02 czerwiec 2014

Zgodnie z klasyczną definicją „twierdza” jest ufortyfikowanym miastem, grodem lub klasztorem lub po prostu obiektem obronnym. Nazwanie w ten sposób organizacji czynnie i ofensywnie sprzeciwiającej się komunizmowi przez autora książki o Solidarności Walczącej prowadzi do ciekawych konkluzji.

Organizacja ta odrzuciła dominującą w tzw. dużej Solidarności taktykę biernego oporu i negocjacji na rzecz ofensywy mającej na celu nie naprawę, ale ostateczne odrzucenie panującego systemu. Na czele SW stanął Kornel Morawiecki, a zasadą działania organizacji była bezwzględna konspiracja i jasno określony cel: odzyskanie przez Polskę niepodległości. Nie prawa pracownicze, nie poprawa warunków socjalnych, ale całkowita niezależność od moskiewskiego centrum. Organizacja rozpoczęła działalność po wprowadzeniu stanu wojennego, zakończyła krótko po tym jak byt państwowy o nazwie Polska Rzeczpospolita Ludowa rozpoczął przepoczwarzanie się w III RP.

 

Książka Igora Janke jest opisem działania organizacji przez całe lata 80. W mniejszym stopniu skupia się na politycznych aspektach jej działania – ideologii, niuansach, stanowiska, w większym na codziennej pracy organizacji, a może przede wszystkim na ludziach SW. Na autorze wyraźnie największe wrażenie zrobiło zaangażowanie tylu ludzi złączonych wspólna ideą. Kolejne rozdziały opisują różne osoby i ich pracę w organizacji – drukarzy, kurierów, ulotkarzy, organizatorów manifestacji i tych, którzy tym manifestacją starali się nadać burzliwszy przebieg. Z opisu przebija obraz organizacji, która przed bezpieką się skutecznie kryła, ale tylko po to, by tym mocniej i z zaskoczenia uderzyć. Działanie, nie debatowanie było podstawą jej funkcjonowania a oczywistością – gotowość na najwyższe poświęcenie.

 

Z książki wynika, że SW byłą faktycznym spadkobiercą ruchu oporu z czasów II wojny światowej i Powstania Antykomunistycznego 1944-1956. Podobne techniki konspiracji, podobna zdyscyplinowana organizacja działania. Wśród działaczy SW byli także weterani z AK czy nawet dawni Żołnierze Wyklęci. W jednej organizacji „spotkali się”: Romuald Lazarowicz,  wnuk Adama Lazarowicza „Klamry” z ostatniej komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz Jan Białostocki, wnuk Ignacego Oziewicza, pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych. Widać patriotyzm jakoś „przechowuje się” w genach.

 

Autor nie ustrzegł się jednak błędów. Do nich niewątpliwie należy określanie Solidarności Walczącej mianem organizacji radykalnej. A jakiż to radykalizm w dążeniu do niepodległości? SW to była organizacja konsekwentnie niepodległościowa i zdecydowana w swoim antykomunizmie, ale w żadnym wypadku „radykalna”. Swoją konsekwencję SW pokazała w 1989 r., kiedy to odrzuciła ugodę „okrągłego stołu”, którą Michnik i Kuroń zawarli z Kiszczakiem i Jaruzelskim. Dzięki, której Jaruzelski został pochowany z wielką pompą na Powązkach, a szczątków gen. Emila Fieldorfa „Nila” do dzisiaj nie znaleziono.

 

Książka Jankego nie jest pracą historyczną, lecz wartką opowieścią o ludziach, którzy postanowili spędzić kawałek swojego życia nie na biernym oczekiwaniu, ale na bezpośrednim działaniu na rzecz konkretnego politycznego celu. Nie bez znaczenia jest fakt, że trzon organizacji tworzyli naukowcy z Politechniki Wrocławskiej. Oni stworzyli zaplecze techniczne organizacji oraz metody działania, do których wykorzystywali zaawansowane technologie np. satelity do komunikacji w Stanie Wojennym, kiedy to reżim wyłączył telefony oraz miejską infrastrukturę np. trakcje tramwajowe jako anteny do nadawania audycji radiowych.  Wydaje się, że również „inżynierskie” podejście do konspiracji spowodowało, że stopień rozpracowania SW przez komunistyczną bezpiekę był niewielki w porównaniu z innymi organizacjami podziemia.

 

Tym co ewidentnie rzuca się w oczy to brak akceptacji Solidarności Walczącej przez środowisko KOR. Było to niewątpliwie spowodowane niezależnością organizacji oraz jej antykomunistycznym charakterem. KOR-owcy byli w stanie kierować podziemiem mając w jego kluczowych strukturach swoich wychowanków – Zbigniewa Bujaka, Władysława Frasyniuka. Organizacje, których nie mogli kontrolować starali się zamilczeć i pilnować, żeby żadna pomoc z Zachodu nie docierała do nich. Miało to swoje dobre strony - do SW nie miał dostępu szef Biura Koordynacyjnego NSZZ „Solidarność” w Brukseli, Jerzy Milewski, który po latach okazał się być komunistycznym agentem. Najbardziej widocznym znakiem niechęci „salonu” do niepodległościowców z SW była odmowa KOR-owców udziału we wspólnym wystąpieniu na rzecz Kornela Morawieckiego, kiedy to został wytropiony i aresztowany po 7 latach ukrywania się.

 

Książka Jankego naszpikowana jest smakowitymi anegdotami, które mogłyby posłużyć filmowcom do napisania niejednego filmu przygodowego. Ale nie to jest jej wartością. Janke pokazał czytelnikowi jak wyglądała prawdziwa konspiracja i walka o niepodległość. Walka na serio. I o tym należy pamiętać.

                                                                                                                         

 

Jadwiga Osmólska

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree