20 kwiecień 2017

Przedstawiamy Państwu tekst "Nasze kupiectwo" autorstwa Gustawa Lawiny. Artykuł pochodzi z radomskiego dziennika, wydawanego przez endeków, "Słowo". Tekst pochodzi ze 114 numeru gazety, wydanego w 1923 roku.

 

 

Bardzo często dają się słyszeć głosy, skierowane pod adresem kupiectwa polskiego, które potępia się w czambuł za najmniejsze, sporadyczne jakieś uchybienie, albo też tylko za chwilowe się zapomnienie...

Przy tej frywolnej, ordynarnej, niesmacznej i szkodliwej krytyce, zapomina się o jednej, elementarnej podstawie, że krytyka rzeczowa powinna być nie tylko prawdziwa, ale i sprawiedliwa. A zatem, jeżeli kupiectwo polskie kładzie się na łoże Prokrustowe, trzeba obcinać nie tylko gałązki toczone przez czerwie, ale i zdrowy, świeży, żywy kwiat, z którego krew tryśnie i zaleje w oczach czytelników wady, a pozostawi na przyszłość wiele, bardzo wiele stron dodatnich.

Jeżeli, gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób zamierza się mówić o naszym polskim kupiectwie, to trzeba to czynić z tym jednym, bardzo ważnym zastrzeżeniem, że właściwego kupiectwa jeszcze nie mamy, że to, co jest, to dopiero substrat pod kupiectwo, to dopiero kadry, i to jeszcze dość szczupłe i słabe, a zatem po takim zastrzeżeniu, po takiej rozwadze i krytykować nie będzie można, bo nie będzie kogo.

Nie naszą rzeczą jest podawać historie polskiego kupiectwa, to zostawiamy specjalistom, chcemy tylko podkreślić na tym miejscu ten jeden fakt, że to kupiectwo, które się dziś tak często, niemiłosiernie chłoszcze , nie jest jeszcze kupiectwem. To nie są ci, którzy urodzili się za ladą, lub kontuarem z wagą i łokciem, to nie są ci, których wybiegły, spekulacyjny umysł żydowski wyćwiczył jak robić geszefty.

90 procent dzisiejszego, naszego kupiectwa to anemiczno-szpitalnie głodni, którzy zabrali się do nowego warsztatu pracy bez przygotowania, tak teoretycznego, jako też i praktycznego. Każdy dzień za kontuarem jest dla nich jakimś nowym, nieznanym i niezrozumiałym objawem. Każdy nowo-sprowadzony towar jest dla nich praktycznym wykładem, każda godzina w sklepie jest szkołą. Jest szkołą mozolną, każdy bowiem taki kupiec ma dwie rzeczy na głowie – przede wszystkim zarobić, a po wtóre zdobywać na każdym kroku tę niezbędną, codzienną kupiecką wiedzę.

W takich warunkach praca jest niezmiernie uciążliwa i nie może w szybkim tempie podnosić się, by stanąć na stanowisku pewnym swego zadania. Jeżeli chcemy mieć kupiectwo w całym tego słowa znaczeniu, to należy zorganizować kursy kramarskie, które przygotują cały zastęp, choć połowicznie, uświadomionych kupców.

 

 

Paweł Król

Członek Młodzieży Wszechpolskiej i wolontariusz zbiórki "Przywracami pamięć o Żołnierzach Wyklętych". Pasjonat przedwojennej, radomskiej prasy narodowej i polskich komiksów.

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree