02 maj 2017

Zabierając się za lekturę tej książki nie wiedziałem czego się po niej spodziewać. Obawiałem się, że będzie to kolejne dzieło spod znaku niesławnej „zychowszczyzny”. Na dodatek, nie wiedząc czemu, byłem nastawiony na mało ambitną powieść historyczną. Pomyliłem się. To nie jest powieść historyczna. W każdym razie nie jest to powieść historyczna w klasycznym rozumieniu. Czytając dzieło Kacpra Śledzińskiego za każdym razem wielokrotnie zastanawiałem się czy to bardziej powieść, czy publikacja naukowa? Książka nie jest ani jednym, ani drugim.

„Wyklęta armia. Odyseja żołnierzy Andersa” to najogólniej rzecz biorąc próba fabularyzacji historii. Bardzo udana próba. Autor naprawdę potrafi zaskoczyć czytelnika, a robi to już od pierwszego zdania. Całość zaczyna niepozorną, aczkolwiek kluczową informacją, która sprawia, że czytelnik ma wrażenie, iż zostaje on rzucony od razu w wir zdarzeń. A to dopiero prolog…

Akcja książki rozpoczyna się 21 sierpnia 1939 roku, tuż przed rozpoczęciem kampanii wrześniowej. Naszym oczom ukazuje się przedwojenna rzeczywistość i ogromne napięcie spowodowane sytuacją międzynarodową. W idealny sposób pokazane są nastroje zwykłych ludzi, cicha nadzieja na pokój, a z drugiej strony pewna stagnacja oraz niemoc w obliczu rozgrywających się wydarzeń. Sytuację tę przerywa pierwszy dzień września. Sytuacja się zmienia, a tykająca bomba nagle wybucha. W tym czasie pojawia się generał Władysław Anders – dowódca Nowogródzkiej Brygady Kawalerii. Wątek Brygady przewija się przez cały prolog. W prologu pojawia się też problem kresów oraz ukraińskich zwolenników władzy radzieckiej. Książka ukazuje z początku pozytywny stosunek Ukraińców do agresorów, jednakże sytuacja się zmienia, kiedy represje sowieckie dotykają także ich.

Wątków jest mnóstwo i nie sposób opisać każdego z osobna - zaczyna się wyczerpującą i nieludzką niewolą sowiecką, amnestią, formowaniem oddziałów polskich wojsk w ZSRR i kończy walkami na ziemiach włoskich. Oczywiście, na tym nie koniec. Autor umiejętnie przeskakuje pomiędzy różnymi wydarzeniami dziejącymi się w tym samym czasie, znakomicie zarysowywuje nam sytuację polityczną nie tracąc przy tym animuszu całości. Jest ciekawie, przejrzyście, a historia nie spowalnia ani trochę. No i pojawia się kapral Wojtek. Nie wyobrażam sobie, żeby w historii o żołnierzach Andersa mogło go zabraknąć. Cieszy mnie to, że nie pominięto go też w indeksie nazwisk.

Historia w powieściach historycznych zazwyczaj schodzi na drugi plan i jest tłem dla całości. W tej książce jest inaczej – ona gra pierwsze skrzypce. I to wszystko dzięki, zdawałoby się banalnym, zabiegom autora. Kacper Śledziński umiejętnie wplata w swoje dzieło materiały źródłowe, które sprawiają, że wszystkie postacie bez wyjątku staja się fotorealistyczne.

Autor nie wprowadza wielkich i odważnych bohaterów, ale zwykłych ludzi zbudowanych z krwi i kości, którzy mierzą się z rzeczywistością świata pogrążonego w nagłym chaosie.

Na szczególną uwagę zasługuje tu zestawienie dwóch zdecydowanie różnych postaci w pierwszych częściach książki – Władysława Andersa i Zygmunta Berlinga. Widać ogromną przepaść pomiędzy postawami dwóch dowódców. Anders to honorowy polski żołnierz i dowódca, który nawet w niewoli i w obliczu śmierci potrafi odmówić współpracy z wrogiem, a Berling to człowiek chorobliwie hołubiący komunizm, który opowiada się za Polską jako 17. republiką ZSRR. W tym przypadku obie postacie nakreśliła historia i doskonale osadziła je na płaszczyznach dobra i zła. Autor tylko z tego skorzystał.

W książce pełno jest ciekawostek i nieznanych faktów. Przypuszczam, że każdy znajdzie coś dla siebie pomimo tego, iż historia Andersa i walk o Monte Cassino wydaje się być „oklepana”. Kacper Śledziński udowadnia nam, że może być więcej i lepiej, a przede wszystkim ciekawiej niż w szkole.

Sama książka jest dość obszerna (ponad 500 stron), ale to nie przeszkadza w odbiorze całości, którą czyta się zaskakująco lekko i przyjemnie, a po ukończeniu jest tylko uczucie żalu, że już się skończyła. Niestety, to główna wada dobrych książek. Na szczęście mam do nadrobienia resztę dzieł tego autora i przy najbliższej okazji na pewno po nie sięgnę.

Wydanie książki jest solidne, a okładka ciekawa, jednak wizualnie nie jest ona atrakcyjna z punktu widzenia młodego czytelnika i nie jest czymś, co wyróżniałoby ją spomiędzy innych pozycji w księgarniach (przykładowo okładka „Czarnej Kawalerii” jest ciekawsza i bardziej żywa). Znacznie lepszym rozwiązaniem mogłoby być umieszczenie klasztoru na Monte Cassino za postacią generała Andersa albo cokolwiek innego, co mogłoby przyciągnąć wzrok czytelnika. Z mojej strony jest to mała sugestia odnośnie wyglądu okładki, jednak mogę się mylić. Często w prostocie drzemie ogromna siła. Dodatkowo na plus należy zaliczyć fotografie i mapki wewnątrz książki, które znakomicie dopełniają całość.

Książka jest godna polecenia, a cena 49,90 zł nie jest jakoś szczególnie wygórowana, jeżeli w grę wchodzi jakość pozycji.

Łukasz Jabłoński

Student prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pasjonat historii, fantastyki i bibliofil. Każdą wolna chwilę spędza przy dobrej książce co nie przeszkadza mu od czasu do czasu wychodzić z domu. Przedkłada wartości tradycyjne ponad wartości nabyte i szkodliwe. Zwolennik myśli Dmowskiego, a w kwestii gospodarczej bliski poglądom Władysława Grabskiego czy Romana Rybarskiego. Zadeklarowany przeciwnik komunizmu i narodowego socjalizmu.

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree