> Przemysław Hołyst: Parlamentarny poziom dna

Przemysław Hołyst: Parlamentarny poziom dna

Polski parlamentaryzm od dawna można uznać za komediowy cyrk odbywający się w najistotniejszym miejscu państwa. Jednak, jeżeli już się śmiejemy, to tylko przez łzy, ponieważ w ostatnim czasie poziom zachowania najważniejszych osób w kraju jeszcze bardziej zawirował w dół. A wydawało się, że gorzej już być nie może.

Wiejski cyrk

Jedni wysyłają nawzajem siebie do więzień, inni nawet do Afryki, kolejni z sejmowej mównicy twierdzą, że „faszyści stoją u naszych bram”, następni przekrzykują się, cały czas słychać uderzanie o pulpit, wyzwiska od „baranów” i innych zwierzaków. Głosy z sali: „Lecz się człowieku”, „Złodzieje”, „Hańba”.  Dodatkowo ex-posłowie .Nowoczesnej nadal bawią się we wzniecanie powstania, przewożąc w bagażnikach samochodów na teren Sejmu nieuprawnione osoby. To tylko niewiele faktów z ostatniego posiedzenia Sejmu RP. Wszystko to w cieniu uchwalania ważnych ustaw. Niestety, spora część posłów, która powinna reprezentować najwyższą klasę polityczną, pokazuje, że jest pozbawiona kultury ludzkiej i na zewnątrz ukazuje swoje zwierzęce instynkty. Długo zastanawiałem się, dlaczego z polskich wiosek i miast zniknęły objazdowe cyrki. Teraz, bogatszy o sejmowe wypowiedzi posłów RP, wiem, że taki jeden duży cyrk znalazł sprzyjające środowisko w Warszawie przy ulicy Wiejskiej. Niestety, wcale nie ma zamiaru go opuszczać.

PiS-owskie szaleństwo ustawodawcze

Zachowania posłów i ekspresowy proces uchwalania ustaw znacząco przysłaniają merytoryczne kwestie w procedowanych ustawach, które po przyjęciu mają ogromny wpływ na życie każdego z nas. Z przykrością należy stwierdzić, że partia rządząca nie wznosi się ponad skandaliczne zachowania tzw. totalnej opozycji. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wręcz w tym uczestniczą, dolewając oliwy do ognia swoimi oskarżeniami, wyzwiskami i krzykami. Chcą jeszcze bardziej utwierdzić Polaków w podziale PO (i jej pochodne) – PiS. Eskalują napięcie między tymi dwoma obozami, żywiąc się tym politycznie, marginalizując przy tym głos prawdziwie patriotycznej części Polaków i garstki posłów, którzy ich reprezentują. Co gorsza, na PiS-ie ciąży jeszcze większy błąd niż prostackie zachowania poszczególnych posłów. Partia rządząca ma w Sejmie większość, dzięki której może wprowadzić ustawy jakie tylko zechce, lecz niniejszy fakt nie uprawnia ich do tego, żeby robić to w tak ekspresowym tempie, nie pozwalając na merytoryczną dyskusję. Jednak, na nasze nieszczęście, ustawy są pisane w ekspresowym tempie, procedowane również pospiesznie i na kolejnych posiedzeniach Sejmu są… nowelizowane, ponieważ po ich wejściu w życie dostrzeżono wiele błędów.   Co ciekawsze, tempo głosowań, np. nad poprawkami, jest tak szybkie, że posłowie nie są nawet w stanie dojść z mównicy do swojego miejsca i nacisnąć przycisku za / przeciw / wstrzymującego się.

Brak obywatela w ustawie

Zarówno prostackie zachowania ogromnej części polskich parlamentarzystów, jak i formuła rządzenia Zjednoczonej Prawicy nie przynosi Polsce korzyści. Buble prawne zamiast ustaw, eskalacja konfliktu, jeszcze większy podział społeczeństwa i zniechęcenie obywateli do polityki. Tak – posłowie swoim zachowaniem obrzydzają ideowym i uczciwym Polakom pracę parlamentarzysty czy jakiegokolwiek innego funkcjonariusza państwowego. Dodatkowo, celowo bądź nie, nakierowują ludzi na zbędne informacje zamiast wzniecić dyskusję na poważne tematy. Zwykły, szary obywatel zamiast brać czynny udział w debacie na tematy poruszane podczas posiedzenia Sejmu, zmaga się z potokiem brzydkich słów wypowiedzianych tamże i wydarzeń okołosejmowych, które można już określić tylko jako farsę. Brakuje rzetelnej debaty nad poszczególnymi ustawami, a także jasnych informacji, co i kto przegłosował oraz jak to wpłynie na obywateli. A przecież w ostatnim, jeszcze wakacyjnym posiedzeniu Sejmu RP uchwalono 33 ustawy. Najgłośniejsza z nich, dotycząca reformy sądownictwa została przyćmiona przez… protesty przeciwko niej. Zamiast merytorycznej dyskusji mamy walkę polityczną i krzyki nienawiści pod Sejmem i Pałacem Prezydenckim. Groźny proceder zmiany ordynacji wyborczej zyskuje głos w debacie publicznej wyłącznie dzięki konsekwencji zaledwie kilku posłów. Z referendum ludzie się tylko śmieją, a inne zmiany są już praktycznie pomijane. Tylko na końcu prosty obywatel mówi o posłach-nieudacznikach i cyrkach w sejmie, a zmiany: te lepsze i – co istotniejsze – te gorsze nadal będą doskwierać w codziennym życiu.

Aż chce się westchnąć z ulgą „Uff…” 67. Posiedzenie Sejmu za nami. Aż 52 dni możemy rozkoszować się przerwą od polityków głoszących swoje mądrości na mównicy sejmowej. Posłowie mają długą wakacyjną przerwę, a my chwilę wytchnienia. Trzeba z tej błogiej chwili korzystać jak najdłużej, po to by w połowie września ponownie oglądać wypoczętych i pełnych energii posłów, którzy swoją elokwencją i kulturą osobistą pokażą, że warto śledzić ich poczynania. Chciałbym, żeby nastąpiła tak duża zmiana. Niestety, obawiam się, że kolejne posiedzenia Sejmu będą nadal upodobniały się do najgorszej odmiany komediodramatu, a najwyższy organ władzy ustawodawczej w Polsce jeszcze bardziej obniży swoją rangę.

Komentarze