W sobotę 3 września miała miejsce jedna z największych w historii Czech demonstracji antyrządowych, w której brało udział do 100 tysięcy obywateli. Uczestnicy protestowali głównie przeciwko rosnącym cenom i pogarszającemu się standardowi życia. Na manifestacji pojawiły się również transparenty krytykujące członkostwo w Unii Europejskiej oraz NATO.
Według szacunków czeskiej policji, w sobotę na Placu Wacława w Pradze zgromadziło się 70 tys. protestujących. (Według organizatorów było to aż 100 tys.). Demonstracja nosiła nazwę „Czechy na 1 miejscu” i była współorganizowana przez partie konserwatywne takie jak „Wolność i Demokracja Bezpośrednia” i pozaparlamentarną „Trójkolorowy Ruch Obywatelski”. Wśród uczestników pojawiła się także Komunistyczna Partia Czech i Moraw, która przyłączyła się z powodu antyzachodniego przesłania manifestacji.
Organizatorzy zebrani pod pomnikiem św. Wacława krytykowali szczególnie politykę gospodarczą i powszechną drożyznę. Inflacja w Czechach jest obecnie najwyższa od 30 lat i wynosi 17,5% a bank centralny prognozuje, że do końca roku wzrośnie o 3 punkty procentowe.
Politycy organizujący wiec protestowano przeciwko prozachodniemu nastawieniu rządu, w tym nałożenia embargo na Rosję, które ma się przekładać ‚według nich, na wysokie ceny energii i gazu. Chcą zmienić system dystrybucji i płatności za prąd, by nie płacić pośrednikom. Powiedzieli, że domagają się uwolnienia rodzimego przemysłu od zależności od zagranicznych firm, a także neutralności w polityce zagranicznej.
„Celem naszej demonstracji jest konieczność zmian, głównie w rozwiązaniu kwestii cen energii , zwłaszcza energii elektrycznej i gazu, które już tej jesieni spowodują zniszczenie naszej gospodarki. Zaapelowaliśmy do Pana Fiala, by negocjował z nami, ale niestety nie mamy odpowiedzi. Dlatego będziemy dalej naciskać na dymisję tego rządu” – mówiła współorganizator wydarzenia Jiří Havel.
Domagano się ponadto natychmiastowej dymisji rządu Fiala z Obywatelskiej Partii Demokratycznej i przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych. Wielu protestujących przyniosło ze sobą transparenty z hasłami antyunijnymi, krytykujące zielony ład, członkostwo w NATO i masową migrację z krajów arabskich, a także z Ukrainy. Wzywano również do zaprzestania finansowego i militarnego wsparcia Ukrainy.
„To nie jest nasza wojna” – powiedział Miroslav Ševčík z Ruchu Trójkolorowego.
Shromáždění na Václavském náměstí probíhá v klidu a nemuseli jsme zatím řešit žádné vážnější problémy. Počet účastníků ve 14.30h odhadujeme asi na 70 tisíc. pic.twitter.com/9J4QGDEg3j
— Policie ČR (@PolicieCZ) September 3, 2022
Przewodnicząca Trójkolorowego Ruchu Obywatelskiego, Majerová Zahradníková, powiedziała, że liczba uczestników demonstracji przekroczyła 100 tys. Stwierdziła, że tak duża liczba zebranych nie jest przypadkiem i Czesi chcą zmian. Pod koniec przemówienia potępiła uległość wobec Niemiec i Brukseli. „Czechy potrzebują czeskiego rządu. Rząd Fiala jest może ukraiński, może Brukselski, ale na pewno nie czeski” – dodała.
Inny członek tej partii, Zdeněk Jandejsek, w swoim przemówieniu stwierdził, że Czechom grozi głód, a krajem rządzą analfabeci ekonomiczni.
Organizatorzy zagrozili, że jeśli rząd nie ustąpi do 25 września, protesty zaostrzą się. Premier Petr Fiala odniósł się do zarzutów i powiedział, że demonstrację zorganizowali prorosyjscy sympatycy kierowani kremlowską propagandą.
Źródła: ct24.ceskatelevize.cz




