> Rafał Buca: Historia Mostu Tczewskiego - czyli symbol zmian na ziemi kociewskiej - Narodowcy.net

Rafał Buca: Historia Mostu Tczewskiego – czyli symbol zmian na ziemi kociewskiej

Wstęp

Strategiczny punkt przeprawy przez Wisłę, miejsce wybuchu najkrwawszego konfliktu w dziejach ludzkości i obecnie symbol Tczewa. Most tczewski jest obecnie jednym z najbardziej niesłusznie zapomnianych zabytków. Na próżno szukać go w podręcznikach od historii.

Jako miejsce wybuchu ll wojny światowej przywołuje się Westerplatte, a obecny wygląd mostu nie przypomina tego z 2. połowy XlX i 1. połowy XX wieku. Most przechodził przemiany spowodowane wielokrotnym niszczeniem, a mimo to ciągle władze powiatowe (powiat tczewski) starają się jak najbardziej odtworzyć pierwotny wygląd mostu. Czy słusznie? Uważam, że każdy znający historię tego mostu stwierdzi, że tak. Jednak nie jest ona publikowana zbyt powszechnie, a jeżeli już mamy z nią do czynienia, zazwyczaj teksty są bardzo obszerne i napisane rażąco nieprzystępnym językiem. Poruszony tym faktem postanowiłem streścić historię symbolu miasta Tczewa. Zapraszam do lektury!

Powstanie mostu

Historia Mostu Tczewskiego rozpoczyna się już w XlX wieku, kiedy władali Tczewem zaborcy Pruscy. Mediacje na temat słuszności inwestycji trwały od wiosny 1843 r. do zimy 1845 r. na posiedzeniu przedstawicieli prowincji pruskiej. Most miał być częścią drogi kolejowej łączącej Prusy Wschodnie i Berlin. Wraz z mostem powstał zupełnie nowy dworzec w Tczewie, a strategiczny punkt przeprawy (blisko portu w Gdańsku) wkrótce pozwolił na maksymalizację zysków z przewozu towarów. Prace zostały ukończone w 1857 roku. W momencie otwarcia most w Tczewie był największym mostem w Europie (837,3 m długości) i jedną z największych inwestycji architektonicznych Prusaków w XlX w.

 

Most w XX wieku

 Jeszcze w ostatnich latach XlX wieku most tczewski zaczął funkcjonować już jako most drogowy. Jednak ciągle istniała możliwość wykorzystania go do przejazdu pociągów.

Na początku nowego stulecia Kociewie ogarnęła ogromna powódź, co zmusiło zarządców prowincji do przedłużenia mostu i przesunięcia wałów powodziowych o ponad 200 metrów. Po remoncie most miał już ponad kilometr.

Po I wojnie światowej granica państwa polskiego i Wolnego Miasta Gdańsk przebiegała wzdłuż brzegów Wisły. Most jednak w całości i z oboma przyczółkami należał do Polski. Na moście umiejscowiono również punkt celny.

 

Wybuch ll wojny światowej

 Wojna wisiała już w powietrzu. Polacy nie mogli pozwolić na przejęcie strategicznego punktu przez Niemców, więc kilka miesięcy wcześniej do Tczewa został wezwany oddział saperów, który podminował most. Dowódcy powiedzieli jasno: „albo most obronimy, albo go zniszczymy”. Niemcom bardzo zależało na zdobyciu mostu. Nie było lepszej drogi pozwalającej na swobodne przerzucanie żołnierzy z centrum Rzeszy do Prus wschodnich. Odcięcie Polaków od mostu oznaczało też utrudnienie obrony wybrzeża.

Rankiem 1 września 1939 roku niemieckie oddziały zmierzały już w stronę Tczewa. Wojsko miało niespostrzeżenie przedostać się do miasta i opanować most. Do tego celu użyli pociągu, przebierając się w polskie mundury. O godzinie 4:34 rozpoczął się także nalot na miasto, w którym został zniszczony dworzec PKP oraz bardzo ucierpiała ludność cywilna. Polacy bronili miasta tak długo, jak było to możliwe, jednak przeważające siły wroga zmusiły polskie dowództwo do podjęcia decyzji o wysadzeniu mostu i wycofaniu się za miasto.

 

Po kampanii wrześniowej

 Aż 40 dni zajęło Niemcom przedostanie się na drugą stronę Wisły. Niestety, nie pomogło to w zatrzymaniu nazistowskiej inwazji na Polskę i 6 października zakończyła się kampania wrześniowa. Niemcy rozumiejąc potrzebę mobilnego przedostawania się przez Wisłę, postanowili odbudować zniszczony most. Do roku 1941 most był już prowizorycznie odbudowany. Zniszczone wieżyczki nie zostały odbudowane, Niemcom nie zależało na przywróceniu mostowi świetności, a jedynie na zachowaniu punktu przeprawy między dwoma brzegami.

 

Wysadzony po raz drugi

 Mimo że most nie został w pełni odbudowany przez Niemców podczas wojny, mieli oni w planach w następnych latach wyremontować most kompletnie. Niestety, zamiast przywrócić mu dawny blask, naziści go wysadzili (1945) wycofując się na zachód przez radziecką kontrofensywę. Wojna powoli chyliła się ku końcowi, a wtedy most miał wrócić w ręce Polaków.

 

Za żelazną kurtyną

 Wojna oficjalnie dobiegła końca. Tczew wraz z mostem znalazł się w granicach PRL. Powojenne straty w całym kraju były nie do opisania, a koszty odbudowania zniszczonych miast wynosiły wiele miliardów złotych. Polskę, będącą pod wpływami komunistycznego imperium, nie objął “Plan Marshalla”. Po raz kolejny most nieodwracalnie utracił elementy swojego pierwotnego wyglądu i znów został on odbudowany jedynie częściowo i tylko do celów praktycznych. Ludowej władzy nie zależało na walorach estetycznych, kulturowych i historycznych mostu i w przeciwieństwie do Niemców nie planowali oni odbudowy zabytkowych wieżyczek czy przęseł nurtowych.

Od 1947 roku most znów był przejezdny. Jednak jeszcze w tym samym roku wielka powódź uszkodziła przęsła na moście, które musiały zostać wymienione. Dziesięć lat później stan techniczny mostu pozwalał na dopuszczenie na nim ruchu drogowego. Do końca XX wieku nie przeprowadzano żadnych poważnych remontów.

 

Nowe tysiąclecie

 Po zabytkowej bramie i dawnej konstrukcji właściwie nie pozostało już śladu. Jedynie kilka wieżyczek uchowało się po wojnie i wszystkich klęskach żywiołowych. Stan architektoniczny mostu jednak nie zachwycał i obawy co do jego bezpieczeństwa stale narastały. W październiku 2011 roku most został całkowicie zamknięty dla ruchu drogowego. Od lipca 2015 trwają prace mające przywrócić mostowi funkcjonalność. Niestety, koszty remontu są ogromne, a powiat będący właścicielem mostu od wielu lat, bezskutecznie starał się o dotacje, aby móc pokryć te koszty. Dopiero w 2017 roku ogłoszono, że rząd zadeklarował się wesprzeć finansowo remont mostu kwotą nawet 75% kosztów całej inwestycji.

 

Czy to koniec przemian?

 Z mojej pracy można wyciągnąć przykry wniosek, a mianowicie: most jedynie tracił na kolejnych przemianach. Jednak opublikowany w 2014 roku przez władze tczewskie projekt przyszłego wyglądu mostu napawa optymizmem. Władze zadeklarowały się odbudować wszystkie wieżyczki i udostępnić je jako punkt turystyczny. Portal wjazdowy z bramą ma zostać całkowicie odbudowany, a przęsła wymienione na zupełnie nowe. Co najlepsze, wszystkie te inwestycje mają być przeprowadzone zgodnie z pierwotnym planem mostu. Poza tym zapowiedziano wiele nowoczesnych udogodnień takich jak ścieżka rowerowa, punkty widokowe czy windy prowadzące na szczyt wieżyczek.

 

Reasumując

 Potrzeba oddania mostu do użytku jest ogromna. Przeprawa przez Wisłę do Tczewa jest dla wielu mieszkańców Lisewa (drugi brzeg) prawdziwą katorgą. Most skracał tę drogę o kilkadziesiąt minut, a stan dróg objazdowych również nie zachwyca. Obecnie wielu ludzi decyduje się na przejście mostem kolejowym, co stwarza spore zagrożenie dla ruchu kolejowego i samych przechodzących. Odważniejsi postanawiają przeprawić się na drugi brzeg za pośrednictwem drewnianej kładki na Moście Tczewskim, co skończyło się już tragedią.

Most obecnie jest prawdziwym symbolem zmian mijających epok i stylów architektonicznych. Przebudowywany w różnych okresach historycznych pokazuje, że na każdej przemianie piętno odciska okres w którym ona zaszła i panujące w nim zwyczaje.

 

Komentarze