Tomasz Cynkier: Wyzwoleni od wolności | Narodowcy.net

Tomasz Cynkier: Wyzwoleni od wolności

Ostatnio można było zaobserwować ponowną aktywizację organizacji feministycznych i lewicowych przy okazji procedowania przez Sejm projektów dotyczących aborcji. Jak łatwo się domyślić, największego hałasu narobili zwolennicy zabijania dzieci nienarodzonych. A to wszystko w imię „wolności” dla kobiet.

Ułuda „szatańskiej wolności”
Jakiś czas temu popełniłem tekst o różnych odsłonach wolności. We wspomnianym artykule pojawiło się, wykreowane przeze mnie, pojęcie „wolności szatańskiej”. Dotyczy ono ni mniej ni więcej tego, iż wolność jest oparta na egoizmie i zniewalaniu samego siebie w imię wolności.
Tak wówczas opisywałem „wolność szatańską”:
„Jest to zbiór wszystkiego co najgorsze, niemoralne i deprawujące pod płaszczykiem wolności. Bazuje ona na fałszu i pół-prawdzie, człowiekowi mówi się, że to on jest panem swojego życia, więc może robić to, co chce.”
W sumie to mogłoby zakończyć niniejszy artykuł, ale znaczna część naszego społeczeństwa żyje w oparach absurdu dzisiejszego świata, gdzie to, co kiedyś było piętnowane, dziś jest normą. Dotyczy to zwłaszcza wolności.
Od tamtego czasu niewiele się zmieniło, nadal wiele osób żyje według hasła powstałego w latach 90. „róbta co chceta”. Doskonale wiemy, kim jest autor tego hasła. Wszyscy znają go z corocznej zbiórki na dzieci i osoby starsze. Wątpliwości budzi to, jak zebrane pieniądze są wydawane. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie jest tematem tego artykułu, ale jej organizator odpowiada za festiwal Woodstock, a tam głównym motywem jest „róbta co chceta”.
Odsyłam do zdjęć i filmów z festiwalu, by wyrobić swoje zdanie. Jednych ta impreza (a właściwie zachowanie uczestników) gorszy, dla drugich jest obojętna, a pozostali pozytywnie wypowiadają się o tym wydarzeniu. Filozofia „róbta co chceta” sprowadza się mniej więcej do tego: „To jest moje życie i nic nikomu do tego co z nim robię. Najchętniej to chciałbym mieć wszystko to. co chcę i nic nie robić”.
Jest to trochę uproszczone, ale patrząc przez pryzmat chociażby Woodstocka czy Czarnych Marszy, widać degenerujące skutki takiego podejścia do życia. Pod pozorem wolności ludzie zniewalają się nałogami i nienawiścią do oponentów. Dobrze to widać na przykładzie narkomanów. „Jestem wolny, więc biorę co chcę i kiedy chcę” – jest to kłamstwo, ponieważ nie „biorę kiedy chcę”, tylko narkoman bierze, bo musi, bo jest uzależniony, bo jest ZNIEWOLONY. Siłą rzeczy taki ktoś nie może być człowiekiem wolnym, to samo tyczy się alkoholików i palaczy.
Przekonanie, że jest się wolnym, bo robi się rzeczy społecznie i moralnie naganne, które mają szkodliwe skutki dla zdrowia jest po prostu złudne. Nazywanie tego „wolnością szatańską” budzi pogardliwy i ironiczny uśmiech u wielu osób. Dzieje się tak, bo Szatan od razu budzi skojarzenia z Bogiem i religią, a są to tematy wyśmiewane w dzisiejszych czasach. Kogoś, kto otwarcie porusza kwestię Boga, religii i Szatana chowa się do szufladki „zaścianek” bądź „ciemnogród”. Co ciekawe to taka sytuacja zadowala samego Szatana, bo o nim się nie mówi publicznie, nawet w Kościele (sic!).
Nie trzeba być satanistą, by oddać cześć Szatanowi. Jemu wystarczy, że odciągnie nas od Boga, a dziś codziennie wiele osób sprzedaje Jezusa za byle co.
Obłęd „Czarnych Protestów” i feministek
Dobrze wiemy jak wyglądały „Czarne Protesty”, „Czarne Marsze”, „Czarne (dowolny dzień tygodnia)” i tak dalej. Feministkom i organizacjom lewicowym chodziło o to, by walczyć o wolność kobiet. Jednym z przejawów tejże wolności jest prawo do zabicia własnego dziecka, zanim ono się urodzi. Swoją drogą to ten przykład pasuje do powyższego akapitu.
Feministki na każdym kroku podkreślają, że w tej lub innej kwestii prawa kobiet są łamane. Częstym tematem są nierówne zarobki, w Polsce ta różnica nie jest tak duża, jak w krajach Europy Zachodniej, które są wyznacznikiem nowoczesności i postępu (wg liberałów). Istnieje też problem molestowania i gwałtów, ale nie jest on tak nagłaśniany (podobnie jak kwestia zarobków) jak prawo do zabicia własnego dziecka.
Niechciana ciąża jest poniekąd efektem filozofii „róbta co chceta” i stąd może ta nienawiść do życia. Może, bo jest to moje przypuszczenie, ale dla mnie walka o prawo do zabijania (w tym przypadku dzieci nienarodzonych) tłumaczona jako przymiot wolności jest obłędem.
Na razie feministki są głośne i manipulują podczas krytyki projektu zakazującego aborcji. Rzekomo zakaz aborcji miał jednocześnie uczynić z Polski ultrakatolicki kalifat, gdzie ateiści mieliby być deportowani za samo bycie ateistą. Oczywiście jest to absurd, ale organizacjom lewicowym tak udało się przekształcić to, co wyżej napisałem, że wyprowadziły na ulice polskich miast tysiące kobiet.
Feministki często odwołują się do XIX-wiecznych sufrażystek. Patrząc na dzisiejsze feministki jest to wielka obraza dla sufrażystek, ponieważ one walczyły o podstawowe prawa kobiet takie jak prawo do głosowania, prawo do pracy, prawo do emerytury. I to były postulaty, które cieszyły się większym uznaniem niż prawo do aborcji na życzenie. Co ciekawe, to sufrażystki były za zakazem aborcji, bo… uznawały to za przejaw opresji ze strony mężczyzn. Ruch sufrażystek jest godzien poszanowania, bo walczył o sprawy ważne dla kobiet, a feministki w zestawieniu z nimi to, cytując klasyka, jakieś nieporozumienie.
Feministki to dziwne stworzenia, bo wypowiadają się i walczą w imieniu wszystkich kobiet, a mówiąc wprost są brzydkie, są zaprzeczeniem wszystkiego co piękne, co kobiece. Już nie wspominam o postulatach, bo duża część kobiet ich nie popiera. Podobnie jak reszta tzw. lewicy, podkreślają swój antyklerykalizm. Jest to żenujące i żałosne, bo ten temat już się wypalił. Pisałem o tym, że aborcja ma być przejawem wolności, a niemal zapomniałem o innym zjawisku. Otóż innym przejawem wolności wg feministek jest upodlenie, tzn. kontakty seksualne w wieloma partnerami (bądź partnerkami, bo granicy jak widać nie ma w tej kwestii), a „mieszanie ras” jest czymś normalnym. Właściwie to epatowanie takimi ekscesami jest normalne. Jest to nie tylko gorszące, ale także ryzykowne, bo ryzyko zachorowania na jakąś chorobę weneryczną wzrasta. Ale jest to margines marginesu według mojej wiedzy. Ale co ja faszysta, katolik, szowinista, erotoman, seksista i Bóg wie kto jeszcze mogę wiedzieć jakie są feministki i o co tak naprawdę walczą
Tekst miał być o wolności i był, ale jeszcze nigdy tyle miejsca nie poświęciłem feministkom. Cóż, feministki również wpisują się w błędne pojmowanie wolności, a nawet ich ostatnie działania były główna motywacją dla mnie, by napisać ten artykuł. Koniec końców feministki dalej trwają w niewoli równouprawnienia, walki o prawo do zabijania własnych dzieci i masowej edukacji seksualnej (która sprowadza się do masowej erotyzacji społeczeństwa, a szczególnie dzieci) w imię wolności.
Jest to jeden wielki fałsz, jedna wielka obłuda i jedno wielkie szaleństwo.

Komentarze