Bartłomiej Sagan: Sytuacja w systemie zdrowia | Narodowcy.net

Bartłomiej Sagan: Sytuacja w systemie zdrowia

Od ponad roku przez media przewija się temat tzw. „strajku rezydentów”. Niewiele jest jednak rzetelnych informacji na temat postulatów i realiów panujących na rynku medycznym. Mnogość przekłamań, subiektywnych wypowiedzi oraz błędów w rozumieniu podstaw działania sytemu sprawia, że wyrobienie sobie rozsądnego zdania w tym temacie staje się bardzo trudne.

Obecny stan polskiego systemu zdrowia

Faktem jest, że w tej chwili panuje w polskiej ochronie zdrowia kryzys kadrowy. Obiektywne dane wskazujące na ten stan rzeczy to między innymi najniższy w Europie procent PKB przeznaczany na system zdrowia, wynoszący do niedawna 4,7%[1], gdy w innych krajach wynosi od 6% do 11%. W Polsce również średnia ilość lekarzy przypadająca na tysiąc pacjentów jest najniższą w Europie i wynosi 2,3[2]. Dla porównania w Grecji 6,3 w Austrii 5,1 a w Niemczech 4,1 lekarza przypada na 1000 mieszkańców. Stan taki skutkuje ciągłym wydłużaniem kolejek, które są jednymi z najdłuższych na świecie. Średni czas oczekiwania na operację stawu kolanowego wynosi 541 dni. W ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności pacjenci zapisywani są na planowe operacje stawu biodrowego na rok 2030. Sytuacje, gdy pacjenci „po osiemdziesiątce”, dostają termin operacji za 10 lat, są przykre i zarazem groteskowe. Takie sceny pasują bardziej do komedii z czasów PRL, niż do obrazu rozwijającego się kraju, pretendującego do miana lidera środkowej Europy.
System ten utrzymuje się obecnie jedynie dzięki nienormalnej ilości godzin pracy lekarzy. Przez braki kadrowe niektórzy muszą zapełniać dyżury, pracując czasem kilka dób pod rząd. Stawka za tak odpowiedzialną i specjalistyczną pracę również nie jest wysoka. Podstawa za etat w zależności od specjalizacji wynosi 2200-2570zł netto[3]. Dodatkowo w trakcie specjalizacji lekarz odbywa staże cząstkowe poza swoim macierzystym oddziałem, które np. na chirurgii ogólnej trwają łącznie prawie 2 lata. W tym czasie lekarz zazwyczaj nie dyżuruje i otrzymuje jedynie podstawową pensję,natomiast ponosi wydatki związane ze szkoleniem, np. wyjazdy do stolicy na obowiązkowe szkolenia, które rezydenci interny muszą opłacać z własnej kieszeni. Z tego względu wielu młodych lekarzy pracuje dodatkowo nocami w NPL (nocna pomoc lekarska), gdzie w rzeczywistości wypełniają lukę powstałą przez niedobór lekarzy rodzinnych, których jest za mało i pacjenci musieliby zbyt długo czekać na wizytę u swojego lekarza. Ciężko przejść obojętnie wobec panującej wśród medyków opinii, iż taki poziom płac jest utrzymywany specjalnie, by młodzi lekarza musieli dorabiać i przez to podtrzymywali system przy życiu.
Większość rezydentów[4] pracuje ponad 250 godzin miesięcznie, wielu lekarzy pracuje ponad 400 godzin miesięcznie, a zdarzają się i tacy, którzy pracują ponad 500 godzin. Wszystko wskazuje na to, że niedługo łatanie dziury w systemie w taki sposób przestanie działać. Prognozy na najbliższe lata są złe. Wysoki średni wiek lekarzy i pielęgniarek i ich nieuniknione odchodzenie na emerytury sprawi, iż w ciągu kilku lat ten system może całkowicie się zawalić[5]. Szczególnie jest to groźne w obliczu społeczeństwa starzejącego się, które ze swej natury zwiększa wymagania finansowe służby zdrowia.

Zawód prestiżowy

Wiele osób nadal jest przeświadczonych o bardzo wysokich zarobkach lekarzy. Często jako argument przeciw podniesieniu podstawowej płacy podaje się szeroką możliwość dorabiania ponad etat. Jednak czy nie jest tak, że prawie każdy ma możliwość „dorabiania”? I czy byśmy chcieli, by nami lub naszymi bliskimi zajmował się lekarz, który jest po drugim czy trzecim dyżurze pod rząd? Według danych GUS z roku 2016 roku lekarz zarabiał średnio 25 zł za godzinę pracy. Jeśli uważamy to za adekwatne wynagrodzenie dla wykształconej osoby, każdą decyzją ponoszącej odpowiedzialność za życie i zdrowie człowieka, to przypomnijmy sobie, ile ostatnio zapłaciliśmy hydraulikowi, mechanikowi czy elektrykowi? Jakoś wysokie ceny tych usług nikogo nie dziwią. Przyczyn takiego spojrzenia na sprawę może być wiele, w pewnym stopniu na pewno jest to skutek mentalności wykształconej w latach socjalizmu. Z tego okresu wynika silne przeświadczenie w narodzie, że tylko praca fizyczna godna jest szacunku. Warto tu zaznaczyć, że część specjalizacji lekarskich wiąże się z ciężką pracą fizyczną i ogromnym stresem. Wystarczającym dowodem na stopień, w jakim obciążająca jest praca lekarza, może być o 15 lat krótszy średni czas życia chirurga względem średniej społeczeństwa. Czy fakt występowania większej ilości nowotworów wśród personelu szpitalnego –­ w amerykańskim badaniu u kobiet pracujących jako specjalista ortopeda stwierdzono ryzyko nowotworu piersi wyższe o 85% od średniej dla danej populacji[6].

„Zakazać lekarzom emigracji”

Niektórzy widzą w tym haśle doskonały sposób na naprawę systemu zdrowia. Oczywiście dużym problemem jest spory odsetek lekarzy wyjeżdżających po studiach za granicę. Nie ma niestety dokładnych rządowych danych, ilu lekarzy emigrowało w celach zarobkowych. Natomiast według ustaleń Naczelnej Izby Lekarskiej, od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej było to około 13 tys[7] osób. Problem ten odzwierciedla jednak tendencje panujące w całym społeczeństwie. Nie można pracowników zatrzymać siłą i zmusić do pracy ponad siły w ciężkich warunkach i to za pieniądze kilkakrotnie mniejsze niż np. u naszych zachodnich sąsiadów. Argument, iż absolwenci kierunków medycznych powinni odpracować swoją edukację w kraju należy uznać w obecnych warunkach za sofizmat. Nie ma logicznych przesłanek, dla których osoby kończące studia medyczne miałyby być traktowane inaczej niż absolwenci innych kierunków publicznych. Choć oczywiście sprawiedliwe jest, by swoją pracę przeznaczyć na pomoc ludziom w kraju, który to wykształcenie umożliwił zdobyć, niezależnie ile dodatkowo osobę uczącą się ta edukację kosztowała. Z kolei argumenty ze strony medycznej, mówiące o tym, że zdobyte wykształcenie jest wynikiem jedynie własnych wysiłków, należy uznać za efekt myślenia personalistycznego, niedostrzegającego rozległości elementów, które musiały zostać spełnione, by osoba kończąca edukacją wyższą w Polsce, mogła znaleźć się w takiej sytuacji. Zrozumiane w całej doniosłości szereg uwarunkowań społecznych, zawierających między innymi niezliczoną ilość poświęceń poprzednich pokoleń, a także dostrzeżenie powszechnego ubóstwa, sprawić powinno, że chociażby z miłości własnej człowiek będzie chciał zwrócić dług zaczerpnięty od narodu, nie tylko od żyjących obecnie, ale od poprzednich i kolejnych pokoleń. Roman Dmowski tłumaczył zasadność takiej motywacji miłością własną, która nie pozwala nam żebrać na ulicy i brać pieniędzy od ludzi, którzy zarobili je godną pracą – tak samo ta miłość powinna człowieka powstrzymać od czerpania z narodu dóbr, nie dając mu nic w zamian.
Należy też pamiętać o nierzadkich sytuacjach, gdy lekarz wyjeżdża za granicę, a po nabyciu doświadczenia, wraca do kraju sprowadzając nowe techniki i metody.

Strajk rezydentów

Rezydenci zrzeszeni wokół Porozumienia Zawodów Medycznych w swoich postulatach przede wszystkim zwracają uwagę na naprawę całego systemu zdrowia. Postulują podniesienie PKB, do co najmniej 6,8%, by umożliwić poprawę opieki nad pacjentami. Mówią o konieczności pracowania na jeden etat, by lepiej dbać o zdrowie chorych, ale i o pracownika. Jak można wnioskować z ich oficjalnych wypowiedzi, celem protestów nie jest więc tylko podniesienie zarobków, ale wyrażenie troski o dobro chorych. Zresztą liderzy rezydentów często zwracają uwagę, że zarobki nie są najważniejsze w tym strajku. Takie postawienie sprawy jest zgodne z obowiązkiem nałożonym na lekarzy przez Kodeks Etyki Lekarskiej. W Art.11 tego Kodeksu czytamy bowiem: „Lekarz winien zabiegać o wykonywanie swojego zawodu w warunkach, które zapewniają odpowiednią jakość opieki nad pacjentem”.

Społeczeństwo tymczasem źle ocenia lekarzy i nie czuje potrzeby wspierania „doktorskich” protestów. Wiele osób widzi w nich jedynie pazerność ludzi „opłacanych przez koncerny farmaceutyczne”. Zwykle te same osoby za całą niewydolność systemu oskarżają właśnie lekarzy, którzy mają najmniejszy wpływ na możliwość jego zmiany. Nie pomaga również negatywny obraz tego zawodu, jakim jest karmione społeczeństwo w mediach. Jednym z ostatnich takich działań było, gdy by zdeprecjonować obecne postulaty strajkujących, mieliśmy do czynienia w mediach z nagonką na rezydentów. Doszło do tego, że pokazywane były zdjęcia z ich wakacji, jako dowód na pławienie się w luksusach[8]. Podkreślane są też koszty wykształcenia lekarza, przy czym często podawane są zmyślone liczby, na przykład Jarosław Gowin podawał kwotę ponad pół miliona złotych, gdy według danych uczelni medycznych wynosi około 200-300 tys. złotych.

Problem, który dotyczy nas wszystkich

Dlaczego finansowanie służby zdrowia jest problemem dotyczącym wszystkich Polaków? Dlaczego narodowcy powinni temat rozumieć i uważać za istotny? Jako podsumowanie wymieńmy kilka powodów.

Bez poprawy finansowania nie poprawi się sytuacja z kolejkami i dostępnością do procedur. Nie zatrzymamy też emigracji lekarzy. Będzie coraz mniej personelu medycznego, którego już w tej chwili brakuje, a prognozy na najbliższe lata są fatalne. Lekarze pracujący ponad siły, częściej popełniają błędy, które w tym zawodzie mają odległe i czasem tragiczne konsekwencje, mogące dotknąć każdego. Generuje to większy problem niż tylko nasza irytacja na system, kolejki i odsyłanie do kolejnych okienek. Niedostateczne środki do zapotrzebowania prowadzą do bezpośredniego zagrożenia życia. A my zapatrzeni w swoje „należy mi się” często nie dostrzegamy cichych dramatów wokół siebie, do których taki niewydolny system doprowadza. Powstają bowiem sytuacje, w których zagrożona jest ludzka godność i to tych osób najbardziej bezbronnych, jakimi niewątpliwie są ci, którzy wymagają pomocy lekarskiej.

Przez lata przyzwyczailiśmy się do wielu absurdów spotykanych w kontakcie z opieką zdrowotną, wielu zaniedbań i ogromnych kolejek. Jednak mentalność zakorzeniona przez lata socjalizmu sprawia, że Polacy wolą zadowolić się anegdotami i długimi, nic niewnoszącymi narzekaniami na realia panujące w szpitalach i przychodniach, niż podjęciem działań mających coś zmienić w tym temacie. Jednak jak widzimy, sytuacja staje się bardzo poważna i należy jej poświęcić sporo uwagi i pracy w poszukiwaniu rozwiązań. W świetle powyższych faktów dostrzegamy, że system utrzymuje się głównie dzięki poświęceniu i wyzyskowi wielu osób zatrudnionych w zawodach medycznych. Oczywiście, zawód lekarza wymaga poświęcenia i pełnego zaangażowania i każdy, kto wybiera taką drogę zawodową, powinien być tego świadomy. Jednak pamiętajmy, że poświęcenia możemy wymagać tylko od siebie, nie od innych – ponieważ wówczas poświęcenie traci swoją istotę, jaką jest wolna wola. A poświęcenie dokonane w taki sposób przestaje nim być i staje się wyzyskiem lub niewolnictwem.

Niewątpliwie, by budować silny naród potrzebny jest duch solidaryzmu.  By mógł on wzrastać na solidnych fundamentach potrzebne jest wzajemny szacunek między ludźmi różnych i czasem odległych stanów. Zrozumienie trudności, sytuacji i charakteru wyzwań stojących przed obcymi nam zawodami jest jednym z najistotniejszych czynników, by te więzi tworzyć, ten artykuł ma na celu pomóc w dostrzeganiu łączących nas wszystkich zależności.

[1] Niedawno weszła w życie ustawa, mająca na przestrzeni kilku najbliższych lat doprowadzić do przekazania na ten cel ponad 6,5% PKB.

[2] Dane Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) na rok 2017.

[3] http://www.rezydenci.org.pl/kim-jest-rezydent/

[4] Lekarz rezydent to osoba z pełnym prawem wykonywania zawodu, która ukończyła staż podyplomowy, otrzymała pełne prawo wykonywania zawodu i odbywa specjalizację z wybranej dziedziny w trybie rezydentury. Specjalizacja trwa 3-6 lat, otrzymując prawo wykonywania zawodu lekarz ma ponad 26lat.

[5] Obecnie średni wiek pielęgniarek wynosi 51lat. Według szacunków w 2030 w Polsce będzie przypadało 3,4 pielęgniarki na tysiąc mieszkańców.

[6] Chou LB, Chandran S, Harris AH, Tung J, Butler LM. Increased breast cancer prevalence among female orthopedic surgeons. J Womens Health (Larchmt). 2012;21(6):683-9.

[7] Liczba ustalona na podstawie ilości „zaświadczeń o etycznej postawie lekarza” potrzebnych do podjęcia pracy w innym kraju UE

[8] Głośny artykuł na stronie TVP „Kontrowersje wokół rezydentów. Narzekają na zarobki, jedzą kanapki z kawiorem”, autor artykułu został ostatecznie zawieszony i pozwany przez jedną z lekarek.

Komentarze