> Tomasz Cynkier: Socjalizm - równy podział biedy - Narodowcy.net

Tomasz Cynkier: Socjalizm – równy podział biedy

Na początku roku na szturm.com pojawił się tekst kol. Jana Sobańskiego, który miał być polemiką do mojego tekstu nt. socjalizmu. Z racji tego, że zostałem wymieniony z nazwiska w tekście J. Sobańskiego, jestem zobowiązany odpowiedzieć.

Socjalizm = bieda
W tekście na temat narodowego socjalizmu zaznaczyłem, że na Marszu Niepodległości były hasła antykapitalistyczne i że nie nijak się one mają do święta niepodległości. Dalej podtrzymuję swoje zdanie, ponieważ w antykapitalizmie podkreśla się sprzeciw wobec kapitalizmu, co zresztą jest zawarte w samej nazwie. Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba wskazać alternatywę wobec kapitalizmu. Zwolennicy korporacjonizmu, socjalizmu i komunizmu jakąś propozycje mają, mniej lub bardziej realną do zrealizowania, ale mają.
Przy czym próby wprowadzenia socjalizmu czy komunizmu kończyły się fiaskiem. Najlepiej funkcjonującą alternatywą dla kapitalizmu (lub tego co nazywa się kapitalizmem, choć w pełni nim nie jest) jest socjaldemokracja i korporacjonizm.
Jestem pewien, że antykapitaliści brzydzą się „wolnym rynkiem”, przedsiębiorczością i wyzyskiem pracowników (to akurat powinno oburzać wszystkich). Pisałem w innym tekście pt. „Z jednej babki jesteście wnuki”, że dziś niemal wszyscy nieświadomie wyzyskują innych. Jak? Wystarczy, że sprawdzimy z jakiego kraju podchodzą ubrania jakie nosimy, elektronika, której używamy na co dzień czy nawet przyprawy, których używamy w kuchni. Wiele z tych rzeczy pochodzi z Azji i Afryki, a ludzie często pracują ponad swoje siły i otrzymują bardzo niskie wynagrodzenie.
Także jeżeli jakiś antykapitalista korzysta z rzeczy wyprodukowanej w dalekiej Azji, to poniekąd przyczynia się do wyzysku tamtejszej ludności.
Wracając do socjalizmu (niezależnie jaki przymiotnik postawimy przed) to jest on ładnym opakowaniem, które w środku jest puste. Aby socjalizm zadziałał potrzeba ogromnej ilości pieniędzy i ogromnego nakładu pracy.
Zrównałem socjalizm z biedą, gdyż w państwach socjalistycznych ci, co mają więcej niż reszta, są piętnowani lub są to działacze partyjni. Jednak władza, czy mniej elegancko mówiąc „koryto”, działa na socjalistów (i nie tylko) tak, iż wierzą w swoją ideę do czasu, aż się nie wzbogacą. Nawet w Polsce jest polityk o poglądach lewicowych, który troszczy się o ubogich, pracowników i różnorakie mniejszości, a jeździ Jaguarem.
Hipokryzja jest po jednej i po drugiej stronie sceny politycznej, ale to hipokryzja socjalistów jest najbardziej widoczna.
Socjalizm pojawił się na przełomie XVII i XIX wieku, a o państwach rządzonych przez socjalistów można mówić od XX wieku. I przez cały ten czas nie było w historii państwa, które osiągnęłoby bogactwo tylko za pomocą socjalizmu. Jak już pisałem w innych tekstach, socjalizm jest kosztowny w utrzymaniu i przestaje działać wtedy, gdy skończą się pieniądze.
Socjalizm obiecuje równomierny podział dóbr, który kończy się równomiernym podziałem biedy.
Kapitalizm i socjalizm dziś
Kol. Sobański w swoim artykule odnosił się do czasów przedwojennych i ówczesnego kapitalizmu. Z częścią tez kol. Jana mogę się zgodzić, jednak patrzenie na kapitalizm i państwa z gospodarką wolnorynkową przez pryzmat lat 20. i 30. XX wieku jest błędne. Od tego czasu te państwa i sam kapitalizm się zmieniły.
Dziś wiele państw ma systemy emerytalne, ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych (niektóre mają także programy socjalne). Te państwa nie mają centralnie planowanej gospodarki, która jest charakterystyczna dla państw socjalistycznych, ale mają gospodarkę wolnorynkową lub tzw. „społeczną gospodarkę rynkową”.
Część oskarżeń socjalistów wobec kapitalizmu zdezaktualizowała się, a ludzie zaczęli z czasem się przekonywać, że ten „wolny rynek” nie jest taki straszny jak go malują. Przy czym „wolny rynek” nie jest w istocie tym utopijnym wolnym rynkiem, a swoistym substytutem.
Odniesienie do antykapitalistycznych postaw przedwojennego ONR-u również jest dziś chybione. W Polsce dwudziestolecia międzywojennego kapitalizm był kojarzony z Żydami i żydostwem. Handel był zdominowany przez Żydów, co było ogromnym problemem tamtych czasów. Dziś sytuacja jest inna i to też zauważył kol. Sobański. Polska nie ma swojego kapitału, który został oddany obcym za bezcen na początku lat 90.
Gdyby było inaczej, tzn. kapitał pozostałby w naszych rękach, a polscy przedsiębiorcy tworzyliby miejsca pracy w Polsce, to dziś żylibyśmy w zupełnie innej rzeczywistości. Zapewne socjaliści też mieliby inne postulaty i, podobnie jak ci z Europy zachodniej i Skandynawii, bardziej skupiliby się na kwestiach społeczno-kulturowych. Ale to tylko gdybanie i swoiste political fiction.
Niestety żyjemy w czasach w jakich żyjemy, kapitalizm w Polsce jest jaki jest, a postulaty socjalistycznych partii (mam tu na myśli fioletowych towarzyszy z Partii Razem) są absurdalne i budzą ironiczny uśmiech na twarzy.
Cóż, tacy ludzie sprawiają, że socjalizm jest rzeczywiście atrakcyjny dla ludzi ubogich. Ubogich umysłowo.
Postscriptum
Dzisiaj łatwo zostać kimś, kim się nie jest – poprzez krytykę. Już spieszę z wyjaśnieniem. Gdy skrytykowałem narodowy socjalizm, zostałem nazwany liberałem i kapitalistą, za których się nie uważam. Ba! Nawet krytykowałem kapitalizm i liberalizm we wcześniejszych tekstach i ci, którzy oskarżali mnie o liberalizm, nie zajrzeli do moich poprzednich artykułów. Cóż, to że ludzie nie czytają tekstów, nie jest wyłącznie ich winą, ale m.in. systemu edukacji.
Tytuł artykułu odnosi się do cytatu Winstona Churchilla: „Socjalizm jest filozofią niepowodzeń, wyznaniem ignorancji, ewangelią zawiści, a jego wewnętrzna cnotą jest równy podział biedy”, zaś kol. Sobański poniekąd zarzucił mi sympatyzowanie z demokracją. Otóż kłamstwem jest bym był zwolennikiem demokracji i, podobnie jak wyżej wspomniany Churchill, uznaję ten system za wadliwy. Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego lub półprezydenckiego. Przychylnie także patrzę na monarchię, tylko problem jest oczywisty, a mianowicie kto miałby być królem?
Osobiście uważam, że przykładem dobrego państwa jest Portugalia za rządów Antonio Salazara, gdzie był to system autorytarny, ale nie totalitarny (jest to dość często popełniany błąd).
Na sam koniec zrobię to, co de facto powinienem zrobić na samym początku, czyli podziękować kol. Janowi Sobańskiemu za podjęcie polemiki, której, jak sam słusznie zauważył, brakuje w środowisku narodowym.
Dziwi mnie zwrot kol. Jana w stronę narodowego socjalizmu. Jeszcze kilkanaście tygodni temu wprost mi powiedział, że narodowi socjaliści są, mówiąc nieelegancko, głupi.
Swoją polemiką i krytyką kol. Sobański przewyższył intelektualnie innych „NS-ów” „krytykujących” mój tekst.
Jako że jeszcze jesteśmy w okresie noworocznym, to z tego miejsca chciałbym życzyć kol. Janowi wszystkiego najlepszego w 2018 roku i tego, by polemika w środowisku dorównała tej z lat 30.

Komentarze