10 marzec 2017

Relacja z "Manify 2017"

8 marca o samym niemal świcie ukazał się mój ostatni artykuł, na temat roli kobiet w polskim ruchu narodowym. Pozwoliłem sobie w nim dodatkowo skrytykować feminizm trzeciej fali i organizatorów/organizatorki parady niesmaku, jaką jest słynna, tytułowa "Manifa". Cóż, dzisiaj muszę przyznać, iż nie pomyliłem się zbytnio w swej ocenie tego wydarzenia - w tym roku "Manifa" nie rozczarowała mnie, jeśli chodzi o swą ohydę i prymitywizm. Mało tego - miewam teraz wrażenie, iż tamtym sformułowaniem wywołałem wręcz wilka z lasu, bowiem feministki i ich sojusznicy przeszli tym razem samych siebie. W tym artykule postaram się pokrótce zrelacjonować przebieg gdańskiej manifestacji związanej z ogólnopolskim wydarzeniem, którą miałem (nie)przyjemność oglądać.

Cóż - pochylając sie nad samą istotą tego wydarzenia, trzeba przyznać, że albo jego organizatorzy żyją w innej, alternatywnej rzeczywistości... albo po prostu maskują jakieś inne, niekoniecznie tak "tolerancyjne" cele pod przykrywką propagowania równouprawnienia,  prawa do wolnego wyboru, prawa do wolnej miłości i innej, szeroko pojętej "wolności". Feministki głoszą bowiem postulaty walki o coś, co zostało już dawno temu uzyskane przez ich poprzedniczki z drugiej fali tego ruchu, a jak wiemy - tak naprawdę "Manifa" i cała ta "emancypacja XXI wieku" sprowadza się do kwestii legalizacji aborcji na życzenie (bo przecież liczy się wygoda, a nie ludzkie życie), legalizacji i prawnego usankcjonowania w państwie pedalskich mariaży, przywilejów dla kobiet (a najlepiej to parytetów w każdej sferze przestrzeni publicznej, no, może poza więzieniami (bo są niewygodne!)) i wreszcie tolerancji społecznej dla dowolnie rozumianych zboczeń i patologii. Czyli w zasadzie - walka współczesnego (tego liberalnego rzecz jasna) feminizmu z "patriarchatem", "ksenofobią" i "klerykalizacją państwa" to tak naprawdę batalia wspomnianego podmiotu o dalszy rozkład wartości rodzinnych, narodowych i religijnych na terenie naszego kraju. To jest po prostu przenoszenie na grunt polski całego zepsucia, do jakiego doprowadziła pseudo lewica (historycznie pod znakiem pani Luksemburg i pana Trockiego, współcześnie długo by wymieniać jej entuzjastów) na Zachodzie, o czym świadczyć mogą sojusze środowiska feministycznego z ruchem LGBT, wszelkimi przejawami anarchizmu i anty-nacjonalizmu, liberałami, czy wreszcie do niedawna jeszcze dość znaczącą siłą w polskiej polityce, czyli socjaldemokracją.

Wszystkie wymienione środowiska pojawiły się pośród nieświadomych roztaczającej się tam zgnilizny moralnej kobiet i (w mniejszej liczbie) mężczyzn. Ja (rzecz jasna) odwiedziłem sąsiednią, ustawioną w opozycji do "Manify" kontr-demonstracji, zorganizowanej przez lokalne: ONR, MW i tzw. ruch Pro-Life. Akcja była raczej standardowa - narodowcy i "prolajferzy" ustawili się nieopodal stacjonarnego początku "Manify" wraz ze sztandarami organizacyjnymi i transparentami obrazującymi przemoc i zbrodnię, jaką jest bez wątpienia "wolna aborcja" forsowana przez ruch Pro-Choice. To, co działo się później, przeszło jednak zdecydowanie moje najśmielsze oczekiwania. Gdy "Manifa" zaczęła się przemieszczać w kierunku słynnego, gdańskiego Długiego Targu, nacjonaliści i obrońcy życia skierowali się na miejsce, gdzie planowany był koniec feministycznego spędu. Nieistotne dla tak postępowych i tolerancyjnych środowisk było wówczas to, że w pobliskim kościele odbywała się właśnie Msza Św. Nieistotne było również niezwykle spokojne (wszak przecież ci narodowi chuligani to się tylko z zadymami kojarzą!) zachowanie naszej kontr-manifestacji, która stała głównie w milczeniu (nie licząc modlitw odmawianych przez część uczestników). Gdy tylko lewacko-liberalna armia ciemności stanęła przed nami, posypały się z jej strony wyzwiska, obelgi, splunięcia i wulgarne gesty. Brak jakiegokolwiek kontrataku na podobnym poziomie z naszej strony, zdawał się zgromadzone lewactwo jedynie rozsierdzać. Smaku i ironii całej sytuacji było słowo "ciemnogród" kierowane pod naszym adresem i powtarzane przez... geriatrię, bo jak inaczej nazwać stare, głupie baby walczące o aborcję i antykoncepcję poprzez pokazywanie swoim przeciwnikom środkowych palców?

Podsumowując - poziom debaty publicznej w Polsce, pomimo postępującego wciąż naprzód XXI wieku, zalicza coraz większy regres i wkrótce prawdopodobnie osiągnie poziom dna. Przykro mi to pisać, albowiem nie używam zazwyczaj takiego języka... ale większość uczestników gdańskiej "Manify 2017" zachowywało się po prostu jak hołota, której rzuci się kilka postępowych haseł, nauczy paru wyzwisk i gestów, a potem skieruje niczym miecz w kierunku nielicznych i nieco w tym wypadku zaszczutych obrońców wartości, jakie można uznać za prawdziwie europejskie, a nie wypaczone lewacką anty-kulturą. Ale miecz ten ma dwa końce i bądźcie pewni, drodzy czytelnicy, że prędzej czy później zwróci się przeciwko tym, którzy go dzierżą. Zatriumfuje boża sprawa i boża sprawiedliwość dosięgnie tych, którzy na Boga plują - tak było w Piśmie, tak było w historii i tak będzie w przyszłości. A wszystkim uczestnikom kontr-manifestacji zorganizowanej przez narodowców i obrońców życia dziękuję za zachowanie spokoju i zbudowanie doskonałego kontrastu pomiędzy Wami, a tą patologią, uważającą się za elitę i "nowoczesnych Europejczyków". Więcej takich akcji, ale też więcej ideowego radykalizmu oraz poświęcenia, a wkrótce poznamy owoce Waszej pracy.

Jan Kuśmierczyk

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree