Ostatni Jedi-recenzja (bez spoilerów) | Narodowcy.net

Ostatni Jedi-recenzja (bez spoilerów)

Całość przypomina uważaną przez wielu, w tym autora, za najlepszą drugą część trylogii głównej, jednak bez tępego naśladownictwa jak poprzednio z trzecim już zniszczeniem Gwiazdy Śmierci…

Epickie bitwy oczywiście są, poruszono tu jednak, bardzo rzadki w fantastyce w ogóle, wymiar prowadzenia wojen ze strony logistyczno-taktycznej zachodzący na wojnę manewrową czy pozycyjną. Dla kogoś lubiącego monografie militarne czy artykuły, bądź dokumenty filmowe przedstawiające całościowo dane operacje czy kampanie, jest to rzecz naprawdę godna polecenia. Choć astrofizyka jest tu tak samo umowna jak w pozostałych częściach.

Jeśli ktoś spodziewał się wyjaśnienia wątków, które pojawiły się w poprzedniej części to się zdziwi. Twórcy postawili sobie chyba jako twardą zasadę, że jeśli chcesz dowiedzieć się co się w galaktyce właściwie dzieje, jaka jest sytuacja polityczna czy kto to właściwie jest, to “kupuj produkty z uniwersum rozszerzonego”. Sam film, jak mi się wydaje, jednak niewiele na tym traci, jeśli cokolwiek.

Pojawił się niestosowany wcześniej stylistyczny środek kontynuacji fabuły, kilka postaci ujawniło cechy, których w sumie mogliśmy się spodziewać acz finalnie były zaskoczeniem. Bardzo dobrze, wręcz intymnie, uchwycono rysy charakterologiczne postaci, konflikty i relacje między nimi tak, że film zbliża się momentami do dramatu psychologicznego. Zwroty akcji są tym, czym być powinny i nie należą one do tego rodzaju, których spodziewamy się właściwie przez połowę filmu, co przy takich możliwościach znajomości konwencji jest raczej trudne do uniknięcia.

Na wielkie uznanie zasługuje tu też bezpretensjonalny, niewymuszony a naturalnie przychodzący humor, interakcje z robotem protokolarnym uważam wręcz za perełkę, jakby z życia wziętą i mogę ją sobie nawet wyobrazić jako opowiastkę z domówki czy imprezy branżowej.

Za główne motywy “Ostatniego Jedi” można uznać cnotę pokory i znaczenie nadziei, przy czym przez prawie cały film utrzymuje się świetnie uchwycony nastrój beznadziejności i nieuniknionego końca. Całość jest bardzo mroczna, momentami wręcz psychodeliczna, sprawiając, że będzie to chyba najmroczniejszy i najbardziej klimatyczny film sagi, z pewnością zaś jeden z najlepiej ocenianych.

Aleksander Sienicki

Komentarze