Opierając się na naszej tożsamości narodowej i patriotyzmie powinniśmy pokładać nadzieję w solidarności międzyludzkiej, a zwłaszcza solidarności narodowej i międzypokoleniowej. Solidarność jest cechą budulcową współczesnego społeczeństwa narodowego -społeczeństwa, które szanuje swoja kulturę, tradycję i kieruje się wszelkimi cnotami moralnymi, jakimi niejednokrotnie wykazywali się nasi przodkowie. W bogatej historii państwa polskiego pojawia się wiele znaczących i charakterystycznych postaci, które swoimi działaniami przysporzyły ojczyźnie wiele chwały, ale pojawiają się również zepsuci do granic możliwości (nie)Polacy i wichrzyciele, którzy swoimi występkami starają się zniszczyć wszechobecny porządek; zarówno ten materialny jak i moralny stawiając ponad wartościami tradycyjnymi wartości nabyte i szkodliwe.

Czynnikiem szkodzącym państwu są też takie jednostki, bądź społeczności, które nie rozumieją lub niezupełnie pojmują istotę idei polskiego państwa narodowego. W społecznościach takich można zaobserwować zjawisko homogenizacji poglądów i kultury, czyli swoistego zaszczepiania obcego elementu, a w dalszej perspektywie jego całkowitej dominacji.

Stabilne i dobre poglądy są główną cechą, która kształtuje naszą osobowość i decyduje o naszej indywidualności. Człowiek formuje je tak naprawdę od dziecka i ważnym jest, aby takie poglądy były świadomie kształtowane poprzez wpajanie tradycyjnych wartości przez rodziców, placówki oświatowe czy też różne organizacje narodowe. Gloryfikacja tradycyjnych wartości przez społeczeństwo narodowe kształtuje w najmłodszych pewne nawyki społeczne i sprawia, że stają się oni świadomymi patriotami, którzy wielbią swój kraj, a zwłaszcza Naród z którym się w pełni solidaryzują.

Nie ma Narodu bez świadomości narodowej, a bez Narodu nie ma niepodległego państwa. Bardzo prosta zależność, która jednak jest niezrozumiała dla Polaków. Polacy to Naród kłótników i wielu z nas nawet nie zadaje sobie trudu, żeby zrozumieć czym jest państwo narodowe. A państwo narodowe to nic innego jak państwo ponad podziałami politycznymi. Ponad wszelkimi podziałami. Jest to bowiem twór nadzwyczajny. Zbiorowość nieprzypadkowych ludzi wyznających taką sama ideę narodową, ale niekoniecznie z identycznymi poglądami. Bo te mogą być różne. Ważnym jest, by te poglądy kształtować na dobrych moralnie wartościach. Poglądy, które wykrystalizowały się na wartościach złych należy piętnować i niszczyć w zarodku.

Wielki wkład wniesiony przez system PRL-u w niszczeniu narodowości i solidarności pomiędzy Polakami - prawie pół wieku reżimu komunistycznego przeprowadzonego rękoma rodzimych zdrajców wypaczył światopogląd i sprawił, że tak naprawdę polski Naród jest Narodem jeszcze bardziej skłóconym niż przed wojną, nieufnym, zazdrosnym i podejrzliwym. Wszechobecny syndrom PRL-u ciągnie się za nami, aż do dzisiaj. Powojenna mentalność pozostała, a organizm Narodu nie potrafi się wyleczyć z tej trucizny. Co najgorsze III RP nie potrafiła odrzucić starego systemu. Jest to niby-nowy twór powstały na dogorywających zwłokach starego systemu. Twór, który nie potrafi zaakcentować silnej państwowości i rozwinąć pozytywnych cech w obywatelach, w pewnym sensie kontynuując dzieło poprzedniego systemu. W realiach III RP nie jest możliwe osądzenie zbrodniarzy i aparatczyków poprzedniego systemu; są oni właściwie nietykalni, niektórzy zajmują wysokie stanowiska i dalej decydują o losach państwa. Jakby tego było mało zostają pochowani z wszelkimi honorami, które im się nie należą i to często w takich miejscach jak Cmentarz Powązkowski, tym samym przynosząc ujmę takim miejscom. To nie jedyne grzechy III RP. Jest ich znacznie więcej, jak choćby niektóre ustawy pamiętające stare dobre czasy, kiedy po ulicach dziarsko biegały oddziały ZOMO. No, ale nic dziwnego, że ustawy pozostały te same skoro najwyższe stanowiska nadal piastują osoby powiązane z poprzednim systemem lub czynnie w nim działający.

System PRL-u był systemem zbrodniczym i nie tylko w ujęciu stricte politycznym, ale również był zbrodniczy w szerszym rozumieniu, czyli powoli wyniszczał, kulturę, wymazywał niewygodne fakty historyczne, gnębił prawdziwych bohaterów i oddziaływał destruktywnie na umysły Polaków czyniąc nasz kraj podległym obcemu mocarstwu i próbując wychowywać przyszłe pokolenia w duchu bratniej lojalności i służalczości.

Ci co próbowali się przeciwstawić byli bezlitośnie tępieni w ubeckich katowniach. Celem zbrodniarzy było nie tylko zamordowanie człowieka, ale też złamanie jego ducha, poniżenie i oplucie, zdeptanie z ziemią. Nie wiedzieli jednak, że polskiego ducha złamać nie można i nie można zdeptać honoru i godności.

Pomimo bezkarności i przeżycia swojego jedynego żywota w najniegodziwszy sposób jaki można było aparatczycy starego systemu odchodzą często w zapomnieniu i przy głosach niezadowolenia społeczeństwa. Imię kata Witolda Pileckiego mało kto pamięta, mało kto wie, kim był ten człowiek. Splugawił się służalczością dla zbrodniczego systemu. Umarł jak wielu jemu podobnych. Witold Pilecki żyje. Prawdziwi bohaterowie nie umierają. Oni żyją wiecznie i zajmują szczególne miejsce w sercu każdego Polaka. A kto czci pamięć o aparatczykach i zbrodniarzach PRL-u? Nikt. Ci ludzie umierają. Nie tylko śmiercią fizyczną, ale również duchową.

Prawdziwy Naród Polski tworzą ludzie dobrzy, uczciwi i sumienni, ale sumienni w budowaniu lepszego bytu, lepszej Polski, aby przyszłym pokoleniom żyło się lepiej. Prawdziwy Polak pracuje nie tylko dla siebie, ale i dla całego Narodu. Nie jest egoistą. Nie wywyższa się. Nie pragnie sławy, ani nie oczekuje pochlebstw. Prawdziwy Polak pracuje dla Narodu i wyższego dobra, jest świadomym i wyedukowanym obywatelem. Broni swej Ojczyzny jak matki, a na każde oszczerstwo skierowane w jej kierunku odpowiada stanowczo i tak jak należy.

W polskim społeczeństwie funkcjonuje jednak przeświadczenie, w myśl którego „każdemu się należy”. Jest to pozostałość po systemie PRL-u, której społeczeństwo nie potrafi się wyzbyć. O tym świadczy chociażby obietnica wyborcza jednej z partii w której zobowiązuje się ona do wprowadzenia pewnych świadczeń pieniężnych na dziecko. Partia ta uzyskała większość w Sejmie i o ironio określana jest mianem prawicowej. Warto się zastanowić jakie są skutki wprowadzania świadczeń socjalnych i jakie konsekwencje niesie to dla budżetu państwa, czyli de facto pieniędzy obywateli.

Rozbudowana polityka socjalna jest jak najbardziej niekorzystna dla kraju, gdyż to tak naprawdę państwo decyduje ile pieniędzy ma zabrać obywatelowi i później ile mu oddać. Polityka rozdawnictwa przez państwo świadczeń socjalnych jest drogą donikąd. Świadczenia te otrzymują często takie osoby, które nie powinny go dostać, a w ekstremalnych przypadkach świadczenia te nie przysługują osobom, które ich naprawdę potrzebują. Polityka socjalna państwa powinna być jak najmniejsza i rządzący powinni zapobiegać niepotrzebnemu trwonieniu środków.

Wycofanie się z bezsensownej polityki socjalnej byłoby dla państwa rzeczą zbawienną. Pewnym jest, że podatki, które płacą obywatele uległyby znacznemu obniżeniu w wyniku czego obywatel, który do tej pory płacił wysokie podatki zapłaci mniej i pieniądze zostaną w jego kieszeni. On sam zadecyduje czy pieniądze, które mu zostały w kieszeni przeznaczy na zakup ubrania dla dziecka czy na spłatę kolejnej raty.

Podstawowym prawem człowieka jest wolność wyboru. Państwo pozbawia tej wolności obywateli i uważa ich za osoby ubezwłasnowolnione tym samym decydując na co przeznaczone będą środki pieniężne. Przed osiągnięciem pełnoletności to rodzice są „organem” decyzyjnym i decydują ile dać dziecku kieszonkowego, albo czy kupić cukierki za dobre sprawowanie. Dziecko wydając kieszonkowe decyduje ile ma wydać na pewne rzeczy i jest pewna swoboda co do wyboru, aczkolwiek iluzoryczna, bo tak naprawdę decydują rodzice wprowadzając dodatkowo ograniczenia co do ilości kupowanych słodyczy czy niezdrowych produktów. Wszystko oczywiście w trosce o zdrowie pociechy, gdyż dziecko tak naprawdę nie ma wykształconych pewnych nawyków i nie wie co jest dla niego dobre, a co nie.

Podobnie jest w państwie. Niektórzy osiągają pełnoletność i stwierdzają oczywista analogię pomiędzy rozdysponowywaniem środków przez rodziców i państwo. Działa to na tej samej zasadzie. Tak naprawdę decyduje ktoś wyżej i mimo złudnej wolności tej wolności nie ma, gdyż państwo wie lepiej od obywatela czego on potrzebuje. Państwo traktuje obywatela jak małe dziecko i z góry narzuca mu na co ma przeznaczyć pewne środki i nie daje mu możliwości swobodnego podjęcia decyzji.

Zamiast ubezpieczyć się w państwowej firmie ubezpieczeniowej może obywatel będzie chciał się ubezpieczyć w prywatnej, która oferuje znacznie więcej? W Polsce to oczywiście niemożliwe, bo istnieje coś takiego jak państwowa służba zdrowia, a prywatne ubezpieczenie w zasadzie nie zastąpi tego państwowego. Dzięki takiemu przymusowemu świadczeniu zagwarantowany jest zwrot kosztu leków, badań czy specjalistycznych zabiegów operacyjnych. W teorii wszystko ładnie brzmi, w praktyce jest niestety gorzej. Chyba nie trzeba wspominać tego, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest instytucją, której funkcjonowanie pozostawia wiele do życzenia, a mówiąc bardziej kolokwialnie- bandycką.

Polski system emerytalny też kuleje i jest on synonimiczny do słów takich jak niesprawiedliwość, wyzysk, korupcja czy oszustwo. Pod płaszczem prawa i sprawiedliwości kryje się zepsucie i rozkład. Emeryci, którzy wpłacają przez większość życia określone sumy pieniężne nie dostają czasem nawet połowy tego co wpłacili. Wzorowa praca dla państwa jest niczym. Państwo nie potrafi zapewnić godnego życia tym ludziom. Jeszcze dochodzi do tego wydłużanie wieku emerytalnego… A wszystko po to, żeby starszy człowiek nie mógł nacieszyć się końcówką swojego życia. Tak, dzisiejszy wiek emerytalny to jest końcówka życia człowieka, która powinna zostać godnie uczczona przez państwo. Sprawić, że człowiek ten przez cały czas będzie dostrzegał owoce własnego wysiłku i cieszył się, że państwo też to dostrzega. Niestety państwo upatruje zysku we wszystkim przy jednoczesnym marnotrawieniu środków.

System wpadł w błędne koło. Nie funkcjonuje jak należy. Nie jest dla społeczeństwa, nie troszczy się o jednostkę. Państwo opiekuńcze staje się państwem biurokratycznym. Wielki Polak - papież Jan Paweł II w encyklice  Centesimus annus napisał: „Interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności, Państwo opiekuńcze powoduje utratę ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których - przy ogromnych kosztach - raczej dominuje logika biurokratyczna, aniżeli troska o to, by służyć korzystającym z nich ludziom.” W tej samej encyklice czytamy również:  „Niesprawności i niedostatki w Państwie opiekuńczym wynikają z nieodpowiedniego rozumienia właściwych Państwu zadań. Także w tej dziedzinie winna być przestrzegana zasada pomocniczości, która głosi, że społeczność wyższego rzędu nie powinna ingerować w wewnętrzne sprawy społeczności niższego rzędu, pozbawiając ją kompetencji, lecz raczej winna wspierać ją w razie konieczności i pomóc w koordynacji jej działań z działaniami innych grup społecznych, dla dobra wspólnego.”

Celem państwa nie jest troszczenie się o dobro całego społeczeństwa i zaspokajanie jego potrzeb pod kątem ogółu. Celem państwa jest troska o dobro każdej jednostki z osobna.

Spełnienie potrzeb jednostki tak naprawdę spełnia potrzeby całego Narodu. Państwo powinno dać swobodę jego obywatelom jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji i przestać być państwem opiekuńczym. Jego polityka powinna kształtować obywateli w kierunku samodzielności, a jeżeli chodzi o samych obywateli powinni oni wziąć odpowiedzialność  za swoje czyny.

Wracając do tematu świadczenia pieniężnego na dziecko popieranego przez tak wielu obywateli. Zastanawiające jest to czy pomysłodawca projektu w ogóle pomyślał o tym, że zostaną wprowadzone nowe podatki czy o tym, że zostanie zwiększona biurokracja? Pewnie tak. Wszystko było z góry przemyślane. Wprowadzenie świadczeń pieniężnych na dziecko było jedynie sprytnym zabiegiem marketingowym, który pozwolił na wygraną w wyborach. Naród polski wychowany jest na świadczeniach  socjalnych – stara dobra szkoła PRL-u. Na górze o tym wiedzą, a obywatele zadowoleni są z tego, że państwo od czasu do czasu rozda pieniądze jednocześnie nie dostrzegając ile wypływa z ich kieszeni.

Dziecko nie potrzebuje wspaniałomyślnych resztek od państwa. Wystarczy, że państwo nie będzie zabierało jego rodzicom pieniędzy poprzez wprowadzanie nowych zupełnie niepotrzebnych podatków. Podatków niepotrzebnych z punktu widzenia rozsądnie myślących ekonomistów, gdyż są to podatki marnotrawione, które wydatkowane są na źle funkcjonującą służbę zdrowia, która bez względu na finansowanie jest w opłakanym stanie, zakup obcego sprzętu wojskowego, opłacanie coraz większej ilości urzędników czy utrzymanie Unii Europejskiej.

To są tylko te najbardziej oczywiste typy trwonienia majątku narodowego. Są to wydatki, które poważnie uszczuplają nasz budżet, bądź wydatki, które już raz wydane nie wrócą w sposób naturalny do rodzimej gospodarki. Jaki jest bowiem sens kupowania uzbrojenia za granicą, gdy państwo może kupować w kraju i jednocześnie pozwalać na rozwój własnych zakładów zbrojeniowych? Kupowanie u siebie i w polskich zakładach czy przedsiębiorstwach produkcyjnych powoduje taką sytuacje, że budżet zostaje w kraju. Nie jest wywożony za granicę, a skostniałe polskie firmy dostają potężnego zastrzyku budżetowego. To nie odnosi się tylko do koncernów zbrojeniowych. Kupowanie u „swoich” pobudza wzrost gospodarczy i powoduje powiększenie dobrobytu całego Narodu. Lepiej oczywiście kupić u obcego niż dać zarobić rodakowi. W czasach, gdy kraj boryka się z potężnymi problemami finansowymi taka polityka jest niezrozumiała i samobójcza.

Wisienką na torcie jest kolejny problem z którym Naród Polski będzie musiał się zmierzyć. W dobie kryzysu imigranckiego, który nie został jeszcze zażegnany dochodzi kolejny kryzys. Tym kryzysem jest masowa imigracja naszych „braci” zza wschodniej granicy. Przyjazd ponad miliona Ukraińców do Polski nie jest mądrym posunięciem. W zasadzie przyjazd tylu Ukraińców jest decyzją szaleńców, którzy maja problem z poprawnym myśleniem. Decyzja ta wywoła fatalne skutki takie jak zmiana struktury narodowościowej czy chociażby wypieranie polskich pracowników przez tańszą siłę roboczą. Zamiast zachęcać Polaków do powrotu z wygnania to zaprasza się obcych, żeby miał kto pracować. Czy popatrzymy na rządzących czy na opozycję widzimy to samo tyle, że w innym opakowaniu i czasami zastanawiamy się gdzie w tym wszystkim normalność? Jesteśmy zaślepieni nie do końca wygrana walką z zalewem islamskim, a tu tylnymi drzwiami wpuszczają nam kolejnych nieproszonych gości.

 

Łukasz Jabłoński

 

Polska od czasu odzyskania niepodległości w 1918 roku potrzebowała nie tylko sprawnych wojskowych czy polityków. II Rzeczpospolita od początków swojego istnienia borykała się z problemami rozwarstwienia społecznego czy też podziałem na zupełnie trzy odrębne organizmy gospodarcze. Najważniejszym celem tuż po odzyskaniu niepodległości była odbudowa kraju, a także jego unifikacja. Po 123 latach zaborów Polska odrodziła się w całkiem nowe państwo w którym potrzebni byli budowniczowie – ludzie, którzy podnieśliby z kolan polską gospodarkę. Nikogo chyba nie zdziwi, że w tym powolnym procesie odradzania pionierami byli polscy nacjonaliści tacy jak Władysław Grabski, który był autorem reformy walutowej czy Roman Rybarski, który opracował na zlecenie tego pierwszego projekt statutu Banku Emisyjnego i redagował projekt ustawy o banku Polskim. Ważne reformy, które zastosowano w początkowych latach otwierały nowe możliwości i stanowiły podwaliny późniejszych inwestycji.

Jedną z takich inwestycji była budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego. W tym miejscu pojawia się kolejny wielki budowniczy II RP, którym niewątpliwie jest Eugeniusz Kwiatkowski.

Eugeniusz Kwiatkowski urodził się 30 grudnia 1888, był absolwentem Politechniki Lwowskiej i Instytutu Technologicznego w Monachium. Od początku zdawał sobie sprawę z zacofania ekonomicznego a także technicznego w kraju. Od samych początków istnienia II RP postulował pokojową rewolucję technologiczno-przemysłową. W swoich publikacjach zauważył, że bez dynamicznie rozwijającej się gospodarki Górnego Śląska Polska nie ma szans na utrzymanie suwerenności gospodarczej i politycznej.[i]

Już w 1920 na łamach czasopisma „Roboty Publiczne” podkreślał znaczenie gospodarcze gazu ziemnego w Polsce, którego znaczne zasoby znajdowały się w zagłębiu Borysławskim – myślał o wykorzystaniu tych zasobów w procesie uprzemysławiania Galicji.

W latach 1926-30 obejmował stanowisko ministra przemysłu i handlu. Wówczas starał się realizować swoją wizję roli państwa w uprzemysławianiu Polski, jednakże nie było to łatwe, gdyż w realizacji przeszkadzała pomajowa polityka Józefa Piłsudskiego polegająca na pozyskiwaniu jak największej klienteli, wśród działaczy Związku Ludowo-Narodowego, wpływowych kręgów hierarchii Kościoła Katolickiego i tak znienawidzonego przez lewicę Centralnego Związku Przemysłu, Handlu i Finansów Lewiatan – kierowanego przez wszechstronnego i utalentowanego Andrzeja Wierzbickiego (to już kolejny nacjonalista - endek, który był związany z działalnością Tajnego Związku Młodzieży „Zet”, oraz członka Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego od 1913).

W Polsce polityka gospodarcza mogła się zmienić jedynie po śmierci Piłsudskiego i rozpadzie złotego bloku (utworzony w 1933 roku skupiał Belgię, Francję, Holandię, Luksemburg, Polskę, Szwajcarię i Włochy. Jego uczestnicy zobowiązali się do przestrzegania zasad stabilizacji monetarnej, utrzymywania wymiany pieniędzy krajowych na złoto oraz swobody międzynarodowego przepływu kapitałów. Powstanie złotego bloku miało na celu obronę liberalnej polityki pieniężnej i zasad nią rządzących sprzed Wielkiego Kryzysu).  Podczas kryzysu Eugeniusz Kwiatkowski, który naraził się Piłsudskiemu, nie pełnił żadnych funkcji państwowych. Piłsudski nigdy nie zrozumiał nowoczesnych koncepcji  budowy gospodarki i sprzeciwiał się wszelkim eksperymentom pieniężnym. Dopiero po jego śmierci, Kwiatkowski objął funkcję wicepremiera i ministra skarbu co znacznie ułatwiło realizację jego wzniosłej wizji.

Pomysł budowy COP-u krystalizował się w umyśle Kwiatkowskiego od bardzo długiego okresu czasu, jednakże możliwości inwestycyjne młodej II RP były znacznie ograniczone. Sama koncepcja została przedstawiona 5 lutego 1937 r. w Sejmie. Plan inwestycyjny był rozpisany na cztery lata (od 1 lipca 1936 do 30 czerwca 1940). Plan Czteroletni miał zapewnić wzrost eksportu, zmniejszenie bezrobocia i polepszenie zaopatrzenia dla wojska. Celem planu była walka ze skutkami kryzysu a także reanimacja skostniałej gospodarki II RP

 Inwestycje obejmujące województwa kieleckie, lubelskie, wschodnią część województwa krakowskiego i zachodnia część województwa lwowskiego były w zamierzeniach Kwiatkowskiego zdeterminowane przesłankami strategicznymi, demograficznymi i ekonomicznymi, a nawet historycznymi, gdyż Kwiatkowski czuł się kontynuatorem tradycji województwa sandomierskiego

Budowę COP-u rozpoczęto od tworzenia zaplecza energetycznego. Już w maju 1939 uruchomiono elektrownie w Stalowej Woli. Na potrzeby przemysłu rozbudowano także elektrownie w Mościcach, która dostarczała energię elektryczna do Mielca, Debicy, Rzeszowa, Nowego Sącza, Rożnowa i Bochni. Elektrownia w Mościcach mogła spalać węgiel lub gaz ziemny, który był doprowadzany rurociągiem z krośnieńsko-jasielskiego zagłębia naftowego[ii].

Inwestycje COP-u[iii] były podzielone na trzy rejony o odmiennej specyfice. Rejon „A” (kielecki) - surowcowy, Rejon „B” (lubelski) - aprowizacyjny i Rejon „C” (sandomierski) – rejon przemysłowy i centrum energetyczne.  

W Rejonie „A” wybudowano fabryki w takich miejscowościach jak:

- Kielce (fabryka chemiczna związana z produkcja prochów i materiałów wybuchowych, fabryka granatów ręcznych)

- Bliżyn (fabryka chemikaliów dla potrzeb wojska)

- Skarżysko (fabryka amunicji artyleryjskiej i małokalibrowej, fabryka chemiczna materiałów wybuchowych)

- Ostrowiec (fabryka broni pancernej)

- Radom (fabryka broni ręcznej, fabryka masek przeciwgazowych)

-  Pionki (fabryka prochów i materiałów wybuchowych)

W Rejonie „B” wybudowano:

- Siedlce (fabryka aparatów dla obrony przeciwlotniczej)

- Biała Podlaska (fabryka samolotów)

- Jawidz (fabryka amunicji małokalibrowej)

- Lublin (fabryka samolotów, fabryka masek przeciwgazowych, fabryka wojskowego drutu kolczastego)

- Krasnystaw (fabryka prochów i materiałów wybuchowych)

- Kraśnik (fabryka amunicji artyleryjskiej)

W Rejonie „C” wybudowano:

- Stalowa Wola (huta stali szlachetnych, fabryka dział)

- Tarnobrzeg (rafineria miedzi dla potrzeb Stalowej Woli)

- Nisko (zakłady hutniczo-rafineryjne dla potrzeb Stalowej Woli)

- Majdan (fabryka samolotów)

- Dąbie (fabryka amunicji artyleryjskiej)

- Pustków (fabryka prochów i materiałów wybuchowych

- Dębica (walcownia stali kolorowych, fabryka opon samochodowych i lotniczych, fabryka sztucznego kauczuku

- Rzeszów (fabryka silnikmów lotniczych, fabryka dział, fabryka reflektorów dla OPL)

- Sanok (fabryka broni maszynowej)

- Krajowice (fabryka prochów i materiałów wybuchowych)

- Niedomice (fabryka chemikaliów dla potrzeb wojska

Echa budowy COP-u rozniosły się niemalże po całej Europie, a same inwestycje były uważnie śledzone zarówno w hitlerowskich Niemczech jak i sowieckiej Rosji. Same wydatki na budowę COP pochłonęły ze środków państwowych i z Funduszu Obrony Narodowej sumę 2,4 mld zł. Dla porównania: w latach 1938-1939 robotnik wykwalifikowany zarabiał średnio około 100 zł a komisarz policji ponad 300.

Niestety w latach 1936-39 dochodziło do coraz częstszych konfliktów pomiędzy Kwiatkowskim, a sferami wojskowymi. Był to efekt rozłamu  obozu rządzącego i coraz większego dystansu dzielącego grupę skupiona wokół prezydenta Ignacego Mościckiego (w której był Kwiatkowski), a grupą GISZ-owską (od generalnego Inspektora Sił Zbrojnych), skupiona wokół następcy Piłsudskiego – marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Wojsko miało wówczas niepowiązany z budową COP-u plan 6-letni modernizacji sił zbrojnych. Ten rozłam i swoisty izolacjonizm wojska od budowy COP-u, a także konflikty pomiędzy dwoma frakcjami zaważyły o przygotowaniach do wojny.

Łukasz Jabłoński

 

[i] Zob. St. S. Nicieja, Argumentacja Eugeniusza Kwiatkowskiego na rzecz przyłączenia Śląska do Polski w okresie plebiscytu, „kwartalnik Opolski” XXVIII, 1982, nr 3-4, s 79-87

[ii] Chorzów- Mościce 1937, Nakładem Zjednoczonych Fabryk Związków Azotowych w Mościcach i Chorzowie

[iii] Na podst: Polskie siły zbrojne w II wojnie światowej, t. 1, cz1, Londyn 1951, s. 209

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree