29 maj 2016

Często zastanawiałem się, na czym w moim rodzinnym województwie lubuskim można budować lokalny patriotyzm. Wszak nie mamy zbyt długiej historii związanej z Polską. Jedynie z Polską piastowską, ale wokół tego ciężko dziś budować coś tak silnego, jak np. Wielkopolska wokół Powstańców Wielkopolskich. Dopiero po wstąpieniu do Młodzieży Wszechpolskiej zacząłem poznawać pewne historyczne fakty, które są nieco zapomniane i niedoceniane przez Lubuszan, a które dla mnie dziś, jako nacjonalisty i katolika, są znaczące i zdecydowanie warte choćby napisania o nich. Jednym z takich faktów są Wydarzenia Zielonogórskie, których 56. rocznicę obchodzimy jutro.

Powszechnie znaną historyczną prawdą jest to, że Kościół Katolicki był w okresie komunizmu najsilniejszą i najlepiej zorganizowaną opoką polskości i komunistyczna władza z wielką zajadłością zwalczała co bardziej aktywnych księży czy prężnie działające wspólnoty katolickie. Nie inaczej było w Zielonej Górze z ks. Kazimierzem Michalskim, który był proboszczem w parafii Św. Jadwigi. Nowa władza już po wojnie zaczęła usuwać katolicyzm z życia społecznego, czego owocem był wydany w 1949 roku zakaz procesji z okazji święta Bożego Ciała, usuwanie religii ze szkół czy odwołanie ks. Michalskiego z funkcji proboszcza w 1953 roku (po trzech latach znów został proboszczem parafii). Represje w żaden sposób nie osłabiły zapału i gorliwości proboszcza. Uchodził on za człowieka bezkompromisowego względem miejskiej władzy, stąd był dla niej wyjątkowo niebezpieczny. W Domu Katolickim przy parafii Św. Jadwigi ks. Kazimierz wychowywał w duchu katolickim ponad 300 dzieci, które nie miały już możliwości uczęszczania na lekcje religii w szkołach. Dziś nie ulega wątpliwości, że to właśnie działalność wychowawcza księdza była główną przyczyną decyzji o likwidacji placówki.

W 1960 roku komunistyczna władza zawiadomiła parafię o eksmisji Domu Katolickiego. Jako powody podała małą liczbę mieszkań komunalnych i brak sali do ćwiczeń dla orkiestry. Parafianie zareagowali petycją i zebrali 1200 podpisów w obronie Domu, ale jedyny skutek jaki odnieśli, to przesunięcie eksmisji na poniedziałek 30 maja.

Przeniesienie terminu eksmisji na dzień roboczy nie przyniosło jednak pożądanego przez komunistyczną władzę skutku, ponieważ w ten dzień w obronie Domu Katolickiego przy parafii Św. Jadwigi początkowo wzięło udział kilkaset osób, głównie starsze kobiety. Oddziały milicji pod dowództwem komendanta wojewódzkiego, podpułkownik Lecha Kosiorowskiego, przystąpiły około godz. 11:30 do zdecydowanych działań i wrzuciły w tłum protestujących pojemniki z gazem łzawiącym, przez co ludzie rozproszyli się i zaczęli uciekać do pobliskiego kościoła pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, a także w bramy i mniejsze uliczki w pobliżu zabarykadowanej placówki. Wtedy oddziały MO zostały wsparte przez ZOMO, które nie przebierało w środkach. Pałowanie manifestantów, w tym także starszych kobiet, i używanie gazu sprawiły, że tłum zaczął rosnąć z z godziny na godzinę w zastraszającym (dla milicji i władzy) tempie. Obrońcy Domu Katolickiego zaczęli również stosować coraz bardziej radykalne metody. Po wkroczeniu oddziałów ZOMO do kościoła i wywleczeniu stamtąd ludzi, zerwany z ulic bruk posypał się gęsto w stronę zbrojnego ramienia władzy. Protestujący wznosili także okrzyki porównujące oddziały milicji do Gestapo. Około godz. 13:00 do Zielonej Góry dotarły oddziały ZOMO z Gorzowa Wielkopolskiego, choć demonstrujący wcale temu nie ulegli. Skutecznie odpierali szturm oddziałów MO i ZOMO, które zaczęły uciekać przed oporem zielonogórzan, a grupki młodzieży puszczały się za nimi w pogoń i wyłapywały kogo się dało. W wyniku starć ranni pojawili się po obu stronach, z czego wiadomo, że ciężej poszkodowani byli demonstranci, ale karetka, która pojawiła się na miejscu, udzielała pomocy tylko i wyłącznie milicjantom. To jeszcze bardziej rozwścieczyło tłum obrońców Domu Katolickiego. Po godz. 14:00, według danych milicji, liczba manifestantów urosła do ponad 5 tysięcy. Około godz. 16:00 dotarły do Zielonej Góry oddziały ZOMO i KBW z Poznania. Obsadzono gmachy publiczne w obawie przed tym, że ludzie mogą próbować zajmować urzędy czy komisariaty. Po raz kolejny przystąpiono do pacyfikacji tłumu i tym razem poszło tak sprawnie, że do godz. 17:30 niemal całkowicie rozbito obronę Domu Katolickiego. 

W wyniku działań milicji zatrzymano 333 osoby. 132 osoby zostały skazane na wysokie grzywny czy nawet kary 5 lat pozbawienia wolności. Wielu manifestantów zostało zwolnionych z pracy i miało przez długi czas problem ze znalezieniem nowej, a część młodzieży szkolnej relegowano ze szkół. 

Jako ciekawostkę warto dodać, że część represjonowanych osób do dziś docieka swoich praw i unieważnienia wyroków. Przykładem jest tutaj Regina K. skazana na 1 rok więzienia w zawieszeniu za „czynną napaść na funkcjonariusza MO, podyktowaną pobudkami chuligańskimi”, która w rzeczywistości była oblaniem milicjanta wodą ze swojego okna. Pani Regina nie była tego dnia nawet obecna na placu przed Domem Katolickim.

Po tych wydarzeniach Dom Katolicki przerobiono na filharmonię, która istnieje tam do dziś, a ks. Kazimierz Michalski złożył rezygnację z pełnienia funkcji proboszcza parafii Św. Jadwigi i opuścił Zieloną Górę. Zmarł 11 lutego 1975 roku w Poznaniu.

56 lat temu zielonogórzanie pokazali nam, jak w praktyce wygląda Kościół Walczący. Mimo iż ostatecznie likwidacja Domu Katolickiego przy parafii Św. Jadwigi doszła do skutku, to walka, jaką stoczyli zwykli ludzie w obronie placówki, powinna stanowić dla nas symbol niezłomnej wiary Polaków. 

Paweł Kamrad

Wspieraj Media Narodowe

Komentarze

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree