> Łukasz Jabłoński: Prawo w służbie bezprawia. Procesy „Wyklętych”cz.2

Łukasz Jabłoński: Prawo w służbie bezprawia. Procesy „Wyklętych”cz.2

Wśród ofiar bezprawnych procesów znajdziemy również żołnierzy tak znienawidzonej przez komunistów 5 Brygady Wileńskiej, ochrzczonej mianem Brygady Śmierci, czy członków formacji i organizacji narodowych. Jednak najsmutniejszym wyrokiem, jaki zapadł w okresie terroru sądowego w reżimowym ustroju, był niewątpliwie ten w procesie niepełnoletniej sanitariuszki – „Inki”.

„Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości.” – ulotka z marca 1946 roku

23 października – 2 listopada 1950 przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie – Danuta Siedzikówna „Inka”

Przewodniczący składu sędziowskiego: mjr Adam Gajewski – jako sędzia WSO w Lublinie wydał 9 kwietnia 1945 wyroki śmierci na 11 żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego – m.in. na dwóch cichociemnych, Mieczysława Szczepańskiego i Czesława Rossińskiego – pod zarzutem przygotowywania zamachu na przewodniczącego KRNBolesława Bieruta; wyroki te wykonano 12 kwietnia 1945.

Jako sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku 11 lipca 1946 wydał wyrok śmierci na dowódcę patrolu dywersyjnego 5 Brygady Wileńskiej AK ppor. Feliksa Selmanowicza “Zagończyka”.

Prokurator: Wacław Krzyżanowski – był pierwszym prokuratorem, którego IPN oskarżył o udział w komunistycznej zbrodni sądowej. Został uniewinniony w sądach pierwszej oraz drugiej instancji. Przyczynił się do śmierci wielu niewinnych osób, podpierając swoje zarzuty fałszywymi i absurdalnymi oskarżeniami. Został pochowany z asystą honorową w Koszalinie.

Brutalne śledztwo funkcjonariusza gdańskiego WUBP

Najważniejszym z nich był Jan Wołkow, który nie tylko osobiście znęcał się nad aresztowanymi, ale decydował o tym, kogo zamordować. Przed wojną skończył podstawówkę, pracował w Warszawie jako parkieciarz. Kilkuletni wyrok więzienia odsiadywał za antypolską działalność komunistyczną. W 1944 r. został zrzucony do Polski jako sowiecki wywiadowca.

Do pracy w Gdańsku ściągnął Wołkowa kierujący WUBP Grzegorz Korczyński, do którego oddziału Armii Ludowej wcześniej należał. Prócz tropienia 5 Brygady Wileńskiej zasłynął dowodzeniem, w październiku 1951 roku, 800-osobową obławą UB i KBW, w której zabito innego słynnego Żołnierza Niezłomnego – Edwarda Taraszkiewicza. W końcu Wołkowa zwolniono z bezpieki, bo nie opanował czytania i pisania. Zmarł, nie niepokojony przez organy sprawiedliwości III RP, w styczniu 1999 r. w Warszawie.

Wyrok śmierci

Danuta Siedzikówna została rozstrzelana rankiem 28 sierpnia 1946 roku, wraz ze skazanym na śmierć dowódcą pododdziału V Brygady Wileńskiej – por. Feliksem Selmanowiczem “Zagończykiem”, w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej.

„Sędziowie” niepełnoletnią dziewczynę skazali bez dowodów. Na wykonanie wyroku „Inka” czekała zamknięta w izolatce. Wysłaną przez obrońcę prośbę o łaskę do Bieruta „sąd” zaopiniował negatywnie. Nie miała ona i tak żadnego znaczenia – wyrok na Danucie Siedzikównie wykonano, nim do Gdańska dotarła odmowna odpowiedź Bieruta.

Przed egzekucją „Inkę” wyspowiadał ks. Marian Prusak, uczestnik powstania warszawskiego, ściągnięty przez UB-eków z kościoła garnizonowego w Rumi, gdzie był wikarym:

„Była bardzo spokojna. Wyspowiadała się i prosiła, by pójść do mieszkania we Wrzeszczu i powiedzieć, że ją rozstrzelano. Do siostry, która była w domu dziecka w Sopocie, wysłała już pocztówkę z informacją, że dostała wyrok śmierci. […] W końcu zaprowadzono mnie do sali egzekucyjnej. […] Tam była cała gromada UB, jacyś żołnierze, lekarz, prokurator. Chyba z trzydzieści osób. Było ciemno. Oszołomiła mnie ta sytuacja. W końcu wprowadzili skazańców. Prawdopodobnie mieli skute albo związane ręce. Ubecy zachowywali się grubiańsko. Nie chciałbym przytaczać tu wyzwisk, które sypały się na dziewczynę i tego pana [o tym, że był to „Zagończyk”, ks. Prusak dowiedział się po kilku latach – przyp. red.]. Ustawiono ich pod słupkami przy ścianie. Przed rozstrzelaniem dałem im krzyż do pocałowania. Chciano im zawiązać oczy, nie pozwolili. Prokurator siedział za małym stolikiem okrytym czerwonym suknem. Odczytał wyrok i powiedział, że nie było ułaskawienia. Potem padła komenda „po zdrajcach narodu polskiego ognia”. W tym momencie oni krzyknęli: „Niech żyje Polska”, tak jakby się umówili. Padła salwa i oboje osunęli się na ziemię. Żołnierze strzelali z trzech, może czterech metrów.”

23 października – 2 listopada 1950 przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie – Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”

Przewodniczący składu sędziowskiego: Mieczysław Widaj – stalinowski zbrodniarz, który wydał wyrok na 106 żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Prokurator: Jakub Lubowski (Chaszesman)

 

 

Fragment zapisu audycji:

„Przed Rejonowym Sądem wojskowym w Warszawie rozpoczął się proces przeciwko zdrajcom i mordercom z tzw. „mobilizacyjnego ośrodka wileńskiego AK”[…]. Wszyscy oni są oskarżeni o to, że w czasie okupacji, będąc członkami Armii Krajowej, współpracowali z wywiadem hitlerowskim w zwalczaniu polskiego demokratycznego ruchu wyzwoleńczego i partyzantki radzieckiej działającej na terenie Wileńszczyzny. Po wyzwoleniu oskarżeni przechodząc na żołd central szpiegowskich anglosaskich imperialistów uprawiali na terenie kraju szpiegostwo i dywersję”.

Na ławie oskarżonych zasiedli podkomendni „Łupaszki”: ppłk Antoni Olechnowicz, kpt. Henryk Borowski ps. „Trzmiel”, mjr Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko”, ppor. Lucjan Minkiewicz ps. „Wiktor”, Lidia Lwow ps. „Lala”, Wanda Minkiewicz ps. „Danka”.

„Łupaszka” nie zaprzeczał swojemu udziałowi w podziemiu antykomunistycznym ani nie poprosił o łaskę. Wszyscy, oprócz kobiet, zostali skazani 2 listopada 1950 r. przez sędziego Mieczysława Widaja na wielokrotną karę śmierci. Zygmunt Szendzielarz osiemnastokrotnie.

Wyrok wykonano 8 lutego 1951 roku w więzieniu na Mokotowie.

„O godzinie 20 minut 15 w obecności Naczelnika Więzienia Grabickiego Alojzego i lekarza dr Kazimierza Jeziorskiego za pośrednictwem Dowódcy Plutonu Egzekucyjnego Aleksandra Dreja, po odczytaniu sentencji wyroku (…) powyższy wyrok względem SzendzielarzaZygmunta s. Karola i Eufrozyny z d. Osieckiej urodzonego 12 marca 1910 r. w m. Stryj woj. Stanisławów został wykonany przez rozstrzelanie” – czytamy w protokole wykonania wyroku.

Ostatnie słowa Łupaszki do kolegów z celi brzmiały: „Z Bogiem, panowie”. Ciało bohatera zostało pochowane w tajemnicy w nieznanym przez lata miejscu.

3 listopada 1948, przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie – Karol Sęk „Rolka”

Przewodniczący składu sędziowskiego: Stefan Michnik – kapitanLudowego Wojska Polskiego, oskarżany o zbrodnie stalinowskie, sędzia i adwokat, działacz komunistyczny, informator i rezydent Informacji Wojskowej, nauczyciel akademicki, przyrodni brat Adama Michnika.

Był sędzią w procesach m.in.:mjr.Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany, skład sędziowski podjął wspólną decyzję o niedopuszczeniu obrońcy do procesu, o wykonaniu wyroku nie poinformowano rodziny), płk.Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci), por. Andrzeja Czaykowskiego, (cichociemnego, w którego egzekucji uczestniczył osobiście), mjr.Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci), płk.Stanisława Weckiego, wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany), mjr. Zenona Tarasiewicza, płk. Romualda Sidorskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany), ppłk. Aleksandra Kowalskiego.

Mjr Karol Sęk ps. „Rolka”, „Jakub” był żołnierzem Narodowej Organizacji Wojskowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego oraz komendantem Okręgu Podlaskiego NZW.

Na trop Karola Sęka UB wpadło przypadkowo pod koniec 1949 roku, jednak pozostał nierozpoznany. Dopiero po zeznaniach aresztowanego w październiku 1950 roku Stanisława Oknińskiego ps. „Zych”, został aresztowany w grudniu 1950 i przewieziony do ubeckiej katowni na ul. 11 listopada na warszawskiej Pradze. Znosił brutalne śledztwo, podjął szereg głodówek, wykazywał się niezłomną postawą. Spędził ok. 90 dni w karcerze – niepisany rekord więzienia na ul. 11 listopada. Pierwotnie skazany na 15 lat. Po apelacji oskarżyciela, wyrok zmieniony został na karę śmierci.

Major Karol Sęk został zamordowany 7 czerwca w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. Miejsce pochówku jest nieznane.

Leszek Żebrowski o mjr. Sęku:

„To był człowiek, który cały czas pracował w wywiadzie. […] W końcu lat 40-tych, na początku lat 50-tych był ostatnim Komendantem Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Okręgu Siedlce. To był Okręg XII NSZ, a później Okręg Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W 1952 roku major Karol Sęk, pseudonim „Rolka” i „Jakub” został zamordowany na Mokotowie strzałem w tył głowy i pogrzebany prawdopodobnie gdzieś na Służewie. Są bardzo małe szanse, że tam będą ekshumacje, że tam dokopiemy się szczątków naszych bohaterów dlatego, że tam komuniści zrobili regularny cmentarz.”

Reżim komunistyczny sukcesywnie zwalczał wrogów systemu, aż do czasu, gdy w leśnych ostępach nie został żaden żołnierz polski. Jednakże ówczesna władza bardzo szybko znalazła sobie nowych wrogów.

Źródła:
Joanna Wieliczka-Szarkowa Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie;
Biuletyn IPN 3/2017;
wSieci Historii 3(34)/2016, 3(46)/2017;
podziemiezbrojne.blox.pl;
Dodatek historyczny IPN Nasz Dziennik 5/2008(24), 10/2008(24);
nsz.com.pl;
zolnierzeniezlomni.com.pl

Komentarze