Policja podważa bohaterstwo Biedronia | Narodowcy.net

Policja podważa bohaterstwo Biedronia

W nocy z niedzieli na poniedziałek 6/7 października bieżącego roku doszło do wypadku na drodze krajowej nr 50 w miejscowości Tabor. Ochotnicza Straż Pożarna w Regutach na oficjalnym profilu na portalu społecznościowym podała, że kandydat na posła z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej Robert Biedroń wydostał z płonącego samochodu kierowcę oraz dwuletnie dziecko. Jednakże rzecznik komendy stołecznej policji podważają mit “nowego świeckiego bohatera”.

Do wypadku doszło na drodze krajowej nr 50 w miejscowości Tabor. Jak podaje nadkom. Sylwester Marczak sprawcą wypadku był policjant, kierowca auta osobowego, który wymusił pierwszeństwo na kierującym TIR-em. Oto oficjalny komunikat OSP Reguty:

Trzeba pochwalić postawę tego Pana, który przed przyjazdem straży pożarnej udzielił pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach na Dk 50 w miejscowości Tabor. Poszkodowanego kierowcę wraz ze swoim dwuletnim synem wydostał z płonącego samochodu i schronił w swoim Volkswagenie i jak prawdziwy strażak ruszył na płonący samochód z gaśnicą. Przed odjazdem pochwalił strażaków za bardzo szybki przyjazd i całą akcję.

Jaka jest prawda?

Według nadkomisarza komendy stołecznej młoda kobieta, która byłą kierowcą i świadkiem zdarzenia, jako pierwsza wyciągnęła dwuletniego chłopca z fotelika. Policjant poinformował, że poszkodowany widział na miejscu wielu świadków i nie zauważył Biedronia z gaśnicą. Świadkowie wskazali ojcu dziecka samochód, w którym mógł się schronić z chłopcem. Był to samochód kandydata SLD, który siedział w samochodzie.

 

Wierzę słowom kierowcy, który był zdziwiony, kiedy przeczytał o “wyciąganiu go z samochodu” – powiedział dziennik.pl Marczak z KSP. – Pomocy udzieliła im młoda kobieta, która wzięła chłopca na ręce oraz udostępniła swoją gaśnicę jego ojcu. Gdy tylko dziecko zaczęło płakać, ojciec zaopiekował się chłopcem – nadkom. Sylwester Marczak

 

Po dokładnym rozpoznaniu samochodu okazało się, że nie było żadnych oznak pożaru w komorze silnika. Prawdopodobnie uszczelnieniu uległa chłodnica, dlatego powstały kłęby dymu.

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, samochód i na zewnątrz

fot. OSP Reguty

 

źródło: auto.dziennik.pl

 

 

Komentarze