Wzrost cen za wynajem mieszkania i brak nieruchomości - efekt napływu uchodźców

W związku z nagłym i masowym napływem do Polski uchodźców z Ukrainy, w największych polskich miastach szybko maleje liczba dostępnych mieszkań na wynajem, a ceny najmu idą w górę.

Agencja Unian zwraca uwagę, że na początku marca br., mniej więcej tydzień po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę, znacznie wzrosła liczba zapytań o mieszkania w popularnych serwisach ogłoszeniowych. W przypadku OLX było to 114 proc., a Otodom aż 166 proc. więcej w porównaniu z ostatnim tygodniem lutego. Jednocześnie liczba ofert spadła o jedną czwartą.

Jak podano liczba mieszkań na wynajem szybko maleje w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie czy w Gdańsku. Zaznaczono, że wynika to z tego, że ukraińscy uchodźcy kierują się głównie do dużych polskich miast. Nagły i duży wzrost popytu sprawił, że koszty najmu wzrosły już o 20-25 procent. Przykładowo, wynajem dwupokojowego mieszkania w Warszawie o powierzchni 45 mkw to już co najmniej 3 tys. złotych miesięcznie, w lutym było to 2,5 tys zł.

Z danych banku PKO BP wynika, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni liczba dostępnych ofert mieszkań na wynajem w największych polskich miastach zmniejszyła się od kilkunastu do ponad 60 procent.

Zdaniem Tomasza Bogdevica z Gremi Personal, przyjeżdżający do Polski Ukraińcy powinni osiedlać się także w niewielkich miastach, by móc łatwiej odnaleźć się na polskim rynku pracy, bo „wielkie polskie przedsiębiorstwa produkcyjne znajdują się właśnie w małych miejscowościach”, a ponadto mają one najwięcej wolnych miejsc pracy „dla ukraińskich kobiet, które mogą podjąć pracę bez doświadczenia i znajomości języka polskiego”.

„Właściciele wycofali z rynku zapewne te mieszkania, które stały puste i z różnych powodów nie znalazły najemców. Gdy program wsparcia się zakończy, te mieszkania być może wrócą na rynek najmu, co być może złagodzi presję na wzrost cen” - podkreślił kierownik zespołu analiz nieruchomości w PKO BP Wojciech Matysiak.

Komentarz: 

Szacunki specjalistów mówiły, że Polska jest w stanie „bezpiecznie” przyjąć maksymalnie 700 tys. uchodźców. Obecnie jest ich znacznie więcej, a nasz rząd nie stara się specjalnie na arenie międzynarodowej o ich sensowną relokację. Spór o zasoby i usługi będzie się więc zaostrzał. Pamiętajmy jednak - nie wyładowujmy naszych emocji na kobietach z dziećmi (oni nie są winni tego, że bomby im zaczęły spadać na głowy!), a na rządzie, który robi sobie z Polaków okrutne kpiny.

CZYTAJ TAKŻE: Wrogami narodu są państwo z dykty i kapitalizm, nie uchodźcy

Narodowcy.net/kresy.pl/businessinsider.com.pl

Jakub Żunda

Czytaj Wcześniejszy

Wrogami narodu są państwo z dykty i kapitalizm, nie uchodźcy

Czytaj Następny

Rząd milczy o relokacji i chce przyjmować ukraińskich uchodźców z Mołdawii. Plan łatania polskiej luki demograficznej?

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *