Marcin Białasek: Moralność i patriotyzm - komunitarystyczna krytyka liberalnego indywidualizmu | Narodowcy.net

Marcin Białasek: Moralność i patriotyzm – komunitarystyczna krytyka liberalnego indywidualizmu

Artykuł ukazał się w II-III numerze kwartalnika ,,Polityka Narodowa” (lipiec-sierpień, 2008)

Z pozoru spór komunitarystów z liberałami, zapoczątkowany krytyką „Teorii Sprawiedliwości” Rawlsa, zdaje się omijać tematykę patriotyzmu i tożsamości narodowej. W komunitarystycznej krytyce liberalizmu, zawiera się przede wszystkim negacja skrajnego indywidualizmu oraz obrona interesów wspólnot lokalnych. W Unii Europejskiej interes tychże wspólnot przeciwstawiany jest interesowi narodowemu. Konstruktywizm oraz inżynieria społeczna brukselskich biurokratów polega z jednej strony na kreowaniu jednej, wspólnej europejskiej tożsamości oraz – z drugiej – na budowaniu i utrwalaniu więzi lokalnych. W praktyce sprowadza się to do silnego wsparcia transnarodowych „euroregionów”.

Komunitaryzm zdaje się nie przeciwstawiać lokalności, ani patriotyzmu lokalnego myślenia w kategoriach interesu narodowego. Ciekawych przemyśleń w tym temacie dostarcza Alasdair MacIntyre w eseju „Czy patriotyzm jest cnotą”. Refleksje z lektury dowodzą, że bez przeszkód można być i patriotą przekładającym interes narodowy nad jednostkowym, jak i osobą zaangażowaną w budowanie dobrobytu lokalnej wspólnoty.

Czy liberałowie są patriotami?

Nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie, rozmaici demoliberałowie niezwykle oburzają się na zarzuty o brak patriotyzmu. Nie trudno jednak dostrzec, że jedyne co mają oni wspólnego z patriotyzmem, to piętnowanie jakichkolwiek jego rzeczywistych przejawów i nadużywanie retoryki o „ksenofobii”, „nacjonalizmie” i „szowinizmie narodowym”. MacIntyre obnaża postawę liberałów, stawiając tezę, że reprezentują oni ideologię głęboko sprzeczną i nie dającą się pogodzić z patriotyzmem. „Patriotyzm żąda bowiem ode mnie, abym w szczególny sposób poświęcił się swojemu narodowi. Żąda abym uważał (…) miejsce moich narodzin (…) kim byli moi rodzice i moi prapradziadkowie za decydujące o cnotliwości mego działania – przynajmniej jeśli chodzi o cnotę patriotyzmu”.

Tak pojmowany patriotyzm, zdaniem McIntyre’a nie daje się pogodzić z liberalnym pojęciem moralności, zakładającym pełną równość oraz oderwanie od społecznego partykularyzmu i stronniczości. Zdaniem tego filozofa liberalizm i patriotyzm wchodzą ze sobą w ostry spór na przykład w momencie rywalizacji narodów o posiadanie i dostęp do zasobów naturalnych. Tutaj liberalizm postuluje podział dóbr wedle równego traktowania jednostek, zaś patriotyzm implikuje konieczność wspomagania interesów wspólnoty narodowej, czasami nie w kontekście jej doraźnych potrzeb, lecz dalekosiężnych perspektyw.

Z ciekawszą sytuacją sporną na linii liberalizm–patriotyzm mamy do czynienia, kiedy waśnie narodowe nie dotyczą jedynie rywalizacji o zasoby, ale również dotyczą prowadzenia określonego sposobu i stylu życia. MacIntyre posługuje się tutaj przykładem imperium rzymskiego, które wytyczało swoje granice, jako możliwe łatwe do strzeżenia ich. Działo się to często kosztem naruszania terytoriów i niepodległości barbarzyńskich ludów granicznych oraz wiązało się z dążeniem do ujarzmienia tych ludów i „wychowaniem” ich do życia wedle standardów zachodniej cywilizacji, ze szczególnym naciskiem na przestrzeganie rzymskiego prawa.

Liberalny punkt widzenia głosi, że każdej jednostce wolno poszukiwać odpowiadającego jej sposobu życia, natomiast moralność patriotyczna zakłada istnienie reguł etycznych obowiązujących wszystkich ludzi w jednakowym stopniu i uznawanych bez względu na ewentualną kolizję z interesami jednostek. „Stąd też w konfliktach dotyczących sposobów życia a rodzących się między narodami lub innymi wspólnotami moralny (tzn. liberalny – przyp. MB) punkt jest punktem widzenia obiektywnego arbitra, który rozstrzyga spór stawiając na równi potrzeby, pragnienia i przekonania etyczne każdego, podczas gdy patriota raz jeszcze musi być stronniczy”.

Dwie koncepcje moralności

Postrzeganie moralności przez liberałów sprowadza się do uznawania pewnych reguł etycznych wyłącznie przy założeniu, że zachowują one neutralność i obiektywność w stosunku do rywalizujących ze sobą konkurencyjnych zbiorów przekonań na temat stylu ludzkiego życia, a także, że podmiotem tej moralności jest tylko i wyłącznie jednostka, w dodatku wolna od wszelkich form społecznego partykularyzmu. Liberalizm również pozostawia bez znaczenia to, gdzie i od kogo uczymy się moralnego postępowania. Zdaniem MacIntyre’a, w konkurencyjnej koncepcji moralności ten ostatni fakt ma fundamentalne znaczenie dla „treści, jak i dla natury moralnego zobowiązania”.

Konkurencyjna wobec liberalizmu koncepcja moralności zakłada, że formowanie się reguł etycznych ma miejsce we wspólnocie (np. narodowej, plemiennej etc.) pod wpływem doświadczenia historycznego, kultury oraz układów instytucjonalnych. „Przewodnikiem dla mych działań i standardem ich oceny nie będzie nigdy moralność jako taka, lecz zawsze bardzo szczególna moralność, jakiegoś bardzo szczególnego porządku społecznego” – pisze MacIntyre. Nie mają one źródeł uniwersalnych, nie są też niezależne od partykularnych pobudek, ponieważ dobra wszelkiego rodzaju (kulturalne, materialne itp.), które tłumaczą istnienie moralności są dobrami właśnie nacechowanymi specyficznym, społecznym partykularyzmem.

Funkcjonowanie w określonych relacjach społecznych, a więc także w relacjach określających korzystanie z dóbr narodowych, partycypowanie i uczestnictwo w narodowej wspólnocie jest trwale związane z takim a nie innym postrzeganiem moralności. MacIntyre pisze o tym, zaznaczając, że moralne posłuszeństwo niejako „opłaca się” każdemu, ponieważ w innej wspólnocie przestrzeganie dokładnie identycznych reguł nie miałoby większego sensu.

„Uzasadnieniem pewnych reguł jest to, iż przynoszą one pewne dobra i stanowią o nich (…) jeśli ten czy ów określony zbiór reguł, ucieleśniony w praktykach tej czy owej określonej wspólnoty, prowadzi lub stanowi o tych czy owych określonych dobrach, z których korzystają pewne specyficzne (np. połączone tożsamością narodową – przyp. MB) jednostki w określonym miejscu i czasie”.

Razem łatwiej

Dodatkowo MacIntyre zauważa, że szczególną cechą moralności, jest to, że jej pełne przestrzeganie wiąże się z szeregiem trudności, wymaga ciężkiej pracy nad charakterem i silnej woli, wiąże się z koniecznością przezwyciężania pragnień i pokus. To właśnie czyni moralność tym czym ona jest. Zatem człowiek potrzebuje otaczających go ludzi, z którymi łączy go szczególnego rodzaju więź.

Tym samym dochodzimy do stwierdzenia, że tylko w obrębie wspólnoty wyznaczającej treść i granice przekonań moralnych, a taką właśnie jest wspólnota narodowa, jednostki ludzkie zdolne są do moralności. Jeśli inni członkowie wspólnoty żądają od nas określonej postawy, wyrażają w ten sposób swój bezinteresowny szacunek, nie obliczony na osobiste korzyści, lecz dobro wspólne. Według Alasdaira MacIntyre’a, jest to koronny argument, za traktowaniem patriotyzmu jako cnoty. Ponieważ zrozumieć i nabyć reguły moralne mogę tylko w ramach określonej wspólnoty narodowej, a uzasadnieniem tych reguł jest istnienie wspólnych dóbr różnego rodzaju i wreszcie, jeśli bez moralnego wsparcia innych nie mogę działać moralnie, to nie można w sposób sensowny przeciwstawić wypełniania moralnego obowiązku i wierności narodowi, tak jak postulują to liberałowie.

MacIntyre reprezentuje mocno antyliberalne stanowisko, kwestionując zrodzony w epoce oświecenia indywidualizm czy racjonalizm. Wnioski sformułowane przez niego de facto nie wchodzą w kolizję z endeckim rozumieniem patriotyzmu, a wręcz mogą się w interesujący sposób uzupełniać. Bowiem przekazany nam przez Dmowskiego, Balickiego i Popławskiego depozyt idei opiera się przede wszystkim na permanentnym pomnażaniu zasobów dóbr narodowych, nie tylko w znaczeniu materialnym, ale także religijnym czy kulturalnym, a dobra te – jak wiemy z lektury MacIntyre’a – dostarczają podbudowy do tworzenia się wspólnej moralności, która może pozwolić naszemu narodowi na przetrwanie i ekspansję. Smutny wniosek jest natomiast taki, że liberałowie wbrew głoszonej postępowości, mają narodowi do zaoferowania wyłącznie agonię. Jeśli zatem rząd dusz w naszym społeczeństwie pozostanie w rękach liberałów, to regres bytu narodowego jest nieuchronny. Nie miejmy co do tego, żadnych złudzeń.

Wszystkie cytaty pochodzą z eseju „Czy patriotyzm jest cnotą” w: „Komunitarianie. Wybór tekstów” pod red. P. Śpiewaka, wyd. Aletheia 2004

Komentarze