> PiS po raz kolejny nas uprzedmiotowił

PiS po raz kolejny nas uprzedmiotowił

Oblaliśmy. Polska nie zdała przyspieszonego kursu stosunków międzynarodowych. Nie nadajemy się do poważnej polityki. Nie jesteśmy regionalnym liderem. To fakt. Wiedzieliśmy o tym już dawno, ale teraz rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalna. Jesteśmy geopolityczną republiką bantustanu.

Nie pomogą pokrętne tłumaczenia, że taki był plan, że świat usłyszał w końcu o polskim bohaterstwie w czasie II wojny światowej. Nie, takiego planu nie było. Nic nie nagłośniliśmy. Świat nie usłyszał o naszym bohaterstwie, co gorsza, lepszy rezonans odnosiły oskarżenia, padające ze strony Izraela, że to właśnie Polacy byli narodem sprawców, który teraz chce w bezczelny sposób zmyć z siebie plugawe czyny. I jeszcze ta propaganda rządowych mediów. Cóż… Po raz kolejny stracili okazję, by siedzieć cicho.

Nie nauczyliśmy się przez wieki, trudno, żebyśmy nauczyli się w ciągu kilku lat. Naiwność to z pewnością jedyne stałe założenie w naszej doktrynie polityki zagranicznej – o ile taka w ogóle istnieje. Wierzymy w dobrosąsiedzkie stosunki. Wierzymy w deklaracje bez pokrycia. Wierzymy, w końcu, w dobro i zło na arenie międzynarodowej. Dlatego jest, jak jest.

Odnosząc moralne zwycięstwa, chełpimy się w duchu, lecz dziwimy się tylko, że nie przynoszą one wymiernych rezultatów. Jak dzieci we mgle chaotycznie stąpamy po szachownicy stosunków międzynarodowych. Wciąż nie możemy zrozumieć, dlaczego nikt się z nami nie liczy, dlaczego nie zapraszają nas do rozgrywki.

Klęczeliśmy przed Berlinem, klęczymy przed Waszyngtonem i Tel Awiwem. Błagamy o chwilę uwagi, prosimy, by spojrzeli na nas przychylnym okiem. Chcemy zgarnąć okruszki z pańskiego stołu. Na darmo. Nikt się z nami liczył nie będzie, póki się wreszcie czegoś nie nauczymy, póki nie wyciągniemy choć jednego prawidłowego wniosku z brutalnej lekcji, zwanej ustawą o IPN.

W tej sprawie szacunek do własnego państwa i narodu, cierpliwość i determinacja, mogłyby odnieść lepszy rezultat dla naszego bezpieczeństwa niż kolejne amerykańskie. Mieliśmy okazję, by przez moment stać się podmiotem na arenie międzynarodowej, lecz niestety nie unieśliśmy tego ciężaru. Sprowadzono nas więc ponownie do roli przedmiotu.

Szymon Wiśniewski

Komentarze