Rafał Buca: Nacjonalista wybiera być, a nie mieć! | Narodowcy.net

Rafał Buca: Nacjonalista wybiera być, a nie mieć!

Słowem wstępu

Jeszcze parę lat temu, za rządów Platformy Obywatelskiej, w środowisku powiedzmy ,,prawicowym” (choć nie lubię stosować tego podziału) dyskutowano o konieczności zjednoczenia się różnych grup niechętnych do ówczesnego rządu, gromadzących się w dużej mierze na Marszu Niepodległości, w jeden antysystemowy blok złożony z środowisk koliberalnych, narodowych i innych ,,twarzy prawicy antysystemowej”, typu pan Korwin-Mikke czy Paweł Kukiz. Do tej egzotycznej mieszanki doszło w jakiś sposób poprzez powołanie ruchu Kukiz’15, w którym swoje miejsce znaleźli politycy z Ruchu Narodowego, KNP czy UPRu.

Jednak współpraca z konserwatywnymi liberałami nie wyszła narodowcom na dobre. Poza oczyszczeniem szeregów z karierowiczów tak naprawdę nie przyniosła żadnych korzystnych dla środowiska skutków. Dlaczego? Bo współpraca ta była z góry skazana na porażkę przez różnicę między ideą narodową a konserwatywnym liberalizmem.

Tym sposobem doszliśmy do tytułowego tematu, czyli czym nacjonalista, nie będący ani prawicowcem, ani lewicowcem, różni się od konserwatywnego kapitalisty? Pod względem filozoficznym z pewnością będzie to stosunek to posiadania (mieć), a bycia (być). I to właśnie rozważanie nad pojęciem posiadania oraz bycia stanowi temat mojego artykułu. Na początku zarysuję upadek człowieka cywilizacji, która skupiona jest jedynie na materializmie, a następnie wspomnę o alternatywnych wartościach pielęgnowanych przez organizacje nacjonalistyczne.

Zapraszam do lektury!

Poczucie bezsensu

Ludzkość odczuwa strach o zarania dziejów, jest to jedna z ludzkich (i nie tylko) cech pierwotnych. Człowiek epoki antycznej bał się, że na jego życie spadnie fatum, średniowiecznego Europejczyka przerażała wielkość Boga i surowość możliwej kary z niebios, myśl barokową można zaś podsumować sentencją ,,memento mori” [pamiętaj o śmierci]. Natomiast w dzisiejszych czasach zmorą Adama, Pierre’a, Klausa, Svena czy Jacka jest poczucie bezsensu, dopadające kolejne rzesze Europejczyków i będące istną plagą dzisiejszych czasów. Czym owe poczucie bezsensu, które można już nazwać niemal globalnym, jest spowodowane? Poza przyczynami losowymi, jak np. rozstanie z partnerem czy śmierć bliskiej osoby, młodych ludzi są zawiedzeni współczesnym materialistycznym światem, głoszącym wyższość materii nad tym co duchowe, piękne i nieprzemijające.

Porażka konsumpcjonizmu

Jeden z twórców humanizmu psychologicznego Viktor Frankl trafnie stwierdził w jednej ze swoich publikacji, że ,,współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć – ma środki, ale nie ma sensu”. Nasze państwo nie tkwi w głębokim kryzysie ekonomicznym, ludzie w Polsce żyją w miarę dostatnie, a pewne minima egzystencjalne dla najuboższych zapewnia szereg instytucji do tego przeznaczonych. Nie każdy może sobie pozwolić na luksus – jest to jednak całkowicie naturalne i oczywiste. Liberalna część polskiej sceny politycznej nieustannie stara się nam jednak wmówić, iż poziom szczęścia społeczeństwa zależy od wskaźników PKB czy wysokości podatków w danym państwie, które ich zdaniem pokazują, że Polacy są narodem biednym i pozbawionym ichniej ,,wolności”. Wystarczy wejść na strony internetowe ,,post-korwinistycznych” partii, aby po zapoznaniu się z ich programem stwierdzić, że nasze samopoczucie definiuje poziom zamożności oraz zdolność do gromadzenia kapitału. Jest to jednak błędne koło – ludzie mogą się wzbogacić i podnieść swój standard życia (co dzieje się zresztą od wieków), ale nieustannie będą pragnęli być bogatsi w dobra materialne oraz fundusze na ich zdobycie. Taka jest bowiem natura ludzka, że im więcej posiadamy, tym większą mamy chęć posiadania. Nie da się uszczęśliwić ludzi ekonomią, można dać im jedynie złudne pozory szczęścia i sensu w dostępie do dóbr.

Żyjemy w społeczeństwie, którego filarami jest własność, prywata, zysk i władza – to trafne spostrzeżenie niemieckiego filozofa Ericha Fromma krótko i treściwie przedstawia nam cele życiowego pościgu przeciętnego Europejczyka XXI wieku. Człowiek ten żyje nieustannym pragnieniem, a gdy spełnia swój cel pragnienie nie gaśnie, na horyzoncie pojawia się bowiem kolejny i kolejny. W społeczeństwie konsumpcyjnym funkcjonuje szybka rotacja dóbr, która pozwala na nieustanne dążenie do nowszego samochodu i modniejszego ubioru, praktycznie aż do śmierci.

Być”, czyli wolność ducha

Erich Fromm ,,być” opisuje w ten sposób: „[…]podstawowe właściwości (bycia) określa aktywne istnienie, przy czym aktywność nie oznacza tutaj działalności zewnętrznej jak w przypadku biznesu, lecz wewnętrzną i chodzi w niej o twórcze wykorzystywanie ludzkich możliwości […] bierność natomiast wyklucza bycie.” Stwierdza on jednoznacznie, że tylko aktywność jest prawidłową formą ,,być”. Filozof ,,być” określa jako swoistą wolność duchową, która daje szansę na osiągnięcie szczęścia. Warte podkreślenia jest też to, że ludzie tak naprawdę boją się wolności oraz bycia, bo aktywność, jaką definiuje to pojęcie, zmusza nas nieustannie do ryzyka oraz wychodzenia ze swojej strefy komfortu, co zwykle jest nie dość, że nie nieprzyjemne, to do tego daje możliwość straty. Dlatego też wybierają bezpieczniejsze wyjście, jakim jest posiadanie, które jest stałe i niezmienne.

Jednak dopiero ryzyko, walka oraz pełne oddanie jakiejś sprawie połączone z uporczywym dążeniem do jej realizacji pozwala poczuć wyższość bycia nad posiadaniem.

,,Mężczyzna musi stoczyć bitwę, musi mieć w swoim życiu jakąś

wielką misję, w którą się angażuje i która wykracza nawet poza dom i rodzinę. Musi mieć sprawę, której się poświęca aż po śmierć, ponieważ zostało to wpisane w tkankę jego istoty.” – John Eldredge.

Nie sposób nie przyznać racji Eldredge’owi. Można twierdzić, iż walka jest jakby wpisana w męską tożsamość i daje niesamowitą radość. Każdy z nas czuł satysfakcję, kiedy podjął się bójki ze szkolnym twardzielem i obił mu twarz lub gdy podczas treningu łamał bariery własnych słabości, walcząc ze swoim ciałem. Satysfakcja z podjęcia i wygrania walki, jakakolwiek by ona była, jest ogromna i niezapomniana, jest ona esencją bycia.

Ideały

Ideały są naszymi kierunkowskazami, wskazówkami i przestrogami. Ideały wypełniają nasze życie i motywują nas do ,,podjęcia bycia”. Tym razem jako przykładem posłużę się słowami piosenki, ,,Lettera una ragazzo della classe ‘80” (przekład: Muzyka Włoskiej Prawicy):

Drogi chłopcze z czasów, które nadchodzą

jak trudno jest zmierzyć się z jutrem

bez flag, bez granic

bez racji dla której warto umierać

znajdź lud do którego będziesz należał

nie tylko trybunę stadionu z której będziesz krzyczał

mundur, krzyż, ideę

przyszłość to coś większego niż mistrzostwa.

Ideały nadają naszemu życiu smak, wraz z nimi jesteśmy w stanie odrzucić konsumpcyjny świat, bo idea i życie nią nosi w sobie o wiele większą wartość. Trudno jest jednak w dzisiejszym mdłym i zepsutym świecie żyć tym, w co się wierzy. Społeczeństwo postmodernistyczne stara się wpoić w umysły młodych ludzi, iż nie ma ideałów, a wszystko jest względne i zależy od indywidualnego postrzegania. Ich zdaniem nie ma jednej prawdy, a skoro nie ma prawdy (niemożliwe jest istnienie kilku prawd) to nie mogą istnieć i uniwersalne idee. Ciężko jest pozostawać wiernym idei, kiedy wokoło wszystko mówi, że ona nie ma prawa bytu. Wielu też wykrzywia swoje idee albo dopasowuje je do świata współczesnego. Porzuca je, ale żyje złudzeniem o ich dochowaniu, ewentualnie lekkiej moderacji lub przyjmuje postawę skrajnie nonkonformistyczną i odcina się od świata, tworząc swoją własną kontrkulturę, im skrajniej odmienną od współczesnej tym lepiej. Niestety, to również zwykle oznacza zboczenie z obranej drogi.

Z reguły ideały wytyczają nam zasady, które pomagają hamować szkodliwe dla ducha postawy, takie jak choćby hedonizm. Platońskie „Gdy ulegamy namiętnościom, nie mamy poczucia, że jesteśmy wolni” doskonale tłumaczy sens tej myśli.

Wiara

,,Otóż jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.” – fragment z listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian.

Zdecydowaną większość środowiska narodowego w Polsce można spokojnie nazwać narodowo-katolicką, ponieważ właśnie Boga oraz zasady Świętej Wiary Katolickiej uznaje za najwyższą wartość. Jak pisze Święty Paweł w swoim liście ,,żyjecie dla Boga w Chrystusie Jezusie’’ tak i my chcemy swoje ,,być” na ziemi poświęcić w pełni Bogu, bo dopiero pełne zawierzenie mu pozwala na pełnię bytu oraz, co ważniejsze, zbawienie. Wiary nie traktuje się instrumentalnie, jak robią to niektóre partie chcące zyskać sobie uznanie katolickiego elektoratu, ale wiarą należy żyć i oddychać. Dopiero wtedy stanie się ona wartościową częścią bytu i elementem naszej wewnętrznej walki przeciwko światu nastawionemu na posiadanie.

Bibliografia:

[1] Homo Patiens – Viktor Frankl

[2] Mieć czy Być – Erich Fromm

[3] Człowiek w poszukiwaniu sensu – Viktor Frankl

[4] Knp.org.pl/program

[5] Tęsknoty męskiej duszy – John Eldredge

[6] Muzykawloskiejprawicy.pl/teksty

[7] List Świętego Pawła Apostoła do Rzymian [Rz 6,8-14]

Komentarze

Rafał Buca

Redaktor portalu Narodowcy.net, katolik oraz nacjonalista, zaangażowany w ruch Pro-Life. Od 2015 roku związany z Młodzieżą Wszechpolską. Interesuje się polityką, filozofią i socjologią. Nacjonalizm uważa za złoty środek między liberalnym indywidualizmem, a kolektywistycznym totalizmem.