Cezary Wierzchoń: Rozważania nad urbanizacją | Narodowcy.net

Cezary Wierzchoń: Rozważania nad urbanizacją

Urbanizacja jest jednym z procesów, które są bardzo widoczne w otaczającej nas rzeczywistości. Pomimo tego temat ten wydaje się jakby na marginesie rozważań nad zagadnieniami o tematyce społecznej, ekonomicznej i kulturowej. Jest to poważne zaniedbanie, ponieważ urbanizacja stale znacząco wpływa na poszczególne sfery życia coraz szerszych mas społecznych.

Definicja zagadnienia

Na samym początku należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czym urbanizacja właściwie jest. I odpowiedź ta nie może zawierać się w często powtarzanej formułce opisującą ją jako proces polegający na przenoszeniu się ludzi ze wsi do miast. Urbanizacja bowiem nie dotyczy tylko i wyłącznie tego aspektu (chociaż niewątpliwie jest on bardzo istotny), ale rozciąga się również na sferę ekonomiczną, społeczną i polityczną. Urbanizacja w sferze ekonomicznej jest rozumiana jako wzrost odsetka osób zatrudnionych w sektorze pozarolniczym – tj. przemysłu i usług. Jej aspekt społeczny wiąże się z przejmowaniem wzorców miejskiego życia przez mieszkańców obszarów wiejskich.  Ten ostatni aspekt urbanizacji często określa się mianem semiurbanizacji.

Geneza  

Tyle suchej teorii i określenia definicji. Tematem przewodnim tekstu jest określenie miejsca i roli urbanizacji w kontekście zachodzących przemian w otaczającej nas rzeczywistości.

Bez wątpienia urbanizacja jest wyrazem triumfu miasta nad wsią. Triumfu, który przez wieki nie był taki oczywisty. W czasach, gdy obok handlu najważniejsza gałęzią gospodarki było rolnictwo wieś nie ustępowała pola miastu. Podrzędna i gwałtownie zmniejszająca się rola wsi w stosunku do miasta jest zagadnieniem ostatnich dwóch stuleci. Momentem epokowym, istotnym casusem była rewolucja przemysłowa w XIX wieku. To ona spowodowała masową migracje ludności wiejskiej do miast, mających nadzieję na lepsze życie poprzez poprawę swojej sytuacji materialnej. Miasto to zrodziło wówczas klasę robotniczą, której tożsamość została nadana przez filozofię marksistowską. Oprócz tego, miasto stało się również matecznikiem inteligencji oraz klasy średniej. Przewaga nad wsią stawała się coraz większa. Środowisko miejskie wytworzyło warunki, w której struktura społeczna stała się bardziej zróżnicowana. Stało to w znacznym kontraście z dualistycznym podziałem zawierającym się w słowach „pan – poddany”. W kontekście czasów współczesnych miasto jest zaś kolebką kolejnej, nowej klasy społecznej (będącej chyba dotychczas najniższą), a więc prekariatu – osób bez stałej gwarancji zatrudnienia, pozbawione jakichkolwiek zabezpieczeń wynikających z obecnych przepisów pracy. 

Rewolucja przemysłowa była pierwszym, wielkim triumfem miasta nad wsią. Przypieczętowaniem owego zwycięstwa był stale rozwijający się sektor przemysłu i usług kosztem rolnictwa. Wieś, będąca podstawową formą stałego osadnictwa, żywiąca ludność znalazła się w defensywie. Postępujący rozwój technologiczny oraz zwiększająca się mechanizacja rolnictwa również w znacznym stopniu się do tego przyczyniły. I w ten sposób – w dobie społeczeństwa postindustrialnego – mamy przykład totalnego zwycięstwa miasta nad wsią, które uwidacznia się w całej Europie Zachodniej, Ameryce Północnej i już częściowo w niektórych regionach Azji. 

 Krajobraz urbanizacji”

Współczesny przebieg urbanizacji w krajach zachodnich dochodzi do progu swoich możliwości. W niektórych państwach (np. Belgia) odsetek ludności zamieszkującej miasta wynosi blisko ponad 97%1. Obecnie Polska plasuje się jeszcze w tyle za Zachodem, gdyż wartość tego wskaźnika dla naszego kraju wynosi współcześnie około 60,5%2

Hiperurbanizacja i funkcja czasu 

W kontekście współczesnym można już zatem mówić gdzieniegdzie o hiperurbanizacji. Przejawia się ona w powstawaniu ogromnych metropolii miejskich, mających nierzadko po kilkanaście milionów mieszkańców. To świat betonowej dżungli, pełnej szklanych domów, niezliczonej ilości ludzi, wszechobecnego pośpiechu i chaosu. Ten pośpiech w kontekście miast jest doskonale widoczny. W miastach czas przyspiesza, nadana jest jemu forma ściśle zmaterializowana „że jest pieniądzem”. Cykl czasowy zamyka się w 24 h i jest wyznaczany przez prace, dojazdy i rozrywkę. Jest on cyklem zdecydowanie bardziej sprzężonym w porównaniu z dawną wsią, gdzie ów cykl czasowy zamykał się w cyklu rocznym. Wyznaczany był on przez uprawę roli. 

W tym miejskim świecie przyspieszonego czasu egzystuje znaczna część osób. Zastanówmy się, więc, w jakim stopniu wpływa to na przykład na relacje międzyludzkie. Ich obserwacja może dostarczyć nam wiele ciekawych wniosków do dalszych przemyśleń. Owe Ów relacje z powodu przyspieszenia czasu stały się płytkie Nie ma tu czasu na głębie, zbudowanie czegoś na fundamencie innym niż piasek. Ludzie w miejskich chaosie krążą jakby atomy w stanie gazowym, z niejednokrotnie podobna szybkością i chaotycznością. Z tego także powodu związki ludzkie w wielkich miastach zazwyczaj są kruche, oparte na doraźnej, ślepej sile oddziaływania namiętności. Doskonale widać to na przykładzie liczby rozpadającej się małżeństw. To właśnie wielkomiejskie metropolie bezkonkurencyjnie przewodzą w rankingach dotyczących rozpadów małżeństw.

Kolejna konsekwencja urbanizacji dotyczy dominującego modelu życia. Znaczna część ludzi z miast, szczególnie tych o „imigracyjnej” przeszłości mają niejednokrotnie skłonności do odcinania się od swoich rodzimych miejsc zamieszkania. Bardzo dobrze widać to w Warszawie, gdzie ludzie mieszkający tam kilka lat ze spora nutka lekceważenia spoglądają na nowo przyjeżdżających, określając ich mianem „słoików” bądź „wieśniaków”. Niejednokrotnie robią to z powodu negacji, wyparcia tego skąd pochodzą – być może dochodzi do tego chęć zamaskowania jakiś własnych kompleksów. 

Tożsamość w czasach urbanizacji 

W ten sposób dochodzimy do osób niejednokrotnie żyjących „w zawieszeniu”, płynnie poruszających się w miejskich realiach. Cechuje ich często znaczna mobilność – okoliczności zmuszają ich do zmiany swojego miejsca zamieszkania. Nawet zakupione mieszkanie – tak bardzo pożądane – nie jest dobrem mającym wartość ponadmaterialną. Jak bardzo to kontrastuje z typem człowieka wiejskiego – rozumianego w sensie tradycyjnym? Dla niego ów własność stanowi ziemia – ojcowizna, która niejednokrotnie była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Związek owego człowieka z tą własną ma głębiej rozumiany sens emocjonalny. Stanowi ona wartość sama w sobie, swoisty punkt odniesienia.

To zaś przekłada się na sposób patrzenia na rzeczywistość. Ludzie wywodzący się ze środowisk wielkomiejskich, jako bardziej mobilni są generalnie bardziej otwarci na różnego rodzaju zmiany, niekoniecznie prowadzącymi do czegoś pozytywnego. Naturalna konsekwencją tego jest to, iż wielkie metropolie stanowią centrum szerzenia się poglądów kosmopolitycznych czy też szerzej rozumianych, jako postępowe. Na wsiach sytuacja bynajmniej do niedawna była odwrotna – emocjonalny stosunek do ziemi determinował w pewnym stopniu lokalizm, przywiązanie. Stąd określenia – często pejoratywne – używane w kontekście prowincji, która niejednokrotnie definiowana jest jako „zaściankowa, konserwatywna, ciemna”.

Oderwanie od źródeł

Wcześniej przywołane pojęcie hiperurbanizacji znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości w krajach zachodnich aż nadto. Potężne megalopolis systematycznie wysysa siły witalne z obszarów otaczających. Często zasięg oddziaływania tychże potężnych organizmów  sięga setki kilometrów. Najlepiej można go przedstawić za pomocą kierunków migracji ludności. Wówczas ustala się “strefy wpływów” i “strefy oddziaływania” poszczególnych organizmów miejskich. Obserwacje takie służą do rozwoju quasi-nauki w postaci fizyki społecznej, której obiektem badań są zachowania zbiorowości ludzkich i jej przemieszczanie się w przestrzeni.  

Systematyczna przewaga miast pozostawia wieś w zasadzie na przegranej pozycji. Urbanizacja jako proces nie zatrzymuje się tylko i wyłącznie w granicach miasta. Ma także swój wymiar kulturowy, o którym było wspomniane na samym początku. Przejmowanie miejskiego stylu życia przejawiającego począwszy od zachowania, poprzez wzorce architektoniczne jest dzisiaj powszechne. Nawet wsie, których  wyludnianie nie dotyczy nieuchronnie się urbanizują pod względem kulturowym oraz ekonomicznym.

 

Urbanizacja w kontekście narodu

Po określeniu pewnych cech urbanizacji należy zastanowić się nad jej wpływem na strukturę narodu jako taką. 

*

Urbanizacja zasadniczo jest procesem, którego integralną cechą jest centralizacja oraz unifikacja szerszych mas społecznych żyjących w potężnych. Jest w znacznym stopniu sprzężona z globalizacją, jednakże jej wymiar nie jest aż tak bardzo szeroki i oba procesy pomimo wszystko nie są ze sobą tożsame.

Pisane było już wcześniej, iż kosmopolityczne tendencje są domeną wielkich organizmów miejskich. Urbanizacja napędza atomizację wspólnoty. Wprowadza znaczną dawkę chaosu, na czym znaczącą cierpią więzy społeczne oraz relacje międzyludzkie. Urbanizacja staje się więc pewnym rozsadnikiem trwałych, podstawowych struktur społecznych – np. rodziny (przykład wcześniej przywołanej liczby rozwodów). Spadający przyrost naturalny, model rodziny nowoczesnej w układzie 2+0 w najlepszym razie 2+1 to także pewna charakterystyczna cecha dużych miast. Nietrudno w tym miejscu domyślić się, iż jej wpływ na wspólnotę narodową jest dalekosiężnie dosyć mocno destrukcyjny. Atomizacja, rozbicie, poluzowanie więzów to pewne  jedne z pewnych negatywnych aspektów urbanizacji. 

Kolejnym, negatywnym aspektem urbanizacji jest paradoksalnie poszerzający się kontrast. O ile urbanizacja poniekąd unifikuje różnice kulturowe i społeczne, przyczyniając się do upowszechniania się osobliwej, miejskiej filozofii życia, tak ekonomicznie i ludnościowo potęguje i będzie potęgować różnice pomiędzy metropoliami oraz prowincją. Przepaść ta – wbrew pozorom się powiększa – masowe wyludnienie prowincji pozbawia obszary peryferyjne najbardziej wartościowych oraz twórczych jednostek. Kontrast ten wydawać się może nieoczywisty – przecież na obszarach peryferyjnych są nowe domy, także całkiem duże sklepy handlowe. Jednakże prowincja stała się zasadniczo miejscem osób starszych, emerytów, którzy końcowy etap życia chcą spędzić na bliżej przyrody. Biologicznie prowincja staje się regresywną, wymierającą. Opuszcza ją coraz większa liczba osób. Doskonałym przykładem tego negatywnego zjawiska mogą być chociażby peryferyjne powiaty Polski wschodniej, których salda migracji są znacznie na minusie i których masowe wyludnianie widać gołym okiem. 

**

Przechodząc do ostatecznej konkluzji – urbanizacja w obecnym kształcie i formie prowadzi konsekwentnie do zupełnego rozmycia narodu. Nieuchronnie wiąże się z dekompozycją wspólnoty – do zaniku jej szerszej tożsamości i wyrazistości. 

Nie oznacza to jednak, iż urbanizację traktować jako zło wcielone. Jest to proces galopujący, który trzeba zużytkować i poniekąd odwrócić wpływ z destrukcyjnego na budujący. Zaprzęgnięcie procesów urbanizacyjnych do korzyści dla wspólnoty narodowej jest jednym z najbardziej istotnych wyzwań ideowych stojących przed współczesnym nowoczesnym środowiskiem nacjonalistycznym zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. 

2 Tamże

Komentarze