29 marzec 2016

Wydaje się oczywistym, że na scenie politycznej powinny funkcjonować ugrupowania domagające się obrony praw pracowniczych, walczące o sprawiedliwość społeczną, a więc w praktyce właśnie lewicowe. Pytanie zawarte w tytule może się jednak wydawać się nieco abstrakcyjne. Jedni uznają, że lewicy w ogóle nie potrzeba, bo w latach PRL skompromitowała się ona dostatecznie – mimo, że przecież komuniści zwalczali działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej z zawziętością nieraz taką jak inne nurty polityczne. Niektórzy właśnie w PPS dostrzegą wzorzec patriotycznej, w miarę zachowawczej obyczajowo lewicy, której funkcjonowanie mogłoby zostać „zaakceptowane” przez współczesnego narodowca. I to chyba dość dobry trop, a przynajmniej jeden z możliwych. Problemem jest ustalenie szczegółów – bo przecież ani historyczny PPS wcale tak często nie przystawał do wizerunku niemalże konserwatywnej światopoglądowo partii, ani dziś nie jest tak bardzo jasne czego należałoby wymagać od ruchów do tej tradycji nawiązujących.

Warto zastanowić się nad tym jakie lewice należałoby z góry wykluczyć. Współczesna lewica w swojej masie dotknięta jest swego rodzaju schizofrenią. Nie chodzi tylko o to, że często (w krajach zachodniej Europy) ciężko ja odróżnić od ugrupowań centroprawicowych. Czy  nie jest paradoksem, że to właśnie lewica stoi w pierwszym szeregu walki o tzw. aborcję? Przecież sztandarowym hasłem lewicy jest obrona słabych, poszkodowanych, niezdolnych do obrony – a któż jest bardziej zagrożony przez silniejszych niż bezbronne dziecko w łonie matki? Fakt początku życia w momencie poczęcia to nie sprawa religii, a raczej nauki – przecież płód ma odrębne od matki DNA, odrębne organy, może mieć inną grupę krwi. Jest drugim człowiekiem, a bezrozumne lewactwo, rzekomo broniące słabych domaga się prawa do legalnego zabicia tego człowieka właśnie wtedy gdy jest najsłabszy. Lewica proaborcyjna jest aberracją i nie powinna mieć racji bytu w cywilizowanym państwie – domaganie się legalizacji mordów na dzieciach wykracza poza jakąkolwiek tolerancję i normalny człowiek nie powinien deprecjonować faktu głoszenia takich poglądów rozprawiając o rzekomym braku znaczenia tzw. „obyczajówki”.

Podobnie rzecz się ma ze stosunkiem współczesnej lewicy do tzw. ruchu homoseksualnego. Od biedy można zrozumieć  działania ludzi, którzy powodowani empatią domagaliby się np. niedyskryminowania w niektórych miejscach pracy osób naznaczonych tym schorzeniem, ale jak można przystawać na akceptację dla jawnej promocji tego zjawiska, nie mówiąc już o aktywnym wsparciu dla ruchów siejących publiczne zgorszenie? Jeśli zaakceptujemy „parady równości” i działalność organizacji LGBT, to właściwie gdzie leżeć będzie granica tego co dopuszczalne? Lewica propedalska jest ruchem rozkładu cywilizacji – nie ma tu pola do kompromisu.

Tak samo wygląda sprawa stosunku grup lewicowych do zagadnień narodu i ojczyzny. Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że wszystkie nurty życia politycznego mają mieć zbieżne z nacjonalistami poglądy na te – kluczowe z punktu widzenia funkcjonowania społeczeństwa – kwestie. W interesie jakiego państwa jest jednak funkcjonowanie ruchów deprecjonujących w ogóle pojęcie patriotyzmu? Głoszących prymat „wartości europejskich” czy wolności jednostki nad wspólnotą narodową? Przez większość XIX wieku lewica nie miała problemu z narodem – wręcz przeciwnie, to ona szła w awangardzie ruchów narodowych w większości krajów, domagając się włączenia ludowych mas w życie społeczeństwa, napełnienie ich dumą z ojczyzny. Gdzie się dziś podział patriotyzm lewicy? Dlaczego ogół lewicy zdaje się widzieć w patriotyzmie „faszyzm”, zapominając o swoich korzeniach?

Z powyższych powodów ciężko uznać za pozytywne zjawisko popularność partii Razem. Ideowość jej kadr, tak wyróżniająca ją na tle SLD i dotychczasowych mutacji środowiska postPZPRowskiego, może być tu paradoksalnie zagrożeniem. W początkowym zresztą okresie funkcjonowania partii tematów obyczajowych raczej nie podejmowano, co niosło pewne nadzieje – niestety płonne. Można się spodziewać, że retoryka Razem będzie szła raczej w kierunku łączenia tematyki ekonomicznej z obyczajową. Wizyty jej aktywistów na manifestacji „antyfaszystowskiej” (razem z Antifą i innymi, najróżniejszej maści degeneratami), poprzedzającej Marsz Niepodległości również nie wystawiają dobrego świadectwa rzekomo PPSowskiej proweniencji Razem. Oczywiście – mamy świadomość, że hasło antyfaszyzmu zaliczało się także do asortymentu propagandowego przedwojennej PPS, tyle tylko że co innego znaczyło to wtedy, co innego dziś. I chyba nie aż tak istotne jest to, że wymierzone było wtedy w najbliższą nam tradycję ideową. Wydaje się, że to chyba głód dynamicznego ruchu politycznego, z którym można by się zidentyfikować zadecydował o poparciu Razem przez skądinąd ciekawe środowisko ideowych spadkobierców historycznej PPS skupionych wokół pisma „Nowy Obywatel”.

Lewica, jaką narodowcy mogliby nie tylko zaakceptować, ale i uznać jej istnienie za pożyteczne dla Polski, to lewica nie popierająca światopoglądowego liberalizmu. Optująca nie tylko za wolnością, ale i za obowiązkiem – wobec wspólnoty, także tej narodowej. Nawet inspiracji w historii jest aż nadto. Nie chodzi jedynie o (jakże liczne) nurty lewicowego nacjonalizmu, ale także gros dawnych ugrupowań socjaldemokratycznych. Mimo wszelkich zastrzeżeń, konsekwentny narodowiec znajdzie tu więcej punktów stycznych z własną ideologią niż w przypadku liberalizmu w stylu Korwina-Mikke. Także w dziedzictwie „Solidarności”, z którym narodowcy w III RP często mieli spory problem, znajdziemy wiele rzeczy wartościowych, a bynajmniej niebliskich prawicowości. Inna rzecz, że mieliśmy w III RP przykład lewicowego, choć patriotycznego i dość konserwatywnego obyczajowo, populistycznego agraryzmu w postaci Samoobrony Andrzeja Leppera. Daleko nam do entuzjazmu wobec tego ruchu, którego antysystemowe oblicze rozmiękczyły sukcesy wyborcze, niemniej jednak nie była to siła antycywilizacyjna, uderzająca w podstawy tradycji i polskości. Jak na współczesny ruch operujący hasłem lewicowości to całkiem sporo. Niestety o wschodzącej sile polskiej lewicy, czyli partii Razem, chyba ciężko będzie to powiedzieć.

Jakub Siemiątkowski

 

Artykuł ukazał się w „Polsce Niepodległej” 13.01.2016.

 

 

 

 

 

JS

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree