Być wiernym szafarzem - o pieniądzach

Kazanie wygłoszone w Czechowicach,
26.02.2017

Św. Paweł napisał do Wspólnoty Kościoła w Koryncie ważne wskazanie co do sposobu życia. Ono nic nie straciło ze swej aktualności po wiekach i także dla nas pozostaje aktualne. Mówi św. Paweł: Niech ludzie uważają nas za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny.

Szafarz jest nie tym, kto posiada. On jest tym, który tylko dysponuje nie swoją własnością. Pomyślmy o sobie i tym wszystkim co mamy, choćby po ludzku było tego naprawdę niewiele. Wszystko co wydaje się być naszym – i to materialne, i wszystkie zdolności, talenty otrzymaliśmy i wypielęgnowaliśmy dzięki Łasce Bożej. Wszystko z hojnej reki Boga mamy.     Tymczasem czytając słowa Ewangelii można wywnioskować, że nie trzeba się o nic troszczyć. To może generować zupełnie niewłaściwe postawy: nieróbstwo, bezczynność, nieodpowiedzialność i brak zaradności. Tymczasem wszyscy wiemy, że to są grzechy i to dość zasadnicze. To nie jest w żadnym razie postawa do której moglibyśmy się poczuć upoważnieni czytając dzisiejsze słowo Boże.

Chrystus znał wartość pieniądza, a i dla nas dziś pieniądz i jego zdobywanie jest nie tylko koniecznością, ale i powinnością. Po to pracujemy by za wykonywaną pracę otrzymywać godne wynagrodzenie, by zabezpieczyć byt swój i swojej rodziny. Po to się chyba wszyscy staramy by móc wykorzystać zdolności, jakimi nas Pan Bóg obdarzył, po to szkolimy się, profesjonalizujemy, podnosimy kwalifikacje by to ziemskie życie przeżyć w możliwym spokoju.

Raz po raz słyszymy, zwłaszcza w ostatnich latach pojęcie „socjal” czyli coś, co się po prostu należy, niezależnie od tego czym się zajmujemy; czy pracujemy, czy nie. To słowo jest w ostatnim czasie często powtarzane w kontekście przybywających do Europy muzułmańskich imigrantów zarobkowych. Socjal w rozumieniu stawianego i realizowanego roszczenia na zdrowy rozsądek z miłosierdziem nie ma to nic wspólnego, choć niektóre nowocześnie wyzwolone środowiska próbują to wmawiać nawet podpierając swoje teorie tekstami Pisma Świetego.

Miłosierdziem jest nauczyć ludzi pracy, umożliwić ją i pozwolić zdobywać nowe kwalifikacje, pokazać perspektywy działań, a nie uzależnić od siebie na zasadzie czystego rozdawnictwa. Tak jak w rodzinie inwestuje się w dzieci, kształci, wychowuje, by móc się cieszyć ich późniejszymi sukcesami; by nauczyć odpowiedzialnej pracy, mobilizacji, zdolności do ofiary i poświęcenia, by pokazać, że żeby coś mieć trzeba na to uczciwie zapracować. Można też całe życie dając, wychować społeczne kaleki, które w wieku 30-40 lat nie potrafią żadnej pracy podjąć albo się im zupełnie nie chce, bo i po co mieliby to robić. Czy to jest odpowiedzialne?

Pieniądz jest dobry i trzeba go szanować, ale Dziecko Boże nie może zapomnieć, że jest on zawsze tylko środkiem, nigdy nie może się dla katolika stać celem życia. Mamy cel zupełnie inny, a jest nim nasze zbawienie i świętość, do której jesteśmy zaproszeni.

Pieniądz ma to do siebie, że potrafi upośledzić widzenie tego celu. On ma niesamowitą siłę sprawiania, że człowiek nie potrafi popatrzeć przed siebie i dostrzec, że czeka go wcześniej, czy poźniej sąd Boży i że życie ludzkie jest wieczne.

Pieniądz ma to do siebie, że błyszcząc przed oczyma skupia wzrok i wypacza myślenie. Ilu to już ludzi zgubił rozbudzając chorą zazdrość, chciwość, nieopanowanie i egoizm w najczystszej postaci. Ilu ludzi popchnął do kradzieży, kłamstwa, oszustwa, ilu pociągnął do grzechu wołającego o pomstę jakim jest zatrzymywanie zapłaty za wykonaną pracę. Być może wielu juz w swoim życiu spotkało się też z takimi ludźmi, którzy zwyczajnie nie chcą podzielić się tym co mają, choć są świadkami autentycznej ludzkiej biedy i tragedii albo też nie są w stanie zrobić czegoś, czym mogłoby przysłużyć się ludziom, którzy mają niewiele albo i nic. A ile młodych małżeństw unika posiadania potomstwa i stosuje do tego rozmaite metody, głupio się tłumacząc, że musza się najpierw dorobić i zabezpieczyć na przyszłość.

Gdzieś wyczytałem, że 260 najbogatszych ludzi świata ma na swoich kontach tyle, ile roczny dochód 3 miliardów najuboższych. Co oni z z tymi pieniędzmi zrobią? Trzeba nieustannie mieć świadomość, że wszyscy wcześniej czy później umrzemy.

Kiedy noworodek przychodzi na świat, ma zaciśnięte piąstki, Dlaczego? Bo niemowlę nie ma o niczym pojęcia i chce wszystko chwytać jakby mówiąc: „Cały świat należy do mnie”. A stary człowiek, gdy umiera, ma otwarte dłonie. Czemu? Bo on już wie, że niczego nie może ze sobą zabrać.

Wykorzystujmy więc to co mamy, starajmy się tym uczynić mądrze jak najwięcej dobra. Jak możemy pomagajmy tym, którzy tego potrzebują i to bez wyrachowania, a może nawet samemu wychodząc z inicjatywą.

Myślmy jednak zawsze o przyszłości, która każdego z nas czeka. Ile to razy zastanawiamy się co to będzie za rok, za dwa, jakby to faktycznie do końca od nas zależało. Starajmy się rzeczywiście w ufności Panu Bogu mądrze i odpowiedzialnie dysponować tym co mamy dziś, nawet gdyby było tego po ludzku bardzo niewiele, pamiętając, że nie wiemy kiedy Pan Bóg nas przed swój Majestat zawezwie.

Nie dajmy się skrępować sile pieniądza. On zawsze jest w rękach człowieka tylko środkiem do wykorzystania. O wiele ważniejsze jest to, czy posiadając cokolwiek potrafimy zachować rzeczywistą wewnętrzną wolność i mieć oczy otwarte na potrzeby drugiego człowieka. Nie pozwólmy sobie na to, by nam pieniądze oczy zasłoniły.

Gdy tak się stanie, okaże się, że zamiast Bogu służyć i do Królestwa Bożego dorastać całe życie bawiliśmy się jak dzieci zabawkami, które i tak pod koniec życia nam zabiorą. Pan Bóg swojemu dziecku krzywdy nie da zrobić. I temu, kto w pierwszej kolejności liczy się z Nim i Jego Prawem w ostatecznym rozrachunku niczego nie zabraknie. Nikt nie może dwom panom służyć… Nie możecie służyć Bogu i Mamonie… od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Więc Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.

ks. Marek Różycki

405 Views
Michał Walkowski

Student miłujący mądrość na Uniwersytecie Gdańskim. Lubujący się w dociekaniach filozoficznych, refleksji nad kulturą oraz zgłębianiem nauki Chrystusa i Kościoła, którą stara się wprowadzać w życie. Absolwent I LO w Gdańsku. Wszechpolak i nacjonalista chrześcijański. Radykalny przeciwnik ubierania świata w zera i jedynki oraz zbyt pochopnego przypinania etykiet.

Wspieraj Media Narodowe

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree