Roland Hau przewodniczący Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku zapytał publicznie na Facebook, czy to nie jest dobra pora na odłączenie miasta od Polski. A dokładniej od „jej żoliborskiej dzielnicy”.
W niedzielę doszło do licznych wystąpień protestów, ataków na kościoły i przeszkadzanie w odprawianiu Mszy świętych w całej Polsce Część z ataków została odparta przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i członków Straży Marszu Niepodległości. Masowe wystąpienia, motywowane strachem, niepewnością są idealnym momentem do zaistnienia w przestrzeni medialnej. I tę okazję wykorzystał przewodniczący Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku pan Roland Hau.
Pan przewodniczący na kanwie protestów zadaje publicznie pytanie, czy warto, aby miasto Gdańsk należało do Polski.


Bardzo nieudana próba odwrócenia swoich słów. Trzeba przypomnieć panu przewodniczącemu, co napisał:
Czy naprawdę, w swoim bezkrytycznym patriotyzmie, cały czas chcecie zwierzchności Warszawy, a dokładnie jej żoliborskiej dzielnicy. Jest to jawna sugestia oderwania miasta od Polski. Warszawa jest stolicą. Nie ma innego miasta stołecznego na terytorium Polski. Ojczyzna jest cały czas jedna i ta sama. Nieważne kto sprawuje władzę.
Ale tak naprawdę czy takie pytanie powinno dziwić? Skoro nawet prezydent miasta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w niemieckim radio porównywała obecne rządy Prawa i Sprawiedliwości do działań partii faszystowskich, która siłą egzekwuje decyzje i narzuca swoją wolę mieszkańcom. Przypomnijmy, że za polskość Gdańska życie oddali jego mieszkańcy. Byli wywożeni do obozu koncentracyjnego Stutthof oraz ginęli z bronią w ręku podczas obrony Poczty Polskiej.
Narodowcy.net/facebook.com/GdanskStrefa




