> Karol Levittoux – „Zbrodniczy spisek w gimnazjalnej klasie" - Narodowcy.net

Karol Levittoux – „Zbrodniczy spisek w gimnazjalnej klasie”

Dwa tysiące pałek. Brak strawy. Samotność. Jedynie dwadzieścia jeden wiosen na karku. Całe życie w perspektywie. I ten kaganek w celi… W surowych murach warszawskiej cytadeli dawał nadzieję. Na pewno dawał nadzieję. Bez światła pozostaje tylko obłęd. A jego poświęcenie nie było wynikiem szaleństwa…

Karol Levittoux, syn francuskiego oficera z armii Napoleona, swoje serce oddał Polsce. Prymus szkolny, założył w 1839 roku w Łukowie Związek Patriotyczny. Było to kółko samokształceniowe. Okazało się jednak, że działalność „niepoprawnych Polaczków młodych” zagraża państwu. Wydał ich jeden z nauczycieli szkoły elementarnej w Łukowie. Około 200 osób zostało objętych śledztwem pod zarzutem dążenia do wywołania powstania zbrojnego.

Oskarżenia skierowane wobec Levittoux poznać można z materiałów Komisji Śledczej: „Posiadał znaczną ilość książek demokratycznych; książki te oraz zasady demokratyzmu gorliwie rozpowszechniał wśród różnych osób w Warszawie i Łukowie; kolportował wymyślone wiadomości w celu podburzenia umysłów przeciwko rządowi i zachęcenia do powstania; wskazywał młodzieży środki, jakimi zdobyć broń, napadając na niewielkie oddziały wojskowe; wszystkie jego działania zmierzały ku temu, by poprzez podburzanie umysłów przeciwko rządowi i rozpowszechnianie zasad demokratycznych wśród ludu, wywołać powstanie i zaprowadzić rządy demokratyczne”. Ile z tego było prawdą, a ile fantazją carskich urzędników nie wiemy.

Wiemy natomiast, że Levittoux więziony był w celi nr 21 X Pawilonu Cytadeli. Próbowano z niego wymusić zeznania na różne sposoby. Grożono mu długim więzieniem, Sybirem, szantażowano represjami wobec rodziny, konfrontowano z mniej odpornymi współwięźniami. Poddawano go kompletnej izolacji, głodzono, pozbawiano snu i bito – dostał ponoć 2000 pałek, po 400 co drugi dzień. Według słów jednego z przesłuchiwanych: „Przez cały ten czas pytania mieszane najordynarniejszymi obelgami, były tak szybko i z takim krzykiem zadawane, że najprzytomniejszy umysł mógłby się zmieszać i zachwiać nawet. Ledwie że na jeden zarzut można było dać odpowiedź, już zaraz nowym zagłuszano”.

“Levittoux w czasie śledztwa z niego ciągnionego nadzwyczaj i okrutnie był smagany rózgami, tak że cały krwią spływał i omdlewał. Że zaś był człowiekiem sumiennym i prawym, nie chciał nikogo kompromitować, a zatem nie chciał do niczego się przyznawać. Tak więc ciężkie i okropne kary często się na nim powtarzały, kiedy jeszcze rany po pierwszych razach ledwie się zaciągać poczęły, a zatem były najboleśniejsze” – w swoich wspomnieniach pisał Ruffin Piotrowski, któremu relację z X pawilonu przekazał Jan Siesicki.

Z okazji zaślubin następcy cara Mikołaja uwolniono większą część więzionej młodzieży z Łukowa. Jednak nie Levittoux. Czekała go, o czym oczywiście nie wiedział, katorga na Sybirze. Przyjaciele chcieli umożliwić mu ucieczkę, dlatego przemycili w grzbiecie książki piłkę do krat. Niestety, dosyć szybko wpadła ona w ręce żandarmów. Wtedy znów rozpoczęło się piekło.

Levittoux po kilku dniach nowych męczarni był u kresu sił. Obawa, że komisja zmusi go do zeznań, doprowadziła go do kryzysu psychicznego. Jednak w głowie kołatała się jedna myśl: „Nic nie mówić, nie mówić, nie mówić…”. Kiedy czuł, że mimo woli może zacząć sypać, zdecydował się na działanie trudne do wyobrażenia.

Najwiarygodniejszy jest chyba opis Jana Siesickiego, znany za pośrednictwem Rufina Piotrowskiego: „Po jednej z takich krwawych kąpieli Levittoux przez swoje okienko więzienne oświadczył Siesickiemu, że dłużej żyć nie może, że mu jest niepodobna znieść dłużej podobnych męczarni, i prosił go, aby przynajmniej do godziny jedenastej w nocy nie spał. Na zapytanie Siesickiego dlaczego, Levittoux odpowiedział, iż coś ciekawego tego wieczora ma nastąpić w ich więzieniu, a o czym on wie z pewnością. Siesicki, chociaż nie przywiązywał żadnej wagi do tego oświadczenia Levittoux, będąc jednak cokolwiek niespokojnym, spać się nie położył. Gdy nagle około dziesiątej w nocy ujrzał wielkie światło, a raczej łunę w stancji Levittoux. Szyldwach narobił krzyku, że więzienie się pali, ale nim znaleziono klucznika z kluczami, nim drzwi otworzono, przez które dym gęsty na korytarz wyszedł, Levittoux już nie żył, spalił się w łóżku, umyślnie je podpaliwszy. Siesicki, stojąc w okienku swego więzienia, patrzał na tę okropność i po chwili ujrzał, jak nieszczęsnego Levittoux spalonego ciągniono za nogi z więzienia i powleczono korytarzem, głową i plecami tłukąc po podłodze. Najwięcej się przyczyniło do śmierci Levittoux dzikie z nim obejście się panów: Lejchte, wyrodnego Polaka, Storożenki i niejakiego księcia Golicyna”.

Jego ciało pogrzebano na stokach Cytadeli. Cyprian Kamil Norwid, który znał dobrze Levittoux, tak opowiedział o jego śmierci Zygmuntowi Krasińskiemu: “[…] wzięty do Cytadeli, chcąc uniknąć pokus bolesnych męczarni zadawanych, by zdradził i wydał towarzyszy, spalił się cały sam jedną świecą. Kląkł na łóżku z twardych deszczek, powrozami słomianymi okręconych, pod one deszczki świecę postawił – wolno zapaliły się powrozy kręcone ze słomy. Jak wieczność długo musiały się rozżarzać, nim zaczęły śmierć zadawać. Kilka godzin ujść musiało, nim to łóżko w stos się przeobraziło, i to raczej węgli niż płomieni. Znaleziono go na kolanach, z piersią i twarzą już zwęgloną, bez życia, wpółopadłym”.

W Cytadeli popełniono więcej tragicznych samobójstw. Jeden z osadzonych roztrzaskał sobie głowę o piec, inny usiłował odebrać sobie życie przez przegryzienie żył na rękach. Jednak to czyn Levittoux obiegł całą Europę.

Roman Zmorski, poeta i tłumacz, za spisek Levittoux oddany pod nadzór policyjny, pisał w strofach kończących Modlitwę:

“(…) Z męczenników tylu kości,

Posianych od tylu lat,

Niech wzejdzie drzewo wolności

I ocieni cały świat”.

To dzięki poświęceniu tak niezwykłych ludzi naród Polski zachował swoje siły żywotne i okazał się zdolny do odzyskania niepodległości po ponad wieku niewoli. Dzisiaj Levittoux też stanowić może inspirację i wzór cnoty. Czy ktokolwiek słyszał o nim w szkole?

Cyprian Kamil Norwid napisał wiersz Burza, stanowiący apoteozę Levittoux:

“Śmiało, młodzieńcze, chociaż przepaść bliska,

A niebo gromem odzywa się nowym,

Z nieuchronnego wynijdziesz ogniska

W wieńcu gwiazdami iskier brylantowym! …

 

(…) Śmiało więc zdążaj ku przejrzystej cnocie!

Jeśli zaś burza wyrwie ci wawrzyny,

Myśl wskrzeszać będzie naśladowców krocie,

A w posąg własne skamienieją czyny”.

 

W 1860 r. poeta Mieczysław Romanowski napisał wiersz Śmierć Levittoux:

“(…) I poszedł pod pałki w pół nagi bez lęku –

Wnet krwią mu opłynął grzbiet cały;

Choć bito go w rany, nie wydał i jęku,

I milczał jak skamieniały,

 

A gdy go złożono na nędznej pościeli,

Rozważał czy ciało wytrzyma,

Te męki, bo znowu tak chłostać go mieli

Sędziowie. I poczuł: «Sił nie ma!»

 

Lecz święcie dochowa tajemnice bratnie,

Bo sto ich zginęło-by może,

Toż westchnął do Boga o męki ostatnie,

I ognia nasypał pod łoże. –

 

I usiadł na łożu spokojny, bez lęku,

Gdy jasne płomienie wstawały;

Choć ogień gryzł kości, nie wydał i jęku,

I milczał jak zakamieniały. –

 

Przez kraty wnet bracia błysk ognia ujrzeli,

Straż alarm krzyknęła w podsieniu;

Jenerał i draby wpadają do celi:

Lewitu już skonał w płomieniu.

 

Więc z grozą ten węgiel rzucili w rogoże,

I w ziemię kazali pochować –

Tą śmiercią w płomieniach pochwalon bądź Boże,

Bo żywym ją będziesz rachować! –

 

Postaci Karola Levittoux poświęcił swój utwór Przemysław Gintrowski wedle słów Jerzego Czecha.

 

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej od 2014 roku. Organizator m.in. turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!" i współorganizator Radomskiego Konwentu Polskiej Popkultury - KonRad. Student prawa i bezpieczeństwa narodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowania: geopolityka, podróże, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.