Na poważnie. Ksiądz po kolędzie? Zobacz jak przygotować mieszkanie i ile włożyć do koperty...

„Ksiądz po kolędzie? Zobacz jak przygotować mieszkanie i ile włożyć do koperty.” To tytuł nagłówka artykułu zamieszczonego na jednym z portali internetowych.

W czasie Bożego Narodzenia powiela się go w różnych kompilacjach dziesiątki razy. Aż słabo się człowiekowi robi, kiedy znów czyta o tym jak pani Janina otworzyła drzwi księdzu ucieszonemu koniaczkiem albo pigwówką, której dali posmakować sąsiedzi albo o zgorszonym Krzysztofie, którego ksiądz wypytywał o osobiste sprawy upominając, za to, że nie chodzi do kościoła. W dziesiątkach podobnych artykułów czytamy również o tym, że trzeba wytrzepać dywan, uzupełnić zeszyt z religii i przygotować kopertę z pieniędzmi, których ilość powinna być dostosowana do kwot podanych sondażach, najlepiej tych uwzględnionych w treści artykułów.

Chciałbym podzielić się z czytelnikami swoimi refleksjami, które co tu dużo mówić, odbiegają zdecydowanie od tych przedstawianych we wspomnianych artykułach. Może przysłużą się trochę przeżyciu corocznej wizyty duszpasterskiej.

Kolęda tradycyjnie odbywa się po Świętach Bożego Narodzenia. Są jednak parafie gdzie rozpoczyna się już w Adwencie. Trwa zasadniczo tak długo, aż zostaną odwiedzone domy i mieszkania tych, którzy sobie tego życzą. Tradycyjnie układa się plan odwiedzin w taki sposób, by zakończyć je przed świętem Ofiarowania Pańskiego.

Odwiedziny duszpasterskie mają kilka ważnych wymiarów, o których warto wiedzieć.

Pierwszym z nich jest wspólna modlitwa w miejscu gdzie się na co dzień dzieje się to wszystko, czym żyje katolicka rodzina. Razem z kapłanem, który odwiedza dom prosimy w modlitwie o błogosławieństwo dla rodziny, dla domu. Modlimy się o to, by działy się w nim zawsze sprawy, które będą zgodne z Bożą wolą. Sami wiemy doskonale, że czasem modlitwa jest jedynym środkiem jaki pozostaje, by komuś przybliżyć nieba. Błogosławiąc dom powierzamy Opatrzności to wszystko co się w nim będzie działo. Kiedy przychodzi do domu kapłan, można śmiało poprosić byśmy się pomodlili razem w konkretnej intencji. Można zaproponować modlitwę o zgodę w rodzinie, cierpliwość do wychowania dorastających dzieci i mądrość dla nich, można prosić o nawrócenie tych członków rodziny, którzy nie żyją blisko Boga, albo o pomyślność w inicjatywach które chce się podjąć. Takich sugestii nie ma się co tego wstydzić, wręcz przeciwnie – przychodzimy się modlić o to, czego najbardziej potrzeba rodzinie, więc warto taką intencję podać.

Pan Jezus sam powiedział Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 19-20). Warto więc nie zmarnować okazji by modlić się o to czego faktycznie nam potrzeba. Tej modlitwy nie wolno traktować jako magii, czy zaklęcia. To ma być chwila, w której z ufnością powierzamy swoją rodzinę i dom Panu Bogu.

Po modlitwie tradycyjnie kropi się mieszkanie wodą święconą oraz podaje do ucałowania krzyż jako symbol wiary. Woda nawiązuje do źródeł wiary, która zawsze jest Bożą Łaską. Chrystus nazywał siebie wodą żywą. Mówił: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza.” (J7, 37-38). Pokropienie ma nam również przypomnieć o chrzcie i naszej godności Dzieci Bożych i o tym, co z niej wynika. Jeżeli nie mamy w domu święconej wody nalejmy do miseczki zwykłej wody i uprzedźmy o tym kapłana. Można poprosić by poświęcił w domu także miejsce gdzie pracujemy czy się uczymy. Pamiętajmy by znaki pokropienia i ucałowania krzyża przyjmować zawsze z wielkim szacunkiem.

Ucałowanie krzyża jest nie tylko wyrazem czci i miłości do Jezusa Chrystusa, jest nie tylko formą wyznania wiary, ale jest również duchową zgodą na przyjęcie tego, co z Bożej woli w naszym życiu będzie się działo. Pamiętajmy, ze nawet najtrudniejsze życiowe doświadczenia mają swój sens w Bożym porządku. Zadbajmy, by krzyż który stawiamy na stole miał pasyjkę – wizerunek Chrystusa. Można, gdy kapłan podaje krzyż, wziąć go w dłonie i z wiarą ucałować. Nie udawajmy tego gestu, ale starajmy się go głęboko przeżywać. W niektórych domach, co jest pięknym gestem, modli się i całuje krzyż klęcząc. To jest wyjątkowa postawa i wyraz uniżenia wobec Wszechmogącego Boga.

Tradycyjnie ustawia się obok krzyża dwie eleganckie świece, które mają być symbolem żywej wiary, a płomień ma przypominać światło Chrystusa, który mówił: „Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.” (J 12, 46). Przygotowanie odpowiedniego miejsca gdzie wspólnie się zgromadzimy jest wyrazem naszej odpowiedzialności i wagi jaką przykładamy do wspólnej modlitwy i udzielanego błogosławieństwa.

Drugim aspektem jest stworzenie okazji do tego, by choć raz w roku móc spotkać się z księdzem osobiście. Wielu nie ma odwagi by podejść i poprosić o spotkanie czy chwilę rozmowy dotyczącej spraw duchowych. Kolęda temu sprzyja. Pamiętajmy, że ksiądz ma przede wszystkim znać się na tym co dotyczy spraw związanych z rozwojem duchowym i tego niech dotyczy nasza rozmowa. Można rozmawiać o pogodzie i polityce, ale po co, skoro dla wierzącego są sprawy zdecydowanie ważniejsze. Kiedyś kolęda służyła również temu, by ksiądz mógł przepytać dzieci z katechizmu i zorientować się czy rodzice wystarczająco dbają o religijny rozwój dzieci, czy troszczą się by te żyły pobożnie. Nie są więc wcale nie na miejscu pytania o to, czy uczęszczamy do sakramentów, czy żyjemy przy Panu Bogu. Nie można ich odbierać jako wścibskość, a raczej jako uzasadnioną troskę o dusze. Każdy proboszcz, a również wikariusze, którzy pomagają w podejmowaniu tej odpowiedzialności, są zobowiązani do tego nie tylko potrzebą serca i misją jaka wiąże się z byciem prawdziwym duszpasterzem, ale również prawem kanonicznym. W Kodeksie Prawa Kanonicznego czytamy: Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygując. (Kan. 529 §1).

Jeżeli ktoś ma pretensje o to, że żyjąc w związku niesakramentalnym, czy zaniedbując troskę o katechizację dzieci lub bagatelizowanie odpowiedzialności za starszych rodziców nie prosząc o przyniesienie Najświętszego Sakramentu przynajmniej raz w miesiącu zostaje upomniany, to raczej nie powinien się gorszyć i zamykać drzwi, ale pokornie przyjąć i wziąć sobie do serca przypomnienie o obowiązkach wynikających z wiary. Traktujmy tą rozmowę jako autentycznie duszpasterską. To jest jej właściwy cel.

Wizyta jest również okazją do tego, by kapłan mógł się zorientować czym żyją ci, za których jest przed Bogiem odpowiedzialny. Tradycyjnie wtedy weryfikuje się również parafialne kartoteki. Warto więc w rozmowie wspomnieć o tym co się zmieniło w rodzinie. Poprosić o dopisanie nowych dzieci czy współmałżonka, poinformować o tym, kto się wyprowadził. To w naszym interesie powinno być, by to, co w kościelnych kancelariach nas dotyczy było aktualne. Jesteśmy członkami parafii, tworzymy ją, więc proboszcz powinien wiedzieć o naszym istnieniu. Przy takich okazjach często pada również pytanie czy nie trzeba w czymś pomóc. Parafia ma różne możliwości i kontakty. Dlaczego z nich nie korzystać?

Ostatnim tradycyjnym wymiarem są ofiary składane przy okazji kolędy. Kolęda nie jest po to, by zbierać pieniądze, dlatego nigdy, przenigdy nie są one obowiązkowe. Można, jeżeli sytuacja materialna pozwala złożyć ofiarę na potrzeby parafii. Część z przekazywanych ofiar zostaje przekazana również na potrzeby całej diecezji, a część pozostaje w dyspozycji księdza. Często podaje się cel na który ofiary zbierane przy okazji kolędy zostaną przeznaczone.

Jeżeli możemy, wspierajmy na miarę swoich możliwości to co służy parafii. To jest przecież nasza wspólnota. Można również, jeżeli ma się możliwości, zaproponować pomoc w innym wymiarze. Przykładem może być wyrażona chęć zaangażowania się w pomoc w odśnieżaniu, sprzątaniu, prowadzeniu strony internetowej. Spotkałem się, że właściciel samochodu dostawczego pozostawił numer telefonu zapewniając o dyspozycyjności, gdyby zaszła potrzeba. Takich możliwości jest bardzo wiele. Każdy, kto traktuje wspólnotę parafialną jako swoją, powinien wznosić do niej to co może, by była ona autentycznie środowiskiem zżytym i odpowiedzialnym. Takie zaangażowanie jest obowiązkiem katolika. Pamiętajmy, że piąte przykazanie kościelne: „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła” ma niezwykle szeroki zakres w którym może być zrealizowane. Można rozeznać w czym troska ta mogłaby się wyrazić z mojej strony. Każdy na pewno znajdzie jakieś możliwości.

Odwiedziny duszpasterskie odbywają się tylko raz w roku. Wiadomo, ze czasem mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy nie możemy być obecni, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by podejść do księdza i poprosić o wizytę w innym terminie. Wizyta duszpasterska jest przede wszystkim dla dobra każdego z członków parafii i każdej rodziny identyfikującej się z parafią.

Czasem można się spotkać z dziwnymi sytuacjami, gdy któryś z członków rodziny dosłownie chowa się po piwnicach czy łazienkach albo wychodzi z domu na czas wizyty kolędowej. Głupie jest takie zachowanie. Gdy ktoś ma pretensje, żale to lepiej, by o nich wspomniał w kulturalnej rozmowie, a nie uciekał jak wystraszone dziecko. Zawsze może poprosić o wyjaśnienie drażliwych kwestii lub rozmowę na osobności. Do tego trzeba jednak trochę odwagi i niczego więcej. Nie każdy ją ma, ale lęki trzeba przełamywać, tym bardziej gdy są one irracjonalne.

Spróbujmy dobrze przeżyć wizytę duszpasterską w naszych domach. Módlmy się o jej owocny przebieg i skupiajmy się na tym co w niej istotne zamiast na tym, co stanowi tylko jej tło.

Niech domy tych, którzy żyją wiarą będą autentycznie Bożymi domami, a mieszkańcy niech służą Bogu całym sercem!
Szczęść Boże i Czołem Wielkiej Polsce!

 

ks. Marek Różycki

Wspieraj Media Narodowe

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree