> Kuba Kluczyński: Ruch narodowy a rewolucja socjalistyczna w 1905 roku - Narodowcy.net

Kuba Kluczyński: Ruch narodowy a rewolucja socjalistyczna w 1905 roku

Wszyscy doskonale wiedzą o tym, że narodowcy i przedstawiciele szeroko pojętego środowiska socjalistycznego, delikatnie mówiąc, nie lubią się. Ci pierwsi uznają naród, jego dobro i interesy za najwyższą wartość, wykluczając wszelakie podziały klasowe, ci drudzy dążą do „wyzwolenia proletariatu spod władzy burżuazyjnych panów”, uznając podział na narody za niepotrzebny anachronizm. Wydawać by się mogło, że ten antagonizm jest naturalny i nic się nie da z tym zrobić. Nie zawsze tak było. Był czas, gdy narodowa demokracja i polscy socjaliści współpracowali ze sobą. Jedno wydarzenie raz na zawsze podzieliło oba środowiska.

Na samym początku, mniej więcej w latach 80. XIX w., oba ruchy – narodowy i socjalistyczny nie wykluczały możliwości współpracy. Przedstawiciele obu młodych środowisk pisali do warszawskiego tygodnika dla inteligencji o nazwie „Głos”. Oba środowiska współpracowały także na wielu innych szczeblach: w kołach i organizacjach konspiracyjnych, w gimnazjach i na uniwersytetach. Jedyną różnicą, jaka występowała, był stosunek do zaborcy. Narodowcy uważali, że każdy element rosyjski, bez względu na klasę, jaką reprezentował, był obcy i nie wolno było się z nim bratać. Socjaliści z kolei nie widzieli nic złego w solidaryzowaniu się z proletariatem rosyjskim.

Sytuacja odrobinę zmieniła się w 1893 roku, gdy Roman Dmowski przekształcił Ligę Polską w Ligę Narodową oraz gdy rok wcześniej powstała Polska Partia Socjalistyczna. Wtedy drogi obu środowisk rozeszły się, ale nie przerodziło się to jeszcze w otwartą wrogość. Z czasem narodowcy i socjaliści zaczęli bronić swoich interesów. Między obydwoma środowiskami narodziła się walka o wpływ wśród ludu.

Na przełomie wieków socjaliści polscy coraz silniej zawiązywali więzi z socjalistami rosyjskimi. W obozie socjalistycznym coraz wyraźniej zarysowywały się prądy kosmopolityczne i internacjonalistyczne, zwłaszcza w mocno rewolucyjnej i skrajnie marksistowskiej Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy. W latach 1904-1905, w trakcie przegrywanej przez Rosjan wojny rosyjsko-japońskiej, na sile przybrały strajki robotnicze na terenie Imperium Rosyjskiego. Polscy socjaliści dążyli do wywołania antycarskiego, ale nie antyrosyjskiego, powstania w Królestwie Kongresowym, poprzedzonego strajkami polskich robotników. Narodowcy patrzyli na bieg wydarzeń nie bez krytycyzmu. Wiedzieli, że gdy w Królestwie wybuchnie rewolta, zostanie prędzej czy później stłumiona przez władze carskie, a naród polski spotkają kolejne, bardzo dotkliwe represje.

 

Przykłady otwartej wrogości pojawiły się już w 1904 roku. Walki uliczne sprowokowali socjaliści, czego przykładem jest prowokacja dokonana w Warszawie, na placu Grzybowskim, 13 listopada 1904 r. W tłum ludzi wychodzących z kościoła po Mszy Świętej weszła grupa socjalistycznych bojówkarzy. Rozrzucali ulotki propagandowe, prowadzili agitację polityczną. Robiło się coraz goręcej, zwłaszcza że w pobliżu gromadziło się kilka oddziałów carskiego wojska. Nagle jeden z prowokatorów wyciągnął czerwony sztandar, a kilku innych bojówkarzy oddało kilka strzałów w stronę carskich żołnierzy. Ci, sądząc że wszyscy zgromadzeni na placu ludzie to rewolucjoniści, natychmiast oddali w zgromadzony tłum kilka salw z karabinów. Tamtego dnia przelało się dużo polskiej, niewinnej krwi. Socjalistom zależało na niewinnych ofiarach. Widzieli, że carscy żołnierze nie zawahają się strzelać do kobiet i dzieci, a im potrzebni byli „męczennicy carskiego ucisku”. Wiedzieli, że gdy społeczeństwo polskie dowie się, że Rosjanie strzelali do polskich cywilów, wywoła to takie same nastroje, jakie występowały w 1863 r. Dla gorliwie religijnej ludności endeckiej, sytuacja wykorzystania przez socjalistów Mszy Świętej do swoich zbrodniczych działań, była bluźnierstwem i świętokradztwem. Dla endeków oznaczało to wypowiedzenie wojny.

Narodowi demokraci wiedzieli, że jeżeli chcą odnieść sukces, muszą przekonać do siebie szerokie masy robotnicze. W czerwcu 1905 roku założony został Narodowy Związek Robotniczy. Organizacja ta zrzeszała robotników, organizowała ich życie społeczno-polityczne w duchu narodowo-demokratycznym, a także przygotowywała narodowych robotników do sytuacji, gdy będą musieli bronić się przed napadem socjalistycznych bojówek. 5 listopada endecy zorganizowali ogromną, około 250 tys. manifestację. Ludzie wywodzący się z każdej klasy społecznej wyszli na ulicę z wieńcami, biało-czerwonymi flagami i girlandami, żeby zamanifestować swoją polskość. Na tymże wiecu przemawiali m.in. Roman Dmowski oraz Henryk Sienkiewicz. Było to doskonałe, z propagandowego punktu widzenia, posunięcie. Organizacja tak wspaniałej uroczystości poruszyła tożsamość narodową Polaków, tym samym jeszcze mocniej zbliżyła polskie społeczeństwo do idei narodowo-demokratycznej, chociaż jeszcze wiele wysiłku i pracy endecy musieli włożyć w budzenie świadomości narodowej Polaków, których ogromna większość była jeszcze bardzo bierna.

Paradoksalnie, uczuciom narodowej euforii i radości wynikającej z budzenia w narodzie polskim pokładów jego energii i żywotności (czego niewątpliwie przyczyną była działalność narodowej demokracji), towarzyszył strach przed ulicznymi strzelaninami prowokowanymi przez socjalistyczne bojówki. Socjaliści polscy z całej siły dążyli do wywołania w Kongresówce rewolucji. Ich hasła spotkały się z chłodnym przyjęciem w polskim społeczeństwie. Poparcie wśród robotników powoli spadało na rzecz utworzonego przez endecję Narodowego Związku Robotniczego. Socjaliści przegrywali. Planowana przez nich rewolucja przeciągała się, głównie z powodu niskiego zapału wśród Polaków na wywołanie jej. Wtedy rozpoczął się terror. Socjaliści swoją frustrację postanowili wyładować na polskim społeczeństwie. Organizowali masowe napady na siedziby polskich potentatów biznesowych, między innymi na fabrykę wyrobów metalowych „Poręba” koło Zawiercia, gdzie dyrektorem był Franciszek Giertych, ojciec późniejszego działacza narodowego Jędrzeja Giertycha. Socjalistyczne napady spotkały nie tylko polskich biznesmenów, ale też zwykłych robotników, którzy nie zgadzali się na strajki socjalistów. Normalnością w tym czasie były napady a nawet morderstwa na zwykłych Polakach, walki uliczne itp.

 

Narodowcy nie patrzyli na taki obrót spraw z założonymi rękami. Organizowali działania samoobrony, złożonej głównie z działaczy NZR, ale także z działaczy utworzonego w listopadzie 1905 roku Narodowego Związku Chłopskiego. Największa eskalacja przemocy miała miejsce w Łodzi. W styczniu 1906 roku bojówkarze SDKPiL zamordowali, na oczach żony i dzieci, Karola Piotrowskiego, pracownika Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, za przeciwdziałanie strajkowi kolejowemu zorganizowanemu przez socjalistów w grudniu poprzedniego roku. W tym samym okresie bojówkarze zamordowali Jana Besingera, łódzkiego działacza NZR-u. Na samym początku endecy nie odpowiadali terrorem na terror. Sytuacja zmieniła się 2 sierpnia po zamordowaniu Walentego Baranowskiego, wysoko postawionego działacza NZR, przez 9 bojówkarzy PPS. Środowisko narodowe zapowiedziało wtedy, że na każdy mord polityczny będzie odpowiadać mordem. Wytropiono 9 morderców Baranowskiego i zlikwidowano ich. Wzajemne napady i morderstwa na działaczy obu środowisk trwały mniej więcej do kwietnia 1907 roku, w tym samym czasie  w samej Łodzi w wyniku walk życie straciło 322 osoby, a 400 odniosło rany.

Doświadczenia Rewolucji 1905 roku na długo pozostały w umysłach Polaków. Już wrogiem nie byli Niemiec czy Moskal, ale sąsiad-Polak, który odrzucił polską tożsamość narodową, a przyjął internacjonalistyczne i utopijne hasła socjalizmu. Głęboko podzieliło to polskie społeczeństwo. W pewien sposób idea zjednoczonego narodu, głoszona przez narodowców, legła w gruzach. Wypadki lat 1905-1907 obnażyły, jak bardzo naród polski jest bierny. Porażki socjalistów w wywołaniu rewolucji w Królestwie Polskim nie wynikały z działalności endeków, chociaż proces unaradawiania Polaków był znaczny, ale ze zwykłej bierności i lenistwa narodu. Pokazało to narodowcom jak wiele pracy przed nimi zostało.

Niewątpliwie, wielkim sukcesem endecji było utworzenie Narodowego Związku Robotniczego. Działalność tej organizacji pokazała robotnikom, że nie muszą walczyć w socjalistycznej rewolucji, żeby zdobyć swobody obywatelskie, a socjalistom uświadomiła, że nie mają monopolu na reprezentowanie interesów proletariatu. NZR nie tylko organizował samoobronę przeciwko socjalistycznemu terrorowi, ale zajmował się samopomocą, samokształceniem oraz akcją polonizacyjną, wspierał kampanię wyborczą Narodowej Demokracji do Dumy, organizował bojkoty szkół rosyjskich, akcje likwidacji rosyjskojęzycznych szyldów i nazw ulic. Te działania rozbudziły w polskim społeczeństwie żywotność i energię , których tak brakowało w narodzie, a które bardzo przydały się w nadchodzącym konflikcie zbrojnym, po którym przywrócono Polskę na mapę Europy.

 

Komentarze