17 marzec 2017

Na film „Wyklęty” szłam z obawą, że będzie podobny do niezbyt udanej „Historii Roja”. Na szczęście jest o wiele lepszy. Nie ma w nim przeładowanych patosem dialogów, a sceny batalistyczne wyglądają bardzo realistycznie. Co prawda uderza po oczach zbyt wyraźny podział na dobrych i złych. Z jednej strony widzimy żołnierzy polskich - wierzących, honorowych, odważnych, a z drugiej strony stale pijanych, pozbawionych jakiejkolwiek moralności i godności ubeków. Jednak taki obraz niewiele odbiega od ówczesnej rzeczywistości.

 

Konrad Łęcki w swoim debiucie starał się stworzyć obraz oddający historię wszystkich walczących z okupacją radziecką. Większość scen z filmu naprawdę miała miejsce, przez co film poraża swoim realizmem i brutalnością rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć Niezłomnym.

Postać głównego bohatera „Lola”, granego przez Wojciecha Niemczyka, nawiązuje do historii ostatniego żołnierza Wyklętego. Józef Franczak „Lalek”, bo o nim mowa, ukrywał się aż do 1963 roku. Narzeczona Franczaka wynosiła mu dziecko w zboże, co również ma swoje odbicie  w filmie. Prawdziwa jest także historia narzeczonej głównego bohatera, wzorowana na dziejach rodziny Franciszka Przysiężniaka ps. "Ojciec Jan". Jego żona została zabita przez UB strzałem w tył głowy.  W kilku kadrach widać wyraźne nawiązanie do słynnych zdjęć oddziału Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Sceny, w których ubecy fotografują się przy swoich ofiarach również miały miejsce w rzeczywistości. Postać dowódcy oddziału, Wiktora (grana przez Marcina Kwaśnego), nawiązuje do historii Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, którego słynne słowa "amnestia jest dla bandytów, my jesteśmy wojsko polskie" padają w filmie. Natomiast pamiętnik pisany przez głównego bohatera odnosi do wspomnień spisywanych przez Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego” i Zdzisława Brońskiego "Uskoka”. Pisanie do syna to wspomnienie grypsów Łukasza Cieplińskiego "Pługa”.

Do wad filmu, które rzucają się w oczy, należą nieścisłości - czyste i wyprasowane ubranie głównego bohatera po wielu miesiącach ukrywania się w lesie, czy scena spisywania wspomnień, na mrozie i bez rękawiczek, przez człowieka wycieńczonego walką i ukrywaniem się. Niektóre sceny, jak ta z bohaterem rozmyślającym na otulonych mgłą skałach, są zbyt patetyczne.

W moim odczuciu film pokazuje przede wszystkim ogrom samotności i zmęczenia wojną. Łęcki dobrze ukazuje najróżniejsze nastawienie ludności do walki partyzantów. Ludzi, którzy boją się pomagać, bo wiedzą jaka kara czeka z rąk komunistów. Ludzi, którzy są zmęczeni ciągłą wojną, chcą po prostu spokojnie żyć. Główny bohater też chciałby spokojnego życia u boku ukochanej i syna, ale wie, że czeka go śmierć, jeśli się ujawni. W jego myślach dźwięczy składana "w obliczu Boga Wszechmogącego" przysięga. Wspomina ojca, który w 1920 wyjeżdżał na wojnę z bolszewikami, wspomina walkę w powstaniu warszawskim i późniejsze tortury w UB. Koledzy zostają zabici, a on jest coraz bardziej samotny i wyizolowany ze społeczeństwa. Jest zmęczony ukrywaniem się i ciągłą walką.

Film dobitnie pokazuje tragizm pokolenia, którego jedynym wyjściem było ukrywanie się i walka. Ci, którzy się ujawnili nie mogli liczyć na amnestię - byli torturowani i zabijani. Wszyscy przeciwnicy władzy ludowej mieli zniknąć z powierzchni ziemi. "Myślenie o nich ma być zakazane, pamięć zamazana" - mówi, grany przez Janusz Chabiora, filmowy minister bezpieczeństwa publicznego. Na końcu widzimy jednak, że Polska po wielu latach upomniała się o swoich bohaterów, chociaż ich oprawcy nie zostali osądzeni za swoje zbrodnie.

Wyklęty” powstał głównie z pieniędzy prywatnych sponsorów i zbiórek parafialnych, bez wsparcia od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Film był kręcony w województwie świętokrzyskim. Na szczególną uwagę zasługuję fakt, że sceny przesłuchań nagrywano w zachowanych wnętrzach rzeczywistych katowni UB. W obsadzie filmu, oprócz młodego pokolenia aktorów, można zobaczyć również sławy polskiego kina: Olgierda Łukaszewicza, Janusza ChabioraLeszka TeleszyńskieoMarcina Kwaśnego i Marka Siudyma.

Zabawne, że w swoich uważnych obserwacjach Newsweek i GW dopatrzyły się wyraźnej antysemickiej wymowy filmu. Jeden z ubeków nazywa się Bauman i wspomina swój pobyt w getcie, a minister bezpieczeństwa publicznego używa wobec dowódców UB sformułowania „Icki”. To jedynie dwie króciutkie wzmianki na półtorej godziny filmu, ale można pogratulować redaktorom niebywałej spostrzegawczości przy tropieniu antysemityzmu.

 

Katarzyna Jóźwik 

Aleksander Sienicki

Człowiek z ćwierćwieczem na karku. Zatwardziały: nacjonalista, kapitalista i demokrata. Miłośnik: wina, techniki, nauki, fantastyki, poezji śpiewanej, astronomii, pięknych kobiet i własnych hektarów, różnymi sposobami jakoś próbujący łączyć te pasje, w różnych kombinacjach. Zajmuję się tu przede wszystkim działem "świat" ze szczególnym uwzględnieniem tego co nie jest Europą i co uważam za bardzo przyszłościowe zagadnienie. 

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree