Tomasz Cynkier: Lewicowa wrażliwość Jarosława Kaczyńskiego | Narodowcy.net

Tomasz Cynkier: Lewicowa wrażliwość Jarosława Kaczyńskiego

Od mniej więcej 2004 roku Jarosław Kaczyński i jego ś.p. brat są identyfikowani z szeroko pojętą prawicą. Jest to ciekawe, ponieważ gdy chłodnym okiem spojrzymy na poczynania braci Kaczyńskich, a konkretnie Jarosława, to z taką łatwością nie przyjdzie nam utożsamienie ich oraz Prawa i Sprawiedliwości z tzw. „Prawicą”

Lewicowa wrażliwość
Chcąc w jak największym skrócie wyjaśnić, czym jest ta lewicowa wrażliwość, można nazwać to tak: Adoptuj pszczołę – dbaj o naturę, zabij dziecko – to twoje prawo. Jest to mocne stwierdzenie, ale prawdziwe, ponieważ współczesna lewicowa wrażliwość jest wynikiem fuzji myśli liberalnej z marksistowską, choć znajdą się tacy, co człon marksistowski zamieniliby na socjalizm lub komunizm.
Zapewne ludzie o takiej wrażliwości będą upominali się o proletariat, ale prędzej użyją słów typu „ludzie pracy”. Jednak to już nie jest tak medialne jak dawniej, ponieważ lewica już nie trafia ze swoim przekazem do robotników. Wynika to m.in. z tego, że kapitalizm pod wpływem postulatów społecznych i socjalnych wyewoluował w taki system, w którym robotnicy odnajdywali się. Stąd też lewica zaczęła troszczyć się o interesy różnych mniejszości, a to seksualnych, a to narodowych, etnicznych, kulturowych etc.
Zaniedbanie robotników umożliwiło nieformalny sojusz z liberałami, którym zależy na wolności jednostki, a nie na prawach pracowniczych. Wszak liberałowie wyznają ideę „wolności od” i pod tym względem stoją w jednym szeregu z lewicą w kontrze do konserwatyzmu. Chociaż bardziej adekwatnym określeniem byłby tradycjonalizm, ponieważ dzisiejsi konserwatyści są w większości nijacy, bierni i miałcy.
Gdzie w tym wszystkim jest Jarosław Kaczyński? Powszechnie znana opinii publicznej jest sympatia prezesa Prawa i Sprawiedliwości do kotów i troska o prawa zwierząt. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż Jarosław Kaczyński krytycznie odnosił się do uboju rytualnego. Ponadto, z rzekomej troski o los norek, Jarosław Kaczyński przykłada rękę do upadku przemysłu futerkowego, gdzie Polska jest światowym liderem.
O lewicowej wrażliwości prezesa Kaczyńskiego świadczą także decyzje jego partii w sprawie aborcji. Jak dobrze wiemy, PiS niejednokrotnie deklarowało przywiązanie do wartości chrześcijańskich, które nasiliło się po katastrofie smoleńskiej. Niestety dalej obowiązuje tzw. „kompromis aborcyjny”, a już dwukrotnie w tej kadencji Sejmu była szansa na to, aby życie człowieka było chronione od momentu poczęcia. PiS – wraz z prezesem – utrzymuje zgniły kompromis, a nawet pozwoliło na procedowanie projektu liberalizującego aborcję. Jak wiemy, projekt ten upadł.
Pomimo wielu cech lewicowych Jarosława Kaczyńskiego, człowiekiem lewicy ciężko jest go nazwać, z uwagi na niechęć lewicy do osoby Jarosława Kaczyńskiego. Owszem, jest to trywialne, ale nawet biorąc pod uwagę program PiS-u, który momentami jest bardziej lewicowy niż SLD, nazwanie prezesa Kaczyńskiego lewicowcem (czy nawet lewakiem) jest nadużyciem, choć faworyzowanie praw zwierząt przed prawem dzieci nienarodzonych rzuca się w oczy.
Genialny strateg
To przyznają nawet przeciwnicy PiS-u. Dobrym przykładem jest sytuacja, gdy premierem była Beata Szydło. Wtedy „Totalna opozycja” zaczynała, trwający do dziś, proces zjednoczenia i wyboru lidera. Media wybierały między Grzegorzem Schetyną, Ryszardem Petru a Mateuszem Kijowskim. Z braku porozumienia między nimi, wszyscy oni chcieli rozmawiać z rządem, ale prezes PiS chciał tylko z jednym przedstawicielem. Tak więc przy pomocy Jarosława Kaczyńskiego opozycja zapędziła się w kozi róg, z którego może wyjść, a PiS robi wszystko, by jej pomóc. Tak więc już to pokazuje, w jaki sposób opozycja została rozegrana.
Idąc dalej, Polska jest obecnie jedynym europejskim państwem, gdzie jest legalnie wybrany prezydent, do którego należy władza wykonawcza; jest leganie działający rząd, do którego należy władza ustawodawcza, a najwięcej do powiedzenia ma szeregowy poseł. To już pokazuje, kim jest Jarosław Kaczyński. Owszem, prezydent Andrzej Duda podejmuje decyzje, które doprowadzają do szewskiej pasji twardy elektorat PiS-u, ale nie zmienia to przeświadczenia, że władza należy do innej osoby.
Nie wiem czy to przejaw geniuszu Jarosława Kaczyńskiego, ale program „Rodzina 500+” sprawił, że inne partie cały czas do niego nawiązują, począwszy od kampanii z 2015 roku. To, że ten program został wprowadzony w życie i gospodarka, mówiąc kolokwialnie, nie zawaliła się, dobrze świadczy o Prawie i Sprawiedliwości, bo pokazało, że można spełniać obietnice wyborcze. I sam fakt spełnienia obietnic, a nie program „Rodzina 500+” można zakwalifikować jako bardzo dobry zmysł polityczny.
Tego nie można powiedzieć o obniżeniu pensji ministrów i posłów o 20%. Mimo iż jest to chwalona przez wielu decyzja, to jest ona reakcją paniczną, ponieważ opozycja sprawnie zarzuciła rządowi przydzielanie sobie wysokich premii, mimo że sama tak robiła, gdy była u władzy.
Prawica?
Nie. Piszę to z pewnym ubolewaniem. Nie dlatego, że oczekuję od PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego bycia prawicą z prawdziwego zdarzenia, kierującą się interesem narodu, prowadzącą suwerenną i wielowektorową politykę międzynarodową, kierującą się zasadami chrześcijańskiego nacjonalizmu, ale oczekuję od społeczeństwa, choć to już sfera marzeń, że dostrzeże to, co wyżej napisałem.
PiS nie jest partią prawicową ani lewicową. Partia Jarosława Kaczyńskiego kreuje się na wielce pobożne środowisko, kierujące się wartościami katolickimi i konserwatywnymi. Po wspomnianych kilka akapitów wyżej głosowaniach na temat aborcji widać, że są to hipokryci.
Niestety, przeciętny wyborca PiS-u nie zadaje sobie trudu zlustrowania kandydata (przy okazji jakichkolwiek wyborów) tej partii. Otóż można być ekologiem, liberałem, a nawet mieć przeszłość w PZPR i mieć poparcie katolickiego, nierzadko patriotycznego elektoratu [sic!]. Wystarczy, że ww. osoba pojawi się raz, drugi w kościele, zagra na patriotycznych i narodowych emocjach, użyje anty-imigranckiej retoryki i już je ma.
Owszem, są to jednostkowe przypadki, ale PiS w sferze światopoglądowej prawicowy nie jest (w gospodarczej też, ale jest to zbyt złożony temat, by go tutaj objaśniać), zaś sam Jarosław Kaczyński jest centrystą, a PiS – którego jest niejako uosobieniem – wywodzi się z Porozumienia Centrum, czyli partii Jarosława Kaczyńskiego z lat 90.
Kończąc, Jarosław Kaczyński jest centrystą, a PiS partią złożoną z wielu ludzi, gdzie przeważają „karierowicze” i „bierni, mierni, ale wierni”. Co prawda w PiS-ie znajdą się patrioci, a nawet ludzie o poglądach narodowych, ale kończy się wszytko tylko na hasłach. Używając retoryki, niekiedy zbieżnej z narodową, PiS realizuje kompletnie inna politykę lub podejmuje jakieś działania i nie kończy ich. Miała być „Dobra zmiana”, a nawet „Lepsza zmiana”, bo była rekonstrukcja rządu, a są deklaracje, marnowanie pieniędzy i rosnąca frustracja społeczeństwa.

Komentarze