Tomasz Cynkier: Pokolenie marnotrawców | Narodowcy.net

Tomasz Cynkier: Pokolenie marnotrawców

Jeśli ktoś kto śledzi to, co działo się i nadal dzieje ze społeczeństwami państw Europy Zachodniej, to zauważy, jak staczają się one po równi pochyłej. Najprościej mówiąc, to świat stanął na głowie i najwyraźniej nie zamierza tego zmienić. Społeczeństwa post-komunistyczne, w tym polskie, również zmierzają tą samą ścieżką. W zasadzie to nic odkrywczego, ale najbardziej zadziwia brak stanowczej reakcji.

Kajdany wolności

Już nie raz zdarzyło mi się napisać o interpretacjach czy podejściach do wolności. Najbardziej kontrowersyjne było pojęcie „szatańska wolność”, czyli zniewolenie się na własne życzenie w imię… wolności. Wydaje się to być dla jednych czymś irracjonalnym, a dla drugich zaściankiem i ciemnogrodem. Patrząc na tę sytuację z boku można by pomyśleć, że ludzie, którzy sami się zniewalają, są głupcami.

Oskarżenie to może być dla wielu krzywdzące, niemniej jest ono efektem kierowania się własnymi pragnieniami lub obawami. Nie chciałbym się powtarzać, ale muszę nawiązać do swoich starszych artykułów, gdzie podkreślałem, że obecna sytuacja jest konsekwencją odrzucenia Boga i zastąpienia go pieniędzmi, ambicjami czy nawet samym sobą. Wiadomo kto za tym wszystkim stoi, ale ludzie to bagatelizują.

Paradoksalnie wolność jest stanem, w którym człowiek jest zadowolony, niekiedy szczęśliwy. Patrząc na karierowiczów, egocentryków, skrajnie nieodpowiedzialnych mężczyzn, kobiety, które stawiają najpierw na karierę i rozwój, a ewentualnie później na macierzyństwo; w końcu na homoseksualistów wraz z pozostałymi dewiantami wyraźnie widać, że to, do czego dążą, nie przynosi im szczęścia.

Taką postawę prezentuje Syn marnotrawny, którego znamy z przypowieści biblijnej. Ów syn powiedział ojcu, że chce otrzymać swoją część majątku. Jak wiemy, dostał swoją część i ją roztrwonił. Podobnie dzieje się z ludźmi, których wymieniłem akapit wyżej. Dostają oni od Boga życie i wolną wolę, a to, jak oni to wykorzystają, to już ich sprawa.

Destrukcja na własne życzenie?

Patrząc racjonalnie na stan społeczeństwa, to odpowiedź, niestety, jest twierdząca. Człowiek jako istota religijna i społeczna musi mieć Boga lub przynajmniej jakiegoś bożka. Mimo iż pośród wszystkich istot na Ziemi jako ludzie jesteśmy najbardziej rozwinięci, to nigdy nie będziemy istotami doskonałymi, tak jak Bóg.

Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, dał nam życie, rozum, wolną wolę i świat we władanie. A my, ludzie, jesteśmy jak ten Syn marnotrawny, robimy, co chcemy i mamy tego skutki. Przy okazji zamachów terrorystycznych dużo mówi się o islamie i muzułmanach, że to oni niszczą od środka naszą cywilizację itd. Jest to prawda, ale nie pełna. Oni robią to, co robią, bo my im na to pozwoliliśmy.

My, ludzie, Europejczycy, dopuściliśmy do powszechnego poniżenia chrześcijaństwa i próbujemy zastąpić je, czym się da: ideologiami i dewiacjami lewicy, konsumpcjonizmem, egoizmem, liberalizmem, no i radykalnym islamem. Owszem, są państwa i społeczeństwa, które się temu sprzeciwiają, jednak tak, jak było dawniej, już nie będzie. Chciałoby się przytoczyć tytuł książki Juliusa Evoli „Sprzeciw wobec nowoczesnego świata” („Revolt against the modern world), jednak rzeczywistość społeczeństw tradycyjnych (według J. Evoli) mija bezpowrotnie i odwzorowanie jej 1:1 jest niemożliwe. Świat idzie do przodu i trzeba go reformować na bieżąco, ale przede wszystkim trzeba tego chcieć.

Gdy zaczniemy szukać przyczyn obecnego stanu, bądź spytamy o nie przeciętnego człowieka (przy założeniu, że osoba przez nas pytana ma jakąkolwiek wiedzę w tym obszarze), to uzyskamy mniej więcej taką odpowiedź: winni są komuniści, homoseksualiści, liberałowie, marksiści, protestanci, katolicy, Żydzi itd.

Owszem, jest to skrajne uogólnienie, ale przede wszystkim są to raczej efekty niż powody zaistniałej sytuacji. Ponadto rzucanie takich oskarżeń jest stąpaniem po kruchym lodzie. Szukanie winy wśród komunistów i liberałów sprowadzi nas do marksizmu. Jednak marksizm sam z siebie się nie wziął. Nie chcę tutaj przytaczać całej historii marksizmu, bo to materiał na kilkusetstronicową publikację, niemniej jednak wiadomo, że marksizm bazuje na ateizmie.

Oskarżanie homoseksualistów jest również chybione przy całej obrzydliwości, jakie niosą ze sobą ich zachowania i postawy. Patrząc na zdolności twórcze tych person (przez pryzmat stereotypów) to są one niewielkie, brak organizacji, spójności i efektywności. Organizacje LBGT+ aby coś dla siebie osiągnąć potrzebują wsparcia z zewnątrz. Oskarżanie przedstawicieli różnych religii jest małostkowe, bo konflikty, rozłamy czy rewolucje nie mają źródła w religii, a w nienawiści do niej.

Po tej krótkiej analizie dostrzegamy, że za odrzuceniem Boga i tradycji katolickiej, a konsekwencji powstaniem tytułowego „Pokolenia marnotrawców” stoi Szatan. Dla ludzi „postępowych” będzie to śmieszne, no ale świat bez Boga i religii nie ma sensu, w takim świecie jest wszystko, z wyjątkiem sensu życia

Iskierka nadziei

Czas zatem powrócić do przypowieści o Synu marnotrawnym. Jak wiemy, gdy skończyły mu się pieniądze, wrócił do domu swojego ojca i prosił o jedzenie dla świń, bo wiedział, co zrobił i w jakiej jest sytuacji. Jego ojciec, gdy dowiedział się o powrocie swojego syna, wydał ucztę. Ten pomysł spotkał się z oburzeniem drugiego syna, który nie zmarnował swojej części majątku.

Przyjrzyjmy się teraz momentowi, w którym Syn marnotrawny wraca do domu ojca. Społeczeństwa europejskie są niejako w położeniu tego syna. Niestety, większość z tych społeczeństw nie ma tej świadomości i pokory, która charakteryzuje marnotrawcę z przypowieści. Otóż w całej tej sytuacji jest wyjście.

Pisałem już o tym, ale powtórzę, że jedynym wyjściem jest powrót do Boga, do tradycji katolickiej, do tego, co święte. Inne, rzekomo alternatywne, rozwiązania tylko pogłębią ten kryzys. Już widzę zarzut, że to Kościół jest zdemoralizowany, że gnije od środka. Owszem Kościół zmaga się z wieloma problemami, które namnożyły się po Soborze Watykańskim II, przy okazji skandali itd. Jednakże w Piśmie jest napisane, iż bramy piekielne go nie przemogą. Tak więc jest to jedyna szansa, by przywrócić normalność.

Teraz przejdźmy do drugiej części przytoczonego przeze mnie fragmentu przypowieści. Jest tam drugi syn, który oburzył się na swojego ojca, gdy ten kazał wydać ucztę na cześć brata. Otóż my, którzy trwamy w wierze, widzimy co się dzieje, widzimy jak miałcy i nijacy są konserwatyści jesteśmy jak ten brat.

Załóżmy, że ludzie będący po tamtej stronie, czyli innymi słowy nasi wrogowie, nawracają się. Jaka byłaby nasza reakcja? Pozytywna czy negatywna? Czy ktokolwiek z nas byłby w stanie znieść widok homoseksualisty w kościele? Na marginesie dodam, iż osoba homoseksualna musiałaby zaakceptować bezdzietność i samotność, bo jego skłonności są nie tylko wbrew prawu Bożemu, ale także wbrew naturze ludzkiej. Wracając do pytań, to odpowiedź na nie też niekiedy wymagałaby wyrzeczenia samego siebie, nie tyle zmiany swoich poglądów, co tolerowanie takiej osoby.

Mamy czas Wielkiego Postu, a zatem jest to dobry czas na to, by osoby, które marnują swoje życie, przyszły lub wróciły do Kościoła. Uważajmy też na to, by samemu nie dać się zwieść i nie zmarnować sobie życia. Cytując księgę proroka Jeremiasza [Jr 17, 5-7]

Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce!

Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej.

Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan!

Należy zaufać Bogu i w Nim nadzieję pokładać, a nie w człowieku. Wydaje się to banalne, ale ilu z nas pokładało nadzieję i ufało drugiemu człowiekowi i się na tym zawiodło? Zapewne wielu. Zatem już to pokazuje, że odejście od Boga, jakie by ono nie było, nie jest dobre.

Na zakończenie powiem, że ta iskierka nadziei wciąż jest i się tli. Nadal mamy szansę, by być kontrą do pokolenia marnotrawców.

Komentarze