> Piotr Baliński: Kler - Narodowcy.net

Piotr Baliński: Kler

Ostatnie tygodnie to czas obfitujący w doniesienia na temat duchowieństwa Kościoła rzymskokatolickiego. Chyba każdy przyzwyczaił się już do wylewania wiadra pomyj na stan kapłański przy byle okazji. Jednak, przyzwyczajenie to nie powinno wywoływać obojętnego przejścia obok i wzruszenia ramionami, zwłaszcza u katolika, świadomego roli kleru. Warto się zatem zatrzymać i poświęcić chwilę refleksji temu zagadnieniu.

Rok 1989 to data przełomowa, nie tylko z powodu upadku komuny, ale także dla data ważna dla polskiego Kościoła i ściśle związanego z nim społeczeństwa. Po II wojnie światowej, kiedy Polska znalazła się w orbicie wpływów Związku Sowieckiego, usiłowano tępić religię wszelkimi możliwymi sposobami. Dla religii, jako wroga postępu, niezgodnego z wyznawanym materializmem dialektycznym w demokracji ludowej, nie było i nie mogło być miejsca. Oczywiście represje, w zależności od okresu, raz przybierały na sile, a raz słabły. Podobnie rzecz się miała ze społeczeństwem, które ze względu na konserwatywny charakter i ukształtowanie w cywilizacji łacińskiej, okazało się być dość oporne w przekształceniu na wzór demoludów Rosji sowieckiej. Kościół więc i społeczeństwo splotła bardzo silna nić, nić oporu wobec władzy i represji z jej strony. W okresie PRL-u to Kościół był nośnikiem wartości i polskości, tej prawdziwej, nie warcholskiej i naznaczonej serwilizmem wobec wielkiego brata ze wschodu, a postacie takie Jan Paweł II oraz Prymas Stefan Wyszyński, który dał się poznać jako faktyczny Ojciec Narodu, stanowiły punkt odniesienia dla całego społeczeństwa, nie tylko katolików i nie tylko wierzących. Powagę zjednoczenia narodu z Kościołem przypieczętowała męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana ludzi pracy i orędownika wolności. W tamtym okresie polaryzacja przebiegała na linii Kościół i społeczeństwo a władza. Każdy występujący przeciw władzy automatycznie opowiadał się po stronie katolicko-solidarnościowej, i odwrotnie, każdy antyklerykał kwalifikowany był jako obóz ubecki, obóz władzy.

Sytuacja uległa zmianie po wspomnianym 1989 roku. Mimo pozostania u władzy osób związanych z poprzednim systemem, Polska bezsprzecznie wydostała się z orbity wpływów bloku wschodniego, który uległ dekompozycji. Otwarcie się na zachodnie rynki, napływ popkultury i zaprowadzenie systemu wielopartyjnego zmieniło układ sił i kształtowania tożsamości w społeczeństwie. Poprzednia oś polaryzacji przestała być aktualna, zmienił się układ i rozkład sił, a Kościół wycofał się z pierwszoplanowej roli życia politycznego Polaków. Po latach braku dostępności podstawowych produktów, ogólnej biedy i szarzyzny schyłkowego PRL-u, Polacy zachłysnęli się zachodem, nie tylko w sensie ekonomicznym, ale i kulturowym. Miało to wyraz między innymi w młodzieżowych subkulturach lat 90-tych, czy także postępującym procesie laicyzacji, którego nigdy nie udało się zatrzymać. Mimo deklaracji społeczeństwa o przynależności do Kościoła rzymskiego na poziomie 87 procent, o postępującej laicyzacji świadczą przede wszystkim: spadek regularnego uczestnictwa w niedzielnych Mszach świętych, wzrost rozwodów i urodzeń dzieci poza małżeństwami, a także spadek identyfikacji z naukami moralnymi Kościoła. Równocześnie obserwuje się wzrost postaw antyklerykalnych, które niestety nie mają za wiele wspólnego z rzeczywistością –  nie opierają się na faktach, ale na zwykłej niechęci czy nawet nienawiści.

Antyklerykalne głosy nie są oczywiście stale na rozkładówce debaty publicznej. Natomiast powszechnie zauważalna jest podskórna jakby wrogość na przykład do ojca Tadeusza Rydzyka i powstałego z jego inicjatywy medialnego koncernu. Jednak w poważniejszym wymiarze (dlatego, iż może nieść dalece idące skutki) antyklerykalizm publicznie pojawia się i znika w zależności od aktualnego rozdania politycznego (vide Ruch Palikota) czy ujawniania rewelacji dotyczących duchowieństwa, a budzących powszechne i słuszne oburzenie. Obecnie mamy do czynienia z pewną kumulacją takich doniesień, mianowicie, poważne zarzuty o pedofilię w amerykańskim Kościele, premiera filmu KLER Wojciecha Smarzowskiego oraz publikacja portalu Onet na temat lobbingu ks. Jacka Stryczka, pomysłodawcy Szlachetnej Paczki w stowarzyszeniu WIOSNA. Oprócz tego, co pewien czas ukazują się budzące skandal, obrazoburcze sztuki teatralne jak „Golgota Picnic” Rodrigo Garcíi czy „Klątwa” Oliviera Frljića. Wszystko to powoduje spadek zaufania i wzrost niechęci do duchowieństwa Kościoła katolickiego.

Warto jednak uzmysłowić sobie skąd bierze się ta niechęć do kleru i takie jego  postępowanie. Najczęstsze oskarżenia to chciwość, nadmierne bogactwo, pijaństwo czy niemoralne prowadzenie się. Naturalnym jest, iż od kapłanów przeznaczonych na służbę Bogu i ludziom oczekuje się czegoś więcej, niemniej te właśnie oskarżenia to dokładna egzemplifikacja stanu polskiego społeczeństwa. Księża nie wzięli się znikąd, są synami tej ziemi, urodzili się i wychowali wśród tej społeczności. Oczywiście, są jednostki wybitne, które potrafią wnieść się poza własne przywary i godnie nosić sutannę, jednak ogół kleru jest odbiciem ogółu Polaków. Jakie społeczeństwo taki kler. Kolejnym powodem jest brak rozliczenia duchownych współpracujących z aparatem bezpieczeństwa tzw. księży patriotów, brak przejrzystości w postępowaniu wobec oskarżanych księży oraz nieadekwatne kary (przenoszenie na inne parafie).

„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” – powiedział Jezus Chrystus. Pojawiają się głosy, że to dobrze, iż ukazał się film „Kler”, ponieważ pokazanie ciemnych stron duchowieństwa pozwoli przełamać temat tabu i wyleczyć polski Kościół. Jednak reżyser, niekryjący niechęci do Kościoła, serwuje bardziej leczenie kijem bejsbolowym w blasku fleszy niż faktyczne pochylenie się nad tematem i pokazanie złych, ale też i dobrych stron kleru, chęć oczyszczenia. Z inspiracją przychodzi tutaj ks. Tadeusz Isakowicz–Zaleski, duszpasterz Ormian w Polsce, postać wielce zasłużona na wielu płaszczyznach. Od wielu lat usiłuje on oczyścić Kościół z wielu brudów, napotykając na swojej drodze mnóstwo przeciwności i przykrości z tego powodu. Jednak różnica polega w podejściu. Film Smarzowskiego przedstawia kler z nienawiści, z zamiarem uderzenia w Kościół. Ks. Isakowicz-Zaleski natomiast informując i przestawiając rzeczy budzące nieraz odradzę, czyni to z synowską miłością, z zamiarem oczyszczenia Kościoła.

W świecie mediów społecznościowych, błyskawicznego wręcz przepływu informacji, jedynym środkiem mogącym powstrzymać rosnący antyklerykalizm i odwracanie się społeczeństwa od Kościoła, a tym samym laicyzację, jest pełna jawność, przejrzystość i surowość względem duchownych oskarżonych o najcięższe przewinienia. Jednakowoż należy zadbać o wychowanie przyszłych kapłanów. Powrót do tradycyjnego życia formacyjnego w seminariach i duże położenie nacisku na kwestie obyczajowe wydaje się być koniecznością. Niech dla polskiego Kościoła przestrogą będzie Irlandia. Kraj, jeszcze 30 lat temu, najbardziej katolicki w Europie. Dziś na skutek skandalu pedofilii, przez lata tuszowania spraw i całkowitego spadku zaufania do Kościoła i kleru, przoduje w laicyzacji, uchwala najbardziej liberalne prawo aborcyjne, dopuszcza małżeństwa homoseksualne. Tak więc pora stanąć w prawdzie i ukazać prawdę, bo prawda nas wyzwoli.

Piotr Baliński

Komentarze