> Piotr Zduńczyk: Kataloński sen o wolności - Narodowcy.net

Piotr Zduńczyk: Kataloński sen o wolności

Ostatni czas obfituje w wieści z Katalonii; referendum niepodległościowe, pacyfikacja punktów referendalnych, niemal milionowy protest i strajk generalny w urzędach. Sytuacja wygląda poważnie i choć Katalończycy zaprzestali walki zbrojnej o niepodległość w XVIII wieku, to konflikt może się przeistoczyć w brutalną rewolucję, niczym na kijowskim Majdanie.

Czym jest właściwie Katalonia? Jaka jest jej historia? Ten naród jest dość mało znany w Polsce, mówiąc o Katalonii, myśli się o niej jako części Hiszpanii. Choć o początkach państwowości i odrębności Katalończyków możemy mówić już po wyparciu Maurów z Barcelony w 801 roku. Frankowie ustanowili tam marchię skierowaną przeciw Arabom. Z biegiem czasu zależność Katalonii od Franków malała, zaś rosła własna projekcja siły. Po zawarciu unii personalnej z Aragonią powstało potężne państwo władające zachodnią częścią Morza Śródziemnego. Po zawarciu kolejnej unii personalnej z Kastylią, Katalonia, jako część Aragonii stała się bardziej peryferyjna, zaś odkrycie Ameryki, co za tym idzie skierowanie handlu na Atlantyk, sprawiło upadek wschodnich portów towarowych, w tym Barcelony. Rosnąca supremacja Kastylii była powodem kilku powstań przeciw Hiszpanii. Każde z nich kończyło się niepowodzeniem Katalończyków, rosła również centralizacja władzy w Madrycie oraz ograniczanie autonomii i praw mniejszych krajów Hiszpańskich, Galicji, czy Aragonii. W XVIII wieku zakazano również używania katalońskiego w urzędach oraz szkołach. Analogicznie jak w całej Europie, katalońskie odrodzenie narodowe miało miejsce w drugiej połowie XIX wieku, powstał wówczas Katalonizm – ruch kulturowo-społeczny, dążący do popularyzacji wiedzy na temat języka, kultury i historii Katalonii. Głównymi ideologami, którzy dali podstawy pod kataloński nacjonalizm byli Valentí Almirall i Llozer oraz Enric Prat de la Riba, obaj żyjący na przełomie XIX i XX wieku. Nacjonalizm kataloński jest inny niż te nam znane, zawsze był mniej roszczeniowy. Katalończycy dążyli raczej do federacyjnego współdziałania w ramach Hiszpanii, nie do niepodległości. Próby powiększenia autonomii, oraz utworzenia z Hiszpanii państwa federalnego trwały aż do wybuchu wojny domowej w 1936 roku. Katalończycy stanęli wówczas po stronie Republiki bojąc się represji ze strony Frankistów. Ich obawy okazały się prawdziwe, gdyż po zwycięstwie w wojnie, Franco zakazał używania ojczystego języka oraz katalońskich symboli narodowych. Całkowicie zniósł również ich autonomię. Po śmierci Franco w Hiszpanii przywrócono model autonomiczny. Katalonia obok Kraju Basków cieszy się największą autonomią wewnątrz Hiszpanii.

Bardzo burzliwa historia starań o niepodległość wciąż podsyca serca Katalończyków. Od kilkudziesięciu lat rośnie w społeczeństwie separatyzm, jest to niezależne od poglądów politycznych. Do idei separatyzmu i nacjonalizmu odwołują się zarówno organizacje lewicowe, jak i prawicowe. Obecnie rządząca koalicja ogłosiła w 2015 roku deklaracje inicjacji procesu niepodległościowego Katalonii. Rząd lokalny starał się polubownie z władzami Hiszpanii zorganizować referendum w sprawie niepodległości kraju. Madryt jednak odrzucił te propozycję, czego bezpośrednim następstwem było przeprowadzone jakiś czas temu referendum, w myśl hiszpańskiego prawa – nielegalnie. Hiszpańska policja próbowała zakłócić referendum, podczas starć z policją rannych zostało niemal 900 osób. To ciekawe, że wobec takiego działania politycy PO mówią o „wewnętrznych sprawach Hiszpanii”, a nie o „upadku demokracji”, tak jak podobno ma to miejsce w Polsce. Od Katalonii odwróciła się również Unia Europejska uznając referendum za nieważne, jest to spowodowane zapewne możliwymi podobnymi aspiracjami innych regionów Europy, jak np. Korsyki czy Flamandii. T,o co przede wszystkim sprawia, że Katalończycy napotykają opory w dążeniu do niepodległości, to fakt, że Katalonia to najbogatszy region Hiszpanii, a tracąc go, Hiszpania traci lwią część swojego PKB. Już od czasów rewolucji przemysłowej, Katalonia błyszczała na tle innych regionów Hiszpanii. Podczas gdy w reszcie kraju gospodarka opierała się na handlu morskim oraz rolnictwie, w Katalonii powstawały pierwsze fabryki. Warto pamiętać, że Hiszpania, choć w kiepskiej kondycji gospodarczej, jest wciąż jednym z ważniejszych krajów UE jako czwarta gospodarka wspólnoty (nie licząc Wielkiej Brytanii).

Prawo do samostanowienia i wolności jest prawem każdego narodu, jako Polacy powinniśmy to bardzo dobrze znać, mało który naród tyle w swej historii wycierpiał, aby być w końcu wolnym. Katalończycy również zasługują na to i pomimo sympatii do Hiszpanów, nie mogę wspierać integralności ich państwa, skoro sami nie byli w stanie przez kilkaset lat włączyć do niego mieszkańców Katalonii. Katalończycy nie są zdecydowanie mniejszością na swym terenie, nie są również małym narodem. Ten region zamieszkuje 7 milionów ludzi, z czego 5 milionów identyfikuje się z narodem katalońskim. Tak więc jest to naród podobny rozmiarami do Słowaków, Duńczyków czy Finów.

Nie ma żadnych przeciwwskazań, aby Katalończycy nie mogli sięgnąć po niepodległość. Jest to w końcu wspólnota kulturowa; romańska, iberyjska, jednak nie jest tożsama z hiszpańską. Język również odmienny, zbliżony nawet bardziej do niektórych dialektów francuskich, niż do kastylijskiego (hiszpańskiego). Historia również stawia Katalonię jako podmiot polityczny, którego ambicje separatystyczne były okupione krwią żołnierską. Inną kwestią jest to, czy Katalończycy naprawdę chcą niepodległości. Co prawda w referendum 90% głosujących zagłosowało za secesją, jednak frekwencja nie przekroczyła 50%, przez co nie możemy określić czy jest to wola większości mieszkańców Katalonii. Nie wiemy też co spowodowało niską frekwencję – być może było to spowodowane praworządnością uprawnionych do głosowania, bowiem referendum było w myśl prawa hiszpańskiego nielegalne. Może strach, widząc jak policjanci siłą zabierają urny i pacyfikują głosujących? A być może po prostu większość mieszkańców tego regionu zwyczajnie zbojkotowała referendum ze względu na chęć pozostania w strukturach państwowych Hiszpanii?

Pewne jest na pewno to, że zarówno rząd, jak i obywatele nie zostawią tej sprawy nierozwiązanej. Na ulicach Barcelony i innych miast widać wolę tych ludzi, wolę do samostanowienia, jeżeli rząd w Madrycie użyje przeciw nim siły, ich morale tylko wzrośnie. Prezydent Katalonii – Carles Puigdemont – zapowiedział ogłoszenie niepodległości w ciągu kilku dni. Chęć niepodległości jest wielka, bo wyprowadziła na ulice niemal milion ludzi domagających się własnego, niezawisłego państwa.  Nie interesuje ich zdanie innych – Hiszpanów, eurokratów czy króla Filipa VI. Jako narodowiec z całego serca kibicuje Katalończykom w ich drodze do niepodległości i oby tego mógł doczekać każdy naród na świecie. Prawo do samostanowienia to prawo każdego narodu.

Powyższy artykuł jest dziełem naszego czytelnika i prezentuje jego prywatne poglądy, które niekoniecznie zgadzają się z linią redakcji.

Komentarze