„Bez realnej pracy na rzecz niepełnosprawnych nic się nie zmieni”. Wywiad z Zofią Kawałek

Wywiad z Zofią Kawałek z fundacji „Ruch ku samodzielności”. Rozmawia Adam Szabelak.

Jesteś prezesem fundacji „Ruch ku samodzielności”, tak naprawdę dopiero zaczynacie działalność, jaki jest na nią pomysł?

Gdy zakładałam fundację to staraliśmy się stworzyć sobie jak najwięcej możliwości, abyśmy mogli działać na różnych polach. Aktualnie zajmujemy się pozyskaniem funduszy poprzez zrzutkę internetową na działalność związaną z rozpowszechnianiem wiedzy o niepełnosprawności oraz na doraźną pomoc.

Dlaczego akurat takie są cele Waszej zbiórki?

Trzeba reagować na aktualną sytuację. Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego zakazującego dokonywania aborcji eugenicznej rozumiem kobiety, które wyszły na ulicę. Przemawia przez nie przede wszystkim strach, który jest związany z tym, że przez brak wyboru zostanie ona zupełnie sama z niepełnosprawnym dzieckiem. Właśnie ta akcja ma uzmysławiać kobietom, że nie zostają same. Jest wiele Fundacji, które w swoich założeniach mają pomoc rodzinom osób z niepełnosprawnością.

Jednak osoby ze strajku kobiet mówią o wyborze, nie lepiej byłoby go im zostawić? 

W ich krzyku nie słychać „chcemy Ci pomóc, urodź a my podamy Ci dłoń”, one przede wszystkim krzyczą „zabronili mi zabić, zabrali mi wybór”. Niestety ich wybór ogranicza się tylko do zabijania, a nikt nie mówi o życiu, o zadbaniu o kobietę i pomocy jej w tak trudnym położeniu. To jest tragiczne. Kierujące strajkiem mówią przede wszystkim o dzieciach, które rzeczywiście mają małą szansę na przeżycie. Jednak zapominają o tym, że przede wszystkim aborcji są poddawane dzieci, które nie umierają w życiu płodowym, albo zaraz po porodzie.

Co robicie poza zrzutką?

Jestem w trakcie rozmów na temat szerszego projektu pomocy kobietom. Po za tym pragnę poszerzyć sieć wolontariuszy, którzy byli by gotowi odciążać rodziców dzieci niepełnosprawnych. Pracujemy także nad wypracowaniem systemu wspierania finansowego takich osób.

Skąd u Ciebie tak duża chęć pomocy niepełnosprawnym?

Moja droga zaczęła się jak miałam 6 lat (śmiech). Moi rodzice szukali dla mnie opiekunki i znaleźli w bloku obok mamę dwuletniego chłopca z Zespołem Downa. Zaczęłam od zwyczajnej zabawy z nim, uczyłam się wsłuchiwać w jego potrzeby i pomagać mu stawać się coraz bardziej samodzielnym. To on nauczył mnie patrzeć z miłością i otwartością na drugiego człowieka bez względu na jego sprawność. Potem miałam etap harcerstwa, w którym zajmowałam się dzieciakami jako drużynowa. A na koniec zajęłam się pracą społeczną w Młodzieży Wszechpolskiej. I z każdego z tych miejsc wyniosłam wielką lekcje.

Jakbyś zachęciła albo może jak zachęcasz, do rozpoczęcia wolontariatu? Dlaczego powinno się podejmować taką pracę?

Jak brałam udział w konkursie 8 Wspaniałych organizowanym przez Fundację Świat na Tak to zadano mi bardzo podobne pytanie. I w pierwszej chwili nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po zastanowieniu stwierdziłam, że wolontariat jest nieodpłatny, ale to co dostajemy jest o wiele więcej warte niż pieniądze. Uśmiech, życzliwość, doświadczenie. Przy dzieciach z zespołem Downa, z którymi ja pracowałam, wiele miłości. Jest to doświadczenie, którego nikt nam nigdy nie odbierze. Gdy zobaczymy, jak oni dają miłość i wdzięczność to zmienia to nasze życie. Będąc wolontariuszem coś dajemy, ale o wiele więcej dostajemy. To są rzeczy, których nie otrzymamy za żadne pieniądze, żaden kurs nam tego nie da.

To na pewno uczy też pokory.

I wytrwałości, bo nie zawsze jest łatwo, ale warto.

Działasz w Młodzieży Wszechpolskiej. Czy Twoje zaangażowanie w wolontariacie łączy się jakoś z Twoją osobistą wizją działalności na rzecz naszego społeczeństwa, narodu? Myślisz o tym w takich kategoriach?

Tak. Nie byłabym prezesem fundacji, gdyby nie Młodzież Wszechpolska (śmiech). Dostałam propozycję, żeby się tym zająć „z góry”, co zmotywowało mnie do działania. Działalność na rzecz narodu to nie tylko polityka, bo polityka jest tylko tego jakimś fragmentem. Jak będziemy mieli samych polityków to nic się nie zmieni. Możemy zmieniać ustawy, ale jak nie będziemy działać dla bliźnich to dalej będzie tak jak było i ludzie zaczną stosować zasadę „zasady są po to, żeby je łamać”. Tak to się skończy, jak będziemy mieć samych polityków. Ważna jest ta oddolna praca, aby dawać przykład. Możemy wprowadzić ustawę zakazującą aborcji eugenicznej, ale jeżeli my, którzy tego chcemy i o to walczymy, nie będziemy działać na rzecz niepełnosprawnych, to w takim razie tak jak lewicowcy będziemy zajmować się tylko zarodkiem, a ignorować to co się później dzieje z dzieckiem. Nas interesuje tylko to, co dzieje się w brzuchu matki, zanim dziecko się urodzi, a to co dalej się dzieje już niekoniecznie. I to jest straszna rzecz, tego nie powinniśmy robić. Mamy więc polityków, którzy wprowadzają takie prawo, ale potrzebujemy też osób, które będą pokazywały, że później też da się pomagać. Nie adoptujemy wszystkich niepełnosprawnych, ale mając wolontariuszy możemy dać mamie wytchnienie na trzy dni w tygodniu, żeby mogła napić się kawy z koleżankami, poczytać książkę, a w tym czasie wolontariusz ją odciąży, może nie w jakiś wielki sposób, ale jednak da jej chwilę odpoczynku. Nie słowa, tylko czyny.

Słuszna uwaga. Bez tego realnego dobra, które się realnie zbuduje, to wszystkie działania polityczne będą się przeradzały nawet w jakieś zło. Jakie jest zainteresowanie w naszym środowisku realną pracą, nie tylko z dziećmi z zespołem Downa, ale ogółem z drugim człowiekiem?

Osoby dwudziestokilkuletnie tak, bo to pokolenie było jeszcze wychowane bez takiego udziału mediów społecznościowych. Gorzej jest z młodszymi, chodzi mi o młodych dorosłych, którzy mają po 20, 18 lat. Oni bardzo często są oduczeni bycia z drugim człowiekiem. Taką osobę najpierw trzeba nauczyć normalnego kontaktu z innymi, a dopiero później może ona rozpocząć pracę z osobą niepełnosprawną. Dlatego taką wartość ma Młodzież Wszechpolska, która uczy rozmawiać, dyskutować. Sama się tego nauczyłam jak przyszłam do organizacji w wieku dwudziestu kilku lat. Tych młodszych trzeba nauczyć, że jak rozmawiamy z drugą osobą to nie siedzimy w telefonie i patrzymy w ekran, tylko, że jest się tu i teraz dla tej konkretnej osoby. Tu też okazuje się bardzo ważna rola rodziców, którzy często nie mają dla dzieci czasu, chcą je „dopieścić” obciążając zajęciami i później okazuje się, że młody człowiek nie ma na nic czasu, a siły starcza mu tylko na sięgnięcie po smartfona. Dlatego tak ważne jest harcerstwo, wolontariat czy inna działalność społeczna, która wychodzi po za świat wirtualny. 

Dziękuję za rozmowę!

Dziękuję.

Adam Szabelak

Czytaj Wcześniejszy

Gdańsk: na krzyżu na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu na Zaspie pojawiły się napisy „zabij księdza” i „piekło kobiet”

Czytaj Następny

Tysiące biało-czerwonych zniczy zapłonęło we Lwowie [+FOTO]

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *