Tomasz Cynkier: Być Rycerzem Idei Narodowej

Chrześcijański nacjonalizm w wydaniu polskim jest bodaj najszlachetniejszą odmianą europejskich idei narodowych. Polski nacjonalizm to poświęcenie, oddanie, szlachetność i czyn. Bycie nacjonalistą w XXI wieku to odwaga, heroizm i duma.

Odwaga i heroizm

Publiczne przyznanie się do wiary w Boga skutkuje stygmatyzacją przez „młodych, wykształconych i postępowych”. Ktoś kto zdobędzie się na odwagę i powie: „Tak, wierzę w Boga, jestem katolikiem” jest traktowany z politowaniem i uważany za staroświeckiego, zacofanego. Tak mniej więcej dzieje się w Polsce, ponieważ na zachodzie wygląda to znacznie gorzej. Jest to de facto prześladowanie, w takiej Francji czy Szwecji to godzi w laickość państwa i uraża innych (muzułmanów i szeroko pojęte lewactwo- przyp. T.C.). Także jest to odwaga, a z heroizmem mamy do czynienia wtedy, gdy do religii dodamy nacjonalizm tzn. publicznie przyznamy się do wiary w Boga i bycia nacjonalistą. Oczywiście stygmatyzacja, szufladkowanie i rzucanie obelg jest jeszcze większe. Zwroty „Ty faszysto, nazisto, etc.” to norma i nie należy się tym przejmować. W sukurs przychodzi nam dzieło Tomasza A Kempisa „O naśladowaniu Chrystusa”, gdzie czytamy: „Ten, kto ani o pochwały nie dba, ani o nagany, cieszy się wielkim pokojem serca”. Nacjonalista dziś, tak samo jak dawniej, nie dba o pochwały i nie załamuje się krytyką, tylko pracuje na rzecz wielkości Polski i narodu polskiego. Nie bez powodu przywołałem wiarę w Boga na początku. Polski narodowiec w swoim życiu kieruje się przede wszystkim nauką Kościoła Katolickiego i przekłada ją na grunt działalności narodowej. Dla każdego narodowca oraz każdego kto sympatyzuje, bądź zajmuje się ideą ruchem narodowym jest to oczywiste. Jednak powtarzam to, ponieważ znaczna część hierarchów Konferencji Episkopatu Polski tego nie wie lub nie chce wiedzieć. Dlatego przy każdej zdarzającej się okazji należy przytaczać słowa Stefana Kard. Wyszyńskiego na temat nacjonalizmu: „Działajcie w duchu zdrowego nacjonalizmu! Nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania Narodu i służby jemu.” Odwaga i heroizm od początku powstania idei narodowej towarzyszom polskim nacjonalistom. Działali oni na rzecz Wielkiej Polski w czasach międzywojnia, a gdy nadeszła godzina próby stanęli w obronie ojczyzny, działali w ruchu oporu, walczyli z dwoma okupantami. Dla nich wojna nie skończyła się po klęsce Niemiec, lecz trwała dalej. To polscy nacjonaliści byli Żołnierzami Niezłomnymi, nazywanymi też Wyklętymi.

Dlaczego rycerze a nie żołnierze?

Owszem można dzisiejszych narodowców nazwać „żołnierzami idei” lub inaczej, ale „rycerz idei” nawiązuje w wielu kwestiach do tego z czasów Średniowiecza, z czasów Krucjat. Otóż rycerz to ten kto chodzi w zbroi i mieczem wymierza sprawiedliwość. To przede wszystkim zestaw cech, które można przypisać dzisiejszym nacjonalistom. Jako pierwszy na myśl przychodzi honor, cecha, która charakteryzowała polskie rycerstwo, później szlachtę, a dziś wojsko i min. nacjonalistów. Dziś jest to cnota deficytowa. Stało się tak za sprawą komunizmu i „postępu”. Dalej mamy pobożność i wbrew wszelkim przeciwnościom, polski narodowiec zawsze będzie wierny Bogu i ojczyźnie. Jest tak, ponieważ katolicyzm jest nierozerwalny z polskością. Następnie mamy solidarność, jest to cecha, która leży u podstaw funkcjonowania organizacji narodowych takich jak Młodzież Wszechpolska. Po za tym odwaga, którą wyżej opisałem oraz dbanie o rozwój osobisty (duchowny, fizyczny i intelektualny- przyp. T.C.). Rycerstwo było elitą narodu i państwa. Jest to kolejny czynnik wspólny z nami narodowcami. Jesteśmy elitą, która kieruje się wartościami katolickimi i narodowymi co dla obecnego establishmentu jest obce, wręcz mu zagraża i słusznie. Jak powszechnie wiadomo żołnierz charakteryzuje się podobnymi, wręcz identycznymi cechami jak rycerz. W końcu żołnierze po części wywodzą się ze stanu rycerskiego, dlatego też nazewnictwo w tej kwestii jest czysto symboliczne. Zatem można przyjąć inne nazewnictwo, ale „rycerz” zawiera w sobie pierwiastek szlachetności, czyli coś co obok katolicyzmu, polskości i solidaryzmowi, leży u podstaw idei narodowej.

Czy bycie człowiekiem idei ma sens?

W dzisiejszych czasach gdzie prym wiodą konsumpcjonizm, relatywizm i egoizm wydawać się może, że to strata czasu i frajerstwo. Jest to jednak błędne założenie, ponieważ człowiek idei jest nie tylko tytułowym rycerzem, ale także człowiekiem podejmującym wyzwanie, które rzuca świat. Człowiek idei staje na przekór wszystkiemu co deprawuje społeczeństwo i niszczy moralność narodu, staje w obronie wiary i tradycji katolickiej (po Soborze Watykańskim II nawet w samym Kościele tradycja jest spychana do kąta- przyp. T.C.). Człowiek idei dba o pamięć bohaterów narodowych, także tych, którzy przed wojną nie byli związani ruchem narodowym. Człowiek idei to ktoś kto ceni prawdziwą wolność i dostrzega wady i słabości „nowoczesnego” społeczeństwa. Dla takich ludzi najwyższymi dobrami doczesnymi są naród i państwo, inne schodzą na dalszy plan, bądź są wzgardzane. Ludzie idei narodowej na pierwszym miejscu stawiają Pana Boga i Jego przykazania. Zatem czy ma to sens? Ma! Ma, ponieważ ludzie idei to najlepszy sort Polaków, używając retoryki Jarosława Kaczyńskiego, którzy są mądrzy przed szkodą. Ponadto ludzie idei w przyszłości stanowić będą o wielkość narodu i państwa, więc jest sens bycia człowiekiem, rycerzem idei. Na zakończenie podam cytat z listu św. Pawła Apostoła do rzymian: „Si Deus pro nobis, quis contra nos?”

 

 

 

Komentarze