Narodowcy.net

Switch to desktop

„Żydowscy kolaboranci Hitlera"

2 grudnia nakładem Wydawnictwa Capital ukaże się książka „Żydowscy kolaboranci Hitlera" Ireneusza T. Lisiaka. Autor książki łamie niepisaną zasadę milczenia wśród historyków i porusza „zakazany" temat współpracy Żydów z Niemcami w czasie II wojny światowej. „Żydowscy kolaboranci Hitlera" to niezwykle ciekawe, bogato udokumentowane opracowanie, ukazujące niechlubną stronę losów narodu żydowskiego.

 

Oficjalna promocja książki odbędzie się podczas Targów Książki Historycznej, w czwartek 28 listopada o godzinie 16.00 w sali kinowej Zamku Królewskiego w Warszawie. Podpisywanie książki od 15.20 oraz po spotkaniu przy stoisku nr 93 (Capital-3SMedia) - Arkady Kubickiego (wejście od strony Wisłostrady).

 

 

Mocną stroną książki jest niewątpliwie jej bogata bibliografia. Autor zebrał w niej świadectwa (pamiętniki i wspomnienia Żydów z II wojny światowej) oraz dokumenty ilustrujące współpracę Żydów z Niemcami podczas II wojny światowej. Odwołuje się także do prac znanych żydowskich intelektualistów, takich jak Hannah Arendt i Alexander Donat. W ten oto sposób odsłania się prawdziwy, szokujący obraz tego, w jaki sposób w dzieło eksterminacji zaangażowani byli sami Żydzi. Począwszy od historii ruchu syjonistycznego i omówienia stosunków żydowsko-niemieckich przed wojną, wreszcie odsłaniając kulisy żydowskiej kolaboracji podczas II wojny światowej – w gettach, obozach, Gestapo, NSDAP czy Wehrmachcie... Autor opisuje nieznane dotąd fakty (np. kulisy „prowokacji w Hotelu Polskim") i przybliża sylwetki największych żydowskich kolaborantów, m.in. Chaima Rumkowskiego, Mojżesza Meryna, Abrahama Gancwajcha czy Rudolfa Kastnera. Zdrada interesów własnego narodu, której motywem była chęć przetrwania, ale często również prymitywna chęć wzbogacenia się kosztem słabszych.

 

Dlaczego temat kolaboracji Żydów jest dziś nadal „zakazany"? Komu zależy na ukryciu prawdy? I dlaczego tak łatwo o współudział w zbrodni hitlerowskiej oskarża się dzisiaj Polaków?

Książkę polecamy szczególnie tym, którzy cenią literaturę historyczną opartą o rzetelne źródła i odważnie mówiącą o prawdzie.

 

Fragment książki: „Szaleńczo poszukując kolaborantów wśród narodów europejskich, zapomina się o narodzie, który był dla Żydów najgroźniejszy, a o którym można wspominać jedynie w takim kontekście i przy takich okazjach, na jakie naród ten pozwala. Mowa tu o narodzie żydowskim."

 

O autorze: Ireneusz T. Lisiak – ur. 1948 we Wrocławiu. Inżynier, absolwent Politechniki Krakowskiej. Relegowany ze studiów polonistycznych za udział w protestach studenckich w 1968 roku. W ramach represji został objęty 3-letnim zakazem studiów. W 2011 roku odznaczony przez Prezydenta RP „Krzyżem Wolności i Solidarności" za całokształt działań w opozycji.

 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Capital specjalizuje się w publikacji książek o tematyce prawicowej. Dotychczas wydało m.in. takie pozycje jak: „Oprawcy" Tadeusza M. Płużańskiego, „Mity przeciwko Polsce" Leszka Żebrowskiego, „Myśli nowoczesnego Polaka" Romana Dmowskiego, „Potępić UPA" Wiktora Poliszczuka. Wydawnictwo po roku działalności doczekało się pierwszego wyróżnienia. Książka „Mity przeciwko Polsce" Leszka Żebrowskiego została nominowana do Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza 2013.

 

Żydowscy kolaboranci Hitlera, Ireneusz T. Lisiak, Warszawa 2013, Wydawnictwo Capital, stron 300, format A5, okładka miękka.

 

Książkę można zamówić już teraz w sklepie www.CapitalBook.pl , Tel. 533 496 436

 

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. w cenie 32 zł

 

Poniżej prezentujemy fragment książki „Żydowscy kolaboranci Hitlera".

 

Getto łódzkie jako „królestwo" Chaima Rumkowskiego

Getto w Łodzi było drugim, jakie Niemcy zorganizowali na zajętych ziemiach polskich. Już 11 listopada 1939 roku Niemcy aresztowali w Łodzi prawie wszystkich członków pierwszej Rady Żydowskiej, poza... Rumkowskim i podobno dwoma jeszcze osobami. Spośród aresztowanych część została deportowana, a pozostali zginęli w getcie. Wydaje się, że w ten sposób Rumkowski oczyścił sobie przedpole i mógł przystąpić do realizacji swoich szaleńczych planów – ku zadowoleniu Niemców, a szczególnie swojego wspólnika w interesach, Hansa Biebowa... Sytuacji w getcie łódzkim postanowiłem poświęcić odrębną część. Uważam bowiem, że getto łódzkie było pewnego rodzaju fenomenem w historii Żydów w czasie II wojny światowej. Dlaczego? Otóż Chaim Rumkowski wcielił w życie osławione niemieckie hasło „Arbeit macht frei", które w ustach Rumkowskiego brzmiało: „Uratuje nas praca" . I rzeczywiście, Rumkowski zrobił z getta łódzkiego sprawnie działające przedsiębiorstwo, a właściwiej należałoby użyć określenia: „sprawnie działający obóz pracy" na usługach Niemiec. Oto co na ten temat piszą historycy żydowscy Allan Adelson i Robert Lapides: „Getto łódzkie pracowało jako wielkie przedsiębiorstwo zbrojeniowe, zbrojące swego wroga – hitlerowskie Niemcy. Swoją pracą, a mowa tu o setkach tysięcy osób, Żydzi przedłużali wojnę, a tym samym m.in. okupację ziem polskich i cierpienia narodu żydowskiego i polskiego". Aby zobrazować, jak wielka była produkcja w łódzkim getcie, warto porównać cyfry: od listopada 1940 roku do sierpnia 1942 roku wypracowano zysk w kwocie 20 mln marek, a od września 1942 roku do likwidacji getta w 1944 roku zysk wyniósł 26,2 mln marek. Przez cały okres istnienia getta łódzkiego zyski z produkcji wyniosły 46,2 mln marek. Hans Biebow, który prowadził nadzór na gettem łódzkim z ramienia Gestapo, wielokrotnie podkreślał, że Żydzi jako pracownicy są lepsi od Polaków, ponieważ nie podejmują akcji sabotażowych i nie działają na szkodę Niemców. Niechęć żydowskich pracowników przymusowych do podejmowania jakichkolwiek działań na szkodę okupanta podkreślają także inni historycy żydowscy. Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król" getta łódzkiego na usługach Niemców, odegrał szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu żydowskich rodaków na śmierć. Był on absolutnym władcą getta, w którym obowiązywała specjalna waluta – „chaimki" i „rumki" (tak nazywała pieniądze używane wyłącznie w łódzkim getcie ulica, bowiem oficjalnie poza gettem w obiegu były marki niemieckie – przyp. aut.) oraz znaczki pocztowe z jego podobizną. Wśród wielu inicjatyw, jakie podejmował Rumkowski, by być dla Niemców jak najbardziej „pożyteczny", była i decyzja o wprowadzeniu w getcie „wewnętrznej waluty". Oto jak Rumkowski na posiedzeniu Judenratu uzasadniał tę, korzystną dla Niemców, a szkodliwą dla mieszkańców getta, decyzję: „Dla zaradzenia katastrofalnemu brakowi pieniędzy w kasie gminnej otrzymał od władz propozycję, by zatwierdził wewnętrzną walutę jako wyłączny i jedynie uprawniony środek płatniczy w getcie. Obieg marek niemieckich miał być zakazany. Byłyby urządzone specjalne punkty wymiany marek niemieckich na gettowe, natomiast przyjmowanie pieniędzy niemieckich przez wszystkie sklepy gminne miało być wstrzymane" . Bank Rzeszy został przekonany do wprowadzenia odrębnej waluty w getcie tym, że zahamuje to handel pomiędzy gettem a aryjską częścią miasta. Dodatkowym argumentem było to, że wewnętrzna waluta miała mieć charakter nieoficjalny. Nielegalny handel był solą w oku Rumkowskiego i wątpliwe jest, aby zmiana waluty została narzucona Rumkowskiemu przez Niemców, którzy wydali zgodę na wewnętrzną walutę dopiero wtedy, gdy otrzymali zapewnienie o obowiązywaniu tego środka płatniczego wyłącznie w getcie i tylko w okresie istnienia getta. Dopóki w obiegu pozostawała marka niemiecka, znaczna część handlu odbywała się poza wiedzą i kontrolą Rumkowskiego, który poprzez rozbudowaną do bizantyjskich rozmiarów administrację gminy, kontrolował praktycznie wszystko, co się w gminie działo. Rumkowski zarabiał na niezliczonych koncesjach, sprzedawanych praktycznie na wszystko w getcie. Drugim powodem, dla którego Rumkowski dążył do wprowadzenia odrębnych pieniędzy, była chęć przejęcia waluty, jaka znajdowała się w posiadaniu Żydów w getcie. Tym bardziej, że do getta łódzkiego przesiedlono Żydów z zachodniej Europy, którzy przywieźli ze sobą znaczne ilości środków finansowych. Przejęciem środków finansowych od Żydów w getcie zainteresowani byli także, a może przede wszystkim Niemcy, a Rumkowski spełniał ich oczekiwania. Wymiana, która musiała odbyć się w krótkim czasie, była przeprowadzana przez specjalne punkty wymiany oraz w banku, który kontrolował Rumkowski. Sekretarka Rumkowskiego, Etka Daum we wspomnieniach z czerwca 1940 roku zamieściła kilka znamiennych zdań. Oto treść wpisu z dnia 19 czerwca 1940 roku: „ (...) Nie o wszystkim z nim (narzeczonym – przyp. aut.) jednak rozmawiam, bo część informacji, do których mam dostęp, jest naprawdę poufna. Jak ta o wymianie pieniędzy. Ludzie szeptali o tym między sobą od jakiegoś czasu, że coś takiego będzie, ale nikt nie wiedział kiedy. I teraz też Prezes osobiście wszystkim nakazał tajemnicę. Obwieszczenie ma wyjść i do tego czasu ta informacja nie może wydostać się z pracujących nad nią komórek, bo spowodowałaby niepotrzebne zamieszanie w getcie i podważyłaby wiarygodność Prezesa w oczach Niemców". W dniu ogłoszenia Obwieszczenia nr 70 z dnia 24 czerwca 1940 roku Etka Daum pisze: „ (...) Na przykład dzisiejsze obwieszczenie. Jego treść była parokrotnie przeredagowywana. Mecenas Neftalin sugerował Przełożonemu wielokrotnie, by zmienił sformułowanie «w moim Banku» na każde inne. Tam jest taki ustęp: „Niniejszym wzywam ludność getta do zamiany banknotów i bilonu Rzeszy (...) na kwity markowe w moim Banku. (...) Bez współudziału mojego Banku i przez ominięcie tegoż żadne środki płatnicze nie mogą wyjść poza getto" . Przez pierwszy miesiąc „bank Rumkowskiego" wprowadził do obiegu 1,5 mln „chaimek", a do maja 1941 roku w obiegu było już 5,5 mln „marek wewnętrznych". Oczywiście, ta operacja była korzystna przede wszystkim dla Niemców i... Rumkowskiego. O tym, że akcja z „chaimkami" była jego pomysłem, wspomina w swoim pamiętniku również Ringelblum. Okazało się jednak, że ludzie nie chcieli wymienić wszystkich posiadanych przez siebie pieniędzy. Zachowali także posiadane waluty obce. Jednak przy terrorze jaki panował pod rządami Rumkowskiego, waluta w getcie szybko okazała się bezużyteczna. Chciałbym z całą mocą podkreślić inicjatywy Rumkowskiego. To szczególnie ważne, ponieważ historycy bardzo często usiłują relatywizować działania przewodniczącego łódzkiego Judenratu, tłumacząc je przymusem niemieckim. W żadnym innym getcie na terenie Polski w czasie okupacji niemieckiej nie powstał bank emitujący wewnętrzna walutę. Nie miało to miejsca nawet w tych gettach, które – jak Będzin i Sosnowiec – pozostawały wówczas w granicach Rzeszy. Niemcy skorzystali natomiast z doświadczeń związanych z wewnętrzną walutą i wprowadzili ją w obozie w Terezinie – jednak dopiero w 1943 roku.

 

Żydowscy kolaboranci Hitlera - Ireneusz Lisiak, Warszawa 2013, Wydawnictwo Capital.

 

Książka do kupienia w księgarni CapitalBook.pl w cenie 32 zł pod linkiem:

LINK

 

Oficjalna promocja książki odbędzie podczas Targów Książki Historycznej, w czwartek o godzinie 16.00 w sali kinowej Zamku Królewskiego w Warszawie Podpisywanie książki od 15.20 oraz po spotkaniu przy stoisku nr 93 (Capital- 3SMedia) - Arkady Kubickiego (wejście od strony Wisłostrady).

 

 

Szablon na jakim obsadzony jest portal Narodowcy.net wykorzystuje pliki cookies, przebywając na portalu akceptujesz tę politykę.

EU Cookie Directive Module Information