> Łukasz Jabłoński: „Korona królów” – pierwsze wrażenia

Łukasz Jabłoński: „Korona królów” – pierwsze wrażenia

 

Nie przepadam za współcześnie kręconymi polskimi serialami, jeszcze bardziej za telenowelami czy innymi paradokumentami, które obecnie serwują nam na każdym kroku. Chyba najgorzej jest z telewizją „opozycyjną”, jak ją zwykłem nazywać, czyli wszystkimi TVN-ami i innym tałatajstwem. W takich miejscach stężenie śmietnikowych seriali paradokumentalnych sięga zenitu. Nic więc dziwnego, że wszyscy rzucili się na nowy serial TVP, który obiecywał pierwszą superprodukcję od wielu, wielu lat.

Już w tym miejscu nie będę nikogo karmił złudzeniami. Serial „Korona królów” to w najlepszym wypadku telenowela w stylu „powyżej oczekiwań”, jeżeli za punkt odniesienia weźmiemy jakiś pierwszy lepszy paradokument ze stacji „opozycyjnej”. Pod tym względem TVP przebija konkurentów. Jest w końcu coś nowego, a realia historyczne i dworskie intrygi nadal przemawiają do społecznej świadomości.

Potencjał gdzieś jest…

Jak na razie obejrzałem pierwsze pięć odcinków i nie powiem, żebym był tym serialem jakoś przesadnie usatysfakcjonowany. Krótko mówiąc: wygląda to jak półprodukt albo jakaś niedopracowana koncepcja czegoś, co aspiruje do bycia dobrym. Czekałem na serial nie mając zbyt wielu oczekiwań. Chciałem tylko, żeby był on poprawny i znalazła się w nim jakaś namiastka współczesnych seriali. Niestety, tak się nie stało. Na razie wygląda to jak średnio udana sztuka teatralna – aktorstwo do zmiany, stroje wyglądające jak spod igły, brak pomysłu na ciekawą fabułę (gdyby nie historia tej fabuły by nie było) i jeszcze parę innych.

W dobie dzisiejszych seriali ogląda się to po prostu źle. Nie byłoby żadnego problemu z odrzuceniem serialu, ale po przebrnięciu tych kilku odcinków okazuje się, że serial ma jakiś tam klimat. Sam mam z tym problem, gdyż miałem spisać ten serial na straty, ale okazało, że gdzieś głęboko jest coś, co do widza przemawia.

Nic nie wskazuje na to, aby to był jeden z tych lepszych seriali, jakie przyjdzie nam obejrzeć, jednakże decyzja o jego utworzeniu to strzał w dziesiątkę. Od samego początku serial stwarza bardzo pozytywne wrażenie. A to za sprawą naprawdę dopracowanej wejściówki. Cała reszta różnie. W większości nierówna gra aktorska, lepsze lub gorsze lokacje, ale i niezgorszy klimat. Ten jednak umyka w momentach, gdy film kręcony jest z udziałem tłumu przy okazji większych scen. Niestety nie wypadają one zbyt wiarygodnie. Za grę aktorską można pochwalić szczególnie tych starszych aktorów, jednakże część młodszych też daje radę. Na nieszczęście dla filmu są to wyłącznie aktorzy drugoplanowi.

… i nagle znika

Człowiek po czasie oswaja się z nieciekawą (chociaż znośną) grą aktorską, sztywnymi kwestiami i scenariuszem pisanym na kolanie. No, w końcu jest to serial o Piastach, więc można przymknąć oko.  W pewnych momentach byłem w stanie wybaczyć niemal wszystko, co jest złe w tym serialu, pójść po coś do jedzenia i nawet nieźle się bawić. Do czasu, gdy nie pojawiała się żona Kazimierza Wielkiego – Aldona Giedyminówna, a raczej aktorka, która się w nią wciela. Za każdym wystąpieniem Marty Bryły (musiałem poszukać jej nazwiska w sieci, bo nawet nie kojarzę aktorki) czuję, że coś we mnie umiera. To już nie jest słaba gra aktorska tylko kompletna pustka. Nie wiem, kto przyzwolił na obsadzenie tak ważnej roli takiej amatorce. Nie dość, że jest irytująca, to nawet nie próbuje (albo nie potrafi) zagrać żadnych emocji, jest drętwa i na dodatek sepleni. Ciekaw jestem czy budżet serialu przewiduje naukę gry aktorskiej dla takich ludzi. Na pocieszenie warto dodać, że cały czas jest o niebo lepiej niż w paradokumentach w stylu „Dlaczego ja?” czy „Szpital”.

Początki popularności

Jeszcze dobrze się nie zaczął, a już jest o nim głośno. Wystarczy jedynie wpisać frazę: „Korona królów” i jesteśmy bombardowani nagłówkami w stylu: „Korona królów” i podobieństwa do serialu „Gra o Tron” czy „Internauci bezlitośni. Zobacz memy”, albo nawet „O czym jest „Korona królów”? Prosta analogia: obecna władza na wzór Piastów dzielnie stawia opór zewnętrznym wrogom.”A najgłośniej krzyczy opozycja.

Sam prezes TVP Jacek Kurski pochwalił się bardzo dobrym otwarciem serialu na swoim profilu na twitterze:

Koniec końców nowy serial TVP bardzo zabolał konkurencję. I myślę, że pomimo ogromnych wad będzie oglądany przez miliony Polaków . To jednak początek i za wcześniej na ocenę. Dam jednak nowej produkcji ogromny kredyt zaufania. Czy warto? Przekonamy się.

 

 

Komentarze