> Szpital chce odłączyć od respiratora młodego piłkarza Znicza Pruszków

Szpital chce odłączyć od respiratora młodego piłkarza Znicza Pruszków

Mateusz Jacak, który niedawno dołączył do Znicza Pruszków w stanie krytycznym przebywa na OIOM-ie. Jak informuje matka chłopca – Mateusz zostanie odłączony od aparatury podtrzymującej życie.

Do zdarzenia doszło we wtorek nad ranem. Młody piłkarz przed godziną szóstą opuścił dom i udał się na pociąg z Otwocka do Pruszkowa. Chwilę później z domu wyszła jego mama, która znalazła syna leżącego przed ich mieszkaniem. Natychmiast wezwała karetkę i Mateusza zabrano na oddział otwockiego szpitala przy ulicy Batorego. W szpitalu usłyszała, że jest on na dopalaczach, z czym nie mogła się zgodzić.

Piłkarz w środowisku znany był bowiem z nienagannej kultury, pracowitości i sumienności, co zupełnie nie pasowało do podejrzeń lekarzy. Jego trener z OKS-u Otwock Tomasz Karaś pytany o niego powiedział: – On kocha sport. Trzy treningi mu nie wystarczały, więc zapisał się jeszcze na sekcję lekkoatletyczną. On miał siły na dwa mecze. Zdarzało się, że po meczu wsiadał w samochód i jechał jeszcze na zawody lekkoatletyczne – mówi Karaś.

Zawodnika komplementował również Marcin Dziedzic, kierownik otwockiej drużyny juniorów z rocznika 2004 – To pracowity i ambitny chłopak. Na początku nie wyróżniał się zbytnio, ale pracował i z czasem zaczął robić duże postępy. Zawsze przychodził wcześniej na trening i zbiórkę meczową, często z piłką, i wchodził pokopać na “Orlika”. Także między treningami wpadał z kumplami, żeby pograć.

Rodzice młodego piłkarza uważają, że ich syn został zlekceważony w szpitalu. Przekonują, że w otwockim szpitalu chłopca kompletnie zlekceważono. Do zdenerwowanych rodziców – jak relacjonują – przychodziła jedynie pielęgniarka, która informowała ich, że kolejne szpitale nie chcą przyjąć chłopca. Ani Centrum Zdrowia Dziecka ani Niekłańska. W końcu po chłopca przyjechała karetka z Centrum Zdrowia Dziecka. Na miejsce dotarła ponad 7 godzin od zdarzenia.

Stan chłopca wciąż jest krytyczny. Utrzymywany jest w stanie śpiączki farmakologicznej. Rodzice nie mogą doprosić się dokumentacji medycznej.

Również w Centrum Zdrowia Dziecka doszło do zaniedbań. Według kilku lekarzy, od których otrzymaliśmy nieoficjalne informacje, CZD bardzo zaniedbało leczenie, nie robiąc szybko trepanacji czaszki czy nie wstawiając zastawki. W sobotę, kiedy w końcu ktoś uruchomił swoje znajomości, pierwszy raz od pobytu Mateusza, przyszła do nas neurochirurg i kiedy zasugerowaliśmy jej trepanację, to zaczęli szybko myśleć i chcieli ją wykonać, ale ostatecznie stwierdzili że jest za późno – informuje.

Rodzice nieoficjalnie dowiedzieli się, że syn zostanie odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Na swoim profilu na Facebooku pani Agnieszka napisała, że szpital rozpoczął już kroki zmierzające do tego działania. Wraz z mężem mają tylko dwa tygodnie, by znaleźć klinikę, z którą skonsultują przypadek syna.

Źródło: sportowefakty.wp.pl/polski-sport.pl

Komentarze