach z praktyk pokutnych nie pozostało prawie nic. W Polsce z obowiązkowych postów wciąż mamy post ścisły w Środę Popielcową i Wielki piątek oraz post jakościowy tj. odmówienie sobie mięsa w każdy piątek. Dla tych, którzy chcą dać Bogu coś więcej od siebie, zapraszam do powrotu do tradycji Suchych Dni.

W czasach starożytnego Kościoła, jeszcze przed praktykowaniem Adwentu, znany był już czas pokutny, nazywany Suchymi Dniami. Początkowo miały miejsce tylko w grudniu, lecz z czasem rozszerzono je do czterech w ciągu roku, mianowicie po jednym takim cyklu na kwartał. Pierwszy to już wspomniany  grudzień, a konkretnie tydzień po wspomnieniu św. Łucji przypadający na 13 grudnia. Kolejne rozpoczynały się od I niedzieli Wielkiego Postu, potem tydzień po uroczystości zesłania Ducha Świętego, a ostatnie w tygodniu po święcie podwyższenia Krzyża (14 września). W tygodniu Suchych Dni pościmy w środę, piątek, a także sobotę. Wiąże się to z Tradycją, która  przypisuje kolejnym dniom wydarzenia z Męki Pańskiej. W środę Judasz miał zdradzić Pana Jezusa, a faryzeusze podjąć decyzję o wydaniu go na śmierć. Czwartek jako dzień, w którym ustanowiono Eucharystię nie był dniem pokutnym. Następnie piątek, w którym nasz Pan skonał na krzyżu i sobota, kiedy leżał w grobie.

Każdy z czterech terminów miał swoją konkretną prośbę od Kościoła i tak poczynając od Adwentu pokutowano i modlono się w intencji chrześcijańskich rodzin, ducha pokuty, powołania do służby w Kościele i na koniec za dzieci oraz młodzież. W dni te obowiązywał post ścisły tj. można było spożyć maksymalnie 3 posiłki, z czego jeden do syta i żaden nie mógł zawierać mięsa. Post ten regulował Kodeks Prawa Kanonicznego. Wraz Soborem Watykańskim II tak jak wiele innych praktyk pokutnych Suche dni stały się nieobowiązkowe i uzależnione od Episkopatów poszczególnych państw. W związku z tym praktyka ta przestała prawie istnieć. Dzisiaj odradza się w środowiskach Tradycji katolickiej, które starają się czerpać z dawnych praktyk i zwyczajów, które doprowadziły do świętości wielu katolików jak np. św. Maksymilian Maria Kolbe.

Warto podejmować się czynów pokutnych ze względu na ich realną wartość. W pierwszej kolejności staramy się zadośćuczynić Bogu za popełnione grzechy – nasze lub cudzie. Ma to duże znaczenie, gdyż poprzez spowiedź odpuszczane są nasze winy, ale niestety, nadal musimy ponieść za nie karę. To swoiste oczyszczenie może odbyć się tu na Ziemi bądź po drugiej stronie w czyśćcu. Wielu świętych w swych wizjach widziało czyściec i stałą konkluzją z tych widzeń jest stwierdzenie, że lepiej dla nas pokutować jeszcze za życia aniżeli po drugiej stronie. Kolejnym aspektem jest umartwianie się, którego zadaniem jest uniezależnienie nas od tego świata. Jesteśmy na ziemi tylko pielgrzymami, bowiem nasza ojczyzna jest w Niebie. Stąd powinna wynikać troska o to, aby być jak najmniej przywiązanym do naszego życia i dóbr doczesnych. Najdobitniej mówił o tym sam Pan Jezus:

Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!  Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. 25 Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? (Łk 9, 23-25)

Warto zastanowić się nad podjęciem dodatkowych praktyk pokutnych i ofiarowaniu ich Bogu. Nasi przodkowie wypracowali już pewne z nich, więc nie trzeba wymyślać nowych, przesiąkniętych niezdrowym modernizmem, a jedynie skorzystać z ich mądrości. Jeśli jednak w nie wątpimy, to wystarczy spojrzeć na przykłady świętych pańskich, którzy żyli według tych zaleceń oraz nakazów, przez co spotkała ich wiekuista nagroda w Niebie.

Komentarze