03 maj 2017

Czy ktoś jeszcze pamięta pierwsze części Call of Duty? Wtedy gra ta była czymś więcej niż futurystycznym gniotem: bez kosmosu, egzoszkieletów i wszystkich tych udziwnień, które sprawiły, że seria straciła swój niepowtarzalny charakter. Oj tak - kiedyś były zdecydowanie lepsze czasy dla tej gry. Realia II Wojny Światowej były dla gier tematem na tyle interesującym, że tworzono cały szereg tytułów traktujących o tym konflikcie. Pomimo całego zła, jakie wyrządził, wciąż wzbudza on emocje. Problem stanowi jednak wielopłaszczyznowość tego konfliktu. W cieniu bohaterów, ich heroicznych postaw i wspaniałych bitew kryje się ogrom ludzkiego cierpienia, a Call of Duty nie jest grą, która stawia sobie za cel poruszenie trudnych tematów. Seria cały czas nastawiona była na rozrywkę, a ciężkie i kontrowersyjne tematy nie służą sprzedaży. A sama gra musi przecież zarobić...

 

 

Nie tylko Call of Duty rezygnuje z poruszania problematycznych tematów. Cała masa gier starających się odwzorować realia drugowojenne (i nie tylko takich) po prostu pomija niewygodne kwestie w imię poprawności politycznej. Trudno się temu dziwić, gdyż w chwili obecnej, kiedy produkcja gier pożera ogromne nakłady pieniędzy, twórców nie stać na straty.

Po serii średnio-kiepskich produkcji, które powstały w ostatnich latach Call of Duty wraca do swoich korzeni. To ogromnie cieszy. Twórcy widocznie zdali sobie sprawę z tego, iż nowoczesna, a potem futurystyczna rzeczywistość wpływa na serię bardzo ujemnie, a zwłaszcza na dochody z niej. Okazało się, że gracze tęsknią za powrotem II Wojny Światowej, co też w przypadku Call of Duty nastąpiło.

Już od jakiegoś czasu krążyły pogłoski na temat powrotu do korzeni, a nie tak dawno temu naszym oczom ukazał się zwiastun nowej części. Z jednej strony człowiek się cieszy, a z drugiej rodzi się jednak obawa, że i ta odsłona znów będzie nieudana (po piątej niestety każda kolejna była gorsza od poprzedniej).

Nie przeszkadza mi zupełnie, że seria luźno nawiązuje do ówczesnych realiów, a jej celem jest jedynie zapewnienie rozrywki. Niewątpliwie każda gra, która chwyta się historii i stara się ją jakoś opowiedzieć, staje się pewnym bodźcem i rozbudza zainteresowanie. Tak jest z Call of Duty: Mimo, iż pokazuje historię w sposób bardzo fragmentaryczny staje się czymś w rodzaju interaktywnej namiastki książki do historii. Ale dość już o tym. Przejdźmy do omówienia zwiastuna, który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Początek filmiku. Pojawiają się barki desantowe rzucane przez fale, a w tle przemówienie prezydenta Stanów Zjednoczonych, Franklina D. Roosevelta. Jest 6 czerwca 1944 - pierwszy dzień operacji Overlord określany też jako D-Day. Po latach kolejny raz lądujemy na tej samej plaży w Normandii, która była podzielona na pięć stref (Utah, Omaha, Gold, Juno, Sword). Z racji tego, iż główne skrzypce gra armia amerykańska (a jakże!), a konkretnie elitarna 1. Dywizja Piechoty USA określana mianem Wielkiej Czerwonej Jedynki (ang. Big Red One), lądujemy na odcinku plaży oznaczonym pod kryptonimem Omaha.

Z uwagi na to, że akcja rozpocznie się (prawdopodobnie) lądowaniem w Normandii nie ujrzymy walk mających miejsce wcześniej. Nie weźmiemy udziału w kampanii afrykańskiej, ani w Operacji Husky (kryptonim inwazji na Sycylię). To tylko moje przypuszczenia. Być może ujrzymy je w formie wspomnień. Tego można się jedynie domyślać. Pewnym jest natomiast, że podążymy śladem Wielkiej Jedynki, weźmiemy udział w walkach w okolicach Saint-Lô w ramach Operacji Cobra pod dowództwem gen. Georga Pattona i Omara Bradleya.

W zwiastunie możemy zaobserwować poruszające się w kolumnie czołgi M4 Sherman. Część czołgów amerykańskich, które przedzierały się przez Francję zostały wyposażone w metalowe rogi mające za zadanie zwiększać możliwości terenowe pojazdów. Tak wyposażone jednostki nazywano nosorożcami Culina (od pomysłodawcy sierżanta Curtisa Culina). Były one bardzo przydatne w pokonywaniu gęstych żywopłotów (tzw. bocage), które występowały często i gęsto na terytorium Francji.

W zwiastunie pojawia się również czołg ciężki PzKpfw VI B Konigstiger ochrzczony przez aliantów mianem Tygrysa Królewskiego. Pojawienie się pojazdu wskazuje na dalszy ciąg wydarzeń, a konkretnie ofensywę w Ardenach, podczas której czołgi te zostały wykorzystane na szerszą skalę. I tutaj wszystko by pasowało, bowiem Wielka Czerwona Jedynka faktycznie brała udział w bitwie o Ardeny, która de facto była ostatnią dużą ofensywą niemiecką.

Jeżeli twórcy przyłożyli się do tworzenia tej gry możemy spodziewać się niezłych fajerwerków, a wzięcie po raz kolejny udziału w zdobywaniu plaży w Normandii może okazać się całkiem przyjemne. Myślę, że nie powinno być problemu z wykorzystaniem potencjału II Wojny Światowej, aczkolwiek istnieje niebezpieczeństwo, że ani twórcy, ani wydawca niczego się nie nauczyli i że osadzenie gry w innych realiach jest tylko zabiegiem marketingowym, a sam tytuł nie odzyska statusu kultowego.

Nowe Call of Duty to też powrót do ulubionych broni, a każdy zapalony gracz, który spędził na takich grach sporą część swojego życia na pewno ucieszy się faktem, iż do jego arsenału wrócą stare dobre bronie takie jak: Colt M1911, M1 Garand, Thompson, P08 Parabellum „Luger” czy MG-42 „Piła Hitlera”- najbardziej zabójczy karabin maszynowy aż do zakończenia wojny.

Nawet jeśli ta część okaże się tym prawdziwym Call of Duty, nie zmyje ona grzechów swoich poprzedników. Twórcy będą musieli wykazać się większą inwencją i dalej drążyć tematy drugowojenne. Afryka Północna była, Europa Zachodnia była (w trzeciej części mieliśmy okazję zagrać nawet żołnierzem gen. Maczka), walki z Japończykami - również. Może teraz czas na Środkową Europę i kampanię wrześniową? Może nadszedł czas na grę nie tylko z perspektywy Amerykanów, Brytyjczyków czy Sowietów? Kampania wrześniowa jest okresem nieeksploatowanym i czekającym na zagospodarowanie, podobnie jak wojna radziecko-fińska określana mianem zimowej. Nie mam nic przeciwko odświeżaniu tego, co już było, ale tworzenie gry w realiach II Wojny Światowej i nie skorzystanie z rzeczy, których jeszcze w tej serii nie widziano, to samobójstwo.

Stworzenie czegoś nowego, rozwinięcie fabuły i wprowadzenie nowych rozwiązań sprawiłoby, że kolejne odsłony Call of Duty przestałyby być w końcu „odgrzewanym kotletem” czy kolejną bezmyślną strzelanką i stałyby się tym, czym były dla mnie kiedyś – grą, która rozwinęła we mnie zainteresowanie historią największego konfliktu w dziejach.

Łukasz Jabłoński

Student prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pasjonat historii, fantastyki i bibliofil. Każdą wolna chwilę spędza przy dobrej książce co nie przeszkadza mu od czasu do czasu wychodzić z domu. Przedkłada wartości tradycyjne ponad wartości nabyte i szkodliwe. Zwolennik myśli Dmowskiego, a w kwestii gospodarczej bliski poglądom Władysława Grabskiego czy Romana Rybarskiego. Zadeklarowany przeciwnik komunizmu i narodowego socjalizmu.

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree