„Normalnie będzie wtedy jak nie będzie prawicy ani lewicy” – Wywiad z profesorem Jackiem Bartyzelem


23 marca, Akademicki Klub Myśli Społeczno-Społecznej Vade Mecum, zorganizował w sali Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego spotkanie z profesorem Jackiem Bartyzelem. Jednym z patronów medialnych wykładu był nasz portal, profesor Bartyzel zgodził się zamienić z nami kilka słów.

Narodowcy.netPanie Profesorze nie sposób tego pominąć, parę dni temu na KULu miało miejsce spotkanie z Panią Rebecca Kiessling, wcześniej podobne spotkanie miało się odbyć na UMK, jednak pod wpływem lewicowych środowisk spotkanie zostało odwołane. Nie sądzi Pan, że jest to ograniczanie „demokratycznej wolności słowa”?

prof. Bartyzel: Spotkanie z Panią Rebeccą w końcu się odbyło, aczkolwiek niestety nie na UMK tylko w Centrum Dialogu im. Jana Pawła II. To jest bardzo smutna sprawa, zresztą dotyczy ona tak się składa, uniwersytetu, który znajduje się w czołówce rankingów. Najprzykrzejsze w tym wszystkim jest to, że autonomię uczelni ograniczają ci, którzy powinni jej bronić, którzy powinni być jej strażnikami, ustępują oni przed naciskiem takich hunwejbinów ideologicznych, bezczelnie twierdzących, że tego typu spotkanie ma aspekty nienaukowe czy w ogóle jest nienaukowe. Oprócz swojej normalnej naukowej, badawczej i dydaktycznej działalności, uczelnia jest forum dla ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, a niekoniecznie dla naukowców, to jest zresztą bardzo trudno oddzielić, parę dni wcześnie w Toruniu był wykład dr. hab. Leszka Balcerowicza, był on zatytułowany: „Dobre i złe transformacje”. Tytuł nie jest zbyt naukowy, tylko typowo publicystyczny, ja oczywiście nie chcę twierdzić, że dr. hab. nauk ekonomicznych Leszek Balcerowicz nie ma kwalifikacji do tego żeby wygłaszać wykłady, jak najbardziej ma, tylko że ponieważ jednocześnie był i jest czynnym politykiem, to rozgraniczenie aspektu naukowego i aspektu politycznego jego wypowiedzi jest właściwie niemożliwe, a żadnych kontrowersji to nie wzbudziło.

Czy demokracja w Polsce ma jakieś oparcie w tradycji lub historii?

Trzeba rozgraniczyć dwie rzeczy. Pewne techniki polityczne o charakterze demokratycznym, jeżeli uznamy, że to te, które polegają na wyborach, to jakieś formy elekcji właściwie w każdej cywilizacji występują. Jak właściwie można wyłaniać przywództwo polityczne, są chyba cztery metody: dziedziczenie, nominacja, kooptacja i wybór, no ewentualnie losowanie jeszcze, które Grecy uważali za najbardziej demokratyczne. Sama technika może współwystępować z innymi i zawsze występowała, tylko nie każdy wybór jest wyborem demokratycznym w innym sensie, jeżeli pod słowo „lud” podstawimy pojęcie „wszyscy”. Kiedy średniowieczni kronikarze opisali, że „lud okrzyknął kogoś księciem” to ten „lud” to byli rycerze na przykład, a może nawet baronowie tylko, więc o samą technikę wyboru nie ma co prowadzić fundamentalnego sporu, jest to raczej spór techniczny. Fundamentalny problem z demokracją, jest inny, demokracja nowożytna jest światopoglądem, ideologią, a w swoim najbardziej fundamentalnym aspekcie jakiegoś rodzaju kontrreligią.

Jest Pan znany z konstruktywnej krytyki polskiej prawicy. Co sądzi Pan o prawej stronie polskiej sceny politycznej?

Najpierw musielibyśmy określić co ją w ogóle stanowi. Jest coś co można nazwać prawą, słusznie Pan to określił, stroną tego establishmentu, czyi tego co przechodzi test relewancji w wyborach. Partią pełniącą obowiązki prawicy jest od lat Prawo i Sprawiedliwość, no i jest to duży problem. Wyobraźmy sobie, że gdzieś w górach jest jakaś niebezpieczna autostrada, z jednej strony skała, z drugiej gruzowisko, a na tej autostradzie rozłożył się taki duży, chory bizon i ani po nim przejechać, ani obejść. Przyłączyć się też trudno, bo jak tu przyłączyć się do kogoś kto jest taką zawalidrogą, tak to wygląda jeżeli chodzi o PiS. Można się jedynie pocieszać tym, że ten bizon zagradza też drogę innym, szczególnie tym, którzy chcieliby kontynuować rewolucję obyczajową, to jedyny pozytyw.

Ostatnio w Telewizji Polskiej została przeprowadzona „dobra zmiana”. Co Pan sądzi o jakości TVP po tej zmianie?

Są pewne pozytywy. Teatr Telewizji został odbudowany, jest szereg filmów historycznych promowanych, czy tych dotyczących tradycji niepodległościowej. Tutaj rzeczywiście widzę jakieś pozytywne elementy.

Czy polskich narodowców można przypisać do prawicy?

Ich przede wszystkim trzeba o to pytać, jak wiadomo przed wojną Stronnictwo Narodowe nie lubiły się określać w kategoriach prawica/lewica bo uważało, że to „narodowe” jest „ogólnonarodowe”, a prawica i lewica miała jakiś sens klasowy. Siłą rzeczy odgrywało rolę prawicy, zwłaszcza, że konserwatyści w Polsce byli bardzo słabi. Jak wiadomo z Idei Narodowej można wyciągać różne wnioski, w latach dziewięćdziesiątych kiedy wszystko się odradzało, mówiono o endecji błękitnej i różowej. Dzisiaj są takie środowiska, które określają się jednoznacznie mianem prawicowych, są takie, które tego nie robią. Ja nie przywiązuję dużej wagi to pojęć prawica i lewica, uważam, że są one w dużej mierze sytuacyjne, zresztą z punktu widzenia tradycjonalisty, normalnie będzie wtedy jak nie będzie żadnej prawicy ani lewicy, kiedy porządek będzie wertykalny, a nie horyzontalny.

Jak Pan ocenia pracę Młodzieży Wszechpolskiej, jakie wskazówki może ma Pan dla młodych narodowców?

Pozytywnie oceniam, to jest jedno z takich bardziej twórczych środowisk, ma też oczywiście piękną tradycję. Jeżeli miałbym coś doradzić, to ponieważ widzę, że jest to środowisko dbające bardzo o formacje, a nie tylko działalność bieżącą, to radziłbym, żeby tego nie zaniedbywać.

Z profesorem Jackiem Bartyzelem rozmawiał Paweł Król

 

Komentarze