19 marzec 2017

Tematyka kresowa od kilkudziesięciu już lat wzbudza ogromne emocje. Nic w tym dziwnego, bo przecież ziemie, które utraciliśmy po II wojnie światowej były większą częścią polskiej tożsamości narodowej. To o niej pisali Mickiewicz i Sienkiewicz, to do niej tęsknił Słowacki. To właśnie na lwowskim rynku galicyjski Żyd, Ormianin i Polak dobijali targu. Do Matki Boskiej z Ostrej Bramy pielgrzymowali wspólnie nowogrodzki szlachcic i chłop spod Tarnopola. A na tamtejszych uniwersytetach powstawała, krzepła i rozwijała się polska nauka.

Ale wszystko to jest historią. Niezwykle ciekawą, romantyczną, pełną polskiej krwi i polskiego ducha, chwil chwały i klęski. Historią, która powinna być bliska sercu każdemu patriocie. Jednakże w społeczeństwie polskim, co z resztą nie jest niczym dziwnym dla uważnych badaczy i obserwatorów dziejów naszego życia publicznego, królują dwie, tyle absurdalne co szkodliwe, koncepcje rozwiązania sprawy kresowej.

Pierwsza traktuje ziemie II Rzeczpospolitej jako polską Atlantydę. Krainę baśniową mlekiem i miodem płynącą. Z dość powszechnym dla słowiańskiego ducha rozgoryczeniem i marzycielstwem podnosi hasła o jak najszybszej mobilizacji zbrojnej i odbiciu okupowanych ziem. Mitologiczne obrazy wsi, miast i ludzi całkowicie przesłaniają prawdę historyczną o Kresach Wschodnich. O czasach trudnych, ludziach skomplikowanych, o problemach narodowościowych, kulturowych, językowych.

Drugie zaś stronnictwo to stronnictwo kapitulanckie. Z jednej strony są oni w stanie przyznać, że tereny położone po prawej stronie Bugu mają historyczny związek z Polską, ale to w zasadzie wszystko. Nic dla polskości na wileńszczyźnie, grodzieńszczyźnie czy ziemi lwowskiej nie możemy zrobić, gdyż to już nie nasz „problem”. Co więcej, wszelkie próby głośnej artykulacji polskich interesów na Kresach Wschodnich traktują jako zamach na ustalony porządek międzynarodowy i na integralność terytorialną naszych wschodnich sąsiadów.   

Dlatego z tego właśnie miejsca chcę przypomnieć zarówno stronnictwu mitologiczno-insurekcyjnemu, jak i grupie kapitulanckiej, że Kresy Wschodnie to nie tylko ziemia, gospodarstwa, domy, dzieła architektury, które, niestety, pozostały poza granicami obecnego państwa polskiego. Kresy to przede wszystkim ludzie. Nasi rodacy, silnie związani z polską tożsamością, kulturą i religią. Dzielni i wierni, którzy w chwilach trudu i zwątpienia nie wyrzekli się polskiego dziedzictwa. Przez kilkadziesiąt lat w zaciszu domowym kultywowali i przekazywali swym dzieciom i wnukom to, co dla nich było najważniejsze.  To nie oni opuścili Polskę, to Polska opuściła ich. Ludzie wciąż osamotnieni, prześladowani, często żyjący w ubóstwie. Dlaczego? Bo po blisko 30 latach ta ukochana Polska nie potrafiła wyciągnąć do nich ręki.

Nie są oni, jak części społeczeństwa może się wydawać, ludem mitologicznym. Nie wywiesili też białej flagi. Są naszymi rodakami, braćmi i siostrami, którzy codziennie zmagają się z problemami. Nie możemy zasłaniać się rzewnymi baśniowymi opowieściami o Wilnie czy Lwowie, nie możemy tłumaczyć się powinnością przestrzegania prawa międzynarodowego. Pomoc dla nich to dla nas obowiązek.  

Szymon Wiśniewski

Rzecznik Prasowy Okręgu Mazowieckiego Młodzieży Wszechpolskiej, Członek Sztabu Centralnego Ruchu Narodowego, student prawa i rusycystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Zafascynowany historią i współczesnością państw obszaru poradzieckiego. Autor blogu wschodnipunktwidzenia.wordpress.com

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree