> Marcin Malik (Kompas Travel): Prawdziwa mapa Chin - Narodowcy.net

Marcin Malik (Kompas Travel): Prawdziwa mapa Chin

Prezentujemy kolejny artykuł Marcina Malika z serii “Polityka Prawdy”. Tym razem będzie dotyczyć największego państwa Azji Wschodniej.

Wstęp

Za każ­dym razem, gdy pa­trzę na mapę Chiń­skiej Re­pu­bli­ki Lu­do­wej, za­sta­na­wiam się jak wiel­kie by­ły­by Chiny, gdyby zo­sta­wić w nich tylko to, co jest praw­dzi­wie chiń­skie. Tak samo było, gdy na­stą­pił roz­pad Związ­ku Ra­dziec­kie­go i wtedy mo­gli­śmy zo­ba­czyć, ile So­wie­ci siłą za­gar­nę­li kra­jów oraz ile stra­ci­li. Być może na­stą­pi kie­dyś też roz­pad Chiń­skiej Re­pu­bli­ki Lu­do­wej i wtedy Chiny staną się sto­sun­ko­wo małym kra­jem, roz­mia­ra­mi przy­po­mi­na­ją­cy­mi Fran­cję. Praw­dzi­we Chiny skąd po­cho­dzi chiń­ska kul­tu­ra oraz lu­dzie Han po­cho­dzą z jej wschod­niej czę­ści, na­to­miast eks­pan­sja grupy et­nicz­nej i kul­tu­ry Han to wynik ich na­jaz­dów i oku­pa­cji.

Za­da­niem tego ar­ty­ku­łu jest je­dy­nie przy­bli­że­nie mapy rze­czy­wi­stych Chin, choć z uwagi na hi­sto­rię An­tycz­nych Chin autor nie ma zda­nia co do tego, czy spe­cjal­ne re­gio­ny ad­mi­ni­stra­cyj­ne i au­to­no­micz­ne po­win­ny być osob­ny­mi kra­ja­mi czy nie. Mimo to z uwagi na ochro­nę kul­tur i obrzy­dze­nie do ko­mu­ni­zmu autor na pewno opo­wia­da się za ich pełną od­ręb­no­ścią ide­olo­gicz­ną i et­nicz­no-kul­tu­ro­wą.

Oto terytoria Chińskiej Republiki Ludowej, które poddaję pod wątpliwość jako chińskie:

►W czę­ści pół­noc­nej znaj­du­je się pro­win­cja o na­zwie Mon­go­lia We­wnętrz­na, która te­ry­to­rial­nie po­win­na być Mon­go­lią, choć dziś miesz­ka tam je­dy­nie 15% ro­do­wi­tych Mon­go­łów. Są oni jed­nak oby­wa­te­la­mi chiń­ski­mi, gdyż nie mają in­ne­go wy­bo­ru.

Z dru­giej jed­nak stro­ny Im­pe­rium Mon­gol­skie sły­nę­ło ze swej bru­tal­no­ści oraz zaj­mo­wa­ło naj­więk­szy masyw ziemi. Mon­go­ło­wie pod­bi­li nie­gdyś całe Chiny i na tro­nie w Pe­ki­nie po­sa­dzi­li dy­na­stię Yuan, która była mon­gol­ska. Z uwagi na tra­gicz­ną lo­ka­li­za­cję obec­nej Mon­go­lii myślę, że Mon­go­ło­wie i tak mogą mówić o dużym szczę­ściu, że mają swój kraj, bo na pewno naród mon­gol­ski do nie­win­nych nie na­le­ży.

►W czę­ści pół­noc­no-wschod­niej znaj­du­je się Man­dżu­ria, która była te­re­nem gier po­mię­dzy Rosją a Chi­na­mi i która zo­sta­ła w ca­ło­ści przy­łą­czo­na do ChRL w 1949, po tym jak wła­dzę prze­ję­li ko­mu­ni­ści. Man­chu­ria jest za­zwy­czaj okre­śla­na jako „Pół­noc­ny – Wschód” lub „trzy wschod­nie pro­win­cje” (san dong sheng) do któ­rej na­le­żą pro­win­cje: He­ilon­gjiang, Jilin i Lia­oning, choć hi­sto­rycz­nie ten nie­ofi­cjal­ny kraj znaj­do­wał się też w czę­ści Rosji i Mon­go­lii We­wnętrz­nej. Dziś zde­cy­do­wa­ną więk­szość w tej czę­ści ChRL sta­no­wią Chiń­czy­cy Han.

Może być nam przy­kro pod­bi­tych i nie­ist­nie­ją­cych na­ro­dów, lecz Man­dżu­ro­wie za­ata­ko­wa­li Chiny w 1644 roku a potem także Koreę. Na­stęp­nie sami zo­sta­li pod­bi­ci przez swo­ich sil­nych są­sia­dów.

chiny

►W czę­ści płd-zach znaj­du­je się Tybet, czyli pła­sko­wyż w Hi­ma­la­jach siłą za­gar­nię­ty pod­czas re­wo­lu­cji „kul­tu­ro­wej” przez prze­wod­ni­czą­ce­go Mao. Byłem także w Ty­be­cie i pod wzglę­dem kul­tu­ro­wo-ra­so­wym zde­cy­do­wa­nie nie są to Chiny. Ty­be­tań­czy­cy mają swoją ory­gi­nal­ną ar­chi­tek­tu­rę, swoje wła­sne oby­cza­je, swój język oraz także swoją wła­sną wer­sję bud­dy­zmu, który jest inny niż bud­dyzm chiń­ski. Ty­be­tań­czy­cy mają też bar­dzo bli­skie przy­wią­za­nie do swo­ich gór, któ­re­go Chiń­czy­kom po pro­stu bra­ku­je.

Z dru­giej jed­nak stro­ny Tybet też na­pa­dał i mor­do­wał. Tybet kon­tro­lo­wał Nepal od VII do XII wieku przez co do­tarł tam bud­dyzm.

Warto też dodać, że pro­win­cja Qin­ghai, która jest czę­ścią Wy­ży­ny Ty­be­tań­skiej poza Ty­be­tem, po­sia­da znacz­ną mniej­szość ty­be­tań­ską, bo aż 22% całej po­pu­la­cji tej pro­win­cji. Dzię­ki temu w Qin­ghai znaj­du­je się istot­ny ośro­dek ty­be­tań­skiej kul­tu­ry poza Ty­be­tem, co ofe­ru­je fo­to­gra­fom moż­li­wość ro­bie­nia pięk­nych zdjęć stóp i klasz­to­rów ty­be­tań­skich na tle gór i otwar­tych prze­strze­ni.

►W czę­ści płn-zach znaj­du­je się Xin­jiang Uy­ghur na­zy­wa­ny także Chiń­skim Tur­ke­sta­nem, mimo że jest to ko­lej­ny bar­dzo nie-chiń­ski kraj na te­re­nie ChRL. Tur­ke­stan jest także kul­tu­ro­wo bar­dzo od­mien­ny od Chin, gdyż jest to kraj mu­zuł­mań­ski o tra­dy­cjach i spo­so­bie życia Azji Cen­tral­nej oraz tu­rec­kich ko­rze­niach. Uy­gu­rzy po­słu­gu­ją się ję­zy­kiem po­cho­dzą­cym od tu­rec­kie­go, po­sia­da­ją kul­tu­rę wy­ra­bia­nia dy­wa­nów i przy­wią­za­nia do wy­pa­sa­nia zwie­rząt na roz­le­głych pa­stwi­skach, do­kład­nie tak samo jak ma to miej­sce w Kir­gi­sta­nie czy Uz­be­ki­sta­nie. Poza tym Uy­gu­rzy, bę­dą­cy ludź­mi Je­dwab­ne­go Szla­ku Azji Cen­tral­nej, pod wzglę­dem ra­so­wym w ni­czym nie przy­po­mi­na­ją Chiń­czy­ków, gdyż są bar­dziej po­dob­ni do Kir­gy­zów, Uz­be­ków czy Afgań­czy­ków. Xin­jiang Uygur to kraj wy­bit­nie nie-chiń­ski pod każ­dym wzglę­dem.

Jed­nak z dru­giej stro­ny mu­zuł­ma­nie mor­do­wa­li, gwał­ci­li, krzyw­dzi­li i nie­wo­li­li in­nych od kiedy po­ja­wi­li się tylko na pla­ne­cie Zie­mia i jest to ele­ment ich kul­tu­ry, zu­peł­nie tak samo jak wy­ra­bia­nie dy­wa­nów czy ro­man­so­wa­nie z ko­za­mi na łonie na­tu­ry. Gdyby Wie­deń nie zo­stał obro­nio­ny dwu­krot­nie przed Im­pe­rium Osmań­skim (1529 i 1683) Eu­ro­py już by nie było. W tym wy­pad­ku cięż­ko jest mi ża­ło­wać mu­zuł­ma­nów, tym bar­dziej że ist­nie­je nie­ro­ze­rwal­ne po­kre­wień­stwo et­nicz­ne po­mię­dzy Uy­gu­ra­mi a Tur­ka­mi (Osma­na­mi). Obec­nie hi­sto­ria znowu się po­wta­rza, gdyż po­now­nie trze­ba bro­nić Eu­ro­py przed is­la­mem.

►Na płd-wsch znaj­du­je się jesz­cze Hong-Kong czyli po­tę­ga eko­no­micz­na świa­ta, naj­pierw wy­ho­do­wa­na na ko­lo­nia­liź­mie bry­tyj­skim. Na­stęp­nie miała tu miej­sce praw­na umowa po­le­ga­ją­ca na wy­dzier­ża­wie­niu wyspy Hong Kong i No­wych Te­ry­to­riów na 99 lat do roku 1997, która za­ist­nia­ła z po­wo­du sła­bo­ści eko­no­micz­nej oraz chci­wo­ści Chin. Było to wów­czas naj­lep­sze roz­wią­za­nie dla Chin, które dziś bar­dzo im pro­cen­tu­je. Hong Kong bar­dzo się różni od chiń­skich pro­win­cji, gdyż wiele rze­czy wy­glą­da bry­tyj­sko a język an­giel­ski jest po­wszech­nie uży­wa­ny. Hong Kong dzia­ła we­dług kon­cep­cji „jeden kraj, dwa sys­te­my”.hong kong chiny

►Na płd-wsch, około pół go­dzi­ny ło­dzią od Hong Kongu, znaj­du­je się chiń­skie Las Vegas, czyli była ko­lo­nia por­tu­gal­ska o na­zwie Makao. W tym wy­pad­ku także miała miej­sce umowa dzier­ża­wy, wy­ni­ka­ją­ca głów­nie z chęci zysku Chin i Por­tu­ga­lii. Makao było ko­lo­nią a potem te­ry­to­rium Por­tu­ga­lii od 1557 aż do roku 1999, gdy stało się ono Spe­cjal­nym Re­gio­nem Ad­mi­ni­stra­cyj­nym ChRL. Dziś Makao cią­gle wy­glą­da jak mała Por­tu­ga­lia, z ar­chi­tek­tu­rą i na­zwa­mi ulic w tym wła­śnie ję­zy­ku.

Makao działa według koncepcji „jeden kraj, dwa systemy”.

►Na płd-wsch znaj­du­je się też wyspa Taj­wan (arena mi­li­tar­no-po­li­tycz­na USA), czyli ofi­cjal­nie Re­pu­bli­ka Chiń­ska. Co praw­da Taj­wan z przy­czyn po­li­tycz­no eko­no­micz­nych nie jest uzna­wa­ny przez więk­szość kra­jów na świe­cie, oprócz np. Wa­ty­ka­nu, lecz cały świat widzi Taj­wan jako osob­ny kraj. W prze­ko­na­niu Chiń­czy­ków jed­nak Taj­wan jest tylko ko­lej­ną pro­win­cją Chin, a wszyst­kie chiń­skie mapy tak wła­śnie ten kraj przed­sta­wia­ją. Na­to­miast sto­li­ca Taj­wa­nu – Ta­ipei z upo­rem jest na­zy­wa­na „Chiń­skim Ta­ipei”.

Gdy Mao Ze­dong (inna po­praw­na nazwa: Mao Tse-Tung) prze­jął kon­tro­lę nad Chi­na­mi w 1949 roku par­tia opo­zy­cyj­na ucie­kła na Taj­wan i za­ło­ży­ła tam swój osob­ny kraj – Taj­wan, czyli ofi­cjal­nie Re­pu­bli­kę Chiń­ską. Taj­wan jed­nak był czę­ścią an­tycz­nych Chin i to jest powód dla któ­re­go Chiń­ska Re­pu­bli­ka Lu­do­wa nie uzna­je jego nie­pod­le­gło­ści.

Z uwagi na po­wyż­sze uwa­żam Chiny za kraj nie do końca sta­bil­ny. Po­mi­mo jego siły go­spo­dar­czej i mi­li­tar­nej mały błąd lub in­ter­wen­cja z ze­wnątrz mogą do­pro­wa­dzić do re­wo­lu­cji na­ro­do­wych czego re­zul­ta­tem byłby albo roz­pad Chiń­skiej Re­pu­bli­ki Lu­do­wej na małe kraje albo by­ła­by to rzeź mniej­szo­ści et­nicz­nych w celu za­cho­wa­nia kon­tro­li nad całym obec­nym te­ry­to­rium. Pro­ble­mem dla Chin by­ło­by też to, że chaos wa­żą­cy mapę Chin po­wstał­by w wielu czę­ściach tego ogrom­ne­go kraju jed­no­cze­śnie. We­dług mnie prze­trwa­nie żad­ne­go kraju nie jest do końca pewne.
Na dzień dzi­siej­szy Han sta­no­wi ponad 90% po­pu­la­cji Chin, mimo że w nie­któ­rych pro­win­cjach zaj­mu­ją­cych ogrom­ne ob­sza­ry znie­na­wi­dze­ni przez mniej­szo­ści Han sta­no­wią tylko 50%

Prowincje ryzyka

Jako ciekawostkę podaję też informację na temat demografii dwóch kolejnych Regionów Autonomicznych Chin, które są autonomiczne z powodu mniejszości etnicznych.

Na przy­kład w pro­win­cji Gu­anxi, któ­rej po­pu­la­cja wy­no­si około 47 mln, Chiń­czy­cy Han sta­no­wi tylko 62% po­pu­la­cji. Li­czą­cą się mniej­szo­ścią są lu­dzie Zhu­ang (32%), Yao (3%) oraz kilka in­nych, które razem sta­no­wią około 3%.

Innym tego typu re­gio­nem jest pro­win­cja Nin­gxia, któ­rej cał­ko­wi­ta po­pu­la­cja wy­no­si ponad 6 mln, w tym Han sta­no­wi 62% a mniej­szość Hui aż 34%.

Tybet

W przy­pad­ku osłabienia lub roz­pa­du Chin „pro­win­cją ry­zy­ka” mo­gła­by się też stać pro­win­cja Qin­ghai i to z kilku po­wo­dów. Qin­ghai znaj­du­je się na Pła­sko­wy­żu Ty­be­tań­skim po­mi­mo, że pro­win­cja ta nie jest czę­ście Re­gio­nu Au­to­no­micz­ne­go Ty­be­tu. Ogól­na po­pu­la­cja to około 5,5mln z czego Chiń­czy­cy Han sta­no­wią 54%, Ty­be­tań­czy­cy 21%, Hui 16%, Tu 4% choć są też Mon­go­ło­wie (około 2%) i Sa­la­ro­wie, także nie­ca­łe 2%. Qin­ghai jest więc kul­tu­ro­wą i ję­zy­ko­wą Wieżą Babel i każda z mniej­szo­ści chce być Panem w swoim wła­snym domu. Poza tym Ty­be­tań­czy­cy mają rosz­cze­nia wobec pro­win­cji Qin­ghai oraz czę­ści Si­chu­an, Gansu i Yun­nan jako czę­ści Pła­sko­wy­żu Ty­be­tań­skie­go oraz kul­tu­ro­we­go i et­nicz­ne­go dzie­dzic­twa Ty­be­tu.

W tym mo­men­cie są to bar­dzo sta­bil­ne re­gio­ny Chin gdzie każda ze spo­łecz­no­ści żyje w har­mo­nii a na przy­kład pro­win­cja Gu­an­gxi, z uwagi na swoje pięk­no na­tu­ral­ne jest wiel­ką atrak­cja tu­ry­stycz­ną. Rząd chiń­ski po­wie­nien sobie jed­nak zdać spra­wę, że jeśli Chiń­ska Re­pu­bli­ka Lu­do­wa za­cznie się kie­dyś roz­pa­dać to w tych dwóch pro­win­cjach także doj­dzie do starć, gdyż mniej­szo­ści będą chcia­ły być nie­pod­le­głe. Co wię­cej, aku­rat te dwie pro­win­cje mają ogrom­ne atuty geo­gra­ficz­ne, gdyż znaj­du­ją się na krań­cach Chin. Gu­an­gxi gra­ni­czy z Wiet­na­mem a Nin­gxia z Mon­go­lią We­wnętrz­ną i gdyby Chiny sła­bły a w kra­jach oko­licz­nych po­wsta­ły­by bazy ame­ry­kań­skie, wszyst­ko mo­gło­by się zda­rzyć.

•       •       •

Moje re­por­ta­że piszę za­wsze w bar­dzo uczci­wy spo­sób i dla­te­go i tym razem chcia­łem po­wie­dzieć jak po­wyż­sza sy­tu­acja wy­glą­da z punk­tu wi­dze­nia Chiń­czy­ków. Otóż An­tycz­ne Chiny obej­mo­wa­ły całe te­ry­to­rium dzi­siej­szej Chiń­skiej Re­pu­bli­ki Lu­do­wej z Taj­wa­nem włącz­nie. Wedle tego wła­śnie faktu hi­sto­rycz­ne­go Mao Ze­dong „nie za­gar­nął nic siłą”, ale wziął to, co i tak już się Chi­nom na­le­ża­ło, gdyż było wcze­śniej chiń­skie. Tego wła­śnie wy­tłu­ma­cze­nia trzy­ma­ją się Chiny jako swo­jej po­li­sy nie­win­no­ści.

Poza tym Mon­go­lia, Tybet oraz mu­zuł­ma­nie także na­pa­da­li i gra­bi­li przez ty­siąc­le­cia i dla­te­go uwa­żam że zanim oce­ni­my Chiny, naj­pierw mu­si­my le­piej po­znać hi­sto­rię Chin oraz wszyst­kich kra­jów oko­licz­nych. Nie­ste­ty, wcze­śniej czy póź­niej jest już tylko anar­chia w po­li­ty­ce.

Ze wszyst­kich oku­po­wa­nych kra­jów na te­re­nie ChRL jest mi mimo wszyst­ko naj­bar­dziej szko­da Ty­be­tu. Kie­dyś uwa­ża­łem, że by­ło­by do­brze gdyby na za­sa­dzie dzier­ża­wy Tybet stał się eu­ro­pej­skim pro­tek­to­ra­tem, lecz dziś, gdy Eu­ro­pa cier­pi z po­wo­du multi – „kul­tu­ra­li­zmu” i pro­mo­cji zbo­czeń, uwa­żam, że być może le­piej jest po­zo­sta­wić Tybet jak jest.

“Chiny” poza granicami Chin

Nie­ste­ty ape­tyt ro­śnie w miarę je­dze­nia, co spra­wia, że Chiny chcą wię­cej te­ry­to­riów kra­jów oko­licz­nych, w tym także wysp na Morzu Po­łu­dnio­wo Chiń­skim. Oprócz tego tam gdzie Chiny nie mają rosz­czeń te­ry­to­rial­nych chcą kon­tro­lo­wać inne kraje po­li­tycz­nie lub eko­no­micz­nie a jeśli ta opcja się nie spraw­dza to także mi­li­tar­nie.

Roszczenia na morzach

Na Morzu Po­łu­dnio­wo­chiń­skim oraz Wschod­nio­chiń­skim Chiny mają nie­koń­czą­ce się rosz­cze­nia te­ry­to­rial­ne o Wyspy Pa­ra­cel­skie, Wyspy Spral­ty, Wyspy Sen­ka­ku (Dia­oyu), Rafę Scar­bo­ro­ugh oraz część Za­to­ki Toń­kiń­skiej. Jest to kon­flikt w które za­mie­sza­ne są Chiny (Chiń­ska Re­pu­bli­ka Lu­do­wa), Taj­wan (Re­pu­bli­ka Chiń­ska), Wiet­nam, Bru­nei, Fi­li­pi­ny, Ma­le­zja oraz Ja­po­nia. Poza tym ChRL rości też sobie prawa to ca­łe­go Taj­wa­nu oraz jej wszyst­kich wysp przy­brzeż­nych oraz rości sobie ju­rys­dyk­cję mor­ską przy in­do­ne­zyj­skich wy­spach Na­tu­na i Anam­bas.
Po­mi­mo, że z uwagi na tra­gicz­ną hi­sto­rię naj­więk­sze emo­cje po­wo­du­je kon­flikt z Ja­po­nią o wyspy Sen­ka­ku, to kon­flikt na oby­dwu mo­rzach jest po­waż­ny ze wszyst­ki­mi kra­ja­mi za­mie­sza­ny­mi w te rosz­cze­nia.

South china sea

Same wyspy mają ogrom­ne zna­cze­nie stra­te­gicz­ne, gdyż są wy­ma­rzo­ny­mi miej­sca­mi na bu­do­wę baz woj­sko­wych a przede wszyst­kim por­tów, dzię­ki któ­rym Chiny w znacz­nie ła­twiej­szy sposób mo­gły­by kon­tro­lo­wać cały basen Morza Wschod­nio­chiń­skie­go i Po­łu­dnio­wo­chiń­skie­go. Re­gion ten ma także duże zna­cze­nie han­dlo­we i trans­por­to­we, co ozna­cza że Chiny mo­gły­by do­dat­ko­wo po­bie­rać opła­ty za cu­mo­wa­nie w „swo­ich por­tach” oraz mo­gły­by cał­ko­wi­cie kon­tro­lo­wać han­del i trans­port w całym re­gio­nie. Do­dat­ko­wo wody do­oko­ła wysp po­sia­da­ją bo­ga­te ło­wi­ska ryb oraz złoża su­row­ców na­tu­ral­nych, ta­kich jak na przy­kład gaz.

Roszczenia lądowe

Oprócz rosz­czeń na mo­rzach Chiny mają także rosz­cze­nia lą­do­we. Od Indii Chiny do­ma­ga­ją się czę­ści in­dyj­skie­go stanu Aru­na­chal Pra­desh wli­cza­jąc Ta­wang na Linii McMa­hon i na­zy­wa­ją go „Po­łu­dnio­wym Ty­be­tem”. Jest to ogrom­ny teren zaj­mu­ją­cy 90,000 k­m2, któ­re­go Chiny łatwo nie po­da­ru­ją, mimo że wcale on do Chin nie na­le­ży. Poza tym Chiny chcą także re­gion Aksai Chin znaj­du­ją­cy się w Jammu i Kasz­mir w ob­sza­rze La­dakh, który z kolei zaj­mu­je ko­lej­ne 38.000k­m2.

Poza tym Indie mają jesz­cze jedno zmar­twie­nie i jest to Ko­ry­tarz Si­li­gu­ri zwany też Kar­kiem Kur­cza­ka. Jest to wąski ka­wa­łek ziemi na­le­żą­cy do Indii, który łączy głów­ne Indie z jej pół­noc­no-wschod­ni­mi sta­na­mi oraz gra­ni­czy z Ne­pa­lem, Bhu­ta­nem i Ban­gla­de­szem. Ko­ry­tarz Si­li­gu­ri jest geo­gra­ficz­nie bar­dzo de­li­kat­nym re­jo­nem Indii i choć Chiny nie mają rosz­czeń do tego re­gio­nu to w przy­pad­ku kon­flik­tu mo­gły­by one calłko­wi­cie od­ciąć Indie od jej 7 sta­nów pół­noc­no wschod­nich oraz hi­ma­laj­skie­go Sik­ki­mu. Ko­ry­tarz Si­li­gu­ri nie jest tylko bar­dzo mięk­ką czę­ścią Indii, ale też wiel­kim geo­gra­ficz­nym atu­tem Chin, który po­mi­mo że nie jest po­ru­sza­ny przez żadną ze stron, to na pewno przy kon­flik­cie wy­pły­nie w me­diach jako go­rą­ca stre­fa kon­cen­tra­cji chiń­skich wojsk.

chińskie góry

Oprócz tego Chiny mają rosz­cze­nia te­ry­to­rial­ne wzglę­dem ma­łe­go Bhu­ta­nu. We­dług Chin na­le­ży im się Pła­sko­wyż Do­klam (269k­m2), który jest po­ło­żo­ny koło stra­te­gicz­nie zlo­ka­li­zo­wa­nej do­li­ny Chum­bi bę­dą­cej bólem głowy dla Indii. Chiny mają też rosz­cze­nia wzglę­dem do­li­ny Ja­kar­lung i Pa­sam­lung (razem 495 k­m2).

Bhu­tan jest ma­lut­kim kra­jem re­pre­zen­to­wa­nym na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej przez Indie, czego Chiny nie mogą znieść. Poza tym Indie w za­mian za „ochro­nę” nie po­zwa­la­ją Bhu­ta­no­wi na zbli­że­nie się do Chin, co jesz­cze bar­dziej de­ner­wu­je Chiny. Rosz­cze­nia te­ry­to­rial­ne Chin wzglę­dem Bhu­ta­nu są więc brud­ną grą po­li­tycz­ną po­mię­dzy dwoma re­gio­nal­ny­mi mo­car­stwa­mi, po­mię­dzy Chi­na­mi a In­dia­mi.

Oprócz tego Chiny zdo­mi­no­wa­ły eko­no­micz­nie zwłasz­cza pół­noc­ną Birmę, cały Laos i Kam­bo­dżę oraz spo­śród wielu in­nych kra­jów są bar­dzo ak­tyw­ne eko­no­micz­nie w Ne­pa­lu, Wiet­na­mie i na Fi­li­pi­nach. Eks­pan­sja Chin nie ma więc końca, mimo że moim zda­niem Chiny także grają w nie­bez­piecz­ną grę.

Groteskowa rola Ameryki

W re­gio­nie Azji i Pa­cy­fi­ku naj­bar­dziej gro­te­sko­wą rolę we­dług mnie od­gry­wa jed­nak Ame­ry­ka, któ­rej pre­zy­dent daje emo­cjo­nal­ne za­pew­nie­nia małym kra­jom na temat ich ochro­ny przed Chi­na­mi. Po­li­ty­ka ta jest ty­po­wą dla Ame­ry­ki tak­ty­ką do­mi­na­cji po dru­giej stro­nie świa­ta po­przez da­wa­nie fał­szy­we­go po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa tym kra­jom, o które Ame­ry­ka nigdy nie bę­dzie wal­czyć. We­dług mnie każdy kraj za­mie­sza­ny w rosz­cze­nia te­ry­to­rial­ne wobec Chin może li­czyć tylko na sie­bie, lecz tak długo jak nie jest celem otwar­te­go ataku, daje Ame­ry­ce wpły­wy po­li­tycz­ne oraz eko­no­micz­ne ze sprze­da­ży sta­rej broni.

Kompas Travel

Komentarze